Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 68 / 2920
W nocy wróciliśmy z wakacji. Położyłam się spać o 5:30. Dzięki Bogu młoda dała pospać do 10:30, chociaż rozregulowalismy jej dzień, że głowa mała. Miała iść jutro do żłobka, a dzisiaj na grupie info, że w grupie jest rotawirus, jedno dziecko w szpitalu, pół grupy odesłane z biegunka... Także zostaje w domu do końca tygodnia 🤡 W maju była raz w żłobku, bo pojawiło się info o bostonce, więc została w domu, żeby przed urlopem się nie wysypac. HIT
Miałam tak z szafą.Była na zamówienie.Po świętach zamawiałam i po nowym roku mieli zadzwonić z wyceną.Cisza...Po dwóch tygodniach pojechałam i usłyszałam, że nie zdążyli zrobić szafy.Szafa miała być do końca miesiąca,a wycena po nowym roku.Oczywiście nikt nie raczył się ze mną skontaktować w sprawie wyceny,a później usłyszałam, że nie zrobili zrobić tej szafy.Masakra.Minął kolejny tydzień i miała być wycena.Dalej cisza.Ostatecznie temat się rozmył,bo nikt się ze mną nie kontaktował mimo, że mieli numer telefonu i dane.Co najlepsze po jakimś czasie zapytałam na grupie mojego miasta, gdzie najlepiej zrobić na zamówienie szafę,ale od razu zaznaczyłam, że ta firma odpada.Oczywiście stos ludzi zaczęło mi ją polecać 🙄
Napisałam, że nie skorzystam z usług z tej firmy i podałam powód. I jedna miła pani skomentowała, żebym nie robiła afery,bo się zdarza...Brak słów.Takie rzeczy nie powinny się zdarzać,bo psuję renome firmy i ja nikomu na bank nie polecę tego miejsca.
TAKIEJ BEZCZELNOŚCI DAWNO NIE WIDZIAŁAM! Zamówiliśmy okna do nowego domu, miały być po 6-8 tygodniach... po 10 tygodniach w końcu firma umówiła się z nami na montaż, na dzień i godzinę. Przyjechaliśmy na budowę, mija pół godziny od godziny na którą byliśmy umówieni, nikogo nie ma, mija godzina nadal nic... próbujemy dzwonić nikt nie odbiera i nikt nie oddzwania... w końcu po 1,5 godziny udało nam się skontaktować a firma do nas, że jedno okno im nie dojechało więc montaż będzie za tydzień... NO NIE DO WIARY! Straciliśmy dzień urlopu i 3 godziny na dojazd i czekanie a nikt nie raczył zadzwonić i poinformować, że do nas nie przyjadą... Nawet nie chodzi o to, że jesteśmy kolejny tydzień w plecy ale przede wszystkim o brak szacunku do czyjegoś czasu, wystarczyła informacja, cokolwiek...
Mnie to zaskoczyło bo jak był mniejszy to nie było u nas tego lęku separacyjnego i nie spodziewałam się że jeszcze może nadejść a tu taka niespodzianka 🙈
W sumie tak, lęki separacyjne... zapomnialam o tym, ja jeszcze przed nimi. Chociaż noworodek to permanentny przylepa 🙈
U mnie tak było w piątek i jak odbierałam małego to pytałam pani jak było to mówiła że płakał, przez chwilę był rozemocjonowany, nie chciał żeby do niego podchodzić ale później było normalnie. Z tego co mi sam powiedział to się schował pod krzesło i płakał. U nas po miesiącu jak wrócił to było super a teraz się boję jak będzie po tym tygodniu, chociaż dzisiaj z godzinę chodził jęczał że do przedszkola chce 🙈
No i tu jest problem że przed tym wolnym co teraz mamy w ciągu dwóch dni podpisałam 3 formularze że był incydent, Panie powiedziały że przyszły nowe dzieci i muszą porozmawiać z tamtymi rodzicami o ich zachowaniu. I byłam praktycznie pewna że to przez to ale w weekend zaobserwowałam że mały nigdy nie płakałam za mną a zrobił aferę że chciałam wejść na górę po jego ubrania. Zaczęłam czytać i koło 3 roku pojawia się drugi lęk separacyjny i teraz nie wiem czy to chodzi o to czy faktycznie to wina tego co się dzieje w przedszkolu
Myślę, że to może być taki etap. U mnie młodszy okaz, przychodziła rano do żłobka, uśmiech, machanie do cioć, aż któregoś dnia płacz przy rozbieraniu, zawracanie. Panie mówią, że ten płacz jest rano tylko chwilkę i zaraz się uspokaja. Natomiast czytałam, że takie kryzysy są normalne, zwłaszcza po przerwach. Już się stresuje, bo teraz Młodej nie było w żłobku prawie miesiąc...
A nie wydarzyło się coś dla niemilego dla niego? Może się czegoś boi?
Czy któraś z mama miała z dzieckiem kryzys żłobkowy/przedszkolny?
Mój mały ma niecałe trzy latka, do przedszkola chodzi od paru miesięcy i do tej pory leciał jak na skrzydłach, a w piątek jak nie on płacz i zabieranie mi go z rąk 😭. Teraz mamy tydzień wolnego i cały czas chodzi i mówi że nie chce do przedszkola i dzieci 😔 czy to normalny etap?
Od dłuższego czasu już tak jest, sama mam teraz niemowlaka w domu i ciężko mi tu regularnie zaglądać 🙈
Pogoda chyba swoje robi. Nic mi się nie chce, a z tego co wyczytuje od kilku dni nie tylko u mnie tak jest 😵💫 Teraz weszłam i trochę czytam ...