Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!

Strona 1414 / 2897

kkosarska
kkosarska
11k4 lata temu
dfbsx • 4 lata temu
Story time z serii: jak się ma miękkie serce, to trzeba mieć twardą dupę. Mój ma grupkę znajomych dosłownie od podstawówki, mają wspólną konwersacje i spotykają się od czasu do czasu, wiadomo, jako że ma mnie i mieszkaliśmy poza domem to widział się z kumplami rzadziej, ale nie tylko on, bo jeden chłopak również spędzał większość czasu ze swoją narzeczoną, w mieście ponad 150 km dalej. Ale mimo wszystko dość często się razem widzieli. Później przypadkowo dowiedzieliśmy się, że X się żeni, było to już jakiś rok temu, a samo wesele było wczoraj. I wszystko może byłoby spoko, ale mój jako jedyny z tej grupki nie dostał zaproszenia, ale cała ich wspólna konwersacja była przepełniona pisaniem o wieczorze kawalerskim, muzyce na wesele, samym ubraniu się i całym tym przyjęciu. Sama czułabym się głupio w takiej sytuacji, doskonale mieli świadomość, że on to wszystko widzi. Żeby było śmieszniej, niecały miesiąc temu wyżej wymieniony kolega wbił się do nas z narzeczoną na domówkę, a jakieś dwa tygodnie temu wydzwaniał, bo koniecznie potrzebował naszego namiotu. Widzę, że mojemu jest niesamowicie przykro, bo za każdym razem jak czegoś potrzebują, nigdy im nie odmawia, a jego "kolega" zamiast założyć osobną konwersację, czy nawet z nim normalnie pogadać jak facet z facetem, wszystko podstawia mu pod sam nos, stawiając go w bardzo niekomfortowej sytuacji.

Odcięłabym się od takich ludzi, pewnie by bolało, ale no cóż…

dfbsx
dfbsx
2.01k4 lata temu
dfbsx • 4 lata temu
@Marudziara @hangled @NowWhat Dla mnie cała ta sytuacja to poniekąd "Oh s*it, here we go again", sama przeżywałam coś podobnego w szkole, kiedy to moje koleżanki zorganizowały sobie sylwestra mówiąc mi, że każda ma inne plany, a ich misterny plan się zawalił, bo zaprosiły jedną dziewczynę, której powiedziały, że nie chciałam przyjść, a ona do mnie napisała "dlaczego?" xD (Uroki bycia dzieckiem nauczyciela, "ty masz łatwiej bo twoja mama załatwia ci te dobre oceny" i ciągnącej się klasy od podstawówki po liceum) W każdym razie my wtedy miałyśmy 14-15 lat, a nie ponad 20. Podobna sytuacja też miała się tutaj, bo część tych znajomych dowiedziała się o całej sprawie od mamy jednego z nich, złapała nas kiedyś pod sklepem i się spytała, czy mam już przyszykowaną kreację na wesele, ja ze śmiechem, że kreacji mam pełno, ale zaproszenia brak, ona powiedziała synowi, a syn myśląc, że ona żartuje napisał do mojego zapytać się czy to prawda, bo myślał, że po prostu nie przyszedł na kawalerski. Średnio któryś z nich ma jakiś interes raz w miesiącu, a to motor, a to samochód, a to komputer, zawieźć, przywieźć i inne cuda wianki, nigdy im nie odmówił. Ja stojąc z boku nie raz to komentowałam, że nie podoba mi się ten wyzysk i zauważanie wtedy, kiedy mają jakiś interes. Czekam, aż "młody" napisze znowu na grupie, dzięki chłopaki za świetną zabawę i wyślijcie mi zdjęcia, dostanie w odpowiedzi "Świetnie się bawiłem, tak świetnie, że nie miałem kiedy wyciągnąć telefonu i zrobić zdjęć na pamiątkę, przepraszam"...

maktao • 4 lata temu
*** Odpowiedż została usunięta. ***

Zaproszenia nikt nie wymagał, ale skoro już robił "selekcję" to te wszystkie rzeczy mogli wypisywać na odrębnej grupie albo mógł po prostu z moim porozmawiać, że słuchaj "dowolna przyczyna". Wtedy nikt nie miałby żadnych pretensji, bo w tym momencie wygląda to totalnie chamsko.

wenkka
Nieznany profil
8.77k4 lata temu
dfbsx • 4 lata temu
Story time z serii: jak się ma miękkie serce, to trzeba mieć twardą dupę. Mój ma grupkę znajomych dosłownie od podstawówki, mają wspólną konwersacje i spotykają się od czasu do czasu, wiadomo, jako że ma mnie i mieszkaliśmy poza domem to widział się z kumplami rzadziej, ale nie tylko on, bo jeden chłopak również spędzał większość czasu ze swoją narzeczoną, w mieście ponad 150 km dalej. Ale mimo wszystko dość często się razem widzieli. Później przypadkowo dowiedzieliśmy się, że X się żeni, było to już jakiś rok temu, a samo wesele było wczoraj. I wszystko może byłoby spoko, ale mój jako jedyny z tej grupki nie dostał zaproszenia, ale cała ich wspólna konwersacja była przepełniona pisaniem o wieczorze kawalerskim, muzyce na wesele, samym ubraniu się i całym tym przyjęciu. Sama czułabym się głupio w takiej sytuacji, doskonale mieli świadomość, że on to wszystko widzi. Żeby było śmieszniej, niecały miesiąc temu wyżej wymieniony kolega wbił się do nas z narzeczoną na domówkę, a jakieś dwa tygodnie temu wydzwaniał, bo koniecznie potrzebował naszego namiotu. Widzę, że mojemu jest niesamowicie przykro, bo za każdym razem jak czegoś potrzebują, nigdy im nie odmawia, a jego "kolega" zamiast założyć osobną konwersację, czy nawet z nim normalnie pogadać jak facet z facetem, wszystko podstawia mu pod sam nos, stawiając go w bardzo niekomfortowej sytuacji.

Bardzo niefajnie... I oczywiście, nie trzeba zapraszać wszystkich, ale takie pisanie już jest mega nietaktowne.

My braliśmy ślub 3 lata temu i z "ekipy" męża z pewnych względów nie zapraszaliśmy 2 par, bo się po prostu z nimi nie kumplujemy tak blisko, nie spotykamy się sami. Nigdy na wspólnej grupie ani w towarzystwie nie mówiłam nic o slubie, weselu, itp. A teraz uwaga. Wpadamy na jakąś imprezę razem z inna para, na miejscu już jest jedna z tych, co nie było ich u nas, i już z kilku metrów krzyczą w naszą stronę (szlismy w czwórkę) do tych znajomych: x, y, nasz ślub będzie wtedy i wtedy, rezerwujcie termin. Potem wielokrotnie pisali na wspólnej grupie o zdjeciach, o cudownej zabawie, itp. I nie chodzi mi o to, że nie można o tym rozmawiać, ale jak o tym mówili to było czuć, po co to mówią w naszym towarzystwie.

dfbsx
dfbsx
2.01k4 lata temu
dfbsx • 4 lata temu
Story time z serii: jak się ma miękkie serce, to trzeba mieć twardą dupę. Mój ma grupkę znajomych dosłownie od podstawówki, mają wspólną konwersacje i spotykają się od czasu do czasu, wiadomo, jako że ma mnie i mieszkaliśmy poza domem to widział się z kumplami rzadziej, ale nie tylko on, bo jeden chłopak również spędzał większość czasu ze swoją narzeczoną, w mieście ponad 150 km dalej. Ale mimo wszystko dość często się razem widzieli. Później przypadkowo dowiedzieliśmy się, że X się żeni, było to już jakiś rok temu, a samo wesele było wczoraj. I wszystko może byłoby spoko, ale mój jako jedyny z tej grupki nie dostał zaproszenia, ale cała ich wspólna konwersacja była przepełniona pisaniem o wieczorze kawalerskim, muzyce na wesele, samym ubraniu się i całym tym przyjęciu. Sama czułabym się głupio w takiej sytuacji, doskonale mieli świadomość, że on to wszystko widzi. Żeby było śmieszniej, niecały miesiąc temu wyżej wymieniony kolega wbił się do nas z narzeczoną na domówkę, a jakieś dwa tygodnie temu wydzwaniał, bo koniecznie potrzebował naszego namiotu. Widzę, że mojemu jest niesamowicie przykro, bo za każdym razem jak czegoś potrzebują, nigdy im nie odmawia, a jego "kolega" zamiast założyć osobną konwersację, czy nawet z nim normalnie pogadać jak facet z facetem, wszystko podstawia mu pod sam nos, stawiając go w bardzo niekomfortowej sytuacji.

Nieznany profil • 4 lata temu
Bardzo niefajnie... I oczywiście, nie trzeba zapraszać wszystkich, ale takie pisanie już jest mega nietaktowne. My braliśmy ślub 3 lata temu i z "ekipy" męża z pewnych względów nie zapraszaliśmy 2 par, bo się po prostu z nimi nie kumplujemy tak blisko, nie spotykamy się sami. Nigdy na wspólnej grupie ani w towarzystwie nie mówiłam nic o slubie, weselu, itp. A teraz uwaga. Wpadamy na jakąś imprezę razem z inna para, na miejscu już jest jedna z tych, co nie było ich u nas, i już z kilku metrów krzyczą w naszą stronę (szlismy w czwórkę) do tych znajomych: x, y, nasz ślub będzie wtedy i wtedy, rezerwujcie termin. xD Potem wielokrotnie pisali na wspólnej grupie o zdjeciach, o cudownej zabawie, itp. xD I nie chodzi mi o to, że nie można o tym rozmawiać, ale jak o tym mówili to było czuć, po co to mówią w naszym towarzystwie. :P

Jak pisałam już wyżej, nikt od nich zaproszenia nie wymagał, ale można było to dobrze rozegrać, albo stworzyć osobną konwersację, bo uwierz, czytając o tym samym w kółko od kilku miesięcy było dość nieprzyjemne, albo po prostu porozmawiać. Nikt nie miałby pretensji, gdyby zrobili w taki sposób, w jaki zrobiłaś to Ty, wtedy byłoby to normalne i zrozumiałe. Chociaż jak też wspomniałam na początku, w ciągu ostatniego miesiąca chłopak wiedział, gdzie przyjść coś do kogoś pożyczyć i bez żadnego skrępowania wbił się z (wtedy jeszcze) narzeczoną na domówkę.

Janettt
Janettt
12.03k4 lata temu
OrzechOwa235 • 4 lata temu
Wczoraj nie mogłam zasnąć przez burze i teraz już też nie mogę spać bo przyszła kolejna... Dziś będę nieprzytomna w pracy

A mi się właśnie fajnie spało przy tej burzy 🤪

Janettt
Janettt
12.03k4 lata temu
dfbsx • 4 lata temu
Story time z serii: jak się ma miękkie serce, to trzeba mieć twardą dupę. Mój ma grupkę znajomych dosłownie od podstawówki, mają wspólną konwersacje i spotykają się od czasu do czasu, wiadomo, jako że ma mnie i mieszkaliśmy poza domem to widział się z kumplami rzadziej, ale nie tylko on, bo jeden chłopak również spędzał większość czasu ze swoją narzeczoną, w mieście ponad 150 km dalej. Ale mimo wszystko dość często się razem widzieli. Później przypadkowo dowiedzieliśmy się, że X się żeni, było to już jakiś rok temu, a samo wesele było wczoraj. I wszystko może byłoby spoko, ale mój jako jedyny z tej grupki nie dostał zaproszenia, ale cała ich wspólna konwersacja była przepełniona pisaniem o wieczorze kawalerskim, muzyce na wesele, samym ubraniu się i całym tym przyjęciu. Sama czułabym się głupio w takiej sytuacji, doskonale mieli świadomość, że on to wszystko widzi. Żeby było śmieszniej, niecały miesiąc temu wyżej wymieniony kolega wbił się do nas z narzeczoną na domówkę, a jakieś dwa tygodnie temu wydzwaniał, bo koniecznie potrzebował naszego namiotu. Widzę, że mojemu jest niesamowicie przykro, bo za każdym razem jak czegoś potrzebują, nigdy im nie odmawia, a jego "kolega" zamiast założyć osobną konwersację, czy nawet z nim normalnie pogadać jak facet z facetem, wszystko podstawia mu pod sam nos, stawiając go w bardzo niekomfortowej sytuacji.

Nieznany profil • 4 lata temu
Bardzo niefajnie... I oczywiście, nie trzeba zapraszać wszystkich, ale takie pisanie już jest mega nietaktowne. My braliśmy ślub 3 lata temu i z "ekipy" męża z pewnych względów nie zapraszaliśmy 2 par, bo się po prostu z nimi nie kumplujemy tak blisko, nie spotykamy się sami. Nigdy na wspólnej grupie ani w towarzystwie nie mówiłam nic o slubie, weselu, itp. A teraz uwaga. Wpadamy na jakąś imprezę razem z inna para, na miejscu już jest jedna z tych, co nie było ich u nas, i już z kilku metrów krzyczą w naszą stronę (szlismy w czwórkę) do tych znajomych: x, y, nasz ślub będzie wtedy i wtedy, rezerwujcie termin. xD Potem wielokrotnie pisali na wspólnej grupie o zdjeciach, o cudownej zabawie, itp. xD I nie chodzi mi o to, że nie można o tym rozmawiać, ale jak o tym mówili to było czuć, po co to mówią w naszym towarzystwie. :P

dfbsx • 4 lata temu
Jak pisałam już wyżej, nikt od nich zaproszenia nie wymagał, ale można było to dobrze rozegrać, albo stworzyć osobną konwersację, bo uwierz, czytając o tym samym w kółko od kilku miesięcy było dość nieprzyjemne, albo po prostu porozmawiać. Nikt nie miałby pretensji, gdyby zrobili w taki sposób, w jaki zrobiłaś to Ty, wtedy byłoby to normalne i zrozumiałe. Chociaż jak też wspomniałam na początku, w ciągu ostatniego miesiąca chłopak wiedział, gdzie przyjść coś do kogoś pożyczyć i bez żadnego skrępowania wbił się z (wtedy jeszcze) narzeczoną na domówkę.

Ja bym od razu wypisała się z tej grupy. Po co sobie psuć nerwy.
Strasznie głupie zachowanie.
I ja pewnie dlatego nie mam znajomych. Jak ktoś u mnie sobie przeskrobie to nie ma przebacz.
Też miałam koleżankę która mnie zawiodła parę razy. Nawet będąc z nią u jej chłopaka na noc ich kolega o mało mnie nie zgwałcił to się śmiała. Bo przecież to śmieszne było... Usunęłam ze znajomych po ostatniej akcji gdy mnie wystawiła przepraszała i w ogóle, ale ja już drugi raz nie potrafię z kimś takim utrzymywać kontaktu.

dfbsx
dfbsx
2.01k4 lata temu
dfbsx • 4 lata temu
Story time z serii: jak się ma miękkie serce, to trzeba mieć twardą dupę. Mój ma grupkę znajomych dosłownie od podstawówki, mają wspólną konwersacje i spotykają się od czasu do czasu, wiadomo, jako że ma mnie i mieszkaliśmy poza domem to widział się z kumplami rzadziej, ale nie tylko on, bo jeden chłopak również spędzał większość czasu ze swoją narzeczoną, w mieście ponad 150 km dalej. Ale mimo wszystko dość często się razem widzieli. Później przypadkowo dowiedzieliśmy się, że X się żeni, było to już jakiś rok temu, a samo wesele było wczoraj. I wszystko może byłoby spoko, ale mój jako jedyny z tej grupki nie dostał zaproszenia, ale cała ich wspólna konwersacja była przepełniona pisaniem o wieczorze kawalerskim, muzyce na wesele, samym ubraniu się i całym tym przyjęciu. Sama czułabym się głupio w takiej sytuacji, doskonale mieli świadomość, że on to wszystko widzi. Żeby było śmieszniej, niecały miesiąc temu wyżej wymieniony kolega wbił się do nas z narzeczoną na domówkę, a jakieś dwa tygodnie temu wydzwaniał, bo koniecznie potrzebował naszego namiotu. Widzę, że mojemu jest niesamowicie przykro, bo za każdym razem jak czegoś potrzebują, nigdy im nie odmawia, a jego "kolega" zamiast założyć osobną konwersację, czy nawet z nim normalnie pogadać jak facet z facetem, wszystko podstawia mu pod sam nos, stawiając go w bardzo niekomfortowej sytuacji.

Nieznany profil • 4 lata temu
Bardzo niefajnie... I oczywiście, nie trzeba zapraszać wszystkich, ale takie pisanie już jest mega nietaktowne. My braliśmy ślub 3 lata temu i z "ekipy" męża z pewnych względów nie zapraszaliśmy 2 par, bo się po prostu z nimi nie kumplujemy tak blisko, nie spotykamy się sami. Nigdy na wspólnej grupie ani w towarzystwie nie mówiłam nic o slubie, weselu, itp. A teraz uwaga. Wpadamy na jakąś imprezę razem z inna para, na miejscu już jest jedna z tych, co nie było ich u nas, i już z kilku metrów krzyczą w naszą stronę (szlismy w czwórkę) do tych znajomych: x, y, nasz ślub będzie wtedy i wtedy, rezerwujcie termin. xD Potem wielokrotnie pisali na wspólnej grupie o zdjeciach, o cudownej zabawie, itp. xD I nie chodzi mi o to, że nie można o tym rozmawiać, ale jak o tym mówili to było czuć, po co to mówią w naszym towarzystwie. :P

dfbsx • 4 lata temu
Jak pisałam już wyżej, nikt od nich zaproszenia nie wymagał, ale można było to dobrze rozegrać, albo stworzyć osobną konwersację, bo uwierz, czytając o tym samym w kółko od kilku miesięcy było dość nieprzyjemne, albo po prostu porozmawiać. Nikt nie miałby pretensji, gdyby zrobili w taki sposób, w jaki zrobiłaś to Ty, wtedy byłoby to normalne i zrozumiałe. Chociaż jak też wspomniałam na początku, w ciągu ostatniego miesiąca chłopak wiedział, gdzie przyjść coś do kogoś pożyczyć i bez żadnego skrępowania wbił się z (wtedy jeszcze) narzeczoną na domówkę.

Janettt • 4 lata temu
Ja bym od razu wypisała się z tej grupy. Po co sobie psuć nerwy. Strasznie głupie zachowanie. I ja pewnie dlatego nie mam znajomych. Jak ktoś u mnie sobie przeskrobie to nie ma przebacz. Też miałam koleżankę która mnie zawiodła parę razy. Nawet będąc z nią u jej chłopaka na noc ich kolega o mało mnie nie zgwałcił to się śmiała. Bo przecież to śmieszne było... Usunęłam ze znajomych po ostatniej akcji gdy mnie wystawiła przepraszała i w ogóle, ale ja już drugi raz nie potrafię z kimś takim utrzymywać kontaktu.

Opuszczał grupę kilka razy, z niewiadomych przyczyn za chwilę któryś dodawał go ponownie. Witam w klubie braku znajomych, moje szkolne lata przejechały mnie na bardzo i aktualnie nie potrafię budować przyjacielskich relacji, moja nieufność wobec ludzi jest za wysoka. Przykro mi, że tak Cię potraktowali, ale bardziej zastanawia mnie dlaczego ją to bawiło, gdyby to był mój chłopak, po przystawianiu się do innej byłby skończony w moich oczach.

Janettt
Janettt
12.03k4 lata temu
dfbsx • 4 lata temu
Story time z serii: jak się ma miękkie serce, to trzeba mieć twardą dupę. Mój ma grupkę znajomych dosłownie od podstawówki, mają wspólną konwersacje i spotykają się od czasu do czasu, wiadomo, jako że ma mnie i mieszkaliśmy poza domem to widział się z kumplami rzadziej, ale nie tylko on, bo jeden chłopak również spędzał większość czasu ze swoją narzeczoną, w mieście ponad 150 km dalej. Ale mimo wszystko dość często się razem widzieli. Później przypadkowo dowiedzieliśmy się, że X się żeni, było to już jakiś rok temu, a samo wesele było wczoraj. I wszystko może byłoby spoko, ale mój jako jedyny z tej grupki nie dostał zaproszenia, ale cała ich wspólna konwersacja była przepełniona pisaniem o wieczorze kawalerskim, muzyce na wesele, samym ubraniu się i całym tym przyjęciu. Sama czułabym się głupio w takiej sytuacji, doskonale mieli świadomość, że on to wszystko widzi. Żeby było śmieszniej, niecały miesiąc temu wyżej wymieniony kolega wbił się do nas z narzeczoną na domówkę, a jakieś dwa tygodnie temu wydzwaniał, bo koniecznie potrzebował naszego namiotu. Widzę, że mojemu jest niesamowicie przykro, bo za każdym razem jak czegoś potrzebują, nigdy im nie odmawia, a jego "kolega" zamiast założyć osobną konwersację, czy nawet z nim normalnie pogadać jak facet z facetem, wszystko podstawia mu pod sam nos, stawiając go w bardzo niekomfortowej sytuacji.

Nieznany profil • 4 lata temu
Bardzo niefajnie... I oczywiście, nie trzeba zapraszać wszystkich, ale takie pisanie już jest mega nietaktowne. My braliśmy ślub 3 lata temu i z "ekipy" męża z pewnych względów nie zapraszaliśmy 2 par, bo się po prostu z nimi nie kumplujemy tak blisko, nie spotykamy się sami. Nigdy na wspólnej grupie ani w towarzystwie nie mówiłam nic o slubie, weselu, itp. A teraz uwaga. Wpadamy na jakąś imprezę razem z inna para, na miejscu już jest jedna z tych, co nie było ich u nas, i już z kilku metrów krzyczą w naszą stronę (szlismy w czwórkę) do tych znajomych: x, y, nasz ślub będzie wtedy i wtedy, rezerwujcie termin. xD Potem wielokrotnie pisali na wspólnej grupie o zdjeciach, o cudownej zabawie, itp. xD I nie chodzi mi o to, że nie można o tym rozmawiać, ale jak o tym mówili to było czuć, po co to mówią w naszym towarzystwie. :P

dfbsx • 4 lata temu
Jak pisałam już wyżej, nikt od nich zaproszenia nie wymagał, ale można było to dobrze rozegrać, albo stworzyć osobną konwersację, bo uwierz, czytając o tym samym w kółko od kilku miesięcy było dość nieprzyjemne, albo po prostu porozmawiać. Nikt nie miałby pretensji, gdyby zrobili w taki sposób, w jaki zrobiłaś to Ty, wtedy byłoby to normalne i zrozumiałe. Chociaż jak też wspomniałam na początku, w ciągu ostatniego miesiąca chłopak wiedział, gdzie przyjść coś do kogoś pożyczyć i bez żadnego skrępowania wbił się z (wtedy jeszcze) narzeczoną na domówkę.

Janettt • 4 lata temu
Ja bym od razu wypisała się z tej grupy. Po co sobie psuć nerwy. Strasznie głupie zachowanie. I ja pewnie dlatego nie mam znajomych. Jak ktoś u mnie sobie przeskrobie to nie ma przebacz. Też miałam koleżankę która mnie zawiodła parę razy. Nawet będąc z nią u jej chłopaka na noc ich kolega o mało mnie nie zgwałcił to się śmiała. Bo przecież to śmieszne było... Usunęłam ze znajomych po ostatniej akcji gdy mnie wystawiła przepraszała i w ogóle, ale ja już drugi raz nie potrafię z kimś takim utrzymywać kontaktu.

dfbsx • 4 lata temu
Opuszczał grupę kilka razy, z niewiadomych przyczyn za chwilę któryś dodawał go ponownie. Witam w klubie braku znajomych, moje szkolne lata przejechały mnie na bardzo i aktualnie nie potrafię budować przyjacielskich relacji, moja nieufność wobec ludzi jest za wysoka. Przykro mi, że tak Cię potraktowali, ale bardziej zastanawia mnie dlaczego ją to bawiło, gdyby to był mój chłopak, po przystawianiu się do innej byłby skończony w moich oczach.

To akurat nie był jej chłopak, tylko ich wspólny znajomy. Zostawili nas w jednym pokoju, a oni sobie poszli baraszkować do innego.
Bawiło być może dlatego że wyrzucił moją koszulkę przez okno. Byłam już tak wkurzona, że w końcu chyba założyłam kurtkę już bez tej bluzki i wróciłam do domu.

Ja w szkole byłam zawsze wyśmiewana więc chyba też nie potrafię przez to budować relacji. Rodzice też się do tego przyczynili.

Syll
Syll
17.77k4 lata temu

O szlag Dopiero po czasie zdałam sobie sprawę, że piszę ze swoim znajomym z podstawówki jak już połączyłam wątki

OrzechOwa235
OrzechOwa235
4.56k4 lata temu
OrzechOwa235 • 4 lata temu
Wczoraj nie mogłam zasnąć przez burze i teraz już też nie mogę spać bo przyszła kolejna... Dziś będę nieprzytomna w pracy

Janettt • 4 lata temu
A mi się właśnie fajnie spało przy tej burzy 🤪

Ja się boje więc nigdy nie śpię jak jest burza a chciałabym ją przespać spokojnie

Janettt
Janettt
12.03k4 lata temu
OrzechOwa235 • 4 lata temu
Wczoraj nie mogłam zasnąć przez burze i teraz już też nie mogę spać bo przyszła kolejna... Dziś będę nieprzytomna w pracy

Janettt • 4 lata temu
A mi się właśnie fajnie spało przy tej burzy 🤪

OrzechOwa235 • 4 lata temu
Ja się boje więc nigdy nie śpię jak jest burza :( a chciałabym ją przespać spokojnie

Ja też mam obawy, ale jakoś tak przyjemniej się mi śpi.

dfbsx
dfbsx
2.01k4 lata temu

Kiepsko się czuję, bo strasznie ciśnienie mi spadło. Dodatkowo mam rozkminę nad wyborem języka. Mogę nadal uczyć się angielskiego na poziomie B2/C1, zupełnie jak w liceum, ale korci mnie też wybór francuskiego. Problem w tym, że moja uczelnia nie dała żadnych informacji na temat na jakim poziomie odbywają się zajęcia, poza napisaniem "Jeśli ktoś zna język angielski na zadowalającym poziomie może wybrać inny język". Miałam właśnie ten język jako drugi w LO, ale odłożyliśmy go trochę na bok, bo nikt nie podchodził do matury, więc nasze zajęcia polegały głównie na graniu, dlatego boję się, że nie dałabym rady.

lichee
lichee
2.43k4 lata temu

Jest taki upał, że nie chce mi się pakować

paula54555
paula54555
5.73k4 lata temu

zbiera się na burze...

Monarea
Monarea
4.22k4 lata temu
dfbsx • 4 lata temu
Story time z serii: jak się ma miękkie serce, to trzeba mieć twardą dupę. Mój ma grupkę znajomych dosłownie od podstawówki, mają wspólną konwersacje i spotykają się od czasu do czasu, wiadomo, jako że ma mnie i mieszkaliśmy poza domem to widział się z kumplami rzadziej, ale nie tylko on, bo jeden chłopak również spędzał większość czasu ze swoją narzeczoną, w mieście ponad 150 km dalej. Ale mimo wszystko dość często się razem widzieli. Później przypadkowo dowiedzieliśmy się, że X się żeni, było to już jakiś rok temu, a samo wesele było wczoraj. I wszystko może byłoby spoko, ale mój jako jedyny z tej grupki nie dostał zaproszenia, ale cała ich wspólna konwersacja była przepełniona pisaniem o wieczorze kawalerskim, muzyce na wesele, samym ubraniu się i całym tym przyjęciu. Sama czułabym się głupio w takiej sytuacji, doskonale mieli świadomość, że on to wszystko widzi. Żeby było śmieszniej, niecały miesiąc temu wyżej wymieniony kolega wbił się do nas z narzeczoną na domówkę, a jakieś dwa tygodnie temu wydzwaniał, bo koniecznie potrzebował naszego namiotu. Widzę, że mojemu jest niesamowicie przykro, bo za każdym razem jak czegoś potrzebują, nigdy im nie odmawia, a jego "kolega" zamiast założyć osobną konwersację, czy nawet z nim normalnie pogadać jak facet z facetem, wszystko podstawia mu pod sam nos, stawiając go w bardzo niekomfortowej sytuacji.

Nieznany profil • 4 lata temu
Bardzo niefajnie... I oczywiście, nie trzeba zapraszać wszystkich, ale takie pisanie już jest mega nietaktowne. My braliśmy ślub 3 lata temu i z "ekipy" męża z pewnych względów nie zapraszaliśmy 2 par, bo się po prostu z nimi nie kumplujemy tak blisko, nie spotykamy się sami. Nigdy na wspólnej grupie ani w towarzystwie nie mówiłam nic o slubie, weselu, itp. A teraz uwaga. Wpadamy na jakąś imprezę razem z inna para, na miejscu już jest jedna z tych, co nie było ich u nas, i już z kilku metrów krzyczą w naszą stronę (szlismy w czwórkę) do tych znajomych: x, y, nasz ślub będzie wtedy i wtedy, rezerwujcie termin. xD Potem wielokrotnie pisali na wspólnej grupie o zdjeciach, o cudownej zabawie, itp. xD I nie chodzi mi o to, że nie można o tym rozmawiać, ale jak o tym mówili to było czuć, po co to mówią w naszym towarzystwie. :P

dfbsx • 4 lata temu
Jak pisałam już wyżej, nikt od nich zaproszenia nie wymagał, ale można było to dobrze rozegrać, albo stworzyć osobną konwersację, bo uwierz, czytając o tym samym w kółko od kilku miesięcy było dość nieprzyjemne, albo po prostu porozmawiać. Nikt nie miałby pretensji, gdyby zrobili w taki sposób, w jaki zrobiłaś to Ty, wtedy byłoby to normalne i zrozumiałe. Chociaż jak też wspomniałam na początku, w ciągu ostatniego miesiąca chłopak wiedział, gdzie przyjść coś do kogoś pożyczyć i bez żadnego skrępowania wbił się z (wtedy jeszcze) narzeczoną na domówkę.

Janettt • 4 lata temu
Ja bym od razu wypisała się z tej grupy. Po co sobie psuć nerwy. Strasznie głupie zachowanie. I ja pewnie dlatego nie mam znajomych. Jak ktoś u mnie sobie przeskrobie to nie ma przebacz. Też miałam koleżankę która mnie zawiodła parę razy. Nawet będąc z nią u jej chłopaka na noc ich kolega o mało mnie nie zgwałcił to się śmiała. Bo przecież to śmieszne było... Usunęłam ze znajomych po ostatniej akcji gdy mnie wystawiła przepraszała i w ogóle, ale ja już drugi raz nie potrafię z kimś takim utrzymywać kontaktu.

dfbsx • 4 lata temu
Opuszczał grupę kilka razy, z niewiadomych przyczyn za chwilę któryś dodawał go ponownie. Witam w klubie braku znajomych, moje szkolne lata przejechały mnie na bardzo i aktualnie nie potrafię budować przyjacielskich relacji, moja nieufność wobec ludzi jest za wysoka. Przykro mi, że tak Cię potraktowali, ale bardziej zastanawia mnie dlaczego ją to bawiło, gdyby to był mój chłopak, po przystawianiu się do innej byłby skończony w moich oczach.

Totalnie rozumiem brak zaufania do ludzi i podejrzewania o praktycznie najgorsze intencje. Często przez to waham się zrobić komuś paczkę urodzinową czy po prostu o coś napisać. Od razu mam wrażenie, że ta druga osoba również od początku będzie myślała o mnie źle.

Szeptucha
Szeptucha
8.91k4 lata temu
OrzechOwa235 • 4 lata temu
Wczoraj nie mogłam zasnąć przez burze i teraz już też nie mogę spać bo przyszła kolejna... Dziś będę nieprzytomna w pracy

Janettt • 4 lata temu
A mi się właśnie fajnie spało przy tej burzy 🤪

OrzechOwa235 • 4 lata temu
Ja się boje więc nigdy nie śpię jak jest burza :( a chciałabym ją przespać spokojnie

Janettt • 4 lata temu
Ja też mam obawy, ale jakoś tak przyjemniej się mi śpi.

Mi się właśnie super śpi jak jest burza 🤐

Anuusiaczeek
Anuusiaczeek
13.7k4 lata temu

Przeklinam dosłownie chwilę temu... Zapomnieliśmy się zajechać do sklepu, a jedyny po drodze to była Biedronka... Wrr.... Obsługa to tragedia. Pomijam fakt o tym co się dzieje na sklepie - rozumiem mają mało ludzi itp ale kuźwa żeby wszystko z łaska robić. Miałam ochotę zostawić zakupy i wyjść daleko -.-

Szeptucha
Szeptucha
8.91k4 lata temu

Fajnie, fajnie... Już się zaczyna 🙄 Teściowa podobno zapytała dziś męża czy ja mu coś w ogóle w domu pomagam...
Dobrze, że chociaż stwierdził że czasem robię więcej jak on... ☹️

maktao
maktao
7.4k4 lata temu
dfbsx • 4 lata temu
Kiepsko się czuję, bo strasznie ciśnienie mi spadło. Dodatkowo mam rozkminę nad wyborem języka. Mogę nadal uczyć się angielskiego na poziomie B2/C1, zupełnie jak w liceum, ale korci mnie też wybór francuskiego. Problem w tym, że moja uczelnia nie dała żadnych informacji na temat na jakim poziomie odbywają się zajęcia, poza napisaniem "Jeśli ktoś zna język angielski na zadowalającym poziomie może wybrać inny język". Miałam właśnie ten język jako drugi w LO, ale odłożyliśmy go trochę na bok, bo nikt nie podchodził do matury, więc nasze zajęcia polegały głównie na graniu, dlatego boję się, że nie dałabym rady.

Teraz na uczelni nie ważne na jakim poziomie zaczynasz, ważne by skończyć na minimum B1. Ja zostałam na angielskim, ale usilnie prowadzący ponaglali, by wybrać sobie jakiś nowy język, zawsze to przygoda, hehe. No to laski poszły na hiszpański od ZERA, a na drugi rok musiały zaliczyć na minimum B1.To już chyba wymóg ministerialny, także dobrze się zastanów

dfbsx
dfbsx
2.01k4 lata temu
dfbsx • 4 lata temu
Kiepsko się czuję, bo strasznie ciśnienie mi spadło. Dodatkowo mam rozkminę nad wyborem języka. Mogę nadal uczyć się angielskiego na poziomie B2/C1, zupełnie jak w liceum, ale korci mnie też wybór francuskiego. Problem w tym, że moja uczelnia nie dała żadnych informacji na temat na jakim poziomie odbywają się zajęcia, poza napisaniem "Jeśli ktoś zna język angielski na zadowalającym poziomie może wybrać inny język". Miałam właśnie ten język jako drugi w LO, ale odłożyliśmy go trochę na bok, bo nikt nie podchodził do matury, więc nasze zajęcia polegały głównie na graniu, dlatego boję się, że nie dałabym rady.

maktao • 4 lata temu
Teraz na uczelni nie ważne na jakim poziomie zaczynasz, ważne by skończyć na minimum B1. :) Ja zostałam na angielskim, ale usilnie prowadzący ponaglali, by wybrać sobie jakiś nowy język, zawsze to przygoda, hehe. No to laski poszły na hiszpański od ZERA, a na drugi rok musiały zaliczyć na minimum B1.To już chyba wymóg ministerialny, także dobrze się zastanów xD

Dobrze wiedzieć, zostaje na angielskim 😂 Bo nie ma totalnie żadnych wiadomości na ten temat, a chyba szukałam już wszędzie.

1 1413 1414 1415 2897
albo dołącz do nas i udzielaj się na forum.