Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 1863 / 2920
Ogólnie w każdej szkole jest jedno postawowe prawo- nauczyciel nie może pozostawić klasy bez opieki na dłużej niż 5 minut, ze względu na utworzenie izolatki sprawa będzie wyglądała podobnie. Nigdy nie wiadomo czy rodzice przyjadą w kilka minut, czy zajmie im to nawet ponad godzinę. W małych szkołach bez dodatkowych pomieszczeń izolatką jest wydzielona cześć korytarza i brakuje pracowników do opieki. Tyle jest pewne ze będzie kosmos. Ciężka sytuacja dla wszystkich.
Nie wiem co mają nauczyciele w wytycznych, ale u mnie w oświadczeniu jest tylko napisane, że dziecko zostanie doprowadzone do wyznaczonego pomieszczenia i tam będzie czekać na rodziców i sanepid. A reszta dzieci z nauczycielką jeszcze w innym...
Mój syn od marca nie był w przedszkolu. Nie pracuje, więc spokojnie mogłam się kim zajmować. Teraz idzie i jak czytam nowe zasady to załamuje ręce...
Jestem wściekła. Znaleźliśmy mieszkanie, wyremontowane, w dobrej cenie, obok mojego wydziału. W piątek dzwonimy- tak, wszystko spoko, zaprasza do oglądnięcia, jesteśmy pierwsi w kolejce, tylko zadzwonić jutro (czyli dziś) po 17 się umówić. Dzwonimy, ten pisze, że prosi o kontakt sms, no to ok, za chwile odpisuje- mieszkanie zostało godzinkę temu wynajęte. Zna ktoś kogoś, kto ma na wynajem mieszkanie w Rzeszowie?
Każdy kto ma dzieci, bądź sporo z nimi przebywa wie, że nierealnym jest to, że da się je utrzymać w takich odstępach. Chwila nieuwagi i już razem się bawią.
A jak wytłumaczyć dzieciom 3-7 które tęsknią za kolegami żeby się z nimi nie witali i nie przytulali? Ja już sama nie wiem co było by lepsze nauka zdalna czy stacjonarna 🤔 sama też nie wiem co robić bo pod koniec m-ca lecę do UK w końcu i wolałabym aby syn siedział w domu ale on już tak bardzo chce do kolegów, a druga sprawa to usłyszałam od koleżanki że ponoć za nie przyprowadzanie dziecka można zapłacić karę 🤔
Właśnie u nas nie ma domofonów - mamy dzwonki więc tego się wyciszyć nie da, a odłączyć nie ma co, bo niestety moich sąsiadów nigdy nie ma i zawsze wpisują "paczki u sąsiadki zostawić" - chyba pocztę muszę założyć w domu U nas ogólnie klatki są tak porobione, że teoretycznie moje piętro ma drzwi na klatkę niezgodne z BHP. Skądś to znam - moja sąsiadka była też zawsze się wkurzała, że pod jej oknem dzieci biegają, włącznie z jej własnym O dziwo tym razem zdałam, ale szłam tam z myślą, że jak nie zdam to biorę kanister ze stacji obok.
A z dzisiejszego narzekania, usłyszałam dzisiaj zdanie "nie oszukujmy się, ani Ty ani ja ładne nie jesteśmy, więc może obniż swoje wymagania, bo inaczej starą panną zostaniesz"... Wydaje mi się, że uroda to dość względny termin, ale zniechęciło mnie to bardziej do 'ustabilizowania swojego życia' niż tekst rodziców "jak Ty w takim tempie pijesz, to szybciej zostaniesz alkoholikiem niż żoną".
Moja koleżanka rozstała się z facetem i teraz dzień w dzień do mnie wypisuje, czy wyjdę. Wkurza mnie to na maksa. Wyszłam raz, drugi, ale nie codziennie... A jej odmówić, to zaraz zaczyna, a co będziesz w domu robić. Mi się po prostu nie chce w dodatku ta pogoda taka niepewna.
Z tego co wiem od swojej mamy to ona w wytycznych ma napisane, że razem z dzieckiem ma czekać na przyjazd rodzica w izolatce. Ale tu rodzi się kolejny problem, bo nie może zostawić klasy bez opieki, a w szkole jest za mało pracowników, żeby ktoś wolny mógł się nimi zająć.
Już teraz od czerwca w przedszkolach była ograniczona liczba zabawek. Dzieci bawiły się właśnie tylko tym co można zdezynfekować, a po każdej zabawie musieliśmy wynosić zabawki na korytarz do ozonacji. W sali nie było dywanu tylko materace lub piankowe puzzle. Obecnie w mojej placówce mogą być dywany (mamy ozonatory+odkurzacze na parę). Książki i puzzle po zabawie muszą być odłożone na kwarantannę w schowku, Każde dziecko ma swój kubeczek ze swoimi kredkami, nożyczkami, klejem, pędzelkiem i ołówkiem. Każda rzecz jest podpisana ( ale wczoraj się nabluźniłam robiąc to bo mam w grupie 25 dzieci). Co do tego wszystkiego też uważam, że jest to jeden wielki cyrk...
Nikt nie chce już zdalnej pracy. Ani rodzice, ani dzieci ani nauczyciele
Ja szłam kiedyś z koleżanką przez most i cymbał z samochodu rzucił przed nas petardę...
ludzie chyba nie mają wyobraźni, myśląc, że to "śmieszne", a nie widzą zagrożenia
Masakra, na szczęście nic się takiego poważnego nie stało, ale co jak takiemu się spodoba i zacznie w ludzi rzucać innymi rzeczami i w końcu stanie się tragedia? To jest już naprawdę patologiczne zachowanie...
no co Ty gadasz?! ja nie wiem co ludzie mają w głowach :o u mnie na osiedlu też słyszałam o człowieku który rzuca jedzeniem z okna w ludzi.. tylko, że on trochę starszy i atakuje regularnie, wszystkim... brak słów na takie zachowanie