Jestem szczęśliwa bo..
Strona 1355 / 1652
Na pocieszenie ja robię teraz 5 tygodni pod rząd i wolne tylko niedzielę 🙃
Jak mi brakuje w Niemczech chodzenia po lumpkach. Już zapowiedziałam mamie, że jak będę na urlopie to jedziemy pobuszować w sh😆.
Co fajnego dorwałaś? 😍
Zdecydowanie lumpek to inny wymiar ❤️ dla siebie : piżamę, sukienkę (z zary z metka) i taką kamizelkę swetrową na zimę.
Dla chłopaka spodnie. Dla siostrzeńca sweter i dl siostrzenicy sukienki dwie. Muszę się tam wybrać po dostawie, bo idzie znaleźć też dużo oryginalnych ubrań za grosze 😊😇
Ja też będę musiała, ale soboty mam nie całe 7 h jeśli uda mi się zgonic wcześniej dzieciaki no i później sobie to odbije, najlepiej wolnymi poniedziałkami, więc nie narzekam aż tak. 🙈
To świetne zakupy 😍. Sukienka z Zary z metką to świetnie bo słyszałam, że normalnie ceny to w miarę wysokie.
To prawda. Ja dałam za nią 3 zł, najlepiej wydane pieniądze w życiu ❤️
Ten tydzień minął zdecydowanie za szybko ale jestem niesamowicie szczęśliwa i wdzięczna ❤️ przedłużyliśmy sobie pokój w hotelu do 13 więc jeszcze jakieś spokojne 1,5 godz relaksu na plaży i wylot. Całe szczęście nie wracam jeszcze do domu bo dzisiaj nocujemy we Wrocławiu i jutro lecimy na kilka dni do Włoch ❤️ ten urlop tak jak w tamtym roku jest i będzie cudowny ❤️
Ale zazdro! Ja wczoraj byłam też w sh żeby kupić jakieś bardziej eleganckie ciuchy do pracy, bo takie co wypada nosić mam na chłodniejsze dni, a na letnie to albo krótkie albo odkryte ramiona i plecy. Ale w sh też nie zbyt mi się udały zakupy, w jednym (ostatni dzień towaru) tylko jedna sukienka i kilka koszul ale to też na później a nie na upały, a w drugim.. takie ceny że wyszłam szybciutko.. sukienki z poliestru po 40/50 zł… 😳
Byliśmy na szpitalu. Diagnoza: Depresja.
Zwolnienie na 3tyg. Więc prawdopodobnie jednak A. jutro nie zacznie pracy, ale najważniejsze, że będzie się leczył.
W szpitalu? W pierwszej chwili myślałam, ze Ty… 🙈
Może to coś w nim zmieni? Dobrze, ze będzie leczony.
Mam taką nadzieję. On wie że zrobił błąd, wiele rzeczy żałuje i go to wszystko tak przytłoczyło, a głównie to że chce odejść że całkiem się złamał. Mam nadzieję po leczeniu będzie spokojniejszy i albo się wszystko nam ułoży, albo się rozejdziemy. A jeśli to drugie to ja będę spokojniejsza, że się leczy i nic sobie nie zrobi w najgorszym razie i zniesie to rozstanie.
I szczerze? Mimo wszystko cieszę się, że mu pomagam. Bo sama już nie byłam w stanie znieść jego napadów leku i sama stawałam się agresywna.