Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!

Strona 735 / 2900

kngslk
kngslk
9.55k6 lat temu

usunięto moje zdjęcie z lusha w kategori to i owow, bo nie można dodawać produktów na półkach sklepowych............

byagnesb
byagnesb
8696 lat temu
byagnesb • 6 lat temu
@arxbella my mialysmy 10dni szkolenia i potem egzamin, najczęściej na egzaminie trochę pomagają :D teraz mam super dziewczyny w pracy i jest fajna atmosfera więc nie narzekam :)

arxbella • 6 lat temu
Ja na początku też tak twierdziłam, ale po prawie roku po tym jak po robieniu wszystkiego za wszystkich i wielkiej obrazie, bo nie chciałam awansować na starszego kasjera, złożyłam wypowiedzenie i uruchomiłam lawinę zwolnień więc no coż.. Nie ma co się nastawiać na początku, że to będzie super praca, bo to jest jak kalejdoskop. Mam doświadczenie z 5 różnych Biedronek, więc to też chyba nie do końca wina samych ludzi, którzy zresztą w większości są makabryczne zmęczeni i zestresowani. Nigdy nie zmienię zdania o tej pracy. Ciesz się, że dali Ci 10 dni szkolenia, bo ja po 3 dniach wylądowałam już na innej Biedronce.

dla mnie to też nie praca marzeń i szukam ciągle czegoś innego, kiedyś zarzekalam się że nie pójdę na kasjera do biedry ale życie zweryfikowało inaczej zobaczymy co przyniesie przyszłość

Janettt
Janettt
12.03k6 lat temu

Dziś byłam w przychodni i na jutro jest przewidzianych tylko 5numerków o 4 będę musiała pewnie jechać i stać w kolejce. Zrobię sobie herbatę w kubek termiczny i jakoś będę musiała to przeżyć

domkapodomka
domkapodomka
6.78k6 lat temu
byagnesb • 6 lat temu
@arxbella my mialysmy 10dni szkolenia i potem egzamin, najczęściej na egzaminie trochę pomagają :D teraz mam super dziewczyny w pracy i jest fajna atmosfera więc nie narzekam :)

arxbella • 6 lat temu
Ja na początku też tak twierdziłam, ale po prawie roku po tym jak po robieniu wszystkiego za wszystkich i wielkiej obrazie, bo nie chciałam awansować na starszego kasjera, złożyłam wypowiedzenie i uruchomiłam lawinę zwolnień więc no coż.. Nie ma co się nastawiać na początku, że to będzie super praca, bo to jest jak kalejdoskop. Mam doświadczenie z 5 różnych Biedronek, więc to też chyba nie do końca wina samych ludzi, którzy zresztą w większości są makabryczne zmęczeni i zestresowani. Nigdy nie zmienię zdania o tej pracy. Ciesz się, że dali Ci 10 dni szkolenia, bo ja po 3 dniach wylądowałam już na innej Biedronce.

byagnesb • 6 lat temu
dla mnie to też nie praca marzeń i szukam ciągle czegoś innego, kiedyś zarzekalam się że nie pójdę na kasjera do biedry ale życie zweryfikowało inaczej :/ zobaczymy co przyniesie przyszłość :D

Ej, ja jestem zdania, że żadna praca nie hańbi i wstydzić się nie ma czego! Pracowałam na kasie, wykładałam towar, sprzedawałam petardy, prowadziłam drogerię mam za sobą Auchan, Mrówkę, Real - potem Bi1, nawet podczas stażu w Urzędzie Miasta stwierdziłam, że sobie dorobię i wstawałam o 3, żeby o 4 pomagać w Lidlu w okresie świąt. W handlu spędziłam dobre 4 lata na różnych stanowiskach i uważam, że ta praca pokierowała mnie do miejsca w którym jestem - do logistyki i e-commerce, gdzie nabieram doświadczenia takiego, jak nigdzie indziej.
W każdej pracy jest ciężko, za coś w końcu dostajemy co miesiąc wypłatę. I nikt nie może obchodzić się z nami jak z jajkiem, bo zaczyna się pracę. Albo się skacze na głęboką wodę i pokazuje, że jest się coś wartym, albo się nie pokazuje.
@byagnesb nieważne czy to praca marzeń, ważne, że praca! 👌

monikove
monikove
3.93k6 lat temu
byagnesb • 6 lat temu
@arxbella my mialysmy 10dni szkolenia i potem egzamin, najczęściej na egzaminie trochę pomagają :D teraz mam super dziewczyny w pracy i jest fajna atmosfera więc nie narzekam :)

arxbella • 6 lat temu
Ja na początku też tak twierdziłam, ale po prawie roku po tym jak po robieniu wszystkiego za wszystkich i wielkiej obrazie, bo nie chciałam awansować na starszego kasjera, złożyłam wypowiedzenie i uruchomiłam lawinę zwolnień więc no coż.. Nie ma co się nastawiać na początku, że to będzie super praca, bo to jest jak kalejdoskop. Mam doświadczenie z 5 różnych Biedronek, więc to też chyba nie do końca wina samych ludzi, którzy zresztą w większości są makabryczne zmęczeni i zestresowani. Nigdy nie zmienię zdania o tej pracy. Ciesz się, że dali Ci 10 dni szkolenia, bo ja po 3 dniach wylądowałam już na innej Biedronce.

byagnesb • 6 lat temu
dla mnie to też nie praca marzeń i szukam ciągle czegoś innego, kiedyś zarzekalam się że nie pójdę na kasjera do biedry ale życie zweryfikowało inaczej :/ zobaczymy co przyniesie przyszłość :D

domkapodomka • 6 lat temu
Ej, ja jestem zdania, że żadna praca nie hańbi i wstydzić się nie ma czego! Pracowałam na kasie, wykładałam towar, sprzedawałam petardy, prowadziłam drogerię mam za sobą Auchan, Mrówkę, Real - potem Bi1, nawet podczas stażu w Urzędzie Miasta stwierdziłam, że sobie dorobię i wstawałam o 3, żeby o 4 pomagać w Lidlu w okresie świąt. W handlu spędziłam dobre 4 lata na różnych stanowiskach i uważam, że ta praca pokierowała mnie do miejsca w którym jestem - do logistyki i e-commerce, gdzie nabieram doświadczenia takiego, jak nigdzie indziej. W każdej pracy jest ciężko, za coś w końcu dostajemy co miesiąc wypłatę. I nikt nie może obchodzić się z nami jak z jajkiem, bo zaczyna się pracę. Albo się skacze na głęboką wodę i pokazuje, że jest się coś wartym, albo się nie pokazuje. @byagnesb nieważne czy to praca marzeń, ważne, że praca! 👌

Tylko trzeba dać czas ludziom się nauczyć. Jak poszłam na kasę, to była taka jedna, która wiecznie miała problem, że musi mi coś tłumaczyć. W końcu przestała mi pomagać i tyle dobrze, że kasa była dotykowa, to sama wolałam ją ogarnąć niż prosić ją o pomoc. I ja pracowałam w różnych miejscach. Nawet na truskawkach w Niemczech byłam, ale takiej pracy nigdy więcej. Praca bez umowy (okazało się, że umowa którą podpisałam, to pić na wodę fotomontaż) i oczywiście na akord. W dodatku od poniedziałku do niedzieli bez dni wolnych. Mam koleżankę, która przeniosła się do Warszawy i narzeka, że nie może sobie pracy znaleźć. Prawda jest taka, że jest wybredna i byle gdzie nie pójdzie. Szuka wyższego stanowiska, ale jak na takim była, to jej nie wychodziło, a na kasę nie pójdzie, bo ona po studiach...

Monarea
Monarea
4.24k6 lat temu

Znowu dziąsło mi puchnie, znowu na antybiotyku. Znowu ból u dentysty i wycie godzinami. Dbam o pniaki najlepiej jak potrafię, lecz ropień okołowierzchołkowy daje o sobie znać częściej niż powinien. Boję się ile stracę u dentysty. Aż klękam, a mama ma jednak operację w maju.

wenkka
Nieznany profil
8.77k6 lat temu
Janettt • 6 lat temu
Dziś byłam w przychodni i na jutro jest przewidzianych tylko 5numerków :( o 4 będę musiała pewnie jechać i stać w kolejce. :( Zrobię sobie herbatę w kubek termiczny i jakoś będę musiała to przeżyć

Uciekaj z tej przychodni!...

sailor
sailor
10.72k6 lat temu
byagnesb • 6 lat temu
@arxbella my mialysmy 10dni szkolenia i potem egzamin, najczęściej na egzaminie trochę pomagają :D teraz mam super dziewczyny w pracy i jest fajna atmosfera więc nie narzekam :)

arxbella • 6 lat temu
Ja na początku też tak twierdziłam, ale po prawie roku po tym jak po robieniu wszystkiego za wszystkich i wielkiej obrazie, bo nie chciałam awansować na starszego kasjera, złożyłam wypowiedzenie i uruchomiłam lawinę zwolnień więc no coż.. Nie ma co się nastawiać na początku, że to będzie super praca, bo to jest jak kalejdoskop. Mam doświadczenie z 5 różnych Biedronek, więc to też chyba nie do końca wina samych ludzi, którzy zresztą w większości są makabryczne zmęczeni i zestresowani. Nigdy nie zmienię zdania o tej pracy. Ciesz się, że dali Ci 10 dni szkolenia, bo ja po 3 dniach wylądowałam już na innej Biedronce.

byagnesb • 6 lat temu
dla mnie to też nie praca marzeń i szukam ciągle czegoś innego, kiedyś zarzekalam się że nie pójdę na kasjera do biedry ale życie zweryfikowało inaczej :/ zobaczymy co przyniesie przyszłość :D

domkapodomka • 6 lat temu
Ej, ja jestem zdania, że żadna praca nie hańbi i wstydzić się nie ma czego! Pracowałam na kasie, wykładałam towar, sprzedawałam petardy, prowadziłam drogerię mam za sobą Auchan, Mrówkę, Real - potem Bi1, nawet podczas stażu w Urzędzie Miasta stwierdziłam, że sobie dorobię i wstawałam o 3, żeby o 4 pomagać w Lidlu w okresie świąt. W handlu spędziłam dobre 4 lata na różnych stanowiskach i uważam, że ta praca pokierowała mnie do miejsca w którym jestem - do logistyki i e-commerce, gdzie nabieram doświadczenia takiego, jak nigdzie indziej. W każdej pracy jest ciężko, za coś w końcu dostajemy co miesiąc wypłatę. I nikt nie może obchodzić się z nami jak z jajkiem, bo zaczyna się pracę. Albo się skacze na głęboką wodę i pokazuje, że jest się coś wartym, albo się nie pokazuje. @byagnesb nieważne czy to praca marzeń, ważne, że praca! 👌

Nie zgodzę się z tym skakaniem na głęboka wodę. Nikt nie urodził się Alfa i Omega, nikt wszystkiego od razu nie umie. Nie mówię tu o obchodzeniu się z nowymi ludźmi jak z jajkiem, ale trochę wyrozumiałości trzeba.
Każdy człowiek jest coś wart. Jeśli tego nie widać na początku, trzeba dać czas, a nie "rzucać na głęboka wodę".
Wybacz, ale tym stwierdzeniem przypomnialas mi moje 2 poprzednie szefowe, które znienawidziłam po tym jak mnie właśnie rzuciły na głęboka wodę. Jak od pierwszego dnia pracy wymagały że będę robiła wszytko tak szybko i dobrze jak one. A ja się przez to stresowałam i odechciewało mi się chodzić do pracy.
Dlatego nigdy nie będę za skakaniem na głęboka wodę.

Syll
Syll
17.77k6 lat temu
kngslk • 6 lat temu
usunięto moje zdjęcie z lusha w kategori to i owow, bo nie można dodawać produktów na półkach sklepowych............

Mi też zdjęcie ze sklepu zostało usunięte Zapomniałam, że nie można. A szkoda.

domkapodomka
domkapodomka
6.78k6 lat temu
byagnesb • 6 lat temu
@arxbella my mialysmy 10dni szkolenia i potem egzamin, najczęściej na egzaminie trochę pomagają :D teraz mam super dziewczyny w pracy i jest fajna atmosfera więc nie narzekam :)

arxbella • 6 lat temu
Ja na początku też tak twierdziłam, ale po prawie roku po tym jak po robieniu wszystkiego za wszystkich i wielkiej obrazie, bo nie chciałam awansować na starszego kasjera, złożyłam wypowiedzenie i uruchomiłam lawinę zwolnień więc no coż.. Nie ma co się nastawiać na początku, że to będzie super praca, bo to jest jak kalejdoskop. Mam doświadczenie z 5 różnych Biedronek, więc to też chyba nie do końca wina samych ludzi, którzy zresztą w większości są makabryczne zmęczeni i zestresowani. Nigdy nie zmienię zdania o tej pracy. Ciesz się, że dali Ci 10 dni szkolenia, bo ja po 3 dniach wylądowałam już na innej Biedronce.

byagnesb • 6 lat temu
dla mnie to też nie praca marzeń i szukam ciągle czegoś innego, kiedyś zarzekalam się że nie pójdę na kasjera do biedry ale życie zweryfikowało inaczej :/ zobaczymy co przyniesie przyszłość :D

domkapodomka • 6 lat temu
Ej, ja jestem zdania, że żadna praca nie hańbi i wstydzić się nie ma czego! Pracowałam na kasie, wykładałam towar, sprzedawałam petardy, prowadziłam drogerię mam za sobą Auchan, Mrówkę, Real - potem Bi1, nawet podczas stażu w Urzędzie Miasta stwierdziłam, że sobie dorobię i wstawałam o 3, żeby o 4 pomagać w Lidlu w okresie świąt. W handlu spędziłam dobre 4 lata na różnych stanowiskach i uważam, że ta praca pokierowała mnie do miejsca w którym jestem - do logistyki i e-commerce, gdzie nabieram doświadczenia takiego, jak nigdzie indziej. W każdej pracy jest ciężko, za coś w końcu dostajemy co miesiąc wypłatę. I nikt nie może obchodzić się z nami jak z jajkiem, bo zaczyna się pracę. Albo się skacze na głęboką wodę i pokazuje, że jest się coś wartym, albo się nie pokazuje. @byagnesb nieważne czy to praca marzeń, ważne, że praca! 👌

sailor • 6 lat temu
Nie zgodzę się z tym skakaniem na głęboka wodę. Nikt nie urodził się Alfa i Omega, nikt wszystkiego od razu nie umie. Nie mówię tu o obchodzeniu się z nowymi ludźmi jak z jajkiem, ale trochę wyrozumiałości trzeba. Każdy człowiek jest coś wart. Jeśli tego nie widać na początku, trzeba dać czas, a nie "rzucać na głęboka wodę". Wybacz, ale tym stwierdzeniem przypomnialas mi moje 2 poprzednie szefowe, które znienawidziłam po tym jak mnie właśnie rzuciły na głęboka wodę. Jak od pierwszego dnia pracy wymagały że będę robiła wszytko tak szybko i dobrze jak one. A ja się przez to stresowałam i odechciewało mi się chodzić do pracy. Dlatego nigdy nie będę za skakaniem na głęboka wodę.

Nie, nie o to mi chodzi. Nie na zasadzie, że pierwszego dnia masz być wydajna jak pracownik z dłuższym doświadczeniem na tym stanowisku. Chodzi mi o powtarzane w kółko "ja dopiero tu zaczynam", "pracuję od miesiąca i tego nikt mi nie wytłumaczył", ludzie są różni, jedni lubią wyzwania, drudzy nie. Ale w pracy wszyscy zaczynamy od tego samego punktu. Ja jestem zdania, że nic mi nie przyszło samo i ciężko na to zapracowałam. Jeżeli nie znałam układu sklepu, to spisywałam sobie alejki i mniej więcej co gdzie jest, tak mi się wryło w głowę i byłam w stanie szybciej pracować i się nie denerwować.
Miałam okazję pracować z różnymi ludźmi, nadal mam i nigdy nie przestaną mnie zadziwiać osoby, które zaczynają pracę i oczekują, że przychodzą na przysłowiowe 8 godzin i uważają, że wypłatę dostają za obecność. Najlepiej jak za to przyznawana jest też premia. O to mi chodzi. Jak dostaję nowego pracownika to też traktuję go z przymrużeniem oka, nie wymagam tyle co od tych dłuższych stażem w naszym zespole. Ale pracownik od pierwszego dnia powinien pokazać, że mu zależy i szuka wiedzy, a nie że oczekuje podanego wszystkiego na tacy.
Ja za każdym razem byłam rzucana na głęboką wodę i u mnie wyszło to na dobre. I wcale to nie wyglądało tak, że przychodziłam do pracy z uśmiechem. Co się namęczyłam i nauczyłam to moje. I zawsze będę uważać, że wiedza zdobyta samemu w ciężkich sytuacjach bardziej nas hartuje i daje ogromne doświadczenie.

Janettt
Janettt
12.03k6 lat temu
byagnesb • 6 lat temu
@arxbella my mialysmy 10dni szkolenia i potem egzamin, najczęściej na egzaminie trochę pomagają :D teraz mam super dziewczyny w pracy i jest fajna atmosfera więc nie narzekam :)

arxbella • 6 lat temu
Ja na początku też tak twierdziłam, ale po prawie roku po tym jak po robieniu wszystkiego za wszystkich i wielkiej obrazie, bo nie chciałam awansować na starszego kasjera, złożyłam wypowiedzenie i uruchomiłam lawinę zwolnień więc no coż.. Nie ma co się nastawiać na początku, że to będzie super praca, bo to jest jak kalejdoskop. Mam doświadczenie z 5 różnych Biedronek, więc to też chyba nie do końca wina samych ludzi, którzy zresztą w większości są makabryczne zmęczeni i zestresowani. Nigdy nie zmienię zdania o tej pracy. Ciesz się, że dali Ci 10 dni szkolenia, bo ja po 3 dniach wylądowałam już na innej Biedronce.

byagnesb • 6 lat temu
dla mnie to też nie praca marzeń i szukam ciągle czegoś innego, kiedyś zarzekalam się że nie pójdę na kasjera do biedry ale życie zweryfikowało inaczej :/ zobaczymy co przyniesie przyszłość :D

domkapodomka • 6 lat temu
Ej, ja jestem zdania, że żadna praca nie hańbi i wstydzić się nie ma czego! Pracowałam na kasie, wykładałam towar, sprzedawałam petardy, prowadziłam drogerię mam za sobą Auchan, Mrówkę, Real - potem Bi1, nawet podczas stażu w Urzędzie Miasta stwierdziłam, że sobie dorobię i wstawałam o 3, żeby o 4 pomagać w Lidlu w okresie świąt. W handlu spędziłam dobre 4 lata na różnych stanowiskach i uważam, że ta praca pokierowała mnie do miejsca w którym jestem - do logistyki i e-commerce, gdzie nabieram doświadczenia takiego, jak nigdzie indziej. W każdej pracy jest ciężko, za coś w końcu dostajemy co miesiąc wypłatę. I nikt nie może obchodzić się z nami jak z jajkiem, bo zaczyna się pracę. Albo się skacze na głęboką wodę i pokazuje, że jest się coś wartym, albo się nie pokazuje. @byagnesb nieważne czy to praca marzeń, ważne, że praca! 👌

sailor • 6 lat temu
Nie zgodzę się z tym skakaniem na głęboka wodę. Nikt nie urodził się Alfa i Omega, nikt wszystkiego od razu nie umie. Nie mówię tu o obchodzeniu się z nowymi ludźmi jak z jajkiem, ale trochę wyrozumiałości trzeba. Każdy człowiek jest coś wart. Jeśli tego nie widać na początku, trzeba dać czas, a nie "rzucać na głęboka wodę". Wybacz, ale tym stwierdzeniem przypomnialas mi moje 2 poprzednie szefowe, które znienawidziłam po tym jak mnie właśnie rzuciły na głęboka wodę. Jak od pierwszego dnia pracy wymagały że będę robiła wszytko tak szybko i dobrze jak one. A ja się przez to stresowałam i odechciewało mi się chodzić do pracy. Dlatego nigdy nie będę za skakaniem na głęboka wodę.

domkapodomka • 6 lat temu
Nie, nie o to mi chodzi. Nie na zasadzie, że pierwszego dnia masz być wydajna jak pracownik z dłuższym doświadczeniem na tym stanowisku. Chodzi mi o powtarzane w kółko "ja dopiero tu zaczynam", "pracuję od miesiąca i tego nikt mi nie wytłumaczył", ludzie są różni, jedni lubią wyzwania, drudzy nie. Ale w pracy wszyscy zaczynamy od tego samego punktu. Ja jestem zdania, że nic mi nie przyszło samo i ciężko na to zapracowałam. Jeżeli nie znałam układu sklepu, to spisywałam sobie alejki i mniej więcej co gdzie jest, tak mi się wryło w głowę i byłam w stanie szybciej pracować i się nie denerwować. Miałam okazję pracować z różnymi ludźmi, nadal mam i nigdy nie przestaną mnie zadziwiać osoby, które zaczynają pracę i oczekują, że przychodzą na przysłowiowe 8 godzin i uważają, że wypłatę dostają za obecność. Najlepiej jak za to przyznawana jest też premia. O to mi chodzi. Jak dostaję nowego pracownika to też traktuję go z przymrużeniem oka, nie wymagam tyle co od tych dłuższych stażem w naszym zespole. Ale pracownik od pierwszego dnia powinien pokazać, że mu zależy i szuka wiedzy, a nie że oczekuje podanego wszystkiego na tacy. Ja za każdym razem byłam rzucana na głęboką wodę i u mnie wyszło to na dobre. I wcale to nie wyglądało tak, że przychodziłam do pracy z uśmiechem. Co się namęczyłam i nauczyłam to moje. I zawsze będę uważać, że wiedza zdobyta samemu w ciężkich sytuacjach bardziej nas hartuje i daje ogromne doświadczenie.

Zgadzam się z @sailor
Ja sama potrzebowałam dobrych 5miesiecy by się otworzyć i zacząć naprawdę pracować bez większego wstydu. I nie to że nie chciałam, jestem po prostu bardzo nieśmiałą osobą i naprawdę małymi kroczkami się "wybijałam". I na samym początku naprawdę wyglądało to może, jakbym nie chciała, ale chciałam jednak stres i nieśmiałość były silniejsze. Pewnie gdyby nie dziewczyny to w ogóle bym się nie odnalazła i nie została po stażu.
Na poprzednim stażu w ogóle się nie otworzyłam, ekipa była drętwa i to było straszne 6 miesięcy i w sumie może dobrze ze mnie nie przyjęli wtedy na stałe.
Także niektórzy naprawdę potrzebują dużo czasu żeby poczuć się swobodnie.
Ja w sumie wstydziłam się sama gdzieś chodzić i zglądać, mam taką blokadę i mam wrażenie że zaraz ktoś będzie o mnie źle sobie pomyśli czy coś. Także nie każdy jest "gotów" po kilku dniach.

Janettt
Janettt
12.03k6 lat temu
Janettt • 6 lat temu
Dziś byłam w przychodni i na jutro jest przewidzianych tylko 5numerków :( o 4 będę musiała pewnie jechać i stać w kolejce. :( Zrobię sobie herbatę w kubek termiczny i jakoś będę musiała to przeżyć

Nieznany profil • 6 lat temu
Uciekaj z tej przychodni!...

No na razie nie mam wyboru innego
Poza tym i tak ubezpieczenie mam do końca miesiąca a później nie wiem co będzie. Planuje zapisać się w PUP i jestem ciekawa czy będzie mi zasiłek przysługiwał. Niby pracowałam cały rok, ale nie za najniższą krajową cały czas bo na stażu było mniej, więc z tego co wyczytałam nic nie dostanę.
A przydałoby się bo nic na horyzoncie się nie pojawia.
Ech wszystko się posypało, nawet na czynsz nie będzie jak pójdę na kanałowe, a nie znajdzie żadne z nas pracy. Najwyżej teraz jak pojadę do rodziców to spróbuję coś złapać żeby chociaż dorobić te parę groszy.

wenkka
Nieznany profil
8.77k6 lat temu
byagnesb • 6 lat temu
@arxbella my mialysmy 10dni szkolenia i potem egzamin, najczęściej na egzaminie trochę pomagają :D teraz mam super dziewczyny w pracy i jest fajna atmosfera więc nie narzekam :)

arxbella • 6 lat temu
Ja na początku też tak twierdziłam, ale po prawie roku po tym jak po robieniu wszystkiego za wszystkich i wielkiej obrazie, bo nie chciałam awansować na starszego kasjera, złożyłam wypowiedzenie i uruchomiłam lawinę zwolnień więc no coż.. Nie ma co się nastawiać na początku, że to będzie super praca, bo to jest jak kalejdoskop. Mam doświadczenie z 5 różnych Biedronek, więc to też chyba nie do końca wina samych ludzi, którzy zresztą w większości są makabryczne zmęczeni i zestresowani. Nigdy nie zmienię zdania o tej pracy. Ciesz się, że dali Ci 10 dni szkolenia, bo ja po 3 dniach wylądowałam już na innej Biedronce.

byagnesb • 6 lat temu
dla mnie to też nie praca marzeń i szukam ciągle czegoś innego, kiedyś zarzekalam się że nie pójdę na kasjera do biedry ale życie zweryfikowało inaczej :/ zobaczymy co przyniesie przyszłość :D

domkapodomka • 6 lat temu
Ej, ja jestem zdania, że żadna praca nie hańbi i wstydzić się nie ma czego! Pracowałam na kasie, wykładałam towar, sprzedawałam petardy, prowadziłam drogerię mam za sobą Auchan, Mrówkę, Real - potem Bi1, nawet podczas stażu w Urzędzie Miasta stwierdziłam, że sobie dorobię i wstawałam o 3, żeby o 4 pomagać w Lidlu w okresie świąt. W handlu spędziłam dobre 4 lata na różnych stanowiskach i uważam, że ta praca pokierowała mnie do miejsca w którym jestem - do logistyki i e-commerce, gdzie nabieram doświadczenia takiego, jak nigdzie indziej. W każdej pracy jest ciężko, za coś w końcu dostajemy co miesiąc wypłatę. I nikt nie może obchodzić się z nami jak z jajkiem, bo zaczyna się pracę. Albo się skacze na głęboką wodę i pokazuje, że jest się coś wartym, albo się nie pokazuje. @byagnesb nieważne czy to praca marzeń, ważne, że praca! 👌

sailor • 6 lat temu
Nie zgodzę się z tym skakaniem na głęboka wodę. Nikt nie urodził się Alfa i Omega, nikt wszystkiego od razu nie umie. Nie mówię tu o obchodzeniu się z nowymi ludźmi jak z jajkiem, ale trochę wyrozumiałości trzeba. Każdy człowiek jest coś wart. Jeśli tego nie widać na początku, trzeba dać czas, a nie "rzucać na głęboka wodę". Wybacz, ale tym stwierdzeniem przypomnialas mi moje 2 poprzednie szefowe, które znienawidziłam po tym jak mnie właśnie rzuciły na głęboka wodę. Jak od pierwszego dnia pracy wymagały że będę robiła wszytko tak szybko i dobrze jak one. A ja się przez to stresowałam i odechciewało mi się chodzić do pracy. Dlatego nigdy nie będę za skakaniem na głęboka wodę.

domkapodomka • 6 lat temu
Nie, nie o to mi chodzi. Nie na zasadzie, że pierwszego dnia masz być wydajna jak pracownik z dłuższym doświadczeniem na tym stanowisku. Chodzi mi o powtarzane w kółko "ja dopiero tu zaczynam", "pracuję od miesiąca i tego nikt mi nie wytłumaczył", ludzie są różni, jedni lubią wyzwania, drudzy nie. Ale w pracy wszyscy zaczynamy od tego samego punktu. Ja jestem zdania, że nic mi nie przyszło samo i ciężko na to zapracowałam. Jeżeli nie znałam układu sklepu, to spisywałam sobie alejki i mniej więcej co gdzie jest, tak mi się wryło w głowę i byłam w stanie szybciej pracować i się nie denerwować. Miałam okazję pracować z różnymi ludźmi, nadal mam i nigdy nie przestaną mnie zadziwiać osoby, które zaczynają pracę i oczekują, że przychodzą na przysłowiowe 8 godzin i uważają, że wypłatę dostają za obecność. Najlepiej jak za to przyznawana jest też premia. O to mi chodzi. Jak dostaję nowego pracownika to też traktuję go z przymrużeniem oka, nie wymagam tyle co od tych dłuższych stażem w naszym zespole. Ale pracownik od pierwszego dnia powinien pokazać, że mu zależy i szuka wiedzy, a nie że oczekuje podanego wszystkiego na tacy. Ja za każdym razem byłam rzucana na głęboką wodę i u mnie wyszło to na dobre. I wcale to nie wyglądało tak, że przychodziłam do pracy z uśmiechem. Co się namęczyłam i nauczyłam to moje. I zawsze będę uważać, że wiedza zdobyta samemu w ciężkich sytuacjach bardziej nas hartuje i daje ogromne doświadczenie.

Janettt • 6 lat temu
Zgadzam się z @sailor Ja sama potrzebowałam dobrych 5miesiecy by się otworzyć i zacząć naprawdę pracować bez większego wstydu. I nie to że nie chciałam, jestem po prostu bardzo nieśmiałą osobą i naprawdę małymi kroczkami się "wybijałam". I na samym początku naprawdę wyglądało to może, jakbym nie chciała, ale chciałam jednak stres i nieśmiałość były silniejsze. Pewnie gdyby nie dziewczyny to w ogóle bym się nie odnalazła i nie została po stażu. Na poprzednim stażu w ogóle się nie otworzyłam, ekipa była drętwa i to było straszne 6 miesięcy i w sumie może dobrze ze mnie nie przyjęli wtedy na stałe. Także niektórzy naprawdę potrzebują dużo czasu żeby poczuć się swobodnie. Ja w sumie wstydziłam się sama gdzieś chodzić i zglądać, mam taką blokadę i mam wrażenie że zaraz ktoś będzie o mnie źle sobie pomyśli czy coś. Także nie każdy jest "gotów" po kilku dniach.

A ja rozumiem o czym mówi @domkapodomka. Jak ja przyszłam do kancelarii to nikt mi nie tłumaczył jak robi się pocztę, gdzie leżą akta, jak mam się posługiwać portalem. Do wszystkiego doszłam sama. Jasne, kwestie merytoryczne omawiamy z szefem. Czasem po mnie poprawia, ale często pyta również o zdanie mnie. Nikt jednak nie pokazywał mi tych rzeczy organizacyjnych. Teoretycznie to nie była moja działka, ale jak sekretarka poszla na urlop czy na l4 to wszystko spadło na mnie. Jasne, że każdy jest inny, ale praca to praca. Pracodawca oczekuje wydajności i efektów. Oczywiście, że na początku przymknie oko, ale trzeba tez wychodzić z jakas inicjatywa, a nie biernie pod nosem mruczec, ze się nie wie.

Janettt
Janettt
12.03k6 lat temu

Mój nie chce ze mną jechać do rodziców i zaczynam się obawiać czy w ogóle sam pojedzie do tej Wawy na rozmowę
Ech i jak nie zwariować?

Janettt
Janettt
12.03k6 lat temu
byagnesb • 6 lat temu
@arxbella my mialysmy 10dni szkolenia i potem egzamin, najczęściej na egzaminie trochę pomagają :D teraz mam super dziewczyny w pracy i jest fajna atmosfera więc nie narzekam :)

arxbella • 6 lat temu
Ja na początku też tak twierdziłam, ale po prawie roku po tym jak po robieniu wszystkiego za wszystkich i wielkiej obrazie, bo nie chciałam awansować na starszego kasjera, złożyłam wypowiedzenie i uruchomiłam lawinę zwolnień więc no coż.. Nie ma co się nastawiać na początku, że to będzie super praca, bo to jest jak kalejdoskop. Mam doświadczenie z 5 różnych Biedronek, więc to też chyba nie do końca wina samych ludzi, którzy zresztą w większości są makabryczne zmęczeni i zestresowani. Nigdy nie zmienię zdania o tej pracy. Ciesz się, że dali Ci 10 dni szkolenia, bo ja po 3 dniach wylądowałam już na innej Biedronce.

byagnesb • 6 lat temu
dla mnie to też nie praca marzeń i szukam ciągle czegoś innego, kiedyś zarzekalam się że nie pójdę na kasjera do biedry ale życie zweryfikowało inaczej :/ zobaczymy co przyniesie przyszłość :D

domkapodomka • 6 lat temu
Ej, ja jestem zdania, że żadna praca nie hańbi i wstydzić się nie ma czego! Pracowałam na kasie, wykładałam towar, sprzedawałam petardy, prowadziłam drogerię mam za sobą Auchan, Mrówkę, Real - potem Bi1, nawet podczas stażu w Urzędzie Miasta stwierdziłam, że sobie dorobię i wstawałam o 3, żeby o 4 pomagać w Lidlu w okresie świąt. W handlu spędziłam dobre 4 lata na różnych stanowiskach i uważam, że ta praca pokierowała mnie do miejsca w którym jestem - do logistyki i e-commerce, gdzie nabieram doświadczenia takiego, jak nigdzie indziej. W każdej pracy jest ciężko, za coś w końcu dostajemy co miesiąc wypłatę. I nikt nie może obchodzić się z nami jak z jajkiem, bo zaczyna się pracę. Albo się skacze na głęboką wodę i pokazuje, że jest się coś wartym, albo się nie pokazuje. @byagnesb nieważne czy to praca marzeń, ważne, że praca! 👌

sailor • 6 lat temu
Nie zgodzę się z tym skakaniem na głęboka wodę. Nikt nie urodził się Alfa i Omega, nikt wszystkiego od razu nie umie. Nie mówię tu o obchodzeniu się z nowymi ludźmi jak z jajkiem, ale trochę wyrozumiałości trzeba. Każdy człowiek jest coś wart. Jeśli tego nie widać na początku, trzeba dać czas, a nie "rzucać na głęboka wodę". Wybacz, ale tym stwierdzeniem przypomnialas mi moje 2 poprzednie szefowe, które znienawidziłam po tym jak mnie właśnie rzuciły na głęboka wodę. Jak od pierwszego dnia pracy wymagały że będę robiła wszytko tak szybko i dobrze jak one. A ja się przez to stresowałam i odechciewało mi się chodzić do pracy. Dlatego nigdy nie będę za skakaniem na głęboka wodę.

domkapodomka • 6 lat temu
Nie, nie o to mi chodzi. Nie na zasadzie, że pierwszego dnia masz być wydajna jak pracownik z dłuższym doświadczeniem na tym stanowisku. Chodzi mi o powtarzane w kółko "ja dopiero tu zaczynam", "pracuję od miesiąca i tego nikt mi nie wytłumaczył", ludzie są różni, jedni lubią wyzwania, drudzy nie. Ale w pracy wszyscy zaczynamy od tego samego punktu. Ja jestem zdania, że nic mi nie przyszło samo i ciężko na to zapracowałam. Jeżeli nie znałam układu sklepu, to spisywałam sobie alejki i mniej więcej co gdzie jest, tak mi się wryło w głowę i byłam w stanie szybciej pracować i się nie denerwować. Miałam okazję pracować z różnymi ludźmi, nadal mam i nigdy nie przestaną mnie zadziwiać osoby, które zaczynają pracę i oczekują, że przychodzą na przysłowiowe 8 godzin i uważają, że wypłatę dostają za obecność. Najlepiej jak za to przyznawana jest też premia. O to mi chodzi. Jak dostaję nowego pracownika to też traktuję go z przymrużeniem oka, nie wymagam tyle co od tych dłuższych stażem w naszym zespole. Ale pracownik od pierwszego dnia powinien pokazać, że mu zależy i szuka wiedzy, a nie że oczekuje podanego wszystkiego na tacy. Ja za każdym razem byłam rzucana na głęboką wodę i u mnie wyszło to na dobre. I wcale to nie wyglądało tak, że przychodziłam do pracy z uśmiechem. Co się namęczyłam i nauczyłam to moje. I zawsze będę uważać, że wiedza zdobyta samemu w ciężkich sytuacjach bardziej nas hartuje i daje ogromne doświadczenie.

Janettt • 6 lat temu
Zgadzam się z @sailor Ja sama potrzebowałam dobrych 5miesiecy by się otworzyć i zacząć naprawdę pracować bez większego wstydu. I nie to że nie chciałam, jestem po prostu bardzo nieśmiałą osobą i naprawdę małymi kroczkami się "wybijałam". I na samym początku naprawdę wyglądało to może, jakbym nie chciała, ale chciałam jednak stres i nieśmiałość były silniejsze. Pewnie gdyby nie dziewczyny to w ogóle bym się nie odnalazła i nie została po stażu. Na poprzednim stażu w ogóle się nie otworzyłam, ekipa była drętwa i to było straszne 6 miesięcy i w sumie może dobrze ze mnie nie przyjęli wtedy na stałe. Także niektórzy naprawdę potrzebują dużo czasu żeby poczuć się swobodnie. Ja w sumie wstydziłam się sama gdzieś chodzić i zglądać, mam taką blokadę i mam wrażenie że zaraz ktoś będzie o mnie źle sobie pomyśli czy coś. Także nie każdy jest "gotów" po kilku dniach.

Nieznany profil • 6 lat temu
A ja rozumiem o czym mówi @domkapodomka. Jak ja przyszłam do kancelarii to nikt mi nie tłumaczył jak robi się pocztę, gdzie leżą akta, jak mam się posługiwać portalem. Do wszystkiego doszłam sama. Jasne, kwestie merytoryczne omawiamy z szefem. Czasem po mnie poprawia, ale często pyta również o zdanie mnie. Nikt jednak nie pokazywał mi tych rzeczy organizacyjnych. Teoretycznie to nie była moja działka, ale jak sekretarka poszla na urlop czy na l4 to wszystko spadło na mnie. Jasne, że każdy jest inny, ale praca to praca. Pracodawca oczekuje wydajności i efektów. Oczywiście, że na początku przymknie oko, ale trzeba tez wychodzić z jakas inicjatywa, a nie biernie pod nosem mruczec, ze się nie wie.

No fakt, jak po 10miesiacach szefowa ma pretensje, że nie umie się kawy zaparzyć w ekspresie, ktory jest na wyłączność biura no to fakt, sama powinnam się nauczyć nie wiedzieć skąd i robić kawkę bez gadania. Najlepiej codziennie, żeby kadrowa nie musiała się męczyć... To przecież zakres obowiązków sprzedawcy. 🙄
Rozumiem różne rzeczy, ale nie takie...
Starałam się jak mogłam, ale nie w każdej pracy łatwo się odnaleźć jeśli boi się własnego cienia...
Jedynie mam nadzieję że w nowej pracy będzie mi łatwiej, bo zaczynać wszystko od nowa będzie trudno.
Podejrzewam, że gdybym była sama to pewnie bym szybciej wszystko ogarnęła, ale wiedząc że każdy patrzy się na ręce naprawdę nie jest łatwo.

domkapodomka
domkapodomka
6.78k6 lat temu

Jejku, @Janettt nie o to chodzi. Jeżeli przełożony ma pretensje, że nie potrafiłaś zrobić w ekspresie kawy, to jego problem. Używanie ekspresu to nie jest wiedza na której powinno komukolwiek zależeć, chyba, że tego głównie dotyczy jego praca.
Ja wyraziłam tylko swoje zdanie poparte swoim doświadczeniem z pracą, na różnych stanowiskach. Ani ja, ani @wenkka nie zrobiłyśmy prywatnej wycieczki i nie mierzyłyśmy nikogo "swoją" miarą. Jak widać zdania są różne, ja naprawdę wolę mieć od razu stawiane przed sobą wyzwania, bo w ten sposób czuję, że się rozwijam. I dużo pytam, a jak ktoś mnie wygania miotłą, to wracam za 5 minut, nie mam problemu pokazać, że czegoś nie umiem, ale najpierw 100 razy podejdę do tematu sama, zanim zgłoszę się do kogoś po pomoc.
Okej jest też prosić o pomoc od razu i mieć przywilej do tego, żeby tą pomoc uzyskać.
Ale tak jak wspominała @wenkka praca to praca, ja mówiłam, że każdy zaczyna w pracy z tego samego poziomu, bo to prawda. Kiedyś usłyszałam, że w pracy masz być jedną z najlepszych wersji siebie, nieważne, czy masz kiepski dzień, czy zdążyłaś na autobus, albo czy wypiłaś zimną kawę. Każdego dnia musisz pokazać, że jesteś tej pracy warta. Ja się tego trzymam. I tego samego wymagam od swoich współpracowników. Niestety, ale moim zdaniem w pracy jest akcja-reakcja. Rozumiem, że są osoby, którym ciężko się otworzyć, którzy boją się nowego otoczenia i muszą się zaaklimatyzować. Ale nie każdy pracodawca może dać nam dłuższy kredyt zaufania, bo te umowu próbne, na 3-6 miesięcy są po to, żeby się właśnie wykazywać.

byagnesb
byagnesb
8696 lat temu
byagnesb • 6 lat temu
@arxbella my mialysmy 10dni szkolenia i potem egzamin, najczęściej na egzaminie trochę pomagają :D teraz mam super dziewczyny w pracy i jest fajna atmosfera więc nie narzekam :)

arxbella • 6 lat temu
Ja na początku też tak twierdziłam, ale po prawie roku po tym jak po robieniu wszystkiego za wszystkich i wielkiej obrazie, bo nie chciałam awansować na starszego kasjera, złożyłam wypowiedzenie i uruchomiłam lawinę zwolnień więc no coż.. Nie ma co się nastawiać na początku, że to będzie super praca, bo to jest jak kalejdoskop. Mam doświadczenie z 5 różnych Biedronek, więc to też chyba nie do końca wina samych ludzi, którzy zresztą w większości są makabryczne zmęczeni i zestresowani. Nigdy nie zmienię zdania o tej pracy. Ciesz się, że dali Ci 10 dni szkolenia, bo ja po 3 dniach wylądowałam już na innej Biedronce.

byagnesb • 6 lat temu
dla mnie to też nie praca marzeń i szukam ciągle czegoś innego, kiedyś zarzekalam się że nie pójdę na kasjera do biedry ale życie zweryfikowało inaczej :/ zobaczymy co przyniesie przyszłość :D

domkapodomka • 6 lat temu
Ej, ja jestem zdania, że żadna praca nie hańbi i wstydzić się nie ma czego! Pracowałam na kasie, wykładałam towar, sprzedawałam petardy, prowadziłam drogerię mam za sobą Auchan, Mrówkę, Real - potem Bi1, nawet podczas stażu w Urzędzie Miasta stwierdziłam, że sobie dorobię i wstawałam o 3, żeby o 4 pomagać w Lidlu w okresie świąt. W handlu spędziłam dobre 4 lata na różnych stanowiskach i uważam, że ta praca pokierowała mnie do miejsca w którym jestem - do logistyki i e-commerce, gdzie nabieram doświadczenia takiego, jak nigdzie indziej. W każdej pracy jest ciężko, za coś w końcu dostajemy co miesiąc wypłatę. I nikt nie może obchodzić się z nami jak z jajkiem, bo zaczyna się pracę. Albo się skacze na głęboką wodę i pokazuje, że jest się coś wartym, albo się nie pokazuje. @byagnesb nieważne czy to praca marzeń, ważne, że praca! 👌

sailor • 6 lat temu
Nie zgodzę się z tym skakaniem na głęboka wodę. Nikt nie urodził się Alfa i Omega, nikt wszystkiego od razu nie umie. Nie mówię tu o obchodzeniu się z nowymi ludźmi jak z jajkiem, ale trochę wyrozumiałości trzeba. Każdy człowiek jest coś wart. Jeśli tego nie widać na początku, trzeba dać czas, a nie "rzucać na głęboka wodę". Wybacz, ale tym stwierdzeniem przypomnialas mi moje 2 poprzednie szefowe, które znienawidziłam po tym jak mnie właśnie rzuciły na głęboka wodę. Jak od pierwszego dnia pracy wymagały że będę robiła wszytko tak szybko i dobrze jak one. A ja się przez to stresowałam i odechciewało mi się chodzić do pracy. Dlatego nigdy nie będę za skakaniem na głęboka wodę.

domkapodomka • 6 lat temu
Nie, nie o to mi chodzi. Nie na zasadzie, że pierwszego dnia masz być wydajna jak pracownik z dłuższym doświadczeniem na tym stanowisku. Chodzi mi o powtarzane w kółko "ja dopiero tu zaczynam", "pracuję od miesiąca i tego nikt mi nie wytłumaczył", ludzie są różni, jedni lubią wyzwania, drudzy nie. Ale w pracy wszyscy zaczynamy od tego samego punktu. Ja jestem zdania, że nic mi nie przyszło samo i ciężko na to zapracowałam. Jeżeli nie znałam układu sklepu, to spisywałam sobie alejki i mniej więcej co gdzie jest, tak mi się wryło w głowę i byłam w stanie szybciej pracować i się nie denerwować. Miałam okazję pracować z różnymi ludźmi, nadal mam i nigdy nie przestaną mnie zadziwiać osoby, które zaczynają pracę i oczekują, że przychodzą na przysłowiowe 8 godzin i uważają, że wypłatę dostają za obecność. Najlepiej jak za to przyznawana jest też premia. O to mi chodzi. Jak dostaję nowego pracownika to też traktuję go z przymrużeniem oka, nie wymagam tyle co od tych dłuższych stażem w naszym zespole. Ale pracownik od pierwszego dnia powinien pokazać, że mu zależy i szuka wiedzy, a nie że oczekuje podanego wszystkiego na tacy. Ja za każdym razem byłam rzucana na głęboką wodę i u mnie wyszło to na dobre. I wcale to nie wyglądało tak, że przychodziłam do pracy z uśmiechem. Co się namęczyłam i nauczyłam to moje. I zawsze będę uważać, że wiedza zdobyta samemu w ciężkich sytuacjach bardziej nas hartuje i daje ogromne doświadczenie.

Janettt • 6 lat temu
Zgadzam się z @sailor Ja sama potrzebowałam dobrych 5miesiecy by się otworzyć i zacząć naprawdę pracować bez większego wstydu. I nie to że nie chciałam, jestem po prostu bardzo nieśmiałą osobą i naprawdę małymi kroczkami się "wybijałam". I na samym początku naprawdę wyglądało to może, jakbym nie chciała, ale chciałam jednak stres i nieśmiałość były silniejsze. Pewnie gdyby nie dziewczyny to w ogóle bym się nie odnalazła i nie została po stażu. Na poprzednim stażu w ogóle się nie otworzyłam, ekipa była drętwa i to było straszne 6 miesięcy i w sumie może dobrze ze mnie nie przyjęli wtedy na stałe. Także niektórzy naprawdę potrzebują dużo czasu żeby poczuć się swobodnie. Ja w sumie wstydziłam się sama gdzieś chodzić i zglądać, mam taką blokadę i mam wrażenie że zaraz ktoś będzie o mnie źle sobie pomyśli czy coś. Także nie każdy jest "gotów" po kilku dniach.

Nieznany profil • 6 lat temu
A ja rozumiem o czym mówi @domkapodomka. Jak ja przyszłam do kancelarii to nikt mi nie tłumaczył jak robi się pocztę, gdzie leżą akta, jak mam się posługiwać portalem. Do wszystkiego doszłam sama. Jasne, kwestie merytoryczne omawiamy z szefem. Czasem po mnie poprawia, ale często pyta również o zdanie mnie. Nikt jednak nie pokazywał mi tych rzeczy organizacyjnych. Teoretycznie to nie była moja działka, ale jak sekretarka poszla na urlop czy na l4 to wszystko spadło na mnie. Jasne, że każdy jest inny, ale praca to praca. Pracodawca oczekuje wydajności i efektów. Oczywiście, że na początku przymknie oko, ale trzeba tez wychodzić z jakas inicjatywa, a nie biernie pod nosem mruczec, ze się nie wie.

Janettt • 6 lat temu
No fakt, jak po 10miesiacach szefowa ma pretensje, że nie umie się kawy zaparzyć w ekspresie, ktory jest na wyłączność biura no to fakt, sama powinnam się nauczyć nie wiedzieć skąd i robić kawkę bez gadania. Najlepiej codziennie, żeby kadrowa nie musiała się męczyć... To przecież zakres obowiązków sprzedawcy. 🙄 Rozumiem różne rzeczy, ale nie takie... Starałam się jak mogłam, ale nie w każdej pracy łatwo się odnaleźć jeśli boi się własnego cienia... Jedynie mam nadzieję że w nowej pracy będzie mi łatwiej, bo zaczynać wszystko od nowa będzie trudno. Podejrzewam, że gdybym była sama to pewnie bym szybciej wszystko ogarnęła, ale wiedząc że każdy patrzy się na ręce naprawdę nie jest łatwo.

też jestem typem dziewczyny która jest nieśmiała i czasem boje się o coś zapytać. jest to moja największa wada z którą próbuje sobie radzić ale czasem jest trudno, ja uwielbiam pracę z klientem chociaż czasem nie jest różowo. Lubię jak zagada i coś zażartuje najbardziej podobało mi się w sklepie z ciuchami ale niestety mało godzin miałam, umowa zlecenie no i co za tym idzie mała wypłata. @domkapodomka jasne też jestem tego zdania że żadna praca nie hańbi od 16stego roku życia roznosiłam ulotki, albo jechałam do kuzyna w pole żeby zarobić na przyjemności i nie brać pieniędzy od rodziców. wiem co to wartość pieniądza i wiem że czasem ciężko go zdobyć, poszłam do tego sklepu bo muszę zarobić na czynsz, mój facet dalej w pojedynke by nie dał rady. najgorsze jest to że mam 23lata i nie wiem co tak na prawdę chcę robić, niby mam jakąś tam zajawkę na robienie paznokci i tak dalej ale sama w siebie nie wierze i łatwo się poddaję.

domkapodomka
domkapodomka
6.78k6 lat temu
byagnesb • 6 lat temu
@arxbella my mialysmy 10dni szkolenia i potem egzamin, najczęściej na egzaminie trochę pomagają :D teraz mam super dziewczyny w pracy i jest fajna atmosfera więc nie narzekam :)

arxbella • 6 lat temu
Ja na początku też tak twierdziłam, ale po prawie roku po tym jak po robieniu wszystkiego za wszystkich i wielkiej obrazie, bo nie chciałam awansować na starszego kasjera, złożyłam wypowiedzenie i uruchomiłam lawinę zwolnień więc no coż.. Nie ma co się nastawiać na początku, że to będzie super praca, bo to jest jak kalejdoskop. Mam doświadczenie z 5 różnych Biedronek, więc to też chyba nie do końca wina samych ludzi, którzy zresztą w większości są makabryczne zmęczeni i zestresowani. Nigdy nie zmienię zdania o tej pracy. Ciesz się, że dali Ci 10 dni szkolenia, bo ja po 3 dniach wylądowałam już na innej Biedronce.

byagnesb • 6 lat temu
dla mnie to też nie praca marzeń i szukam ciągle czegoś innego, kiedyś zarzekalam się że nie pójdę na kasjera do biedry ale życie zweryfikowało inaczej :/ zobaczymy co przyniesie przyszłość :D

domkapodomka • 6 lat temu
Ej, ja jestem zdania, że żadna praca nie hańbi i wstydzić się nie ma czego! Pracowałam na kasie, wykładałam towar, sprzedawałam petardy, prowadziłam drogerię mam za sobą Auchan, Mrówkę, Real - potem Bi1, nawet podczas stażu w Urzędzie Miasta stwierdziłam, że sobie dorobię i wstawałam o 3, żeby o 4 pomagać w Lidlu w okresie świąt. W handlu spędziłam dobre 4 lata na różnych stanowiskach i uważam, że ta praca pokierowała mnie do miejsca w którym jestem - do logistyki i e-commerce, gdzie nabieram doświadczenia takiego, jak nigdzie indziej. W każdej pracy jest ciężko, za coś w końcu dostajemy co miesiąc wypłatę. I nikt nie może obchodzić się z nami jak z jajkiem, bo zaczyna się pracę. Albo się skacze na głęboką wodę i pokazuje, że jest się coś wartym, albo się nie pokazuje. @byagnesb nieważne czy to praca marzeń, ważne, że praca! 👌

sailor • 6 lat temu
Nie zgodzę się z tym skakaniem na głęboka wodę. Nikt nie urodził się Alfa i Omega, nikt wszystkiego od razu nie umie. Nie mówię tu o obchodzeniu się z nowymi ludźmi jak z jajkiem, ale trochę wyrozumiałości trzeba. Każdy człowiek jest coś wart. Jeśli tego nie widać na początku, trzeba dać czas, a nie "rzucać na głęboka wodę". Wybacz, ale tym stwierdzeniem przypomnialas mi moje 2 poprzednie szefowe, które znienawidziłam po tym jak mnie właśnie rzuciły na głęboka wodę. Jak od pierwszego dnia pracy wymagały że będę robiła wszytko tak szybko i dobrze jak one. A ja się przez to stresowałam i odechciewało mi się chodzić do pracy. Dlatego nigdy nie będę za skakaniem na głęboka wodę.

domkapodomka • 6 lat temu
Nie, nie o to mi chodzi. Nie na zasadzie, że pierwszego dnia masz być wydajna jak pracownik z dłuższym doświadczeniem na tym stanowisku. Chodzi mi o powtarzane w kółko "ja dopiero tu zaczynam", "pracuję od miesiąca i tego nikt mi nie wytłumaczył", ludzie są różni, jedni lubią wyzwania, drudzy nie. Ale w pracy wszyscy zaczynamy od tego samego punktu. Ja jestem zdania, że nic mi nie przyszło samo i ciężko na to zapracowałam. Jeżeli nie znałam układu sklepu, to spisywałam sobie alejki i mniej więcej co gdzie jest, tak mi się wryło w głowę i byłam w stanie szybciej pracować i się nie denerwować. Miałam okazję pracować z różnymi ludźmi, nadal mam i nigdy nie przestaną mnie zadziwiać osoby, które zaczynają pracę i oczekują, że przychodzą na przysłowiowe 8 godzin i uważają, że wypłatę dostają za obecność. Najlepiej jak za to przyznawana jest też premia. O to mi chodzi. Jak dostaję nowego pracownika to też traktuję go z przymrużeniem oka, nie wymagam tyle co od tych dłuższych stażem w naszym zespole. Ale pracownik od pierwszego dnia powinien pokazać, że mu zależy i szuka wiedzy, a nie że oczekuje podanego wszystkiego na tacy. Ja za każdym razem byłam rzucana na głęboką wodę i u mnie wyszło to na dobre. I wcale to nie wyglądało tak, że przychodziłam do pracy z uśmiechem. Co się namęczyłam i nauczyłam to moje. I zawsze będę uważać, że wiedza zdobyta samemu w ciężkich sytuacjach bardziej nas hartuje i daje ogromne doświadczenie.

Janettt • 6 lat temu
Zgadzam się z @sailor Ja sama potrzebowałam dobrych 5miesiecy by się otworzyć i zacząć naprawdę pracować bez większego wstydu. I nie to że nie chciałam, jestem po prostu bardzo nieśmiałą osobą i naprawdę małymi kroczkami się "wybijałam". I na samym początku naprawdę wyglądało to może, jakbym nie chciała, ale chciałam jednak stres i nieśmiałość były silniejsze. Pewnie gdyby nie dziewczyny to w ogóle bym się nie odnalazła i nie została po stażu. Na poprzednim stażu w ogóle się nie otworzyłam, ekipa była drętwa i to było straszne 6 miesięcy i w sumie może dobrze ze mnie nie przyjęli wtedy na stałe. Także niektórzy naprawdę potrzebują dużo czasu żeby poczuć się swobodnie. Ja w sumie wstydziłam się sama gdzieś chodzić i zglądać, mam taką blokadę i mam wrażenie że zaraz ktoś będzie o mnie źle sobie pomyśli czy coś. Także nie każdy jest "gotów" po kilku dniach.

Nieznany profil • 6 lat temu
A ja rozumiem o czym mówi @domkapodomka. Jak ja przyszłam do kancelarii to nikt mi nie tłumaczył jak robi się pocztę, gdzie leżą akta, jak mam się posługiwać portalem. Do wszystkiego doszłam sama. Jasne, kwestie merytoryczne omawiamy z szefem. Czasem po mnie poprawia, ale często pyta również o zdanie mnie. Nikt jednak nie pokazywał mi tych rzeczy organizacyjnych. Teoretycznie to nie była moja działka, ale jak sekretarka poszla na urlop czy na l4 to wszystko spadło na mnie. Jasne, że każdy jest inny, ale praca to praca. Pracodawca oczekuje wydajności i efektów. Oczywiście, że na początku przymknie oko, ale trzeba tez wychodzić z jakas inicjatywa, a nie biernie pod nosem mruczec, ze się nie wie.

Janettt • 6 lat temu
No fakt, jak po 10miesiacach szefowa ma pretensje, że nie umie się kawy zaparzyć w ekspresie, ktory jest na wyłączność biura no to fakt, sama powinnam się nauczyć nie wiedzieć skąd i robić kawkę bez gadania. Najlepiej codziennie, żeby kadrowa nie musiała się męczyć... To przecież zakres obowiązków sprzedawcy. 🙄 Rozumiem różne rzeczy, ale nie takie... Starałam się jak mogłam, ale nie w każdej pracy łatwo się odnaleźć jeśli boi się własnego cienia... Jedynie mam nadzieję że w nowej pracy będzie mi łatwiej, bo zaczynać wszystko od nowa będzie trudno. Podejrzewam, że gdybym była sama to pewnie bym szybciej wszystko ogarnęła, ale wiedząc że każdy patrzy się na ręce naprawdę nie jest łatwo.

byagnesb • 6 lat temu
też jestem typem dziewczyny która jest nieśmiała i czasem boje się o coś zapytać. jest to moja największa wada z którą próbuje sobie radzić ale czasem jest trudno, ja uwielbiam pracę z klientem chociaż czasem nie jest różowo. Lubię jak zagada i coś zażartuje :) najbardziej podobało mi się w sklepie z ciuchami ale niestety mało godzin miałam, umowa zlecenie no i co za tym idzie mała wypłata. @domkapodomka jasne też jestem tego zdania że żadna praca nie hańbi :D od 16stego roku życia roznosiłam ulotki, albo jechałam do kuzyna w pole żeby zarobić na przyjemności i nie brać pieniędzy od rodziców. wiem co to wartość pieniądza i wiem że czasem ciężko go zdobyć, poszłam do tego sklepu bo muszę zarobić na czynsz, mój facet dalej w pojedynke by nie dał rady. najgorsze jest to że mam 23lata i nie wiem co tak na prawdę chcę robić, niby mam jakąś tam zajawkę na robienie paznokci i tak dalej ale sama w siebie nie wierze i łatwo się poddaję.

@byagnesb pierwsze co to uwierz w siebie bo warto! Ja też bardzo długo martwiłam się, że nie mam celu, nie wiem co chcę w życiu robić. Dopiero od niedawna, bo półtora roku temu odkryłam w czym jestem mega dobra i w jakim kierunku chcę iść. U mnie to logistyka, moja pierwsza praca, która mi bardzo dużo daje. Nigdy w życiu nie myślałam nawet o karierze w tym kierunku, z logistyką kojarzyły mi się tiry z dostawą 😅 teraz nie wyobrażam sobie siebie gdzieś indziej.

byagnesb
byagnesb
8696 lat temu
byagnesb • 6 lat temu
@arxbella my mialysmy 10dni szkolenia i potem egzamin, najczęściej na egzaminie trochę pomagają :D teraz mam super dziewczyny w pracy i jest fajna atmosfera więc nie narzekam :)

arxbella • 6 lat temu
Ja na początku też tak twierdziłam, ale po prawie roku po tym jak po robieniu wszystkiego za wszystkich i wielkiej obrazie, bo nie chciałam awansować na starszego kasjera, złożyłam wypowiedzenie i uruchomiłam lawinę zwolnień więc no coż.. Nie ma co się nastawiać na początku, że to będzie super praca, bo to jest jak kalejdoskop. Mam doświadczenie z 5 różnych Biedronek, więc to też chyba nie do końca wina samych ludzi, którzy zresztą w większości są makabryczne zmęczeni i zestresowani. Nigdy nie zmienię zdania o tej pracy. Ciesz się, że dali Ci 10 dni szkolenia, bo ja po 3 dniach wylądowałam już na innej Biedronce.

byagnesb • 6 lat temu
dla mnie to też nie praca marzeń i szukam ciągle czegoś innego, kiedyś zarzekalam się że nie pójdę na kasjera do biedry ale życie zweryfikowało inaczej :/ zobaczymy co przyniesie przyszłość :D

domkapodomka • 6 lat temu
Ej, ja jestem zdania, że żadna praca nie hańbi i wstydzić się nie ma czego! Pracowałam na kasie, wykładałam towar, sprzedawałam petardy, prowadziłam drogerię mam za sobą Auchan, Mrówkę, Real - potem Bi1, nawet podczas stażu w Urzędzie Miasta stwierdziłam, że sobie dorobię i wstawałam o 3, żeby o 4 pomagać w Lidlu w okresie świąt. W handlu spędziłam dobre 4 lata na różnych stanowiskach i uważam, że ta praca pokierowała mnie do miejsca w którym jestem - do logistyki i e-commerce, gdzie nabieram doświadczenia takiego, jak nigdzie indziej. W każdej pracy jest ciężko, za coś w końcu dostajemy co miesiąc wypłatę. I nikt nie może obchodzić się z nami jak z jajkiem, bo zaczyna się pracę. Albo się skacze na głęboką wodę i pokazuje, że jest się coś wartym, albo się nie pokazuje. @byagnesb nieważne czy to praca marzeń, ważne, że praca! 👌

sailor • 6 lat temu
Nie zgodzę się z tym skakaniem na głęboka wodę. Nikt nie urodził się Alfa i Omega, nikt wszystkiego od razu nie umie. Nie mówię tu o obchodzeniu się z nowymi ludźmi jak z jajkiem, ale trochę wyrozumiałości trzeba. Każdy człowiek jest coś wart. Jeśli tego nie widać na początku, trzeba dać czas, a nie "rzucać na głęboka wodę". Wybacz, ale tym stwierdzeniem przypomnialas mi moje 2 poprzednie szefowe, które znienawidziłam po tym jak mnie właśnie rzuciły na głęboka wodę. Jak od pierwszego dnia pracy wymagały że będę robiła wszytko tak szybko i dobrze jak one. A ja się przez to stresowałam i odechciewało mi się chodzić do pracy. Dlatego nigdy nie będę za skakaniem na głęboka wodę.

domkapodomka • 6 lat temu
Nie, nie o to mi chodzi. Nie na zasadzie, że pierwszego dnia masz być wydajna jak pracownik z dłuższym doświadczeniem na tym stanowisku. Chodzi mi o powtarzane w kółko "ja dopiero tu zaczynam", "pracuję od miesiąca i tego nikt mi nie wytłumaczył", ludzie są różni, jedni lubią wyzwania, drudzy nie. Ale w pracy wszyscy zaczynamy od tego samego punktu. Ja jestem zdania, że nic mi nie przyszło samo i ciężko na to zapracowałam. Jeżeli nie znałam układu sklepu, to spisywałam sobie alejki i mniej więcej co gdzie jest, tak mi się wryło w głowę i byłam w stanie szybciej pracować i się nie denerwować. Miałam okazję pracować z różnymi ludźmi, nadal mam i nigdy nie przestaną mnie zadziwiać osoby, które zaczynają pracę i oczekują, że przychodzą na przysłowiowe 8 godzin i uważają, że wypłatę dostają za obecność. Najlepiej jak za to przyznawana jest też premia. O to mi chodzi. Jak dostaję nowego pracownika to też traktuję go z przymrużeniem oka, nie wymagam tyle co od tych dłuższych stażem w naszym zespole. Ale pracownik od pierwszego dnia powinien pokazać, że mu zależy i szuka wiedzy, a nie że oczekuje podanego wszystkiego na tacy. Ja za każdym razem byłam rzucana na głęboką wodę i u mnie wyszło to na dobre. I wcale to nie wyglądało tak, że przychodziłam do pracy z uśmiechem. Co się namęczyłam i nauczyłam to moje. I zawsze będę uważać, że wiedza zdobyta samemu w ciężkich sytuacjach bardziej nas hartuje i daje ogromne doświadczenie.

Janettt • 6 lat temu
Zgadzam się z @sailor Ja sama potrzebowałam dobrych 5miesiecy by się otworzyć i zacząć naprawdę pracować bez większego wstydu. I nie to że nie chciałam, jestem po prostu bardzo nieśmiałą osobą i naprawdę małymi kroczkami się "wybijałam". I na samym początku naprawdę wyglądało to może, jakbym nie chciała, ale chciałam jednak stres i nieśmiałość były silniejsze. Pewnie gdyby nie dziewczyny to w ogóle bym się nie odnalazła i nie została po stażu. Na poprzednim stażu w ogóle się nie otworzyłam, ekipa była drętwa i to było straszne 6 miesięcy i w sumie może dobrze ze mnie nie przyjęli wtedy na stałe. Także niektórzy naprawdę potrzebują dużo czasu żeby poczuć się swobodnie. Ja w sumie wstydziłam się sama gdzieś chodzić i zglądać, mam taką blokadę i mam wrażenie że zaraz ktoś będzie o mnie źle sobie pomyśli czy coś. Także nie każdy jest "gotów" po kilku dniach.

Nieznany profil • 6 lat temu
A ja rozumiem o czym mówi @domkapodomka. Jak ja przyszłam do kancelarii to nikt mi nie tłumaczył jak robi się pocztę, gdzie leżą akta, jak mam się posługiwać portalem. Do wszystkiego doszłam sama. Jasne, kwestie merytoryczne omawiamy z szefem. Czasem po mnie poprawia, ale często pyta również o zdanie mnie. Nikt jednak nie pokazywał mi tych rzeczy organizacyjnych. Teoretycznie to nie była moja działka, ale jak sekretarka poszla na urlop czy na l4 to wszystko spadło na mnie. Jasne, że każdy jest inny, ale praca to praca. Pracodawca oczekuje wydajności i efektów. Oczywiście, że na początku przymknie oko, ale trzeba tez wychodzić z jakas inicjatywa, a nie biernie pod nosem mruczec, ze się nie wie.

Janettt • 6 lat temu
No fakt, jak po 10miesiacach szefowa ma pretensje, że nie umie się kawy zaparzyć w ekspresie, ktory jest na wyłączność biura no to fakt, sama powinnam się nauczyć nie wiedzieć skąd i robić kawkę bez gadania. Najlepiej codziennie, żeby kadrowa nie musiała się męczyć... To przecież zakres obowiązków sprzedawcy. 🙄 Rozumiem różne rzeczy, ale nie takie... Starałam się jak mogłam, ale nie w każdej pracy łatwo się odnaleźć jeśli boi się własnego cienia... Jedynie mam nadzieję że w nowej pracy będzie mi łatwiej, bo zaczynać wszystko od nowa będzie trudno. Podejrzewam, że gdybym była sama to pewnie bym szybciej wszystko ogarnęła, ale wiedząc że każdy patrzy się na ręce naprawdę nie jest łatwo.

byagnesb • 6 lat temu
też jestem typem dziewczyny która jest nieśmiała i czasem boje się o coś zapytać. jest to moja największa wada z którą próbuje sobie radzić ale czasem jest trudno, ja uwielbiam pracę z klientem chociaż czasem nie jest różowo. Lubię jak zagada i coś zażartuje :) najbardziej podobało mi się w sklepie z ciuchami ale niestety mało godzin miałam, umowa zlecenie no i co za tym idzie mała wypłata. @domkapodomka jasne też jestem tego zdania że żadna praca nie hańbi :D od 16stego roku życia roznosiłam ulotki, albo jechałam do kuzyna w pole żeby zarobić na przyjemności i nie brać pieniędzy od rodziców. wiem co to wartość pieniądza i wiem że czasem ciężko go zdobyć, poszłam do tego sklepu bo muszę zarobić na czynsz, mój facet dalej w pojedynke by nie dał rady. najgorsze jest to że mam 23lata i nie wiem co tak na prawdę chcę robić, niby mam jakąś tam zajawkę na robienie paznokci i tak dalej ale sama w siebie nie wierze i łatwo się poddaję.

domkapodomka • 6 lat temu
@byagnesb pierwsze co to uwierz w siebie :) bo warto! Ja też bardzo długo martwiłam się, że nie mam celu, nie wiem co chcę w życiu robić. Dopiero od niedawna, bo półtora roku temu odkryłam w czym jestem mega dobra i w jakim kierunku chcę iść. U mnie to logistyka, moja pierwsza praca, która mi bardzo dużo daje. Nigdy w życiu nie myślałam nawet o karierze w tym kierunku, z logistyką kojarzyły mi się tiry z dostawą 😅 teraz nie wyobrażam sobie siebie gdzieś indziej.

jak do tego doszłaś?

domkapodomka
domkapodomka
6.78k6 lat temu
byagnesb • 6 lat temu
@arxbella my mialysmy 10dni szkolenia i potem egzamin, najczęściej na egzaminie trochę pomagają :D teraz mam super dziewczyny w pracy i jest fajna atmosfera więc nie narzekam :)

arxbella • 6 lat temu
Ja na początku też tak twierdziłam, ale po prawie roku po tym jak po robieniu wszystkiego za wszystkich i wielkiej obrazie, bo nie chciałam awansować na starszego kasjera, złożyłam wypowiedzenie i uruchomiłam lawinę zwolnień więc no coż.. Nie ma co się nastawiać na początku, że to będzie super praca, bo to jest jak kalejdoskop. Mam doświadczenie z 5 różnych Biedronek, więc to też chyba nie do końca wina samych ludzi, którzy zresztą w większości są makabryczne zmęczeni i zestresowani. Nigdy nie zmienię zdania o tej pracy. Ciesz się, że dali Ci 10 dni szkolenia, bo ja po 3 dniach wylądowałam już na innej Biedronce.

byagnesb • 6 lat temu
dla mnie to też nie praca marzeń i szukam ciągle czegoś innego, kiedyś zarzekalam się że nie pójdę na kasjera do biedry ale życie zweryfikowało inaczej :/ zobaczymy co przyniesie przyszłość :D

domkapodomka • 6 lat temu
Ej, ja jestem zdania, że żadna praca nie hańbi i wstydzić się nie ma czego! Pracowałam na kasie, wykładałam towar, sprzedawałam petardy, prowadziłam drogerię mam za sobą Auchan, Mrówkę, Real - potem Bi1, nawet podczas stażu w Urzędzie Miasta stwierdziłam, że sobie dorobię i wstawałam o 3, żeby o 4 pomagać w Lidlu w okresie świąt. W handlu spędziłam dobre 4 lata na różnych stanowiskach i uważam, że ta praca pokierowała mnie do miejsca w którym jestem - do logistyki i e-commerce, gdzie nabieram doświadczenia takiego, jak nigdzie indziej. W każdej pracy jest ciężko, za coś w końcu dostajemy co miesiąc wypłatę. I nikt nie może obchodzić się z nami jak z jajkiem, bo zaczyna się pracę. Albo się skacze na głęboką wodę i pokazuje, że jest się coś wartym, albo się nie pokazuje. @byagnesb nieważne czy to praca marzeń, ważne, że praca! 👌

sailor • 6 lat temu
Nie zgodzę się z tym skakaniem na głęboka wodę. Nikt nie urodził się Alfa i Omega, nikt wszystkiego od razu nie umie. Nie mówię tu o obchodzeniu się z nowymi ludźmi jak z jajkiem, ale trochę wyrozumiałości trzeba. Każdy człowiek jest coś wart. Jeśli tego nie widać na początku, trzeba dać czas, a nie "rzucać na głęboka wodę". Wybacz, ale tym stwierdzeniem przypomnialas mi moje 2 poprzednie szefowe, które znienawidziłam po tym jak mnie właśnie rzuciły na głęboka wodę. Jak od pierwszego dnia pracy wymagały że będę robiła wszytko tak szybko i dobrze jak one. A ja się przez to stresowałam i odechciewało mi się chodzić do pracy. Dlatego nigdy nie będę za skakaniem na głęboka wodę.

domkapodomka • 6 lat temu
Nie, nie o to mi chodzi. Nie na zasadzie, że pierwszego dnia masz być wydajna jak pracownik z dłuższym doświadczeniem na tym stanowisku. Chodzi mi o powtarzane w kółko "ja dopiero tu zaczynam", "pracuję od miesiąca i tego nikt mi nie wytłumaczył", ludzie są różni, jedni lubią wyzwania, drudzy nie. Ale w pracy wszyscy zaczynamy od tego samego punktu. Ja jestem zdania, że nic mi nie przyszło samo i ciężko na to zapracowałam. Jeżeli nie znałam układu sklepu, to spisywałam sobie alejki i mniej więcej co gdzie jest, tak mi się wryło w głowę i byłam w stanie szybciej pracować i się nie denerwować. Miałam okazję pracować z różnymi ludźmi, nadal mam i nigdy nie przestaną mnie zadziwiać osoby, które zaczynają pracę i oczekują, że przychodzą na przysłowiowe 8 godzin i uważają, że wypłatę dostają za obecność. Najlepiej jak za to przyznawana jest też premia. O to mi chodzi. Jak dostaję nowego pracownika to też traktuję go z przymrużeniem oka, nie wymagam tyle co od tych dłuższych stażem w naszym zespole. Ale pracownik od pierwszego dnia powinien pokazać, że mu zależy i szuka wiedzy, a nie że oczekuje podanego wszystkiego na tacy. Ja za każdym razem byłam rzucana na głęboką wodę i u mnie wyszło to na dobre. I wcale to nie wyglądało tak, że przychodziłam do pracy z uśmiechem. Co się namęczyłam i nauczyłam to moje. I zawsze będę uważać, że wiedza zdobyta samemu w ciężkich sytuacjach bardziej nas hartuje i daje ogromne doświadczenie.

Janettt • 6 lat temu
Zgadzam się z @sailor Ja sama potrzebowałam dobrych 5miesiecy by się otworzyć i zacząć naprawdę pracować bez większego wstydu. I nie to że nie chciałam, jestem po prostu bardzo nieśmiałą osobą i naprawdę małymi kroczkami się "wybijałam". I na samym początku naprawdę wyglądało to może, jakbym nie chciała, ale chciałam jednak stres i nieśmiałość były silniejsze. Pewnie gdyby nie dziewczyny to w ogóle bym się nie odnalazła i nie została po stażu. Na poprzednim stażu w ogóle się nie otworzyłam, ekipa była drętwa i to było straszne 6 miesięcy i w sumie może dobrze ze mnie nie przyjęli wtedy na stałe. Także niektórzy naprawdę potrzebują dużo czasu żeby poczuć się swobodnie. Ja w sumie wstydziłam się sama gdzieś chodzić i zglądać, mam taką blokadę i mam wrażenie że zaraz ktoś będzie o mnie źle sobie pomyśli czy coś. Także nie każdy jest "gotów" po kilku dniach.

Nieznany profil • 6 lat temu
A ja rozumiem o czym mówi @domkapodomka. Jak ja przyszłam do kancelarii to nikt mi nie tłumaczył jak robi się pocztę, gdzie leżą akta, jak mam się posługiwać portalem. Do wszystkiego doszłam sama. Jasne, kwestie merytoryczne omawiamy z szefem. Czasem po mnie poprawia, ale często pyta również o zdanie mnie. Nikt jednak nie pokazywał mi tych rzeczy organizacyjnych. Teoretycznie to nie była moja działka, ale jak sekretarka poszla na urlop czy na l4 to wszystko spadło na mnie. Jasne, że każdy jest inny, ale praca to praca. Pracodawca oczekuje wydajności i efektów. Oczywiście, że na początku przymknie oko, ale trzeba tez wychodzić z jakas inicjatywa, a nie biernie pod nosem mruczec, ze się nie wie.

Janettt • 6 lat temu
No fakt, jak po 10miesiacach szefowa ma pretensje, że nie umie się kawy zaparzyć w ekspresie, ktory jest na wyłączność biura no to fakt, sama powinnam się nauczyć nie wiedzieć skąd i robić kawkę bez gadania. Najlepiej codziennie, żeby kadrowa nie musiała się męczyć... To przecież zakres obowiązków sprzedawcy. 🙄 Rozumiem różne rzeczy, ale nie takie... Starałam się jak mogłam, ale nie w każdej pracy łatwo się odnaleźć jeśli boi się własnego cienia... Jedynie mam nadzieję że w nowej pracy będzie mi łatwiej, bo zaczynać wszystko od nowa będzie trudno. Podejrzewam, że gdybym była sama to pewnie bym szybciej wszystko ogarnęła, ale wiedząc że każdy patrzy się na ręce naprawdę nie jest łatwo.

byagnesb • 6 lat temu
też jestem typem dziewczyny która jest nieśmiała i czasem boje się o coś zapytać. jest to moja największa wada z którą próbuje sobie radzić ale czasem jest trudno, ja uwielbiam pracę z klientem chociaż czasem nie jest różowo. Lubię jak zagada i coś zażartuje :) najbardziej podobało mi się w sklepie z ciuchami ale niestety mało godzin miałam, umowa zlecenie no i co za tym idzie mała wypłata. @domkapodomka jasne też jestem tego zdania że żadna praca nie hańbi :D od 16stego roku życia roznosiłam ulotki, albo jechałam do kuzyna w pole żeby zarobić na przyjemności i nie brać pieniędzy od rodziców. wiem co to wartość pieniądza i wiem że czasem ciężko go zdobyć, poszłam do tego sklepu bo muszę zarobić na czynsz, mój facet dalej w pojedynke by nie dał rady. najgorsze jest to że mam 23lata i nie wiem co tak na prawdę chcę robić, niby mam jakąś tam zajawkę na robienie paznokci i tak dalej ale sama w siebie nie wierze i łatwo się poddaję.

domkapodomka • 6 lat temu
@byagnesb pierwsze co to uwierz w siebie :) bo warto! Ja też bardzo długo martwiłam się, że nie mam celu, nie wiem co chcę w życiu robić. Dopiero od niedawna, bo półtora roku temu odkryłam w czym jestem mega dobra i w jakim kierunku chcę iść. U mnie to logistyka, moja pierwsza praca, która mi bardzo dużo daje. Nigdy w życiu nie myślałam nawet o karierze w tym kierunku, z logistyką kojarzyły mi się tiry z dostawą 😅 teraz nie wyobrażam sobie siebie gdzieś indziej.

byagnesb • 6 lat temu
jak do tego doszłaś? :)

Nie zamykałam się na pracę. Pracowałam w markecie, w drogerii (myślałam, że to dla mnie praca marzeń, ale w końcu byłam znudzona i zniszczył mnie ten beton i zabijanie nowych pomysłów w zarodku przez kierownictwo wyższe), w Urzędzie, w biurze. Potem stwierdziłam, że może źle próbuję, że te prace nie są dla mnie i wysłałam CV do wielkiego korpo, którego się bałam. Zaczynałam jako pomoc do układania żarówek na dziale AGD, potem powoli, powoli się wybijałam, w następnej pracy zostałam zastępcą menagera działu, ale stwierdziłam, że ja daję w pracy od siebie wszystko, a praca nie daje mi nic w zamian. Spróbowałam więc w urzędzie, a potem jako sekretarka. W kolejnej pracy już byłam szefową drogerii i odpowiadałam bezpośrednio przed właścicielem sieci. W każdej pracy słuchałam siebie i kiedy miałam sytuację finansowo ustabilizowaną rozglądałam się za czymś innym. Od 10.2018 pracuję jako lider zespołu, kocham tą robotę, bo pomimo długiego stażu (na zasadzie najdłuższego w całym moim życiu w jednej firmie) codziennie uczę się czegoś nowego dlatego nie warto zamykać się na coś, czego się nie zna. Bo całkiem możliwe, że to będzie Twój konik. Dla mnie to jest praca z moim zespołem i osiąganie wyników, szukanie nowych pomysłów i poszerzanie wiedzy. U Ciebie to równie dobrze może być kącik z hybrydami, dlatego warto wyjść poza swoją strefę komfortu💕 jak się nie uda to cóż, zawsze można spróbować gdzieś indziej!

albo dołącz do nas i udzielaj się na forum.