Dresscloud Café
Strona 1952 / 2277
ja bym się nie mieszała w ich życie, powiedziała koleżance że to ich życie i oni powinni siąść razem i porozmawiać, by rozwiązać problem między nimi. Bo potem mogą Cię oskarżyć że ten związek rozpadł się właśnie przez Ciebie
Ja też nie lubię takich sytuacji w jakich staję , ale nie całkowicie się wtrącam w innych życie. Mówię tylko tej osobie która o to mnie prosi ci myślę a problemy zawsze rozwiązują razem
no moja koleżanka, ale mam kompletnie odmienne zdanie od niej noo ale już sobie poradziłam wybrnęłam
„Ciągle się żarli, jakby nie wiedzieli, że złych słów nie da się cofnąć i zapomnieć. Jakby nie wiedzieli, że ludzie kłócą się na całego, a godzą tylko w połowie, i że w ten sposób za każdym razem odcina się od miłości kawałek i robi się jej coraz mniej i mniej. Albo wiedzieli, ale już nie mogli nic na to poradzić”.
— Nie dochodzą tylko listy nienapisane, Szyszkin
żeby się nie przeliczyła ...jak będzie musiała iść do pracy ...albo jak mąż sobie zacznie szukać kogoś ;P ...widać, że jak ktoś nie ma problemów to trzeba je z nudów stworzyć
a co do Ciebie to powiedz jej, żeby nie histeryzowała i się ogarnęła, bo jeszcze się obudzi któregoś dnia "z ręką w nocniku"
Właśnie ja uważam, że za bzdety
Mają dwójkę dzieci, pobudowali dom, kilka kredytów, dom na wykończeniu, ona studiuje zaocznie, on tylko pracuje i ona stwierdziła, że nie ma dla nich czasu. Więc stwierdziła, że znajdzie kogoś kto ma czas.
Dorośli powinni rozmawiać...
Dziewczyny co zrobić gdy Wasza koleżanka chce żeby wmieszać się w sprawę między nią a jej mężem ?
W tej sprawie akurat wiem,że rację ma jej mąż. Dzisiaj z nią gadałam,bo poszłam odwiedzić jej dzieci, ale nie chciałam się mieszać. teraz ciągle do mnie pisze żebym napisała do jej męża. Wywaliła dziś męża z domu, a on wrócił do domu. I zamiast z nim pogadać chce żebym ja pisała.
czuję się jak za młodzieńczych lat a nie w dorosłym życiu. Nie lubię takich sytuacji.
ja za to uwielbiam kino, ale nie mam tyle kasy, zeby czesto chodzic no i u mnie jest tylko helios z sieciowek, wiec nawet nie ma czegos takiego jak karnety czy abonamenty
nie dziwię się
ja na szczęście nie lubię chodzić do kina, więc nie narzekam za często
jeszcze mi się przypomniało, jak byłam w 2015 roku z koleżankami w wakacje na maratonie horrorów w nocy i przed nami siedziały dziewczynki, na moje oko max. 13-14 lat. Podczas jakiejś straszniejszej sceny zaczęły się drzeć i jedna z nich, która trzymała popcorn podrzuciła go do góry i cały ten popcorn wysypał się na kobietę, która siedziała obok mojej koleżanki. Nieźle się kobieta wkurzyła.
jak byłam kiedyś na epoce lodowcowej, to jakiś facet który był z dziećmi zasnął i głośno chrapał
A ja bym się wkurzyła, szcxzególnie, że jak za coś zapłaciłam, to wymagam
No tak efekt końcowy dostałam już wczoraj odpowiedz i dostałam ta prace a dzisiaj pojechałam po skierowanie do lekarza to godzine z kierownikami rozmawiałam na.luzie wszystko.po imieniu świetna atmosfera nie spodziewałam sie tak swietnych ludzi jeśli chodzi o kierowników bo reszty nie znam zaczynam od poniedziałku ;p
będąc jeszcze na przełomie listopada/grudnia siedzę sobie spokojnie, max. 20 osób na sali, a facet około pięćdziesiątki odebrał telefon i zaczął na głos gadać, ba! drzeć mordę do telefonu. Nie wytrzymałam, poszłam do obsługi, która zwróciła uwagę facetowi, a kiedy nic sobie z tego nie zrobił - wyprowadziła go z seansu
Fakt, ceny są zaporowe - ostatnio za kino z chłopakiem płaciliśmy prawie 50 zł, za jeden seans, nie licząc popcornu (same bilety tyle kosztowały...). Niestety nie mam czasu żeby iść do kina w tygodniu, w grę wchodzi tylko niedziela i po prostu mi na to kasy szkoda, wydam 50 zł a za miesiąc znajdę film na CDA.
A co do kultury to niestety niektórzy nią nie grzeszą. Z drugiej strony mnie w szkole uczyli jak się chodzi do teatru - mówili nam jak się mamy ubrać, jak zachować, do teatru chodziliśmy kilka razy w roku i uwierzcie, każdy potrafił się zachować. Natomiast wielu moich znajomych pomimo wieku 20+ nigdy w teatrze nie było, więc nic dziwnego że niektórzy mogą myśleć że to jak w kinie - można przyjść w dresach i wyciągnąć czipsy.
Ja do kina chodzę bardzo rzadko, bo ceny jakie sobie liczą za bilety (szczególnie w weekendy, kiedy mam czas) powalają na kolana. Ale na całe szczęście jakoś się nie spotkałam, żeby ludzie się niekulturalnie zachowywali, mam szczęście
W moim mieście nie ma ani heliosa ani cinema jest zwykłe kino takie starodowane Często jest 5 osób na sali . Szokiem było dla mnie jak z tatą na Wołyniu ujrzeliśmy prawie pełną salę ludzi.
a jak są 4 osoby w kinie, bo od 4 osób film grają to raj : )
_______
Kurde myślałam, ze pisanie licencjatu było trudne. Ale teraz pisząc prace zaliczeniowe na magisterce stwierdzam, że licencjat był banalny chociaż wiedziałam o czym pisze.