
Samotny sylwester
Czy ktoś jeszcze oprócz mnie spędza samotnie sylwester i czuje się może po prostu samotny z nudów?
Łączmy się i wymyślajmy pomysły na zabicie czasu!
I drugi sekret: na psychologię ludzi przerzuciłam się z zachowań zwierząt. Poszło zaskakująco gładko. Ludzie to zwierzęta i niech se moje katolskie ciotki mówią, co chcą
@Lacrimosa Dobre to tak samo jak rano kawał słyszalam o hydrauliku
- Jak się nazywa Hydraulik, który lubi dziurawe dziury? MaCiek.
U mnie w muzyku było fajnie - egzamin na koniec muzyka, my z kolegą pewni siebie, że perkusiści dobrze rozpiszą rytm... ostatecznie napisaliśmy to najgorzej bo wymyślaliśmy jakieś triole i inne cuda na kiju, a ludzie pisali jakieś proste rzeczy i o to chodziło. Chór uwielbiałam za to, wszystkich znajomych tam poznałam.
@elieau To jak z tym dowcipem:
Młoda pani psycholog, pierwszy dzień pracy w szkole, obserwuje bawiące się na boisku dzieci. Widzi, że jeden chłopiec nie biega z innymi, tylko stoi z boku. Podchodzi więc do niego:
- Dzień dobry, chłopczyku. Dobrze się czujesz?
- Dzień dobry. Tak.
- To dlaczego nie biegasz z innymi dziećmi?
- Bo jestem bramkarzem.
No i moja siostra wspomina czasem taką historię: w jej szkole muzycznej nauczyciel śpiewu jest psychologiem. W pewnym momencie kolega, który normalnie nie ma ze śpiewem do czynienia, bo to gitarzysta, miał trochę więcej do czynienia z tym nauczycielem śpiewu. Wspomina to jako dość traumatyczne przeżycie
@Lacrimosa psychologię miałam w liceum, kobieta od psychologii to był mistrz "Dominiczko, Dominiczko... DOMINIK" na co ja do niej "Pani mnie wołała? - No tak, dlaczego nie reagujesz? - Jak pani spojrzy w dziennik to się pani dowie jak mnie rodzice nazwali" - i tak było dzień w dzień. Dobre też było - podzielcie się na grupy - a potem, że nie jesteśmy zgraną klasą, bo jakbyśmy byli zgrani to byśmy wszyscy razem usiedli
@elieau Psst... zdradzę sekret: nie cierpię ludzi i dlatego studiuję psychologię, bo wroga trzeba znać
@Lacrimosa tam jest taka reżyseria, że po niej ekrany stawiasz dźwiękoszczelne + potrzebna jest fizyka na rozszerzeniu, a mi wystarczy matury na długi czas, zwłaszcza że większość zadań na maturach to dalej mój znienawidzony ruch jednostajny. Poza tym, nie chciałam w Polsce nigdy zostawać, bo się swojego w szkołach nasłuchałam na swój temat, że nie taka, że nie Polka itd.
Ja siedzę z rodzicami i nie żałuję że poszłam na domówkę do koleżanek chociaż one uważają że powinnam Stłukłam sobie wczoraj kolano więc dzisiaj boli mnie jak cholera także z tańców i tak nici Przy okazji obejrzałam awanturę pijanych sąsiadów na ulicy
@elieau A w Poznaniu nie ma reżyserii dźwięku? Bo chyba mi się o oczy obijała, jak sprawdzałam kierunki.
@Lacrimosa ja sama się wywaliłam z italianistyki, jeszcze mnie korepetytor olał więc cudownie ogólnie i przez to rzuciłam te studia, ale korepetytor patetyczny że idzie zgnić "życzę Ci powodzenia na tych studiach - no dzięki za ironię".
@elieau Faktycznie, trochę pat Ja mam to szczęście, że mi wszelkie ambicje na cokolwiek przeszły i studiuję jeden z najpopularniejszych kierunków, po którym, wedle zapewnień, mam mieć pracę bez problemu. O ile mnie nie wykopią po pierwszym semestrze, co bardzo prawdopodobne
@Lacrimosa Warszawy nie biorę pod uwagę, bo gardzę Warszawą, poza tym Berlin mam bliżej, bo na granicy mieszkam, Berlin znowu bez certyfikatu z niemieckiego i egzaminów płatny 600-1000 euro za miesiąc. Anglia - już mam ECTS na około 9 tys funtów wykorzystane. W Szwecji jest tylko po szwedzku + z moich 600 zł nic nie mogę wykombinować, a tam nie wiadomo czy dostałabym gdzieś pracę więc bieda. Miałam teraz dostać stanowisko grafika za lepsze pieniądze, to już kogoś znaleźli i tak wszystko przepadło. Tak samo tutaj - od 4 lat już perkusji nie tknęłam, wkurza mnie to, że rodzice innych znajomych dają im pieniądze na studia i hobby a moi - ani pomogą z mieszkaniem, ani nic. Radź sobie sam, jak ich nie stać na dziecko i mieszkanie to po cholerę ja się urodziłam, mi sie raczej gorzej żyje niż lepiej odkąd usłyszałam wyrok śmierci jakim jest celiakia.
Ja z duolingo jadę. Z angielskim nie miałam problemu, gorzej z rodziną, bo nikt nie ogarnia i mnie męczą o korki, szkoda że jeszcze nie regularnie i nie płacą za dobrze, bo tak to chętnie - chociażbym zarobiła na cokolwiek.
@elieau A nie dasz rady jednak skończyć tej reżyserii dźwięku? U mnie w domu języków nie ogarniają, aczkolwiek mama bardzo długo nam w angielskim pomagała. Uczyła się go w sumie krótko, ale jest słuchowcem i ma dar do języków. Teraz na ogół woła mnie, jak coś ma po angielsku, to woła mnie, a ja nic nie wiem, nie umiem, nie znam się, usiłuję jej nauczyć używania babli.
@Lacrimosa my mamy na Białorusi, jak mamie powiedziałam że w 2016 jadę i do Kaliningradu i do Moskwy to powiedziała, że nigdy w życiu. Ja pierdziele to niech sobie zrobi drugiego bachora, bo mnie od 18 tu trzyma, gdyby nie ona to bym skończyła ukochaną reżyserię dźwięku, a tak to siedzę bez studiów, bo już 3 czy 4 rzuciłam. Po niemiecku ona z deka mówi, ale mogę na luzie gadać czy to po angielsku czy niemiecku to nie zrozumie.
U mnie mama rosyjski ogarnia, tata jeszcze lepiej i mamy znajomych w Moskwie. Ale ja po rosyjsku wiem, jak jest "smoczy owoc", ale nawet tego napisać nie umiem, także dno. Marzy mi się, by kiedyś pojechać w tę dziką Rosję i sobie ją obejrzeć, szczególnie chciałabym zobaczyć te słynne permskie owczarki kaukaskie (to marzenie to pozostałość po dziecięcym hobby), no ale bez chociaż podstawowej znajomości języka nie odważyłabym się tam zapuszczać. No i w ogóle marzę o tym, by mieć w Rosji luksusową daczę i sobie w niej mieszkać od czasu do czasu, tak totalnie daleko od jakichkolwiek ludzi.
@Lacrimosa niestety to tylko moje codzienne teksty Ruska, właśnie mnie ominęło orędzie putina na Россия-1 kurczę no, taka okazja raz w roku. Ja się zaczęłam uczyć jak ogarnęłam, że rozumiem język, bo w domu po rosyjsku gadają trochę.