praca - za ile pracujemy? czy są jakieś granice?
Strona 2 / 3
Niektórzy ze swoimi stawkami są po prostu śmieszni. Moim zdaniem Ty np masz lepiej niż koleżanka która ma te 2 zł więcej bo chociaż nie zacharowujesz się. Pracowałam w sklepie spożywczym miałam 10 zł do ręki - ale to przez to że juz jakiś czas pracowałam z kierownikiem sklepu bo normalnie było 8, ale stałam 8 godzin, nie było kiedy usiąść, musialam nosić naprawdę ciężkie rzeczy typu skrzynki z piwem itp. Czasem lepiej mieć te 2 zł mniej, ale mieć wszystko wporzadku z kręgosłupem czy nogami. Takie jest moje zdanie. Jeśli chodzi o prace za 4 czy 5 zł na godzinę to śmieszne i tyle, powinni porządek w koncu z tym zrobić.
To jest naprawdę śmieszne... człowiek się napracuje, cały dzień się wysila za tak marne pieniądze. Wiadomo, że zawsze lepsze coś niż nic, ale nie za taką stawkę, gdzie człowiek naprawdę musi dawać z siebie wszystko, a dostaje za te godziny pełne roboty tak mało.
sama idąc na staż, wiedziałam, że nie chcę mniej niż 10zł ( a to był staż do pracy!)
tylko to nie jest tak - siedzieć w domu albo pracować za 4zł za godz.
zgadzając się na taką stawkę w pewien sposób obniża się rynek - "hej zawsze się znajdzie ktoś, kto może pracować jeszcze za 4 brutto" - pomyśli kolejny Janusz biznesu.
Aż mi się słabo robi bo pod Poznaniem są magazyny amazona - ogromna firma światowa i co? opłaca im się Polska, bo tu na magazyn znajdą ludzi, którzy na zleceniu i dziele, zatrudnieni przez agencje (pożalsięboże agencyjki) będą harować na dzikie zmiany po 12-16h dziennie
- w końcu nie PRACUJĄ tylko wykonują zlecenie, więc prawo pracy ich nieobowiązuje
W mojej pierwszej pracy mialam 5 zl za godziny, pracowalam 2 tygodnie. Pozniej pojechalam do Nl, jak ze tam jest wiekowka to moja pierwsza stawka to bylo bodajze 5,75 €. Teraz mam ok. 10-11 €. Boje sie isc w Pl do pracy, bo Mimo wszystko czlowiek przyzwyczaja sie do pieniedzy
Jeszcze trochę i pracodawca który zatrudnia na umowę nie będzie mógł zapłacić mniej niż 12zł / h bo to będzie minimalna stawka na godzinę a jeśli nie zapłaci tyle to są kary od 3 tyś - 30 tyś tak ostatnio w wiadomościach słyszałam. 800zł i tyle godzin pracy to szok jak można tak traktować ludzi , ale są tacy co jeszcze więcej godzin robią i za 800zł niestety takich przypadków nie brakuje ...
A ja pracuję obecnie jako kelnerka w małym mieście. Stawka to 8 zł/h + napiwki, czyli średnio wychodzi mi ok. 10 zł/h (ponieważ napiwkami dzielimy się z kuchnią). Nie posiadam żadnej umowy. Gdyby nie fajna atmosfera w pracy to pewnie bym zrezygnowała. Jednak brak jakichkolwiek innych możliwości skutecznie mnie przed tym odstrasza. Ofert pracy jest bowiem jak na lekarstwo.
Pracuję w pizzerii po 10 h dziennie, pracujących dni w miesiącu mam średnio 19-20. Dostaję 8,5 na rękę. Grafik jest dość elastyczny i te dni, które potrzebuję mieć wolne - to mam.
Nie narzekam na swoją pracę, więcej lubię to, co robię. Mam świetną szefową z którą można pogadać chyba na każdy temat, na zmianie jestem zwykle z własnym chłopakiem (o tak, w pracy się poznaliśmy ), bywają ciężkie dni, bywają nudne, wiadomo - jak to w gastronomii - trzeba dbać o porządek i ciągle się uśmiechać do klientów, ale naprawdę to polubiłam.
Moja stawka w ciągu trzech/czterech miesięcy skoczyła z 7 do 8,5 na godzinę. Chyba nie najgorzej. Jednak to praca tylko na czas studiów. Chociaż gdybym dostała przynajmniej 9/h i umowę o pracę to mogłabym zostać.
ja niestety miałam taką sytuacje gdzie po odbytym 6 miesięcznym stażu otrzymałam umowe o prace na okres 3 miesięcy . Pózniej pracodawca sklepu nie przedluzyl mi umowy i pracowałam u niego pol roku na czarno... i dostawałam 1200 zł więc nawet to nie jest kwota srednio krajowa pozniej kiedy 3 razy podejmowałam z nim rozmowe na temat umowy podziękował mi i zalatwil sobie inne pracownice z urzędu pracy. Teraz obecnie nie mam pracy i na szczescie udalo mi sie jechać do Włoch do pracy na 2 miesiące gdzie o wiele więcej zarobie .... a pozniej poszukam czegoś ale tak abym miała umowę o prace.
Za 4 złote na godzinę to J bym na pewno nie robiła... Ja mam 8,51 euro na godzinę , a w mojej pracy bo tak niektórzy Polacy na to narzekają . Zamiast siedzieć i zarabiać 32 złote na dzień (licząc po 8 godizn pracy dziennie), zainwestowalabym ten czas w rozwijanie jakichś umiejętności żeby stać się ekspertem w danej dziedzinie i później moc na tej aieddzy i umiejętnościach zarabiać
O Matko... Niestety taka płaca w naszym kraju i tyle. Pracodawcy najchętniej chcieliby pracownika na czarno i jeszcze za marne pieniądze. Sama pracowałam kiedyś w jednym znanym supermarkecie i zarabiałam 4zł na godz za naprawdę ciężką harówkę, na szczęście szybko znalazłam inną pracę
Dokładnie tak. Moja babcia też tam jeździ z tego co wiem i też wyciąga sporo.
Moja przyjaciółka byla przedwczoraj, ale z niej to takie chucherko... I zrezygnowala po 1 dniu
O proszę jaki zbieg okoliczności
No niestety, ona wyjechała do Warszawy bo tylko tutaj można coś sensownego znaleźć...
Mama tej mojej koleżanki pracuje właśnie na Powiślu i potrafi wyciągnąć teraz w sezonie nawet ponad 2000 zł za miesiąc... Ale ile się na zapierdziela to głowa mała
O! Garwolin? Trochę off top ale mam przyjaciółkę z Żabieńca Starego kojarzysz miejscowość?
Swoją drogą wybyła stamtąd, bo pracy za porządne pieniądze tam nie uświadczysz...
Jeśli chodzi o granice to nie poszłabym pracować poniżej 11 zł na godzinę. Po prostu ciężko by było się utrzymać za kwotę poniżej, szczególnie w większym mieście.
Może i bym się utrzymała ale co to za życie.. Egzystencja jedynie.
Nie wiem, jak można oferować tak śmiesznie niskie stawki. Przecież to jest przykre, i wiem że lepsze coś niż nic, to i tak nie wyobrażam sobie siebie w takiej sytuacji. Jak miałabym opłacić mieszkanie, szkołę, wyżywienie przy takich pieniądzach? Nie wyobrażam sobie tego, aktualnie mam całkiem dobrze płatną pracę, i jeżeli kiedyś będę ją zmieniać, to na pewno nie za mniejsze pieniądze niż teraz.
@Marudziara jak tylko słyszę Avon to mi niedobrze... ta cała korporacja jest dla mnie tak śmieszna, w ogóle nie rozumiem ludzi, którzy chcą dla niej pracować
Macie rację, że poniżej niektórych stawek nie powinno się schodzić, ale w ostateczności w końcu lepiej mieć niż nie mieć. Ja w te wakacje zaczęłam swoją pierwszą pracę, a w zasadzie staż i nie mogę narzekać, chociaż to ze względu na szefową, która ode mnie dużo nie wymaga. A jednak mogłaby mnie wykorzystywać. Na stażu muszę tygodniowo przepracowywać 40 godzin, a płacą mi 1000 bez kilku groszy. Niby kokosów nie ma, ale za moje prawie nic nie robienie nie narzekam. Moim zdaniem wszystko zależy od pracy i wysiłku, który trzeba w niego włożyć. Nie mam ustalonej stawki poniżej, której nie zejdę.