Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 589 / 2920
Zapowiada mi się ciężki tydzień. 😩 Obie dziewczyny ode mnie poszły na urlop, więc zostałam sama z szefem. Coś czuję, że po tym tygodniu moja nerwica się mocno pogłębi. 🙈
Trzymaj się, ja pożegnałam swojego psa w 2021 roku po 14 wspólnych latach. Również bardzo przeżyłam jego śmierć, do tej pory jeszcze zdarzy mi się rozpłakać jak w telewizji ktoś mówi o uśpieniu psa, bo niestety my również musieliśmy go uśpić. Niestety po jego śmierci nie wyobrażam sobie teraz mieć jeszcze kiedykolwiek psa jak już wiem jak wygląda psia starość, jak męczy się pies i jego rodzina.
Pierwszy raz przeżywam smierć psa, nie wiem czy kiedykolwiek będę w stanie zdecydować się na psa wiedząc jaki to jest ból jak odejdzie… 💔
aż mam zły w oczach trzymaj się
znasz testament psów? mówi się często, że pies odchodząc chciałby by człowiek przeniósł tą miłość na kolejnego potrzebującego czworonoga
Myślałam, że bardziej odpocznę w ten weekend... Dobrze, że ten tydzień będzie wyjątkowo luźny w pracy, bo fabryka zamknięta, więc i księgowość będzie mieć mniej pracy
Ja również. Jeszcze gdyby to było po sąsiedzku no dobra, ale nie 30 km dalej🙄
Weszłam "na chwilę" na FB i straciłam tam dwie godziny Bardzo rzadko mi się to zdarza, ale jednak ogromnie mnie to wkurza...
Ostatnio szwagierka zaprosiła dzieciaka sąsiadów 🥸 a ten dzieciak jest dziwny...
Przyszedł to pierwsze co nam chwasty zaczął wyrywać przy piaskownicy
Dałam im piłkę żeby się pobawili to ten wziął i wrzucił ją do brudnej wody do basenu. Po czym wrzucił pozostałe trzy i je wrzucał żeby się rozbryzgała woda dookoła 🥴. Później stwierdził, że to nie to, to wyrzucił jedną tak, ze mnie prawie trafił 🤦🏼♀️.
Później się uparł, że musi wodę z basenu wylać. Stwierdził, że najlepiej to zrobić konewką i o ile podlewał kwiaty to tam niech mu będzie... Ale w pewnym momencie zaczął podlewać płot, później podszedł do szklarni to z jednej strony ją oblał - mówię żeby nie podlewał, to z drugiej podszedł i tam już musiał oblać 🥸. Trzy razy próbował do samej szklarni wejść jakby proszenie raz, żeby nie, nie wystarczyło 🙄. Później rower, tu jest rozstawione rusztowanie to je też podlał, drabinę... I wszystko mówię żeby nie a ten coraz głupsze rzeczy do podlania wymyśla.
Jak już konewka nie nabierała to zaczął po tym dmuchanym basenie skakać. Się przewalił, że się oblał, mówię "W końcu pójdzie" 🙏. To nie poszedł 🥴. Ostatecznie korek na dnie znalazł i tak wylał resztę 🤦🏼♀️.
Czegoś szukał, ale nie wiem czego. Zaczął nam włazić najpierw do składzika, później do garażu, później przez frontowe drzwi chciał wejść... Ale ja go wcale nie chciałam zapraszać 😠 powiedziałam, że córka śpi... To na szczęście wyszedł.
Na koniec wymyślił, że chce grać z młodym w badmintona. Syn to nie ogarnia jeszcze takich sportów drużynowych 🙄. Ale on tak nawala tą paletką, że się bałam, że młodego uderzy... 🙄
Najgorzej, że on tak piąte przez dziesiąte rozumie angielski i tylko po Duńsku do mnie mówi 🙄.
W końcu wymyśliłam, że idziemy do domu się umyć 🥸. To odłożył paletki 🙏. Wziął kask, i patrzę a on w rękach ma zapalniczkę i próbuje ją odpalić, dobrze, że to była ta z kółkiem, że ją ciężej odpalić 🙄. Ale w końcu poszedł... Matko świata... Następnym razem szwagierka wychodzi z synem jak on przyjdzie bo ja się nie będę denerwować 🥸.
Bardzo ale to bardzo współczuje kochana 😞😞 Pamietam doskonale co czułam, gdy mój pierwszy i jedyny piesek zmarł kilka lat temu też po 14 latach. Byłam z nim zżyta niewyobrażalnie i nie mogłam wytrzymać z bólu jak straciłam najwierniejszego przyjaciela 😭😭 Dużo wsparcia i siły życzę a później będzie lepiej ❤️❤️❤️
Ciotka 3 dni za mną dzwoniła żeby przyjechać dziś na 16 . Pojechałam i pocałowałam klamkę. Wystawiła mnie do wiatru😒
Chyba uczulił mnie moj nowy stylizator do fal. Wczoraj wieczorem wydobywałam skręt na jeszcze mokrych włosach, musiał mi pospływać po ciele zanim poszłam spać, dziś nie mogłam przestać czuć się tak, jakby coś po mnie chodziło, ciągle bym się drapała, aż musiałam wziąć prysznic...