Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 1795 / 2920
Też zobaczę ten tytuł, bo jak pisałam - antybiotyki od zawsze przepisywał mi lekarz tak się tego nauczyłam. I to nie było tak, że szłam na wizyte i "o mamo, proszę dać mi antybiotyk". Do dzisiaj byłam święcie przekonana, że każdą grype, angine, zapalenie oskrzeli każdy leczy antybiotykiem, bo mi zawsze na takie choroby antybiotyk przepisywano. Covid jest pierwszym przypadkiem choroby, kiedy lekarz nie zająknął się o antybiotyku, dlatego byłam zaskoczona. No i wspomagałam się samymi lekami bez recepty, tak jak też pisałam wyżej.
Dzięki za te informacje, bo naprawdę w mojej przychodni antybiotyk to lek na całe zło, wypisują na wszystko i zawsze.
Robi mi się stan zapalny w jamie ustnej, a nie mogę nigdzie tutaj szałwii znaleźć 😢
Przyjechałam w piątek na weekend do rodziców, bo już bardzo dawno u nich nie byłam i dopiero w domu mama mi powiedziała, że mój tata miał kontakt z kimś zarażonym. Czekamy teraz na jego wynik, jak go nie dostanie jutro, to będę musiała zostać tu dłużej niż zamierzałam. Trochę się wkurzyłam, bo mogli mi powiedzieć wcześniej i przyjechałabym innym razem...
To tak samo jak ja - brałam raz przy zapaleniu zatok.
Jedno podanie antybiotyku niszczy bezpowrotnie naszą całą florę bakteryjną, nie da się niestety potem tego odbudować i nawet jak będziemy to robić, to nie uda nam się dotrzeć do tego punktu sprzed brania leku. Antybiotyki mają ogromny wpływ na nasz organizm i myślę, że na co dzień tak naprawdę nikt o tym nie mówi. Lekarz daje, bo pacjent wtedy myśli, że zlecił mu jakieś leczenie i dwie strony zadowolone. Poczytajcie książke o której wspomniałam - jest genialna i pokazuje mocno jak antybiotyki na nas wpływają i jak wygląda nasza flora jelit po nich.
No niestety do tego sama doprowadziłaś. Ja antybiotyk brałam raz w życiu - przy anginie i miałam robiony wymaz. Antybiotyk to nie witaminki jak wspomniała @kngslk i powinno się rozważyć czy naprawdę jest potrzebny. Nie ma konieczności brania go przy przeziębieniu - to organizm powinien zwalczyć sam. Im częściej sięgasz po antybiotyk, tym częściej będziesz go potrzebować, a organizm nie będzie sobie mógł poradzić z najmniejszym przeziębieniem. Przeszłam wiele chorób - bo opiekuję się dziećmi w różnym wieku i też chodzącymi do żłobka, przedszkola - gdzie zarazy są na porządku dziennym. Od niedawna biorę szczepionkę Ismigen i codziennie witaminy, więcej ruchu itd. Naprawdę nie trzeba sięgać za każdym razem po antybiotyk. Wykończysz swój organizm. Przemyśl to, bo ciągłe antybiotyki to nic dobrego dla naszego organizmu Już nie mówiąc o jelitach.
edit. Nie wiem dlaczego lekarze tak chętnie wypisują antybiotyki. To nie powinno być normalne. Ze skierowaniem na badania krwi robią problem, ale antybiotyk proszę bardzo...
Ja nie mam stałego lekarza pierwszego kontaktu i za każdym razem nieważne u kogo miałam konsultacje jak byłam chora dostawałam antybiotyk. A 6 tabletek antybiotyku mi zostało z paczki, bo wyłykałam antybiotyk w zaleconej dawce, pół opakowania mi zostało. To nie tak, że biorę 3 dni i przestaję.
Dla mnie jest normalne, że jak zaczyna mi się choroba, nie pomógł mi gripex, a mam recepte (bo czasem mam trochę więcej recept niż potrzebuję) to wykupuję antybiotyk i go biorę. Może to nieodpowiedzialne i nie powinnam tak robić, nie robie tego też co chwila, ze dwa razy w życiu mi się zdarzyło i za każdym razem się wyleczyłam. Dla mnie to normalne No i nie ukrywałam tego nigdy przed.żadnym lekarzem, na konultacji mówiłam, że np. 3 miesiące temu byłam chora i wyleczyłam się antybiotykiem. Nigdy żaden lekarz nie zwrócił mi z tym uwagi, serio. Może dlatrgo, że moja karta choroby pokazuje, że ja się jestem w stanie wyleczyć tylko jednym antybiotykiem?
@kngslk po tym co mi się stało przy tych antybiotykach, jak mam jakiś nowy lek to biorę go tylko wtedy kiedy ktoś jest w domu. Mam nauczkę na całe życie.
Zrobiłam sobie maseczkę i dostałam strasznego podrażnienia na twarzy. "Zalety" posiadania wrażliwej cery 😞
Brat mojego M. razem z żoną, która jest w zaawansowanej ciąży, mają potwierdzonego covida i przechodzą go objawowo
W 2017 roku miałam ostre zapalenie krtani i chore zatoki. Od lekarza do lekarza w sumie byłam u pięciu. Każdy tylko antybiotyki przepisywał zjadłam z pięciu trzy bo na dwa okazało się że mam uczulenie. Kolejne pół roku chodziłam po ginekologach. Żaden lekarz nie zrobił mi badania krwi już nawet nie wspomne o podstawowym badaniu. Co ja wtedy przeszłam to masakra 2 miesiące na zwolnieniu.
Proszę - recenzja z mojego bookstagram czytałam ja bardzo dawno a mega zapadła mi w pamięci! https://www.instagram.com/p/BtQ1vEFhOEC/?igshid=1efv2pobxfstn
Możesz mi podrzucić tytuł? Ja jestem właśnie na etapie wprowadzania kolejnych kroków, żeby polepszyć odporność. Przykro mi się to pisze, ale nigdy nie zwracałam uwagi na dietę, jakieś superfoodsy i tak dalej. Ale w tej sytuacji czuję się zmotywowana do poszerzania wiedzy i dbania o siebie i bliskich
Taaak ja też nie wiedziałam ale poczytałam troche o tym . ☺️ Ja sama przyjmowałam raz w życiu antybiotyk, w gimnazjum i tyle wiec całkowicie sie zgadzam z tym, że niektorzy lekarze traktują jak witaminki i przepisują jakby to był lek na wszystko. Zreszta ludzie też tak uważają i ostatnio też slyszałam „Idz do lekarza to Ci przepisze atybiotyk i bedziesz zdrowa” szkoda że przepisanie antybiotyku powinno odbyć sie po badaniu krwi ktore potwierdzi że to infekcja bakteryjna...
Czytalam też genialna książkę o mikroflorze jelit i o tym jak jedno przyjmowanie antybiotyku niszczy ja na całe zycie..