Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 281 / 2920
o to rzeczywiście miałaś inaczej, ja w sumie nie poznałam tu w Anglii żadnej osoby, która miała cesarkę, wszystkie moje koleżanki, znajome, mamy, z którymi rozmawiałam na ten temat rodziły naturalnie. Znam za to osoby, które urodziły w domu/samochodzie, bo nie zdążyły na czas do szpitala i znam takich osób kilka. Na początku ciąży zapytałam zresztą o cesarkę i taka możliwość została odrzucona, jak również poród w wodzie, ale możliwe że obecnie cesarka stała się bardziej popularna i może bardziej dostępna dla kobiet?
Ja z pobytu w szpitalu tak naprawdę niewiele pamiętam, bo jak dotarłam do szpitala na poród to byłam wycieńczona, bo przez 2 dni miałam skurcze co 8 minut, byłam odwodniona i miałam anemię, a sam poród jeszcze trwał bardzo długo (22 godziny) i w sumie pojawiły się komplikacje, ale to długa historia, więc nie będę opowiadać. Ogólnie dla mnie opieka okołoporodowa była dosyć słaba.
Ja miałam i jak sobie pomyślę to większość moich znajomych czy kobiet z rodziny miały cesarki i to na życzenie. Ja pobyt w szpitalu i cesarkę wspomina super, to jak byłam zaopiekowana to jak opowiadam bliskim kobietom w Polsce to aż nie mogą uwierzyć, że to był szpital państwowy a nie prywatny 🙈 fakt że ciążę prowadziłam prywatnie u polskiego lekarza ale to było moje widzimisię.
Natomiast zdjęcie mojemu półtorarocznemu synowi szwów i pomylenie strupa z pętelka przez co została ona wciągnięta do środka wspominam jako koszmar. I porada pani chirurg trzymajmy kciuki żeby reszta nitki wyszła sama 🤦🏻♀️
Szczerze mówiąc wolałabym od razu po porodzie jechać do domu niż leżeć w szpitalu, bo to były dwie okropne noce. Wiem, że ze zdrowotnego punktu widzenia oczywiście lepiej zostać na obserwacji, ale dla komfortu psychicznego wolałabym być jednak w domu... Żeby nie było, nie spotkało mnie tam nic tragicznego, raczej po prostu brak empatii. System rooming in uważam osobiście za koszmar.
oj tak, zdecydowanie. Oni tutaj chcą jak najmniejszej ingerencji w ciąży, więc wszystkie badania i konsultacje są ograniczone do minimum. A także poród ma być jak najbardziej naturalny, rzadko przeprowadzają tutaj cesarki, w sumie to chyba nawet nie spotkałam się z osobą, która miałaby tutaj cesarkę
i tak, że leżała w szpitalu, bo ogólnie jest zasada, że w ciąży się nie leży w szpitalu, tylko przyjeżdża się do szpitala dosłownie jak już się poród zaczął i od razu po porodzie wypuszczają do domu (ja musiałam zostać 24 godziny, bo było podejrzenie zespołu aspiracji smółki, ale Pani koło mnie centralnie wyszła w ciągu 2 godzin po porodzie z dzieckiem (czekała tylko na męża jak ją odbierze, bo pewnie nawet wcześniej by ją wypuścili)
Pamiętam jak miałam podopieczną której siostra tam rodziła i to prywatnie bo pracowała jako pielęgniarka więc w swoim szpitalu to musiała do niej lecieć żeby się nią zajmować i leżała z nią na sali bo tam nie ma żadnej pomocy
Ojej, czyli u nas ta opieka wcale nie wypada tak źle 🫣 moja kuzynka mieszka w Szkocji, jest obecnie w ciąży i jak tak rozmawiamy, to ta opieka przed, w trakcie i po baaaardzo się różni.
o tak zdecydowanie, może takich kilka przykładów z mojego życia dla wesołości
* poród, przyjeżdża się na sam poród, ja np przyjechałam za wcześnie, bo miałam skurcze co 8 minut, a nie co 5 minut, to mnie odesłali do domu, mimo że mam 45 min w jedną stronę
* po porodzie najczęściej wychodzi się ze szpitala w ciągu 2-3 godzin, jeśli wszystko jest ok
* przy każdym przeziębieniu, anginie, zapaleniu krtani etc jedynym lekarstwem jest paracetamol (antybiotyki na tego typu choroby nie działają, można mieć gorączkę 2 tyg i też się nie dostanie antybiotyku), mieszkam 20 lat i jeszcze nigdy nie dostałam antybiotyku
* jedynym badaniem dla kobiet jest wymaz raz na 10 lat robiony przez zwykłą pielęgniarkę w przychodni, nie ma badań ginekologicznych w ogóle, chyba że się ma podejrzenie raka to wtedy bardziej się przejmują
*na ang. SOR-ze czekaliśmy najdłużej 14 godzin ze skomplikowanym złamaniem, którego i tak nie wykryli, bo źle zrobili rentgen i nie wykryli roztrzaskanej kości pięty (wróciliśmy na SOR po 10 dniach jak noga cała była sina i wtedy dopiero lekarz zauważył złamanie, i też musieliśmy długo czekać)
*w szpitalu pracuje dużo osób bez wykształcenia medycznego, np żeby zostać pielęgniarką nie zawsze trzeba mieć wykształcenie medyczne, albo np przy pracy przy rentgenie czy pobieraniu krwi trzeba tylko zrobić krótki kurs
*w szpitalu większość osób to nie-Anglicy, niektórzy ze słabą znajomością angielskiego
*no i w szpitalach jest dosyć brudno, dosyć sporo osób umiera tutaj na sepsę (5 osób na godzinę)
* a do tego w szpitalach jakby się czas zatrzymał , można się łatwo przenieść w lata 80-te, 90-te
*od każdej choroby jest lekarz w przychodni, nieważne co by to nie było, do specjalisty można się wyłącznie dostać jeśli już się ma zdiagnozowaną jakąś cięższą chorobę (którą ma zdiagnozować lekarz w przychodni)
* jak się ma operację to np jeden lekarz ją robi, a potem chodzi się na sprawdzenie i za każdym razem konsultacje przeprowadza inny lekarz, który w ogóle nie ma pojęcia o danym przypadku
Także no, też nie jest tak fajnie jakby się ktoś spodziewał, że w UK opieka zdrowotna jest na lepszym poziomie
No ale mówiąc ogólnie to ciężko jest 😂 ja dziś siedzę a domu to kryształkuje na bieżąco akurat 😅
Ja dopiero biorę się za krysztalkowanie chmurek z dzisiaj 😄 więc coś tam wam wpadnie
Wysiadło mi wifi nie wiem czemu 🥴 muszę się męczyć z transferem, nawet nie wiem czemu go nie ma czy wina Orange czy router padł czy coś z kablem, może coś z antena , a ciężko zobaczyć bo jakiś dobry sąsiad buchnął drabinę 😮💨
Tiaa ja dodałam rano z myślą że nazbiera się do wieczora z 30 a tu nawet 15 nie mam przy rannych chmurkach 😂 zastanawiam się czy kiedyś uda mi się zrobić osiągnięcie na zbieranie kryształków a jednym dniu, musiała bym chyba z 200 chmurek dodać 🤣🤣
W Danii to samo 🥸 tutaj nie ma praktycznie prywatnej służby zdrowia. Tak na prawdę Twój rodzinny lekarz wysyła Cię dalej do szpitala czy specjalisty.
Jak Cię w*****a, to masz problem. Musisz zapisać się do komuny, na wizytę czekasz z miesiąc 🙃 że chcesz zmienić przychodnię.
W dodatku lekarz jest od wszystkiego. Znaczy od niczego. Ten sam lekarz wkłada spiralę antykoncepcyjną co przyjmuje dziecko z bólem ucha 🥸.
W dodatku jak dzwonisz do recepcji to mówisz co Ci jest, czemu chcesz się zapisać, to lekarz potrafi powiedzieć, że proszę poczekać, zaraz przyjdzie kolega i jeszcze raz zobaczy bo ja pewny nie jestem 🥸.
Ja od kiedy mieszkam w UK to jednak uważam, że polska służba zdrowia jest na całkiem wysokim poziomie w UK to dopiero jest porażka.