Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 549 / 2892
Chciałam sobie kupić śliczne skarpety do Królowej DressCloud i do chodzenia w nich ogólnie, bo bardzo mi się podobają, ale... Jak zawsze moja siostra skutecznie mnie zniechęci, bo mówi, że dla niej 30 zł za dwie pary to dużo
No pewnie. Jestem zdania, że przecież paleta ludzkich uczuć jest całkiem spora, a uczucia wyparte nie znikają, tylko gdzieś się przyczają i w pewnym momencie wypłyną ze zwiększoną mocą. Dlatego podejście "trzeba się cieszyć" jest szkodliwe, bo niejako odbiera nam możliwość świadomego przeżywania tego, co przeżywamy, co na dłuższą metę ma negatywne skutki.
Musiałam jednak włączyć laptopa, bo nie zasnę, jak nie sprawdzę co jest w kalendarzu na DC.
Miło czytać takie komentarze
Może te 3,5 roku na psychologii to jednak nie był tak do końca zmarnowany czas...
Z pewnością nie. Ja uważam, że psychologia to jeden z tych kierunków, które nie tylko ,,przydają się'' w zawodzie itp. Chciałam ją studiować, ale Rzeszów to tak wielkie miasto, że przecież tutaj jest od groma różnych kierunków
Ja wyjechałam na studia, co prawda niezbyt daleko od rodzinnego miasta, ale moi znajomi ze studiów zdarzali się naprawdę z całej Polski. Tylko pytanie, czy w ogóle warto studiować psychologię, bo to wbrew pozorom nie jest tak różowo, jak się wydaje. Ja np. wiem, że absolutnie nie miałabym szans na jakąkolwiek pracę związaną z tym kierunkiem.
Mi byłoby najbliżej do Lublina, ale studia w innym mieście to nie dla mnie. Zostałam z socjologią i zastanawiam się po co ją w ogóle studiuję. O magisterskich studiach nawet nie myślę. Kończę trzeci rok i zajmuję się fotografią Wydaje mi się, że jeśli chodzi o studia psychologiczne to już bardziej dla kogoś, kto chce zostać psychologiem, psychiatrą, pedagogiem, jakimś mentorem itp. To tylko takie moje wrażenie.
Znaczy... żeby zostać psychiatrą, trzeba skończyć medycynę, bo to trochę inna bajka jest. Zdarzają się też psychiatrzy, którzy dodatkowo kończyli psychologię, ale to raczej rzadkość (ciekawostka ze środowiska: psychologowie i psychiatrzy często się nie lubią ), do zostania mentorem nie potrzeba niczego (moja wykładowczyni od rozwojówki jest wielką fanką koncepcji mentoringu, ciekawe tylko, że nieszczególnie wspominała o jej greckich początkach ), na pedagogice mają zajęcia z psychologii, ale raczej okrojone i ktoś z podwójnym wykształceniem (psycholog+pedagog) to też raczej rzadkość i w ogóle myślę, że wiedza z zakresu psychologii u nauczycieli jest raczej słaba, choć oni sami czasem myślą inaczej . Jest jeszcze kwestia coachów, którzy generalnie dzielą się na dwa rodzaje: ci prawdziwi, ogarnięci, którzy faktycznie pomagają ludziom i ci drudzy, którzy tym pierwszym tylko czarny PR robią, w rodzaju Kołcza Majka, czy jak mu tam . Wbrew pozorom te rzeczy (psychologia, psychiatria, pedagogika) są od siebie dość mocno oddzielone, choć ich obszary zainteresowań nakładają się na siebie.
Nie działa mi barometr, kryształkuje i się się nie podnosi do góry, też tak macie? Skryształkowałam 10 stron i nic 😐
Nie będę dzisiaj miala nawet chwili, żeby dodać zdjęcie kolejnego produktu z kremowego kalendarza idę na 13 do lekarza, wracam, robię obiad i sałatkę na spotkanie. Na 18 lecę na wigilijke z dziewczynami z byłej pracy, a na 20 na spotkanie ze znajomymi. Już mi sie nie chce Mam ostatnio takie jakies kiepskie, marudne nastawienie.
Wyszłam na pole i czuję wiosnę. Brakuje mi zimy z dzieciństwa, ze śniegiem, zaspami i soplami zwisającymi z dachu, które lizałam mając kilka lat.
Też bym chciała, żeby powróciły, a tu połowa grudnia i kilka płatków śniegu spadło.. Święta raczej też nie będą białe 😣