Dresscloud Café

Strona 1053 / 2277

mysweet
Nieznany profil
7.46k•6 lat temu

Ja nie rozumiem w jaki sposób ubierając wygodny dres itd. pozbywamy się kobiecości, ale niech będzie Właśnie wydaje mi się, że jest na odwrót - w końcu możemy być sobą, na luzie, bo np. zawsze po domu zdejmuję stanik, jakaś koszuleczka i legginsy. Nie czuję się przez to mniej kobieca. Nawet cieszę się, że mogę sobie pozwolić na taki oddech, bo często przy trybie praca + studia non stop musiałam dobrze wyglądać

Karolinnaa
Karolinnaa
15.21k•6 lat temu

Ja zawsze jak przychodzę do domu to się przebieram w inne ubrania. Teraz chodzę w takich letnich, luźnych spodniach i starszych koszulkach. Jak mam gości to ubieram się normalnie, jak do wyjścia.
Jak chodzę w tych ciuchach w których wychodzę to jakoś mi nie wygodnie 😁

pluszowa
Nieznany profil
1.71k•6 lat temu
domkapodomka • 6 lat temu
@rena442 muszę się przyznać, że byłam bardzo ciekawa Twojej domowej wersji ze względu na to jaką Cię tutaj znamy :) oczywiście nie wyobrażałam sobie Ciebie w midi przy kuchence, ale zastanawiałam się jak to u Ciebie wygląda :D Paula Jagodzińska powiedziała właśnie też coś takiego, że w domu jesteśmy same ze sobą, dlaczego więc nie chcemy wyglądać schludnie i ładnie dla samej siebie. Ja się dobrze czuje w moich wielkich dresach i męskiej bluzce, ale faktycznie jeszcze lepiej będę się czuła w zgrabniejszych dresach i niemęskiej koszulce i jestem trochę zdziwiona, że myślę o tym dopoero teraz. I tak jak mówisz, siedzi mi to też zapewne w głowie, ale nie ukrywam, rasową kobietą jestem i czuje się bardziej za drzwiami, niż w samym domu i to też chcę zmienić od teraz :D

rena442 • 6 lat temu
Ja teraz prawie z domu nie wychodzę xD. Więc jakbym miała cały czas siedzieć w szlafroku i potarganych włosach, oszalałabym sama ze sobą :D. Wygodne ubrania, domowe, ale przede wszystkim czyste :D U mnie ostatnio najczęściej są to dresy i bralet :D https://dresscloud.pl/cloud/stylizacje/do-pracy/838944-stylizacja-na-co-dzien/ na przykład coś takiego :D albo bluza jak jest chłodniej :) Teraz prawie nie maluje paznokci (jedynie u stóp), makijaż noszę mega rzadko, a jedyne co, to nie żałuję sobie perfum :D

Ja tak samo. Ale wybiorę się na spacer po deszczu.

pluszowa
Nieznany profil
1.71k•6 lat temu

Nie mogę się doczekać by głosować na dziewczyny. To takie wciągające xd

dfbsx
dfbsx
2k•6 lat temu
domkapodomka • 6 lat temu
Dzisiaj Paula Jagodzińska na instastory miała ciekawą pogadankę na temat "ciuchów po domu" i otworzyło mi to trochę oczy na coś, czego wcześniej nie zauważałam. Od zawsze po powrocie do domu ze szkoły zmieniałam ciuchy na jakieś dresy, stare koszulki, itp. I mam tak nadal, chodzę w starych dresach, bluzki najczęściej to jakieś stare koszulki mojego K, które zbiegły się w praniu albo z jakiegoś powodu jemu już nie pasują. I tak sobie pomyślałam, że cholera, on też mnie tak widzi na co dzień xD tak sobie siedzę i myślę, bo mnie to skłoniło do reflelsji, że w domu naprawdę nie zwracam uwagi na to jak wyglądam, w sensie chodzę w męskich ciuchach, bo mi wygodnie, ale faktycznie kobiecość zostawiam za drzwiami i mam ją zarezerwowaną dla świata zewnątrz. Muszę to zmienić, więc sobie wytoczyłam wielkie działa, w tygodniu przejrzę szafki, a tych wszystkich obecnych koszulek podomowych się pozbędę oddając je do domu dziecka albo do skrzynki czerwonego krzyża -bo to nie są poplamione czy uszkodzone ciuchy, są po prostu... stare. A jak to u Was wygląda? Macie takie swoje "ciuchy po domu"?

dfbsx • 6 lat temu
U mnie jest tak, że jeśli mam cały taki "domowy dzień" bez wychodzenia gdziekolwiek to faktycznie siedzę w dresach, ale nigdy nie miałam nawyku wracając z uczelni czy z pracy, czy jeszcze dawno temu ze szkoły przebierać się w dresy właśnie. Od początku semestru- hybryda więc kilka dni w tygodniu wyglądam właśnie tak i w piątek zjeżdżając do domu zażartowałam do mojego "Wiesz co, może się przestylizuje na styl uliczny, taki street style, teraz to podobno modne i będzie mi wygodniej?" Co dostałam w odpowiedzi? "Nie szalej aż tak, w domu siedź sobie w tych dresach dla wygody, bo faktycznie inaczej szkoda ubrań do sprzątania, ale to tak jak ja chodziłbym w ciuchach z garażu, a tego to chyba nie chcemy?"

Nieznany profil • 6 lat temu
Nie interesuję się za bardzo streetstylem, ale trochę bardziej sneakersami, a one się jakoś tam wiążą ze streetstylem, więc siłą rzeczy też mi się zdarzyło trafić na materiały na jego temat, no i muszę trochę stanąć w obronie streetstyle’u xD Nie ma on wiele wspólnego z „ciuchami z garażu” i sprowadzanie go do nich to trochę obraza :D

Niekoniecznie chodziło o samo porównanie streetstyle do ciuchów z garażu, jemu bardziej konkretnie chodziło o to, ze ja chodząc w dresach sprzątam i z reguły to są ciuchy których mi nie szkoda, zupełnie tak jak jemu ubrań do garażu

rena442
rena442
4.13k•6 lat temu
domkapodomka • 6 lat temu
@rena442 muszę się przyznać, że byłam bardzo ciekawa Twojej domowej wersji ze względu na to jaką Cię tutaj znamy :) oczywiście nie wyobrażałam sobie Ciebie w midi przy kuchence, ale zastanawiałam się jak to u Ciebie wygląda :D Paula Jagodzińska powiedziała właśnie też coś takiego, że w domu jesteśmy same ze sobą, dlaczego więc nie chcemy wyglądać schludnie i ładnie dla samej siebie. Ja się dobrze czuje w moich wielkich dresach i męskiej bluzce, ale faktycznie jeszcze lepiej będę się czuła w zgrabniejszych dresach i niemęskiej koszulce i jestem trochę zdziwiona, że myślę o tym dopoero teraz. I tak jak mówisz, siedzi mi to też zapewne w głowie, ale nie ukrywam, rasową kobietą jestem i czuje się bardziej za drzwiami, niż w samym domu i to też chcę zmienić od teraz :D

Ja teraz prawie z domu nie wychodzę . Więc jakbym miała cały czas siedzieć w szlafroku i potarganych włosach, oszalałabym sama ze sobą . Wygodne ubrania, domowe, ale przede wszystkim czyste U mnie ostatnio najczęściej są to dresy i bralet
https://dresscloud.pl/cloud/stylizacje/do-pracy/838944-stylizacja-na-co-dzien/ na przykład coś takiego albo bluza jak jest chłodniej

Teraz prawie nie maluje paznokci (jedynie u stóp), makijaż noszę mega rzadko, a jedyne co, to nie żałuję sobie perfum

domkapodomka
domkapodomka
6.78k•6 lat temu
Nieznany profil • 6 lat temu
Od zawsze wchodząc do domu przebieram się w ubrania domowe, ale kurcze dałyście mi do myślenia. Po domu chodzę w bluzkach bokserkach i już nie raz mama mnie odwiedzała i mówiła, że kiepsko wyglądam :P a do tego ubieram dresik. Jeśli chodzi o noc odkąd mieszkam sama(czyli 4,5 roku),a nie że współlokatorami śpię nago, ale może powinnam też zainwestować w siebie...

Moja mama od jakiegoś czasu też zaczęła wybierać nieco lepsze ciuchy do chodzenia po domu i ja zauważyłam ogromną różnicę, kiedy ją odwiedzam no i tak jak od początku podkreśla każda z nas, nie na zasadzie brudne i dziurawe na ładne i czyste, ale tak jakby... dobierane z rozwagą? Moja mama chodziła w szerokich dresach i t-shirtach, ostatnio widuję ją w leginsach i sweterkach, które kiedyś nosiła do pracy, a teraz już uznała, że są bardziej podomowe, niż wyjściowe. Nie mieszkam z rodzicami już 2.5 roku i od razu mam myśl, kiedy u nich jestem "jeju, niedość, że mama jest piękną kobietą to nawet w domu wygląda dobrze". No i wiem, że te ciuchy nie są na pokaz - ubierane żeby się pokazać, albo żeby się w nich męczyć, bo to jedne z jej ulubionych niegdyś ciuchów na co dzień, a leginsy... no nie ma chyba niewygodnych

domkapodomka
domkapodomka
6.78k•6 lat temu

@rena442 muszę się przyznać, że byłam bardzo ciekawa Twojej domowej wersji ze względu na to jaką Cię tutaj znamy oczywiście nie wyobrażałam sobie Ciebie w midi przy kuchence, ale zastanawiałam się jak to u Ciebie wygląda
Paula Jagodzińska powiedziała właśnie też coś takiego, że w domu jesteśmy same ze sobą, dlaczego więc nie chcemy wyglądać schludnie i ładnie dla samej siebie. Ja się dobrze czuje w moich wielkich dresach i męskiej bluzce, ale faktycznie jeszcze lepiej będę się czuła w zgrabniejszych dresach i niemęskiej koszulce i jestem trochę zdziwiona, że myślę o tym dopoero teraz. I tak jak mówisz, siedzi mi to też zapewne w głowie, ale nie ukrywam, rasową kobietą jestem i czuje się bardziej za drzwiami, niż w samym domu i to też chcę zmienić od teraz

Zagmatwana
Nieznany profil
5.69k•6 lat temu

Od zawsze wchodząc do domu przebieram się w ubrania domowe, ale kurcze dałyście mi do myślenia. Po domu chodzę w bluzkach bokserkach i już nie raz mama mnie odwiedzała i mówiła, że kiepsko wyglądam a do tego ubieram dresik. Jeśli chodzi o noc odkąd mieszkam sama(czyli 4,5 roku),a nie że współlokatorami śpię nago, ale może powinnam też zainwestować w siebie...

Lacrimosa
Nieznany profil
4.14k•6 lat temu
domkapodomka • 6 lat temu
Dzisiaj Paula Jagodzińska na instastory miała ciekawą pogadankę na temat "ciuchów po domu" i otworzyło mi to trochę oczy na coś, czego wcześniej nie zauważałam. Od zawsze po powrocie do domu ze szkoły zmieniałam ciuchy na jakieś dresy, stare koszulki, itp. I mam tak nadal, chodzę w starych dresach, bluzki najczęściej to jakieś stare koszulki mojego K, które zbiegły się w praniu albo z jakiegoś powodu jemu już nie pasują. I tak sobie pomyślałam, że cholera, on też mnie tak widzi na co dzień xD tak sobie siedzę i myślę, bo mnie to skłoniło do reflelsji, że w domu naprawdę nie zwracam uwagi na to jak wyglądam, w sensie chodzę w męskich ciuchach, bo mi wygodnie, ale faktycznie kobiecość zostawiam za drzwiami i mam ją zarezerwowaną dla świata zewnątrz. Muszę to zmienić, więc sobie wytoczyłam wielkie działa, w tygodniu przejrzę szafki, a tych wszystkich obecnych koszulek podomowych się pozbędę oddając je do domu dziecka albo do skrzynki czerwonego krzyża -bo to nie są poplamione czy uszkodzone ciuchy, są po prostu... stare. A jak to u Was wygląda? Macie takie swoje "ciuchy po domu"?

dfbsx • 6 lat temu
U mnie jest tak, że jeśli mam cały taki "domowy dzień" bez wychodzenia gdziekolwiek to faktycznie siedzę w dresach, ale nigdy nie miałam nawyku wracając z uczelni czy z pracy, czy jeszcze dawno temu ze szkoły przebierać się w dresy właśnie. Od początku semestru- hybryda więc kilka dni w tygodniu wyglądam właśnie tak i w piątek zjeżdżając do domu zażartowałam do mojego "Wiesz co, może się przestylizuje na styl uliczny, taki street style, teraz to podobno modne i będzie mi wygodniej?" Co dostałam w odpowiedzi? "Nie szalej aż tak, w domu siedź sobie w tych dresach dla wygody, bo faktycznie inaczej szkoda ubrań do sprzątania, ale to tak jak ja chodziłbym w ciuchach z garażu, a tego to chyba nie chcemy?"

Nie interesuję się za bardzo streetstylem, ale trochę bardziej sneakersami, a one się jakoś tam wiążą ze streetstylem, więc siłą rzeczy też mi się zdarzyło trafić na materiały na jego temat, no i muszę trochę stanąć w obronie streetstyle’u Nie ma on wiele wspólnego z „ciuchami z garażu” i sprowadzanie go do nich to trochę obraza

rena442
rena442
4.13k•6 lat temu

Ja też ZAWSZE przebieram się po powrocie do domu. Od dziecka tak robiłam i robię nadal - zupełnie jak @domkapodomka Z kilku powodów - przede wszystkim szkoda mi porządnych ubrań na pranie/gotoewanie/sprzątanie, a poza tym te ubrania są po prostu niewygodne (kto nosi superobcisłe midi ten wie, że trudno w nich zrobić krok) .
W domu noszę głównie dresy, latem sukienki. Dbam o to, żeby zawsze wyglądało to schludnie i tyle - mój facet mówi, że bardzo lubi tę domową wersję i rzeczywiście mam niemalże pewność, że nie kłamie . Potargane włosy, wyciągnięte koszulki i dziurawe dresy pewnie rzeczywiście nie sprzyjałyby kobiecości, ale zwykłe dresy i topy/bluzy są całkiem okej Nie czuję się mniej kobieco, więc to chyba też siedzi w głowie

dfbsx
dfbsx
2k•6 lat temu
domkapodomka • 6 lat temu
Dzisiaj Paula Jagodzińska na instastory miała ciekawą pogadankę na temat "ciuchów po domu" i otworzyło mi to trochę oczy na coś, czego wcześniej nie zauważałam. Od zawsze po powrocie do domu ze szkoły zmieniałam ciuchy na jakieś dresy, stare koszulki, itp. I mam tak nadal, chodzę w starych dresach, bluzki najczęściej to jakieś stare koszulki mojego K, które zbiegły się w praniu albo z jakiegoś powodu jemu już nie pasują. I tak sobie pomyślałam, że cholera, on też mnie tak widzi na co dzień xD tak sobie siedzę i myślę, bo mnie to skłoniło do reflelsji, że w domu naprawdę nie zwracam uwagi na to jak wyglądam, w sensie chodzę w męskich ciuchach, bo mi wygodnie, ale faktycznie kobiecość zostawiam za drzwiami i mam ją zarezerwowaną dla świata zewnątrz. Muszę to zmienić, więc sobie wytoczyłam wielkie działa, w tygodniu przejrzę szafki, a tych wszystkich obecnych koszulek podomowych się pozbędę oddając je do domu dziecka albo do skrzynki czerwonego krzyża -bo to nie są poplamione czy uszkodzone ciuchy, są po prostu... stare. A jak to u Was wygląda? Macie takie swoje "ciuchy po domu"?

U mnie jest tak, że jeśli mam cały taki "domowy dzień" bez wychodzenia gdziekolwiek to faktycznie siedzę w dresach, ale nigdy nie miałam nawyku wracając z uczelni czy z pracy, czy jeszcze dawno temu ze szkoły przebierać się w dresy właśnie. Od początku semestru- hybryda więc kilka dni w tygodniu wyglądam właśnie tak i w piątek zjeżdżając do domu zażartowałam do mojego "Wiesz co, może się przestylizuje na styl uliczny, taki street style, teraz to podobno modne i będzie mi wygodniej?" Co dostałam w odpowiedzi? "Nie szalej aż tak, w domu siedź sobie w tych dresach dla wygody, bo faktycznie inaczej szkoda ubrań do sprzątania, ale to tak jak ja chodziłbym w ciuchach z garażu, a tego to chyba nie chcemy?"

Lacrimosa
Nieznany profil
4.14k•6 lat temu

Jak się wszystkie zgadzamy: sam styl i krój jest mniej ważny, a najważniejsze, by wszystko było po prostu schludne i zadbane

Chociaż też sporo zależy od osoby: moja siostra na przykład chodzi w ciuchach, z których jej chłopak wyrósł (wszerz, oczywiście, bo w tym wieku już w żadną inną stronę ) i które są na nią poważnie za duże, no i wygląda w nich całkiem dobrze. Jak to się dzieje, to nie wiem

wenkka
wenkka
8.73k•6 lat temu
domkapodomka • 6 lat temu
Dzisiaj Paula Jagodzińska na instastory miała ciekawą pogadankę na temat "ciuchów po domu" i otworzyło mi to trochę oczy na coś, czego wcześniej nie zauważałam. Od zawsze po powrocie do domu ze szkoły zmieniałam ciuchy na jakieś dresy, stare koszulki, itp. I mam tak nadal, chodzę w starych dresach, bluzki najczęściej to jakieś stare koszulki mojego K, które zbiegły się w praniu albo z jakiegoś powodu jemu już nie pasują. I tak sobie pomyślałam, że cholera, on też mnie tak widzi na co dzień xD tak sobie siedzę i myślę, bo mnie to skłoniło do reflelsji, że w domu naprawdę nie zwracam uwagi na to jak wyglądam, w sensie chodzę w męskich ciuchach, bo mi wygodnie, ale faktycznie kobiecość zostawiam za drzwiami i mam ją zarezerwowaną dla świata zewnątrz. Muszę to zmienić, więc sobie wytoczyłam wielkie działa, w tygodniu przejrzę szafki, a tych wszystkich obecnych koszulek podomowych się pozbędę oddając je do domu dziecka albo do skrzynki czerwonego krzyża -bo to nie są poplamione czy uszkodzone ciuchy, są po prostu... stare. A jak to u Was wygląda? Macie takie swoje "ciuchy po domu"?

Ja po domu chodzę w dresach albo w leginsach, latem w krótkich spodenkach. Bluzki mam raczej normalne, latem topy na ramiączkach. Nie mogłabym siedzieć w domu w stroju, w jakim chodzę do pracy, bo często są to sukienki albo spódnice. Nie wyobrażam sobie potem w tym gotować obiadu czy szorowac lazienki. Moja szafa powoli przechodzi metamorfozę, chcę ją uzupełnić o dobre jakościowo rzeczy. Jakbym miala w spodnicy za 200 zl siedziec przed telewizorem, to nie wytrzymalabym psychicznie.
Ale spać lubię w ładnych rzeczach, choc zdarzy mi sie tez w za duzej koszulce. Ale nie czuje sie wtedy malo kobieco.

hangled
hangled
4.29k•6 lat temu
domkapodomka • 6 lat temu
Dzisiaj Paula Jagodzińska na instastory miała ciekawą pogadankę na temat "ciuchów po domu" i otworzyło mi to trochę oczy na coś, czego wcześniej nie zauważałam. Od zawsze po powrocie do domu ze szkoły zmieniałam ciuchy na jakieś dresy, stare koszulki, itp. I mam tak nadal, chodzę w starych dresach, bluzki najczęściej to jakieś stare koszulki mojego K, które zbiegły się w praniu albo z jakiegoś powodu jemu już nie pasują. I tak sobie pomyślałam, że cholera, on też mnie tak widzi na co dzień xD tak sobie siedzę i myślę, bo mnie to skłoniło do reflelsji, że w domu naprawdę nie zwracam uwagi na to jak wyglądam, w sensie chodzę w męskich ciuchach, bo mi wygodnie, ale faktycznie kobiecość zostawiam za drzwiami i mam ją zarezerwowaną dla świata zewnątrz. Muszę to zmienić, więc sobie wytoczyłam wielkie działa, w tygodniu przejrzę szafki, a tych wszystkich obecnych koszulek podomowych się pozbędę oddając je do domu dziecka albo do skrzynki czerwonego krzyża -bo to nie są poplamione czy uszkodzone ciuchy, są po prostu... stare. A jak to u Was wygląda? Macie takie swoje "ciuchy po domu"?

hangled • 6 lat temu
Ja nie mam takiego nawyku, zazwyczaj chodzę w tym w czym chodzę na co dzień, chyba ze mam wolne to wtedy leginsy i starsza koszulka, ale moim zdaniem wciąż wszystko schludne i czuje się kobieco. Za to od drugiej strony - mój chłopak pracuje w domu i ma sporo takich ciuchów po domu, więcej nawet niż do wyjścia. I serio, ja w swoich na luzie nogę wyskoczyć do sklepu czy na spacer, ale on już nie. Przez pandemię nie wychodziliśmy i wiecie jak zaczęło mi to przeszkadzać? Nie miałam nawet ochoty na bliskość, jak chodził taki niezadbany. Kilka rozmów, wspólne zakupy i jakoś poszło. Ale nigdy nie podejrzewałam, że będę się denerwować na jego widok, bo się czułam tak, jakby mu już nie zależało na tym, jak ja go widze.

domkapodomka • 6 lat temu
Właśnie zaczęłam się zastanawiać, czy mój K może odnosić takie wrażenie w stosunku do mnie... nigdy nie spędzaliśmy tak dużo czasu w domu jak w tym roku, a ja naprawdę nigdy o tym nie pomyślałam, że moje "podomowe ciuchy" w których siłą rzeczy teraz widzi mnie zdecydowanie częściej nie wpłynęły na jego ocenę mojej osoby. Z drugiej strony ja nie odczuwam czegoś takiego w stosunku do niego, a on też ostatnio non stop jest na HO. Psia kość :D

Nieznany profil • 6 lat temu
Idealnie by było, jakby ubrania zupełnie nie grały roli w odbiorze partnera (obojętnie, czy to życiowego, czy chwilowego partnera jakiejkolwiek interakcji), ale niestety miałam za dużo zajęć związanych z wizerunkiem i tak dalej, by utrzymywać, że wygląd zewnętrzny nie jest ważny. To nie jest najfajniejsza rzecz na świecie, ale niestety prawdziwa :(. Też pewnie sporo może zależeć od ogólnego zadbania osoby, no i na szczęście domowe ciuchy też mogą być "przyzwoite" :good:. Więc podejrzewam, że na takie wrażenie składa się kilka czynników i sprawa wcale nie jest prosta.

Niestety, wygląd jest moim zdaniem bardzo ważny i nie uwierzę w to, że dla kogoś on nie odgrywa żadnej roli. Mój na szczęście się ogarnął, sam przyznał ze trochę się zapuścił przez to ciagle siedzenie w domu i od pewnego czasu jest już o wiele lepiej. Na szczęście ubranie łatwo jest zmienić (i nie chodzi mi o styl, a właśnie o takie bardziej schludne). Najważniejsze to porozmawiać o swoich potrzebach, sama tez mu dokupiłem kilka prostych koszulek, pozbyliśmy się poplamionych i dziurawych i jest coraz lepiej.

domkapodomka
domkapodomka
6.78k•6 lat temu
domkapodomka • 6 lat temu
Dzisiaj Paula Jagodzińska na instastory miała ciekawą pogadankę na temat "ciuchów po domu" i otworzyło mi to trochę oczy na coś, czego wcześniej nie zauważałam. Od zawsze po powrocie do domu ze szkoły zmieniałam ciuchy na jakieś dresy, stare koszulki, itp. I mam tak nadal, chodzę w starych dresach, bluzki najczęściej to jakieś stare koszulki mojego K, które zbiegły się w praniu albo z jakiegoś powodu jemu już nie pasują. I tak sobie pomyślałam, że cholera, on też mnie tak widzi na co dzień xD tak sobie siedzę i myślę, bo mnie to skłoniło do reflelsji, że w domu naprawdę nie zwracam uwagi na to jak wyglądam, w sensie chodzę w męskich ciuchach, bo mi wygodnie, ale faktycznie kobiecość zostawiam za drzwiami i mam ją zarezerwowaną dla świata zewnątrz. Muszę to zmienić, więc sobie wytoczyłam wielkie działa, w tygodniu przejrzę szafki, a tych wszystkich obecnych koszulek podomowych się pozbędę oddając je do domu dziecka albo do skrzynki czerwonego krzyża -bo to nie są poplamione czy uszkodzone ciuchy, są po prostu... stare. A jak to u Was wygląda? Macie takie swoje "ciuchy po domu"?

hangled • 6 lat temu
Ja nie mam takiego nawyku, zazwyczaj chodzę w tym w czym chodzę na co dzień, chyba ze mam wolne to wtedy leginsy i starsza koszulka, ale moim zdaniem wciąż wszystko schludne i czuje się kobieco. Za to od drugiej strony - mój chłopak pracuje w domu i ma sporo takich ciuchów po domu, więcej nawet niż do wyjścia. I serio, ja w swoich na luzie nogę wyskoczyć do sklepu czy na spacer, ale on już nie. Przez pandemię nie wychodziliśmy i wiecie jak zaczęło mi to przeszkadzać? Nie miałam nawet ochoty na bliskość, jak chodził taki niezadbany. Kilka rozmów, wspólne zakupy i jakoś poszło. Ale nigdy nie podejrzewałam, że będę się denerwować na jego widok, bo się czułam tak, jakby mu już nie zależało na tym, jak ja go widze.

domkapodomka • 6 lat temu
Właśnie zaczęłam się zastanawiać, czy mój K może odnosić takie wrażenie w stosunku do mnie... nigdy nie spędzaliśmy tak dużo czasu w domu jak w tym roku, a ja naprawdę nigdy o tym nie pomyślałam, że moje "podomowe ciuchy" w których siłą rzeczy teraz widzi mnie zdecydowanie częściej nie wpłynęły na jego ocenę mojej osoby. Z drugiej strony ja nie odczuwam czegoś takiego w stosunku do niego, a on też ostatnio non stop jest na HO. Psia kość :D

Nieznany profil • 6 lat temu
Idealnie by było, jakby ubrania zupełnie nie grały roli w odbiorze partnera (obojętnie, czy to życiowego, czy chwilowego partnera jakiejkolwiek interakcji), ale niestety miałam za dużo zajęć związanych z wizerunkiem i tak dalej, by utrzymywać, że wygląd zewnętrzny nie jest ważny. To nie jest najfajniejsza rzecz na świecie, ale niestety prawdziwa :(. Też pewnie sporo może zależeć od ogólnego zadbania osoby, no i na szczęście domowe ciuchy też mogą być "przyzwoite" :good:. Więc podejrzewam, że na takie wrażenie składa się kilka czynników i sprawa wcale nie jest prosta.

To wiadomo od zawsze, ale nawet nie tyle sam wygląd zewnętrzny w kategorii BRZYDKI-ŁADNY, tylko chyba SCHLUDNY I ZADBANY. Przynajmniej u mnie to tak jest. Nie zwracam uwagi na to, że K chodzi w neonowych apodenkach po domuz chociaż bardziej podobałby mi się (biorąc pod uwagę zacisze domowe) w czaenych wąskich dresach i białym t-shircie. Bardziej ważne dla mnie jest, że (dosłownie) mył zęby, uczesał się, popsikał się perfumą.
Ja chodzęnpo domu bez makijażu, nigdy nie pomalowałam się z nudów, żeby chodzić tak po domu, ale zawsze mam zadbane włosy, paznokcie, nie chodzę w brudnych ciuchach. Co nie zmienia faktu i zdecydowanie przyznaję Ci rację, że będę dla faceta bardziej atrakcyjna w bluzce i leginsach, niż w szerokich dresach i jego starej koszulce. No tutaj nie mam się co oszukiwać

Lacrimosa
Nieznany profil
4.14k•6 lat temu
domkapodomka • 6 lat temu
Dzisiaj Paula Jagodzińska na instastory miała ciekawą pogadankę na temat "ciuchów po domu" i otworzyło mi to trochę oczy na coś, czego wcześniej nie zauważałam. Od zawsze po powrocie do domu ze szkoły zmieniałam ciuchy na jakieś dresy, stare koszulki, itp. I mam tak nadal, chodzę w starych dresach, bluzki najczęściej to jakieś stare koszulki mojego K, które zbiegły się w praniu albo z jakiegoś powodu jemu już nie pasują. I tak sobie pomyślałam, że cholera, on też mnie tak widzi na co dzień xD tak sobie siedzę i myślę, bo mnie to skłoniło do reflelsji, że w domu naprawdę nie zwracam uwagi na to jak wyglądam, w sensie chodzę w męskich ciuchach, bo mi wygodnie, ale faktycznie kobiecość zostawiam za drzwiami i mam ją zarezerwowaną dla świata zewnątrz. Muszę to zmienić, więc sobie wytoczyłam wielkie działa, w tygodniu przejrzę szafki, a tych wszystkich obecnych koszulek podomowych się pozbędę oddając je do domu dziecka albo do skrzynki czerwonego krzyża -bo to nie są poplamione czy uszkodzone ciuchy, są po prostu... stare. A jak to u Was wygląda? Macie takie swoje "ciuchy po domu"?

hangled • 6 lat temu
Ja nie mam takiego nawyku, zazwyczaj chodzę w tym w czym chodzę na co dzień, chyba ze mam wolne to wtedy leginsy i starsza koszulka, ale moim zdaniem wciąż wszystko schludne i czuje się kobieco. Za to od drugiej strony - mój chłopak pracuje w domu i ma sporo takich ciuchów po domu, więcej nawet niż do wyjścia. I serio, ja w swoich na luzie nogę wyskoczyć do sklepu czy na spacer, ale on już nie. Przez pandemię nie wychodziliśmy i wiecie jak zaczęło mi to przeszkadzać? Nie miałam nawet ochoty na bliskość, jak chodził taki niezadbany. Kilka rozmów, wspólne zakupy i jakoś poszło. Ale nigdy nie podejrzewałam, że będę się denerwować na jego widok, bo się czułam tak, jakby mu już nie zależało na tym, jak ja go widze.

domkapodomka • 6 lat temu
Właśnie zaczęłam się zastanawiać, czy mój K może odnosić takie wrażenie w stosunku do mnie... nigdy nie spędzaliśmy tak dużo czasu w domu jak w tym roku, a ja naprawdę nigdy o tym nie pomyślałam, że moje "podomowe ciuchy" w których siłą rzeczy teraz widzi mnie zdecydowanie częściej nie wpłynęły na jego ocenę mojej osoby. Z drugiej strony ja nie odczuwam czegoś takiego w stosunku do niego, a on też ostatnio non stop jest na HO. Psia kość :D

Idealnie by było, jakby ubrania zupełnie nie grały roli w odbiorze partnera (obojętnie, czy to życiowego, czy chwilowego partnera jakiejkolwiek interakcji), ale niestety miałam za dużo zajęć związanych z wizerunkiem i tak dalej, by utrzymywać, że wygląd zewnętrzny nie jest ważny. To nie jest najfajniejsza rzecz na świecie, ale niestety prawdziwa . Też pewnie sporo może zależeć od ogólnego zadbania osoby, no i na szczęście domowe ciuchy też mogą być "przyzwoite" . Więc podejrzewam, że na takie wrażenie składa się kilka czynników i sprawa wcale nie jest prosta.

Lacrimosa
Nieznany profil
4.14k•6 lat temu
domkapodomka • 6 lat temu
@Syll ja się w 2019 uparłam, że na walentynki chcę satynową piżamę z tej wszystkim znanej strony. Wiesz, koronki, jakieś kokardki, itp. Piżamka piękna, krótkie szorty i wiązana po bokach bluzka, chłop wydał 150 zł. Spałam w niej może raz, przegrywa nadal z.ogromnym t-shirtem, który dostałam kiedyś od brata. T-shirt z jakiejś strony typu elpolako, rysunek wielkiej świni i napis PERŁY PRZED WIEPRZE xD ale żarcik zawarty w koszulce znam tylko ja i mój brat. Na cholerę mi te koronki były :D

Nieznany profil • 6 lat temu
O kurczę, to historia jak z połową moich butów i 75% zawartości szafy xD Mam, bo mi się podoba, ale w tym nie chodzę. Chociaż tyle, że na ekstrawaganckie ciuchy zazwyczaj pozwalam sobie w lumpeksach, ale w kwestii butów... no cóż, często kupuję nówki i tylko mi się podnosi "kwota maksymalna".

domkapodomka • 6 lat temu
Ja chyba jestem jedyną osobą, która ma jakieś 50 par butów i chodzi we WSZYSTKICH!! Codziennie w innych, chociaż w te lato nieco się opuściłam, bo wybierałam same klapki, zamiast sandałków :D

Ja swoje z grubsza dzielę na dwie kategorie: takie, które mogę katować bezlitośnie i takie bardziej kolekcjonerskie . Zazwyczaj po prostu brakuje mi weny twórczej, tak w ubraniach, jak w dodatkach

Lacrimosa
Nieznany profil
4.14k•6 lat temu
Nieznany profil • 6 lat temu
@domkapodomka Aaa, czaję bazę z tymi uniwersalnymi chyba xD Jakieś fajne, ale dość elastyczne jeansy to świetna opcja :good: Moim dzikim marzeniem z kolei są... szarawary. Ale takie totalnie, koniecznie czarne. Wyobraź sobie moje wkurzenie, jak kiedyś moja siostra w takich wróciła, dorwała je na rekonstrukcjach historycznych i śmiga w nich głównie po domu. A mnie się marzą - zrobiłyby furrorę na uczelni, bo wyglądają dość ekstrawagancko :D.

domkapodomka • 6 lat temu
To takie alladynki? :D musiałam wygooglować, bo totalnie nie wiem co to, musisz mi wybaczyć :}

Yeah, dokładnie coś takiego, marzą mi się z krokiem nawet poniżej kolan To, jak na mnie, bardzo nietypowe, bo zazwyczaj wybieram spodnie bardzo dopasowane i jestem zdania, że nic tak nie "robi" stylizacji, jak dobre spodnie .

domkapodomka
domkapodomka
6.78k•6 lat temu
domkapodomka • 6 lat temu
@Syll ja się w 2019 uparłam, że na walentynki chcę satynową piżamę z tej wszystkim znanej strony. Wiesz, koronki, jakieś kokardki, itp. Piżamka piękna, krótkie szorty i wiązana po bokach bluzka, chłop wydał 150 zł. Spałam w niej może raz, przegrywa nadal z.ogromnym t-shirtem, który dostałam kiedyś od brata. T-shirt z jakiejś strony typu elpolako, rysunek wielkiej świni i napis PERŁY PRZED WIEPRZE xD ale żarcik zawarty w koszulce znam tylko ja i mój brat. Na cholerę mi te koronki były :D

Nieznany profil • 6 lat temu
O kurczę, to historia jak z połową moich butów i 75% zawartości szafy xD Mam, bo mi się podoba, ale w tym nie chodzę. Chociaż tyle, że na ekstrawaganckie ciuchy zazwyczaj pozwalam sobie w lumpeksach, ale w kwestii butów... no cóż, często kupuję nówki i tylko mi się podnosi "kwota maksymalna".

Ja chyba jestem jedyną osobą, która ma jakieś 50 par butów i chodzi we WSZYSTKICH!! Codziennie w innych, chociaż w te lato nieco się opuściłam, bo wybierałam same klapki, zamiast sandałków

1 1052 1053 1054 2277
albo dołącz do nas i udzielaj się na forum.