Dresscloud Café
Strona 1053 / 2277
Ja nie rozumiem w jaki sposób ubierając wygodny dres itd. pozbywamy się kobiecości, ale niech będzie Właśnie wydaje mi się, że jest na odwrót - w końcu możemy być sobą, na luzie, bo np. zawsze po domu zdejmuję stanik, jakaś koszuleczka i legginsy. Nie czuję się przez to mniej kobieca. Nawet cieszę się, że mogę sobie pozwolić na taki oddech, bo często przy trybie praca + studia non stop musiałam dobrze wyglądać
Ja zawsze jak przychodzę do domu to się przebieram w inne ubrania. Teraz chodzę w takich letnich, luźnych spodniach i starszych koszulkach. Jak mam gości to ubieram się normalnie, jak do wyjścia.
Jak chodzę w tych ciuchach w których wychodzę to jakoś mi nie wygodnie 😁
Nie mogę się doczekać by głosować na dziewczyny. To takie wciągające xd
Niekoniecznie chodziło o samo porównanie streetstyle do ciuchów z garażu, jemu bardziej konkretnie chodziło o to, ze ja chodząc w dresach sprzątam i z reguły to są ciuchy których mi nie szkoda, zupełnie tak jak jemu ubrań do garażu
Ja teraz prawie z domu nie wychodzę . Więc jakbym miała cały czas siedzieć w szlafroku i potarganych włosach, oszalałabym sama ze sobą . Wygodne ubrania, domowe, ale przede wszystkim czyste U mnie ostatnio najczęściej są to dresy i bralet
https://dresscloud.pl/cloud/stylizacje/do-pracy/838944-stylizacja-na-co-dzien/ na przykład coś takiego albo bluza jak jest chłodniej
Teraz prawie nie maluje paznokci (jedynie u stóp), makijaż noszę mega rzadko, a jedyne co, to nie żałuję sobie perfum
Moja mama od jakiegoś czasu też zaczęła wybierać nieco lepsze ciuchy do chodzenia po domu i ja zauważyłam ogromną różnicę, kiedy ją odwiedzam no i tak jak od początku podkreśla każda z nas, nie na zasadzie brudne i dziurawe na ładne i czyste, ale tak jakby... dobierane z rozwagą? Moja mama chodziła w szerokich dresach i t-shirtach, ostatnio widuję ją w leginsach i sweterkach, które kiedyś nosiła do pracy, a teraz już uznała, że są bardziej podomowe, niż wyjściowe. Nie mieszkam z rodzicami już 2.5 roku i od razu mam myśl, kiedy u nich jestem "jeju, niedość, że mama jest piękną kobietą to nawet w domu wygląda dobrze". No i wiem, że te ciuchy nie są na pokaz - ubierane żeby się pokazać, albo żeby się w nich męczyć, bo to jedne z jej ulubionych niegdyś ciuchów na co dzień, a leginsy... no nie ma chyba niewygodnych
@rena442 muszę się przyznać, że byłam bardzo ciekawa Twojej domowej wersji ze względu na to jaką Cię tutaj znamy oczywiście nie wyobrażałam sobie Ciebie w midi przy kuchence, ale zastanawiałam się jak to u Ciebie wygląda
Paula Jagodzińska powiedziała właśnie też coś takiego, że w domu jesteśmy same ze sobą, dlaczego więc nie chcemy wyglądać schludnie i ładnie dla samej siebie. Ja się dobrze czuje w moich wielkich dresach i męskiej bluzce, ale faktycznie jeszcze lepiej będę się czuła w zgrabniejszych dresach i niemęskiej koszulce i jestem trochę zdziwiona, że myślę o tym dopoero teraz. I tak jak mówisz, siedzi mi to też zapewne w głowie, ale nie ukrywam, rasową kobietą jestem i czuje się bardziej za drzwiami, niż w samym domu i to też chcę zmienić od teraz
Od zawsze wchodząc do domu przebieram się w ubrania domowe, ale kurcze dałyście mi do myślenia. Po domu chodzę w bluzkach bokserkach i już nie raz mama mnie odwiedzała i mówiła, że kiepsko wyglądam a do tego ubieram dresik. Jeśli chodzi o noc odkąd mieszkam sama(czyli 4,5 roku),a nie że współlokatorami śpię nago, ale może powinnam też zainwestować w siebie...
Nie interesuję się za bardzo streetstylem, ale trochę bardziej sneakersami, a one się jakoś tam wiążą ze streetstylem, więc siłą rzeczy też mi się zdarzyło trafić na materiały na jego temat, no i muszę trochę stanąć w obronie streetstyle’u Nie ma on wiele wspólnego z „ciuchami z garażu” i sprowadzanie go do nich to trochę obraza
Ja też ZAWSZE przebieram się po powrocie do domu. Od dziecka tak robiłam i robię nadal - zupełnie jak @domkapodomka Z kilku powodów - przede wszystkim szkoda mi porządnych ubrań na pranie/gotoewanie/sprzątanie, a poza tym te ubrania są po prostu niewygodne (kto nosi superobcisłe midi ten wie, że trudno w nich zrobić krok) .
W domu noszę głównie dresy, latem sukienki. Dbam o to, żeby zawsze wyglądało to schludnie i tyle - mój facet mówi, że bardzo lubi tę domową wersję i rzeczywiście mam niemalże pewność, że nie kłamie . Potargane włosy, wyciągnięte koszulki i dziurawe dresy pewnie rzeczywiście nie sprzyjałyby kobiecości, ale zwykłe dresy i topy/bluzy są całkiem okej Nie czuję się mniej kobieco, więc to chyba też siedzi w głowie
U mnie jest tak, że jeśli mam cały taki "domowy dzień" bez wychodzenia gdziekolwiek to faktycznie siedzę w dresach, ale nigdy nie miałam nawyku wracając z uczelni czy z pracy, czy jeszcze dawno temu ze szkoły przebierać się w dresy właśnie. Od początku semestru- hybryda więc kilka dni w tygodniu wyglądam właśnie tak i w piątek zjeżdżając do domu zażartowałam do mojego "Wiesz co, może się przestylizuje na styl uliczny, taki street style, teraz to podobno modne i będzie mi wygodniej?" Co dostałam w odpowiedzi? "Nie szalej aż tak, w domu siedź sobie w tych dresach dla wygody, bo faktycznie inaczej szkoda ubrań do sprzątania, ale to tak jak ja chodziłbym w ciuchach z garażu, a tego to chyba nie chcemy?"
Jak się wszystkie zgadzamy: sam styl i krój jest mniej ważny, a najważniejsze, by wszystko było po prostu schludne i zadbane
Chociaż też sporo zależy od osoby: moja siostra na przykład chodzi w ciuchach, z których jej chłopak wyrósł (wszerz, oczywiście, bo w tym wieku już w żadną inną stronę ) i które są na nią poważnie za duże, no i wygląda w nich całkiem dobrze. Jak to się dzieje, to nie wiem
Ja po domu chodzę w dresach albo w leginsach, latem w krótkich spodenkach. Bluzki mam raczej normalne, latem topy na ramiączkach. Nie mogłabym siedzieć w domu w stroju, w jakim chodzę do pracy, bo często są to sukienki albo spódnice. Nie wyobrażam sobie potem w tym gotować obiadu czy szorowac lazienki. Moja szafa powoli przechodzi metamorfozę, chcę ją uzupełnić o dobre jakościowo rzeczy. Jakbym miala w spodnicy za 200 zl siedziec przed telewizorem, to nie wytrzymalabym psychicznie.
Ale spać lubię w ładnych rzeczach, choc zdarzy mi sie tez w za duzej koszulce. Ale nie czuje sie wtedy malo kobieco.
Niestety, wygląd jest moim zdaniem bardzo ważny i nie uwierzę w to, że dla kogoś on nie odgrywa żadnej roli. Mój na szczęście się ogarnął, sam przyznał ze trochę się zapuścił przez to ciagle siedzenie w domu i od pewnego czasu jest już o wiele lepiej. Na szczęście ubranie łatwo jest zmienić (i nie chodzi mi o styl, a właśnie o takie bardziej schludne). Najważniejsze to porozmawiać o swoich potrzebach, sama tez mu dokupiłem kilka prostych koszulek, pozbyliśmy się poplamionych i dziurawych i jest coraz lepiej.
To wiadomo od zawsze, ale nawet nie tyle sam wygląd zewnętrzny w kategorii BRZYDKI-ŁADNY, tylko chyba SCHLUDNY I ZADBANY. Przynajmniej u mnie to tak jest. Nie zwracam uwagi na to, że K chodzi w neonowych apodenkach po domuz chociaż bardziej podobałby mi się (biorąc pod uwagę zacisze domowe) w czaenych wąskich dresach i białym t-shircie. Bardziej ważne dla mnie jest, że (dosłownie) mył zęby, uczesał się, popsikał się perfumą.
Ja chodzęnpo domu bez makijażu, nigdy nie pomalowałam się z nudów, żeby chodzić tak po domu, ale zawsze mam zadbane włosy, paznokcie, nie chodzę w brudnych ciuchach. Co nie zmienia faktu i zdecydowanie przyznaję Ci rację, że będę dla faceta bardziej atrakcyjna w bluzce i leginsach, niż w szerokich dresach i jego starej koszulce. No tutaj nie mam się co oszukiwać
Idealnie by było, jakby ubrania zupełnie nie grały roli w odbiorze partnera (obojętnie, czy to życiowego, czy chwilowego partnera jakiejkolwiek interakcji), ale niestety miałam za dużo zajęć związanych z wizerunkiem i tak dalej, by utrzymywać, że wygląd zewnętrzny nie jest ważny. To nie jest najfajniejsza rzecz na świecie, ale niestety prawdziwa . Też pewnie sporo może zależeć od ogólnego zadbania osoby, no i na szczęście domowe ciuchy też mogą być "przyzwoite" . Więc podejrzewam, że na takie wrażenie składa się kilka czynników i sprawa wcale nie jest prosta.
Ja swoje z grubsza dzielę na dwie kategorie: takie, które mogę katować bezlitośnie i takie bardziej kolekcjonerskie . Zazwyczaj po prostu brakuje mi weny twórczej, tak w ubraniach, jak w dodatkach
Yeah, dokładnie coś takiego, marzą mi się z krokiem nawet poniżej kolan To, jak na mnie, bardzo nietypowe, bo zazwyczaj wybieram spodnie bardzo dopasowane i jestem zdania, że nic tak nie "robi" stylizacji, jak dobre spodnie .
Ja chyba jestem jedyną osobą, która ma jakieś 50 par butów i chodzi we WSZYSTKICH!! Codziennie w innych, chociaż w te lato nieco się opuściłam, bo wybierałam same klapki, zamiast sandałków