Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 1414 / 2897
Zaproszenia nikt nie wymagał, ale skoro już robił "selekcję" to te wszystkie rzeczy mogli wypisywać na odrębnej grupie albo mógł po prostu z moim porozmawiać, że słuchaj "dowolna przyczyna". Wtedy nikt nie miałby żadnych pretensji, bo w tym momencie wygląda to totalnie chamsko.
Bardzo niefajnie... I oczywiście, nie trzeba zapraszać wszystkich, ale takie pisanie już jest mega nietaktowne.
My braliśmy ślub 3 lata temu i z "ekipy" męża z pewnych względów nie zapraszaliśmy 2 par, bo się po prostu z nimi nie kumplujemy tak blisko, nie spotykamy się sami. Nigdy na wspólnej grupie ani w towarzystwie nie mówiłam nic o slubie, weselu, itp. A teraz uwaga. Wpadamy na jakąś imprezę razem z inna para, na miejscu już jest jedna z tych, co nie było ich u nas, i już z kilku metrów krzyczą w naszą stronę (szlismy w czwórkę) do tych znajomych: x, y, nasz ślub będzie wtedy i wtedy, rezerwujcie termin. Potem wielokrotnie pisali na wspólnej grupie o zdjeciach, o cudownej zabawie, itp. I nie chodzi mi o to, że nie można o tym rozmawiać, ale jak o tym mówili to było czuć, po co to mówią w naszym towarzystwie.
Jak pisałam już wyżej, nikt od nich zaproszenia nie wymagał, ale można było to dobrze rozegrać, albo stworzyć osobną konwersację, bo uwierz, czytając o tym samym w kółko od kilku miesięcy było dość nieprzyjemne, albo po prostu porozmawiać. Nikt nie miałby pretensji, gdyby zrobili w taki sposób, w jaki zrobiłaś to Ty, wtedy byłoby to normalne i zrozumiałe. Chociaż jak też wspomniałam na początku, w ciągu ostatniego miesiąca chłopak wiedział, gdzie przyjść coś do kogoś pożyczyć i bez żadnego skrępowania wbił się z (wtedy jeszcze) narzeczoną na domówkę.
Ja bym od razu wypisała się z tej grupy. Po co sobie psuć nerwy.
Strasznie głupie zachowanie.
I ja pewnie dlatego nie mam znajomych. Jak ktoś u mnie sobie przeskrobie to nie ma przebacz.
Też miałam koleżankę która mnie zawiodła parę razy. Nawet będąc z nią u jej chłopaka na noc ich kolega o mało mnie nie zgwałcił to się śmiała. Bo przecież to śmieszne było... Usunęłam ze znajomych po ostatniej akcji gdy mnie wystawiła przepraszała i w ogóle, ale ja już drugi raz nie potrafię z kimś takim utrzymywać kontaktu.
Opuszczał grupę kilka razy, z niewiadomych przyczyn za chwilę któryś dodawał go ponownie. Witam w klubie braku znajomych, moje szkolne lata przejechały mnie na bardzo i aktualnie nie potrafię budować przyjacielskich relacji, moja nieufność wobec ludzi jest za wysoka. Przykro mi, że tak Cię potraktowali, ale bardziej zastanawia mnie dlaczego ją to bawiło, gdyby to był mój chłopak, po przystawianiu się do innej byłby skończony w moich oczach.
To akurat nie był jej chłopak, tylko ich wspólny znajomy. Zostawili nas w jednym pokoju, a oni sobie poszli baraszkować do innego.
Bawiło być może dlatego że wyrzucił moją koszulkę przez okno. Byłam już tak wkurzona, że w końcu chyba założyłam kurtkę już bez tej bluzki i wróciłam do domu.
Ja w szkole byłam zawsze wyśmiewana więc chyba też nie potrafię przez to budować relacji. Rodzice też się do tego przyczynili.
O szlag Dopiero po czasie zdałam sobie sprawę, że piszę ze swoim znajomym z podstawówki jak już połączyłam wątki
Ja się boje więc nigdy nie śpię jak jest burza a chciałabym ją przespać spokojnie
Kiepsko się czuję, bo strasznie ciśnienie mi spadło. Dodatkowo mam rozkminę nad wyborem języka. Mogę nadal uczyć się angielskiego na poziomie B2/C1, zupełnie jak w liceum, ale korci mnie też wybór francuskiego. Problem w tym, że moja uczelnia nie dała żadnych informacji na temat na jakim poziomie odbywają się zajęcia, poza napisaniem "Jeśli ktoś zna język angielski na zadowalającym poziomie może wybrać inny język". Miałam właśnie ten język jako drugi w LO, ale odłożyliśmy go trochę na bok, bo nikt nie podchodził do matury, więc nasze zajęcia polegały głównie na graniu, dlatego boję się, że nie dałabym rady.
Totalnie rozumiem brak zaufania do ludzi i podejrzewania o praktycznie najgorsze intencje. Często przez to waham się zrobić komuś paczkę urodzinową czy po prostu o coś napisać. Od razu mam wrażenie, że ta druga osoba również od początku będzie myślała o mnie źle.
Przeklinam dosłownie chwilę temu... Zapomnieliśmy się zajechać do sklepu, a jedyny po drodze to była Biedronka... Wrr.... Obsługa to tragedia. Pomijam fakt o tym co się dzieje na sklepie - rozumiem mają mało ludzi itp ale kuźwa żeby wszystko z łaska robić. Miałam ochotę zostawić zakupy i wyjść daleko -.-
Fajnie, fajnie... Już się zaczyna 🙄 Teściowa podobno zapytała dziś męża czy ja mu coś w ogóle w domu pomagam...
Dobrze, że chociaż stwierdził że czasem robię więcej jak on... ☹️
Teraz na uczelni nie ważne na jakim poziomie zaczynasz, ważne by skończyć na minimum B1. Ja zostałam na angielskim, ale usilnie prowadzący ponaglali, by wybrać sobie jakiś nowy język, zawsze to przygoda, hehe. No to laski poszły na hiszpański od ZERA, a na drugi rok musiały zaliczyć na minimum B1.To już chyba wymóg ministerialny, także dobrze się zastanów
Dobrze wiedzieć, zostaje na angielskim 😂 Bo nie ma totalnie żadnych wiadomości na ten temat, a chyba szukałam już wszędzie.