Czy pierzesz nowy ciuch przed ubraniem?
Strona 2 / 3
Ja piorę, chyba, że jakoś super mi się śpieszy, żeby coś ubrać, ale to się rzadko zdarza. Tylko nawet nie dlatego, że mierzyło to przede mną sto osób tylko głównie dlatego, że ubrania, które z Chin do nad jadą są spryskiwane ogromną ilością środków grzybobójczych, nie wiem czy o tym wiecie Leżą w magazynach, jadą w kontenerach, później znów leżą w magazynach sklepów, więc muszą być zabezpieczone I to są silne środki nawet jakiś czas temu była koszmarna afera w H&M kiedy pracownice w chyba Belgii ujawniły, że pryskają tym na potęgę i nabawiły się strasznych alergii. Coś tam się chyba po tym w tej kwestii zmieniło, ale i tak to jest praktyka, z której koncerny nie rezygnują. Ja nawet czuję taki charakterystyczny smrodek w nowych ubraniach. A zwróćcie uwagę jak w sklepach pachnie np. w Stradivariusie czy Bershce gdzie od drzwi powala, używają odświeżaczy powietrze żeby zabić zapachy konserwantów w łachach!
Niestety nie piorę, chociaż jakby były brudne to pewnie bym musiała. Boję się prać, bo jak kupuje coś nowego to chcę chociaż raz założyć to w stanie idealnym, a nie wiadomo jak będzie dana rzecz wyglądać po pierwszej wizycie w pralce.
ja nie piorę rzeczy z sieciówek, ale chyba zacznę co do przymierzania bielizny - ja robię to tylko na spodnie/rajstopy nigdy na gołe ciało, a przymierzyć jakoś muszę, raz nie przymierzyłam i majtki okazały się za małe...
jak kupuję w sieciówkach to zazwyczaj piorę, ale głównie kupuję w sh i tam juz nie mam mowy o nie wypraniu czegoś
@monawerona Ja już od wieków nie zaglądam na działy z bielizną w sieciówkach ale chyba aż z ciekawości pójdę poobserwować co się tam dzieje Ale to już jest po prostu obrzydliwe, takie przymierzanie bielizny na goły tyłek, nie wiem co re dziewuchy mają w głowach. Jestem jedynie w stanie zaakceptować mierzenie na własną bieliznę, chociaż nie wiem po co, bo chyba każda z nas zna swój rozmiar. A jeśli je - można przecież takie majtki przyłożyć do siebie i widać czy będą ok czy nie.
ja najczęściej kupuję w lumpeksach więc wiadome że piorę w sklepach rzadko zdarza mi się coś kupić, ale z reguły nie piorę. Za to bieliznę jak najbardziej
To akurat przykład z H&M, na dziale z bielizną jest przymierzalnia i dziewczyny chodzą przymierzać całą armią. ( jak będziesz przy okazji to przyglądnij się co tam się dzieje) A jak przymierzają te majtusie to już nie wiem, nie zaglądam, ale może to i dobrze - tym mniej wiesz, tym lepiej śpisz. Wiadomo, że jak pójdziesz do sklepu tylko i wyłącznie z bielizną, takie coś byłoby karygodne i na pewno nie pozwolili by przymierzyć komuś majtek na gołe ciało to byłoby by wręcz nieprofesjonalne.... @joannazof
Ja przymierzam tylko biustonosze, ale majtek nigdy. Ale własnie wiem, że niektóre dziewczyny mierzą majty na gołe ciało... Kiedyś będąc w przymierzalni, obok była dziewczyna i nagle "Kochanie, chodź zobacz jak te majtunie na mnie leżą!" No wątpię, żeby mierzyła je na swoje
@monawerona To są sklepy gdzie można majtki do przymierzalni brać? Ja w bieliznę zaopatruję się w lokalnych sklepach, tam nie ma takiej mażliwości. Ale zdarzyło mi się x lat temu mierzyć coś chyba w H&M, chyba strój kąpielowy, gdzie góra wisiała z dołem na jednym wieszaczku i pani przed przymierzalnią zdjęła dół i powiedziała, że tego mierzyć nie wolno (całkiem słusznie z resztą).
@Malinowa92 Bieliznę owszem też piorę, bo niektórzy przymierzają w sklepie i to na gołą pip*ę Choć są też osoby, które przymierzają bieliznę nową, zakładając na swoją, nie jest to też do końca super higieniczne, ale lepsze to niż pierwsza opcja... Ja bielizny w ogóle nie przymierzam, wiem jaki mam rozmiar i kieruję się do kasy.
Szczerze mówiąc nie piorę, bo rzadko kupuję w sklepach stacjonarnych, zazwyczaj kupuję ciuchy przez internet. Owszem, zdarza mi się też kupować stacjonarnie, ale jakoś nie, nie piorę tych ubrań. Chyba, że bieliznę
Ogólnie zdaję sobie sprawę, ile osób wcześniej mogło mierzyć te ciuchy, ale jakoś nigdy o tym tak nie myślałam. No i nigdy nie kupuję ciuchów, które wcześniej ktoś uwalił podkładem, pomadką, czy czymkolwiek.
Z tym specjalnym brudzeniem to pewnie masz rację, chociaż ja na szczęście nigdy czegoś takiego na własne oczy nie widziałam. Ale właśnie dlatego lubię sklepy, w których jest osoba obsługująca przymierzalnie - i to nie tylko tak, raz, dwa trzy, cztery rzeczy, proszę numerek, tylko taka, która popatrzy co wnosisz i w jakim stanie to wynosisz. I dziewczę, które wysmarowało bluzkę czy sukienkę swoim makijażem powinno być zmuszone za taką rzecz zapłacić, to zupełnie tak jak wtedy, kiedy coś niechcący stłuczemy - trzeba zapłacić
Ehh no niestety my na to nic nie poradzimy a ekspedientka w sklepie tez wszystkich nie upilnuje, mimo że teraz z reguły wchodząc do przymierzalni w sieciowkach każda osoba jest sprawdzana i dostaje numerek i potem to co jej nie pasuje oddaje pani w przymierzalni żeby odwiesila i brudne ubrania pozostają bez reakcji..
A propo prania ubrań przed założeniem to najczęściej ich nie piore, chyba że ubranie ma bardzo specyficzny zapach sklepu.
Jak coś jest upaćkane to to olewam i nie patrze na to nawet, chyba że naprawdę mnie zauroczyło. Osobiście nie piorę rzeczy, chyba ze są naprawdę w jakis sposób zabrudzone a zdarzyło mi się coś takiego kupić na wyprzedaży. Nie jestem aż tak wrazliwa :d
Problem podkładów jest wszędzie i często się widzi to ze wchodzi do przymierzalni dziewczyna z kilogramem podkładu na twarzy z białą bluzka, wychodzi i bluzka jest brudna i jeszcze jej nie kupi tylko odwiesi. Ja będąc ostatnio z przyjaciółką w galerii widzialysmy wszystkie białe bluzki na jednym wieszaku brudne od podkładu i takim sposobem żadna z nas nawet ich nieprzymierzyla .