Dresscloud Café
Strona 1054 / 2277
To takie alladynki? musiałam wygooglować, bo totalnie nie wiem co to, musisz mi wybaczyć
Właśnie zaczęłam się zastanawiać, czy mój K może odnosić takie wrażenie w stosunku do mnie... nigdy nie spędzaliśmy tak dużo czasu w domu jak w tym roku, a ja naprawdę nigdy o tym nie pomyślałam, że moje "podomowe ciuchy" w których siłą rzeczy teraz widzi mnie zdecydowanie częściej nie wpłynęły na jego ocenę mojej osoby. Z drugiej strony ja nie odczuwam czegoś takiego w stosunku do niego, a on też ostatnio non stop jest na HO. Psia kość
O kurczę, to historia jak z połową moich butów i 75% zawartości szafy Mam, bo mi się podoba, ale w tym nie chodzę. Chociaż tyle, że na ekstrawaganckie ciuchy zazwyczaj pozwalam sobie w lumpeksach, ale w kwestii butów... no cóż, często kupuję nówki i tylko mi się podnosi "kwota maksymalna".
Ja nie mam takiego nawyku, zazwyczaj chodzę w tym w czym chodzę na co dzień, chyba ze mam wolne to wtedy leginsy i starsza koszulka, ale moim zdaniem wciąż wszystko schludne i czuje się kobieco. Za to od drugiej strony - mój chłopak pracuje w domu i ma sporo takich ciuchów po domu, więcej nawet niż do wyjścia. I serio, ja w swoich na luzie nogę wyskoczyć do sklepu czy na spacer, ale on już nie. Przez pandemię nie wychodziliśmy i wiecie jak zaczęło mi to przeszkadzać? Nie miałam nawet ochoty na bliskość, jak chodził taki niezadbany. Kilka rozmów, wspólne zakupy i jakoś poszło. Ale nigdy nie podejrzewałam, że będę się denerwować na jego widok, bo się czułam tak, jakby mu już nie zależało na tym, jak ja go widze.
@domkapodomka Aaa, czaję bazę z tymi uniwersalnymi chyba Jakieś fajne, ale dość elastyczne jeansy to świetna opcja Moim dzikim marzeniem z kolei są... szarawary. Ale takie totalnie, koniecznie czarne. Wyobraź sobie moje wkurzenie, jak kiedyś moja siostra w takich wróciła, dorwała je na rekonstrukcjach historycznych i śmiga w nich głównie po domu. A mnie się marzą - zrobiłyby furrorę na uczelni, bo wyglądają dość ekstrawagancko .
@Syll ja się w 2019 uparłam, że na walentynki chcę satynową piżamę z tej wszystkim znanej strony. Wiesz, koronki, jakieś kokardki, itp. Piżamka piękna, krótkie szorty i wiązana po bokach bluzka, chłop wydał 150 zł. Spałam w niej może raz, przegrywa nadal z.ogromnym t-shirtem, który dostałam kiedyś od brata. T-shirt z jakiejś strony typu elpolako, rysunek wielkiej świni i napis PERŁY PRZED WIEPRZE ale żarcik zawarty w koszulce znam tylko ja i mój brat. Na cholerę mi te koronki były
@Lacrimosa tak, też jakoś nie potrafię sobie wyobrazić, że chodzę po domu, gotuję obiad, albo sprzątam łazienkę w swetrze za który dałam sporą kasę - to już dla mnie hard
Ja mam taki jeden grzeszek z lumpka - dresy dzwony, uwielbiam je nosić po domu, wygodnie mi się w nich też sprząta, ale w życiu nie wyszłabym w nich na ulicę
Pamiętam, że miałam znajomą na studiach, ona jak tylko coś nowego sobie kupiła to na drugi dzień rano to zakładała, nieważne, czy gdzieś wychodziła czy nie, mi by było szkoda.
No ale i tak chcę te kopciuszkowe ciuchy jednak zamienoć na nieco bardziej... hm, uniwersalne?
I co do środkowiska... tu się zgodzę, studiując i pracując w UM miałam same sukienki, eleganckie ciuchy, potem pracowałam w drogerii i elegancje zamieniłam na praktyczną czerń - bluzka i spodnie. Teraz pracuję na strefie, mam swoje ciuchy pracownicze i nawet po pracy, nie licząc specjalnych wyjść i imprez, nie mam ochoty stroić się nie wiadomo po co
Bardzo fajny temat na pogadankę Ja z grubsza nigdy za bardzo nie rozdzielałam ciuchów na "domowe" i "wyjściowe", bo z reguły w tym, co po domu, chodzę też po ulicy. Z tym, że prawie w ogóle nie noszę spodni dresowych, a legginsy tylko, jak jest gorąco, zawsze jeansy. Oczywiście mam ubrania "bardziej domowe" i "bardziej wyjściowe", bo po prostu co fajniejszych mi szkoda nosić po domu. Też osobny rozdział, że mam sporo naprawdę fajnych ciuchów, których po prostu nie noszę, bo jakoś tak nie mam na to ochoty i wolę pozostać przy ukochanych bluzach z kapturem .
Też myślę, że spora w tym zasługa środowiska, w jakim się obracamy. Jak ktoś pracuje w jakimś biurestwie z formalnym dress code'm, inaczej będzie do tego podchodził, niż taki student kierunku, na którym naprawdę ubrania mało się liczą . Choć to ciekawa sprawa, bo ostatnio natknęłam się na internetowy trend "dark academia", który przypadkiem dotyczy również mojego kierunku studiów i widzę po nim, że wyobrażenia internetu nie do końca odpowiadają rzeczywistości .
Ja chodzę w tym co mi wpadnie w ręce, najczęściej właśnie w luźnych dresach, starych legginsach. Nawet w sukience nie czuję się kobieco, bo pół na pół czuję się jak chłopak i dziewczyna, m.in. może dlatego mi to też nie przeszkadza. Kompletnie nie widziałabym siebie w jakiejś koronkowej halce 🤭 Ale zawsze sobie myślałam tak, że jak już będę miała swoje mieszkanie i tym samym wszystko w nim nowe i będę zarabiała to będę kupowała sobie specjalnie takie ładniejsze kapcie, ubrania po domu itp.
Kiedyś kupiłam sobie w Pepco męską długą bluzkę, która wygląda jak koszula do spania i w tym celu ją używam i mój tata zastanawiał się gdzie sobie taką kupił
Dzisiaj Paula Jagodzińska na instastory miała ciekawą pogadankę na temat "ciuchów po domu" i otworzyło mi to trochę oczy na coś, czego wcześniej nie zauważałam. Od zawsze po powrocie do domu ze szkoły zmieniałam ciuchy na jakieś dresy, stare koszulki, itp. I mam tak nadal, chodzę w starych dresach, bluzki najczęściej to jakieś stare koszulki mojego K, które zbiegły się w praniu albo z jakiegoś powodu jemu już nie pasują. I tak sobie pomyślałam, że cholera, on też mnie tak widzi na co dzień tak sobie siedzę i myślę, bo mnie to skłoniło do reflelsji, że w domu naprawdę nie zwracam uwagi na to jak wyglądam, w sensie chodzę w męskich ciuchach, bo mi wygodnie, ale faktycznie kobiecość zostawiam za drzwiami i mam ją zarezerwowaną dla świata zewnątrz. Muszę to zmienić, więc sobie wytoczyłam wielkie działa, w tygodniu przejrzę szafki, a tych wszystkich obecnych koszulek podomowych się pozbędę oddając je do domu dziecka albo do skrzynki czerwonego krzyża -bo to nie są poplamione czy uszkodzone ciuchy, są po prostu... stare.
A jak to u Was wygląda? Macie takie swoje "ciuchy po domu"?
U Papilio Naturals jest akcja do kazdego zakupionego produktu mozna sobie dobrać kosmetyk z jablkowej serii.
Dla mnie są to buty, których ja bym nie kupiła, ale bardzo mi się podobają na kimś. 😊 Także jeśli Ci się podobają to kupuj. 😃
Jeżeli nie możesz przestać o nich myśleć to znak, że są dla Ciebie! Mi się mega podobają
Odpowiedź jest jedna - jak Ci się podobają to kupuj To Ty w nich będziesz chodzić, nie my . Moim zdaniem są urocze. Totalnie nie w moim stylu, ale urocze
Praktycznie wszystkie sieciówkowe, nie mówiąc już o tym, że w obuwiu jestem zagorzałą zwolenniczką skór naturalnych 🤣
PS Mnie się kiedyś marzyły Martensy i w sumie wciąż mi się podobają, ale mi je skutecznie wybił z głowy Rose Anvil Jak następnym razem będę kupować buty tego typu, zrobię solidniejszy research, ale na razie nie planuję, więc nie będę zbyt pomocna w materii.
wszystkie buty z takich sieciówek które mam zadawalają mnie jakością . zazwyczaj kupowałam w h&m'ie - botki jesienno/zimowe i mam je już któryś sezon z rzędu. nie wytrzymują u mnie za to buty z chińskich stron typu deeze itd. w zeszłym roku kupiłam też podobne do tych botki w lidlu za 55zł i również mają się dobrze. na martnesy mnie nie stać . a chodzi Ci o to, że buty reserved są słabej jakości, czy po prostu wszystkie sieciówkowe?
Jako rasowa butoholiczka, jestem na nie Wolę inwestować w lepszą jakość, szczególnie w przypadku butów z kategorii, ujmijmy: „robocze”
Są idealne! 😍 Ja bym brała. Kiedyś zastanawiałam się nad bluzką z Minnie czy nie będę wyglądała jeszcze bardziej jak dziecko, ale raz się żyje