
kupujemy tanie bo?
Kupujecie coś co tak na prawde wam sie nie podoba, albo nie będzie to funkcjonalne w użyciu tylko i wyłącznie bo jest tanie i na pierwszy rzut oka 'spoko'?
Często właśnie dochodzę do wniosku, że te całe aliexpressy i ebaye to naciągacze na zrobienie sobie syfu w domu. Bo po co ci? motylki przyczepiane do żyrandola? No po co? Widzisz na zdjęciu i mówisz ale sliczne! i za pare centów, BIORE MILION, potem te motylki się kurzą i kurzą już nie dają takiego zachwytu jak na początku. Ale czemu tak na prawde je kupiłaś skoro nawet nie pasują do wystroju i twojego planu na zachowanie minimalizmu w domu? BO były tanie!
*motylki to taki przykład, może być też to walizka w powiedzmy paprykowe wzorki. Pierwszy raz widzisz i wariujesz bo nigdy wcześniej nie widziałaś takiego wzoru, bierzesz by inni zazdrościli, ale nie każdy wie, że kupiłaś ją na pchlim targu, w dodatku targując się ze sprzedawcą za puszkę coca coli. A potem obawiasz się pokazać z nią w miejscu publicznym : D Takie właśnie myslenie ma większość kobiet.. CZEMU TAKIE JESTEŚMY?
Osobiście zanim coś kupię zastanowiam się dość długo, ale czasem mam takie dni, że bez zastanowienia wkładam do koszyka same buble.
Sama miałam taki problem z ubraniami. Teraz jestem w trakcie pozbywania się ich. Poszło już ponad 200 sztuk, a dwa razy tyle zostało w szafie włącznie z tymi które używam
Co dwa tygodnie robię przegląd i wystawiam ubrania których nie ubieram.
Niestety zdarza mi się kupować nowości ale już nie kupuję ich tak pochopnie.
Stosuję zasadę, jeśli zapomniałam przez tydzień o wymarzonej rzeczy to nie jest mi ona potrzebna. Czasem kupuję na szybko ale tylko gdy szukam konkretnej rzeczy i akurat jest promocja na nią
Czyli nie jestem sama z tym problemem? Coraz bardziej zagracam przestrzeń wokół siebie takimi gratami, mam to po tacie na pewno. Mówię sobie dość i za jakiś czas znowu korzystam z super promocji...
Powiem tak.... Mam dużo rzeczy i czasem dżo za dużo, ale nie kupuję czegoś co jest dla mnie nieużyteczne. Okej - biżuterii mam nadmiar i ubrań które noszę bardo sporadycznie, ale mam to w miarę uporządkowane. I staram się minimalizować zapasy kosmetyczne i różne inne,a le buty? Naprawdę potrzebne mi 60 par!
Ja nigdy nie kupuję niczego pod wpływem chwili 'bo fajne, ale nie wiem co z tym zrobię'. Zawsze spisuję sobie co potrzebuję / chciałabym kupić w najbliższym czasie i praktycznie tylko na to wydaje pieniądze. Z czego z tej listy i tak sporo rzeczy w końcu pomijam bo zwyczajnie szkoda mi kasy. Też jak ktoś wyżej napisał chomikuję wszędzie pieniądze na czarną godzinę W ogóle to stwierdziłam ostatnio, że zaczynam popadać w jakąś obsesję na punkcie kontrolowania swoich wydatków. Nie lubię mieć tej świadomości, że np nic mi z wypłaty nie zostało w danym miesiącu bo nie wiadomo kiedy mogę potrzebować jakiejś większej sumki na coś szczególnie ważnego
Ja na szczęście nie mam takiego problemu nigdy nie kupuję jakiś bibelotów tylko dlatego, że są tanie albo mam zły humor. Lubię od czasu do czasu kupić jakiś estetyczny drobiazg żeby ozdobić wnętrze mieszkania ale nie za często i najlepiej żeby miał jeszcze jakieś praktyczne zastosowanie. Nie kupuję rzeczy, które stoją i się tylko kurzą A i tak zanim kupię coś takiego to myślę dziesięć razy czy nie mogłabym z tego zrezygnować. Chyba wyniosłam to z domu bo moja mama nie znosi zbieractwa różnych drobiazgów i wiele rzeczy ląduje w śmietniku albo ostatecznie na strychu no i prawda jest też taka że najzwyczajniej w świecie nie mam czasu na beztroskie wędrowanie po sklepach czy przeglądanie allegro/ aliexpress itp
W wyjaśnianiu tego faktu jestem zwolenniczką podejścia ewolucyjnego. I to by było na tyle.
A jeśli mam odnieść się do siebie samej: lubię kupować, jestem typem totalnego kolekcjonera, ale totalnie owładniętym paradoksem Veblena Oprócz tego bardzo cenię kulturę, marzy mi się kolekcja płyt i książek, również komiksów. Jakby tego było mało, podobają mi się różne style ubierania, więc marzę o gigantycznej szafie podzielonej według stylów. Ale marzenia nie wytrzymują konfrontacji z rzeczywistością, więc efekt jest taki, że już nie mam gdzie trzymać kolorowych kosmetyków, a i tak ich nie używam.
Na szczęście u mnie to się tyczy tylko kosmetyków
Bo promocja bo się przyda, bo coś tam. Ale zazwyczaj trafiam na rzexzy które używam i okazują się dobre dla mnie
dzięki za tak konkretne odpowiedzi dziewczyny.
Zbieractwo to choroba! Trzeba podjąć leczenie u takich osób. Mojego chłopaka siostra miała sąsiadkę która była nałogową zbieraczką. Do domu znosiła wszystko.. Nawet worki spod śmietnika... Mieszkała sama, w trzypokojowym mieszkaniu. Z czego do użytku było jakieś 7%. Wszystkie pomieszczenia wyglądały jak wysypisko śmieci. Pełno reklamówek i kocich bobków. Śmierdziało niesamowicie. Kiedy miasto w końcu zrobiło z tym porządek, po same śmieci przyjechały 4 kontenery. Mieszkanie wietrzyli z miesiąc czasu.
A takich przypadków mało nie jest.. Wiem, że żadnej z Was to nie grozi ale taka anegdotka da do myślenia.
Według mnie minimalizm to jest to czego człowiek potrzebuje w dzisiejszych czasach a jest to bardzo trudne do zrealizowania ze względu na to, że na każdym kroku znajdziemy coś co zainteresuje oko.. Człowiekowi coraz ciężej jest sie oprzeć, bo sobie myśli a nawet jak mi nie posłuży to sprzedam! I nie sprzeda tylko zagraca sobie garaż, piwnice, ewentualnie sypialnie bo gdzieś trzeba to trzymać..
też tak miałam jak odkryłam złotówkowe wyprzedaże w lumpeksach i aliexpress ale ostatnio się opamiętałam i już się ograniczam
kupujemy tanie, bo lubimy kupować, a że jest tanie to nam tak nie szkoda i łatwiej kupić niż drogie. to taki impuls, do którego powstania pewnie dział marketingu się sporo przyczynił. często rzeczy w sklepie bardziej cieszą nasze oko niż na naszej półce, a przeciez jak już kupimy to nie oddamy, mówiąc sobie "i tak było tanie"
Podoba mi się wiele rzeczy nawet na wspomnianych przez Ciebie stronach, ale decyduję się na zakupy tylko gdy coś na prawdę potrzebuje. Tak było z zegarkiem zakupionym lata temu na allegro za całą złotówkę, długo się nad nim zastanawiałam aż kupiłam i jak się okazało służył mi 6 lat, więc uważam że nie wszystko co tanie musi być od razu bublem.
Kocham minimalizm i zakupy robię tylko wtedy gdy faktycznie czegoś potrzebuje, nawet teraz nie szaleje na promocjach, kupiłam tylko korektor bo potrzebowałam.
Haha! Jesteśmy tylko kobietami.
Tak na poważnie, to mam taki problem, gdy zawitam do Rossmann'a bądź Hebe, nie mogę się powstrzymać od kupienia nowego kosmetyku (szczególnie na promocji, ah), mimo że w domu mam jeszcze nie zużyte w całości. To tak się zbiera i jest ich coraz więcej. Ale już taka chyba moja, nasza natura.
Ja na szczęście mam wręcz przeciwnie nie cierpię zbieractwa i nie potrzebnych rzeczy .
Jestem kobietą która kocha minimalizm i idealny porządek u mnie w szafie wszystko ma być pod linijkę i ma swoje miejsce .
układam przedkładam ma być perfekcyjnie , dla tego w domu ciągle coś wyrzucam ponieważ nadal mieszkam z rodzicami a mama ma takie skłonności a to się przyda tamto się przyda po co wyrzucać ja na szczęście wszystkiego co zbędne się pozbywam . ;p
Nienawidzę zbieraczy kurzu i już kilka lat temu postanowiłam się z nimi uporać. W pokoju nie mam już praktycznie żadnych bibelotów (jest kilka rzeczy, których szkoda wyrzucić ale planuję je oddać). Ludzie sami nazywają mnie anty-konsumpcyjną minimalistą, nie wiedzieć czemu Z kupowaniem mam tak, że chyba mam jakiś magiczny filtr w oczach. Otacza mnie mnóstwo badziewia, ale przestałam sobie tym zawracać głowę. Przestałam chodzić po sklepach z takimi pierdółkami, przez Internet kupuję rzadko, z alie jeszcze nie potrafię korzystać. Jeśli coś mi się spodoba bardzo, to linka wsadzam sobie do zakładek, po paru dniach, kiedy je porządkuję to odrzucam to, co było chwilowym kaprysem, a to, co "leży" tam dłużej zazwyczaj kupuję. Ale są to rzeczy, które wiem, że będę używać.
Kupowanie to sposób na polepszenie humoru czy dowartościowanie, ale tylko chwilowe. Mi nie jest to potrzebne, bo poukładałam sobie w głowie parę spraw i wiem, że te rzeczy wcale nie dadzą mi szczęścia. Mam mniej, ale bardziej o to dbam. Uhhh
Ja niestety mam problem z zakupami XD. Lubię sama wszystko przetestować i ogólnie mieć. Zdarzyło mi się uzbierać całą serię książek chociaż już pierwsza część była słaba i to nie raz, nie dwa. Najgorzej mam z ubraniami bo często kupuje je bez przemyślenia, oczy mi się świecą a potem albo tego nie ubieram albo szybko oddaje..
Myślę ,ze winą jest fakt ,że mamy za dużo pieniędzy XD, jakaś chęć pokazania się czy ja np. tak mam ,że w wyobraźni wyglądam w tym lepiej niż jak to założę więc okazuje się często ,ze ubranie zwyczajnie mi nie pasuje, nie jest wygodne albo jakoś tak zwyczajnie wstyd to ubrać...
Jeśli chodzi o aliexpress raczej się boje zamawiać tam kosmetyków. I raczej jest to dla mnie forma kupienia po taniości rzeczy które zawsze chciałam kupić lub wiem ,że mi się przydadzą, nie szaleje tam raczej za dużo XD. Zresztą niektóre rzeczy w przeliczeniu nie okazują się tak tanie...
A ja lubię kupować takie rzeczy.Kupić kolejną tanią sukienkę na aliexpress, hybrydę czy matową pomadkę. I szczerze mówiąc nie jest mi z tym źle, lubię otaczać się dużą ilością przedmiotów, choć nie mam zagraconego pokoju. Na drogie rzeczy nie mogę sobie jakoś szczególnie pozwolić, a samo kupowanie sprawia mi ogromną radość, więc kupuję więcej ale taniej i nie widzę w tym nic złego, tym bardziej,że jakościowo te rzeczy nie są droższe od innych. Pomimo to myślę,że jak już będę zarabiać własne pieniądze, to będę stawiać na jakość a nie ilość. Póki co tak nie robię i dobrze mi z tą moją "ułomnością" jak to ktoś wyżej nazwał
Ogólnie jestem ogromną sknerą, kiszę kase na koncie i nie kupuje "aż tyle". Zanim coś kupię to często zastanawiam się kilka razy czy napewno mi się to przyda To jeżeli chodzi o takie pierdoły, niestety większy problem mam z lumpeksami.. kupiłabym wszystko, no i potem te wszystko leży i sie kurzy
Za kupuję miliony rzeczy z AlieExpress. Większość faktycznie potrzebuję, jednakże jest wiele rzeczy, które kupiłam "bo ładne" "bo fajne" "bo ułatwi życie" a w ostateczności leży w szufladzie ehhhh
Ja u siebie nie zauważyłam takiej "ułomności" ze to tak nazwę . Kupuje na aliexpress, ale zawsze dwa razy się zastanawiam czy jest mi to potrzebne i czy stacjonarnie nie zlapie tego taniej. Co do kosmetyków z aliexpress, nie rozumiem lasek ktore zamawiają te matowe błyszczyki i inne mazidła. Lepiej uzbierać sobie te 11 zł na porządną szminkę Golden Rose niż mieć 50 odcieni mazidła którego koniec konców i tak nie zużyją..
Podsumowując : moje zakupy są przemyślane bo nie zarabiam jeszcze na tyle dużo zeby móc wydawać na głupoty