Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 605 / 2920
Jestem taka rozbita przez tą pogodę, że już całkiem nie mogę się na niczym skupić -.- . Na codzien jestem zakręcona, dziś przechodzę samą siebie.
Mój mąż miał wczoraj stłuczkę dziewczyna się zapatrzyła i w niego wjechała. Całe szczęście mąż ok, auto trochę poturbowane ale teraz zanim ruszą te wszystkie procedury z ubezpieczalni to minie, a potem jeszcze zabiorą auto do naprawy i nie wiadomo kiedy oddadzą… nie dość że zostaliśmy bez auta to jeszcze mąż musi wszystko załatwiać.. ktoś wjeżdża w Ciebie a to Ty masz teraz problemy
Trzymaj się, Aniu! Faktycznie, jelita to drugi mózg, więc jak będziesz miała okazję przenieść się tylko do innej sali to korzystaj i wracaj w spokoju do zdrowia
Uważam, że całkiem sporo czasu spędzam ostatnio na DC i sporo poruszam się po stronie, ale ten barometr marnie się napełnia... Gdyby napełniał się szybciej, to jeszcze chętniej bym przeglądała i tu przebywała, a może tez i nowym użytkowniczkom byłoby łatwiej zdobyć pierwszego swopa i może byłyby większe tłumy... hm... luźna myśl
Przyszła do mnie paczka z akcji testowej, ale nie mogę jej odebrać, bo paczkomat się zepsuł. I to nie pierwszy raz... Najgorsze jest to, że teraz muszę sprawdzać aplikacje, bo ostatnim razem przenieśli paczkę i zmienili dane paczkomatu, ale bez żadnego powiadomienia ani nic. A czasu na odbiór nie wydłużyli...
Ale jestem zła. Miało być „równe” traktowanie w pracy ze względu na skomplikowaną sprawę, która nadal się ciągnie. A tutaj równi i równiejsi 🙃🙃🙃
Życzę dużo zdrowia ❤️. Okropne babsko 🥲 dobrze, że chociaż pielęgniarki wyrozumiałe i przenieśli Cię na inną salę ❤️.
U mnie też wiecznie problem z wkłuciami i wenflonami 🥲 w pierwszej ciąży to całe ręce miałam sine... Znalazłam zdjęcia 🥲
I myślę, że dobrze, że zdecydowałaś się na psychologa. Rozmowa zawsze pomaga, zwłaszcza jak nie ma się kogoś bliskiego obok ❤️. Niby są telefony ale to jednak nie to samo 😭.
Mnie DC dziś nie działa normalnie. Pokazuje mnie wersję komputerową na telefonie 😕
Przerzuciłam około 900kg zbóż w 5 kg woreczki. Jestem tak umęczona, że nie mogę się doczekać powrotu do domu. Prysznic i do spania .
Na szczęście pielęgniarki są super, w podobnym wieku do mojego.
Dziękuje 🤗
Współczuję Ci bardzo... Też kiedyś leżałam na oddziale z osobą, która chyba nie do końca była zdrowa psychicznie w dodatku miała ranę, która okropnie śmierdziała i ciągle odklejała opatrunek i nie szło po prostu wytrzymać z nią w jednej sali... Dobrze, że chociaż masz wyrozumiałe pielęgniarki ❤️❤️❤️ Trzymaj się tam i wracaj szybko do zdrowia 😘 ❤️ Będzie dobrze ❤️
Kochana będzie dobrze ❤️ MUSI BYĆ!
Szkoda, że trafiłaś na takie babsko ale dobrze że Cię przenoszą. Oby nie było już więcej takich problemów. Przesyłam dużo uścisków i zdrówka 😊
Współczuję bardzo, że musiałaś z takim okropnym babskiem się użerać i tracić nerwy. Dobrze, że przeniosą Cię na inną salę.
Dużo zdrowia i siły dla Ciebie. Musi być dobrze. Trzymam mocno kciuki!
Półtorej godziny siedziałam w zabiegowym na włożeniu kolejnego wenflonu bo tyle mam już wkłuć i nie dało się gdzie. cała w siniakach jestem, a ten wcześniejszy jeden się trzyma ale byl do kroplówek, antybiotyków i przeciwbólowym.. a drugi zaczął puchnąć bo non stop od niedzieli rano w użyciu coś leci…
Panie się w końcu poddały i najpierw poleca antybiotyki, kroplówki a później odżywianie pozajelitowe..
ale Panie mega miłe, prawie cały czas rozmawiałyśmy, żartowaliśmy. Czułam wiadomo ból ale komfort psychiczny cudowny.. Trzy panie próbowały się wbić…
Wróciłam na sale.. poleżałam z 10 minut a Pani obok rozkaz że mam jej zapalić światło.. wstaje z pięcioma workami nas sobą.. obolałym rękami.. z kijem… idę po ciemku. Myślałam ze jej się coś stało... trzeba pomocy… idę po to tylko żeby usłyszeć jej pretensje… rozkazy… teksty że ja jej coś zrobiłam… ale ona nie wie co ale się dowie… ze nie będziemy z nią tak pogrywać… gadała jak obłąkana… pytam z podniesionym głosem, skoro ona może co jej zrobiłam bo dla mnie to też już wszystko za dużo z tym szpitalem… przygniótł mnie psychicznie mój stan zdrowia.. pani doktor dwa razy sugerowała wizytę u psychologa ale że muszę wyrazić zgodę bo ona sama nie może skoro nie bede chciała z nią rozmawiać i jak rano weszła do sali a ja po prostu siedziałam i ryczałam to zapytała kolejny raz i powiedziałam że jednak chce.. spróbujemy.. na pewno nie zaszkodzi mi ta rozmowa…
A pani teraz do mnie jak do jakiegoś bachora „ty to lepiej idź już spać” - dobrze jestem najmłodsza na tym oddziale.. to fakt.. ale kurcze.. inna Pani starsza od niej rozmawia ze mną z szacunkiem.. mówi do mnie na pani.. kilka razy mówiłam żeby mówiła normalnie Ania.. pokazywała mi zdjęcia wnuka, córki.. dała gazetkę do poczytania.. No kurcze…
Zgasiłam światło.. skoro przy nim stałam jak debil..
to znów pretensje że ona prosiła żeby zapalić.. powiedziałam ze nie prosił tylko rozkazała i że przed sekunda kazała mi iść spać to jak mam iść spać przy światłe…
Położyłam się przy tym zapalonym światłe a ona patrzyła na mnie tak że czułam się tak niezręcznie że stwierdziłam wychodzę na korytarz ochłonąć bo czułam jak się we mnie gotuje i cały brzuch zaczynał bolec a nie po to przez 24h miałam tyle kroplówek z lekami przeciwbólowymi żeby się męczyć znów…
Siedziałam na korytarzu i szła do mnie Pani pielęgniarka do pokoju zmienić kroplówkę, i zapytała czemu nie jestem w sali przecież żartowałam w zabiegowym że 22 już dawno I wypadałoby iść spać skoro w nocy 5 razy mam zmianę to się będę budzić, a jeszcze jest zlecenie na kolejne wlewy…
Może jak dziecko w przedszkolu.. ale powiedziałam jak było bo na prawdę… jelita są jak drugi mózg i zaczynam się denerwować to od razu czuje że i psychicznie i zdrowotnie w kwestii brzucha się żle czuje..
pani pielęgniarka sama zaproponowała że mnie przeniesie na inna sale.. wręcz mi powiedziała że weźmie mi wszystkie rzeczy żebym nawet tam nie szła.. i że mam 25 lat i przyjechałam tu się leczyć a w takich nerwach to nigdy mi się nie poprawi…
Na zdjęciu tylko jedna dłoń… bez wyżej i bez drugiej.. ale jest podobnie….
Ps. Przepraszam ze tak chaotycznie i bez składu ale jestem w nerwach i po takiej ilości lęków trochę nie zbyt myśle.. i sama myśl mnie przeraża że jestem 140 km od domu i mama mnie odwiedzi dopiero we środę a chłopak we czwartek bo jest w delegacji i dopiero jak wyląduje to od razu do mnie przyjedzie….
Dzis był wypadek w lesie na drodze do miasta. Policja nadal kieruje ruch kolo naszego domu już dawno nie widzialam tylu aut tendy przejezdzajacych.