Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 575 / 2920
U mnie ta najbardziej narzekająca osoba jest właśnie na urlopie, ale aż się boje co będzie po jej powrocie. 🙈
Zbieram na odznakę "Każda chmurka przechodzi przeze mnie". Już jestem na końcówce, a zasnęłam wczoraj 15 min przed północą🤦 i wszystko od nowa😭
Nie mogę już tych upałów, nie da się normalnie oddychać, wychodzę spod prysznica i od razu zaczyna po mnie pot spływać
U mnie tak samo jest! 😂 Ten sam temat zmęczenia, tego, że najlepiej to poszłaby spać, że dużo przygotowań do ślubu, musi napisać pracę i tak w kółko. Jest tylko dwa lata mlodsza ode mnie, a mam wrażenie, jakby była już po 50-stce.
Dokładnie. Jeszcze przez pierwszy miesiąc było dobrze. Mam wrażenie, że potem zaczęła czuć się zbyt dobrze w moim towarzystwie i te narzekania się zaczęły, bo na początku całkiem inaczej rozmawiało się. Już nawet rozmowy nigdy nie zaczynam, ale to i tak nic nie daje... Tym bardziej, że tylko z nią jestem w pokoju. Obok są moi koledzy i zdecydowanie bardziej z nimi wolałabym siedzieć w pokoju, bo są bardzo pozytywni.
Też mam taką znajomą w pracy i codziennie męczy mnie swoimi opowieściami... Jeszcze jakby mnie to co najmniej interesowało. Ale i tak najlepiej, że ciągle chodzi i tylko narzeka jaka to ona nie jest zmęczona. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że potrafi tak przez cały dzień i nie potrafi zrozumieć, że ktoś nie chcę się wdawać w dyskusję. 😶
W mojej starej pracy pełno miałam takich osób. Jeszcze zanim się odzywały to już wiedziałam co powiedzą, bo to były w kółko te same narzekania. I po co? To nic nie zmieni, a tylko psuje atmosferę i niszczy chęci do pracy...
Właśnie wracam do domu, a jutro już praca. Czas niesamowicie szybko mija mi w tym roku. Zastanawiam się czy nie przejść na zdalną pracę, bo mam już dość ciągłych, codziennych narzekań znajomej z pracy. Jest bardzo pesymistyczną osobą. Można sobie ponarzekać, ale nie codziennie i nie na to samo cały czas...
O kurcze, to rzeczywiście. 🫣
Mój York był łagodny jak baranek. Praktycznie nie szczekał.
Tak niefortunnie mi mój ogryzek upadł, ze mam całe spękane szkło na ekranie - tzn. mam nadzieję, ze to tylko szkło… 🥲
Wczoraj było gorąco, ale dzisiaj to już istne piekło... Wyszłam tylko na chwilę na balkon i czułam się tak, jakby moja skóra się paliła 🥵🥵🥵
To są ogólnie błędy w wychowaniu tego psa, ale WCALE się nie słucha, można go wołać i nic, on ma wszystko w tyłku, ciągle ucieka. Gdzie mój wielki pies jak się na niego zagwizda czy zawoła przychodzi od razu. Yorka na zewnątrz nie da się spuścić ze smyczy, gdzie podhalan idzie ze mną polną droga bez smyczy i nie odchodzi. Sika wszędzie gdzie popadnie, niszczy każdą napotkaną rzecz... Jest agresywny, gdzie wielkiemu psu można bez problemu wyciąć sierść z ucha i powycinać dredy tak jemu nic, bo zaraz gryzie. Nawet weterynarz nie chce tego kurdupla zaszczepić bez kagańca.
Moi rodzice mają 2 owczarki podhalańskie, na codzień biegają po całym podwórku ale mają też kojec gdy trzeba je zamknąć (np żeby wjechać autem) ogólnie uważam, że wszystko zależy od tego jaki ten kojec jest duży.... bo niejeden pies w kojcu żyje lepiej niż np. jakiś bezpański, który może latać po całym mieście ale nikt go nie karmi regularnie, nie czesze i nie dba 😕😕 a no i lepszy mały kojec niż łańcuch...
Szczerze dla mnie ten York to jest porażka, ale kto co lubi i kto co woli.