I po co ja to kupiłam?
Strona 3 / 3
Kupiłam skórzane szpile z wysokim, cienkim obcasem. Jak już przyszły to nawet ustać mi w nich ciężko.. Ale na półce wyglądają taaak seksownie
Kupiłam raz platformy na szpilce 16 (!) cm - nie wiem po co, stały i ładnie wyglądały Próbowałam przejść się w nich po domu i... zapewne wyglądałam jak pijana żyrafa... Do dziś zastanawiam się i podziwiam jak kobiety potrafią w nich śmigać po mieście, dla mnie dobre tylko na sesje foto
Mam tylko jedna rzecz. Upolowałam sweterek firmowy z metką w sh, na metce było 100 zł, a ja zapłaciłam za niego jakieś 10. Okazało się, że to nie mój krój i leży w szafce z metką i czeka sama nie iem na co. a jest śliczny .. jest w odcieniu turkusu / zieleni, z ozdobnymi pierdołami na ramionach , ahhh Częściej coś kupie, sprzedam i żałuje tak było ze spodniami moro i 13 cm szpilkami nude
Buty!!! kupuje kolejną parę szpilek, mimo że w nich nie chodzę, latam praktycznie tylko w glanach i trampkach, ale wiedzę piękne szpilki i je kupuje po czym lądują w szafie obok innych par, raz na jakiś czas otwieram szafę, podziwiam te buty i ją zamykam
Mam dużo takich rzeczy, ostatnio się przeraziłam że jest sporo ubrań nawet z metkami np. sukienki, które rzadko zakładam a mam 3 z metkami, albo buty długie, które raz miałam na nogach i już ich nie noszę. O kosmetykach to już nie wspomnę
Ogólnie rzecz biorąc jakiś czas temu stałam się bardziej świadomym konsumentem. Kupuję rzeczy niezbędne, pozwalam sobie na przyjemności, ale kiedy jestem pewna, że będą mnie cieszyć. Mam kilka rzeczy, które kupiłam, ale w nich nie chodzę, bo zwyczajnie się w nie nie mieszczę Przydałoby się zgubić kilka kilo Jak przechodzę w taniej odzieży koło spodni, które normalnie kosztują dwie stówy, to biorę od razu, bez przymierzania. I potem się okazuje, że brakuje kilku cm, żeby się dopiąć Mam też sukienki, w których prawie nigdy nie wyszłam. Albo mi nie pasują, albo nie mam do nich butów, albo milion wymówek.
Poza tym, wszystko, co mam w domu jest używane i nie leży bezczynnie. Uwielbiam minimalizm, więc odgracam na bieżąco, oddaje, wyrzucam, sprzedaje wszystko, z czego nie korzystam.
Dużo ubrań przede wszystkim. Założę max 2 razy i lądują w "awaryjnej" szafie na strychu, bo już mi się przestają podobać. Próbuję to sprzedawać na vinted, ale cienko idzie jakiś czas temu miałam też manię kupowania rzeczy biurowych,ołówków, kolorowych zakreślaczy i cienkopisów, zszywek, teczek.., nagle przestały się mieścić w jednej szafce, ale na szczęście się opamiętałam i teraz omijam szerokim łukiem takie stoiska w sklepach
Dużo rzeczy, kosmetyki i ubrania, głównie te z sh... I ani tego nie używam, ani nie chcę się pozbyć, i tak tylko zajmują miejsce
Ojoj mam bardzo dużo takich rzeczy W szczególności jeżeli chodzi o ubrania i balsamy do ciała, to jest chyba moja zmora.
Jakiś czas temu kupiłam 3 prawie identyczne pomadki, a że ja rzadko maluję usta, ponieważ od pewnego czasu mam je bardzo suche to sobie tak leżą jeszcze nieużywane...
Chyba by mi nie starczyło miejsca,ale ostatnio kupiłam skórzaną czarną spódnicę z frędzlami i sama nie wiem po co