Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!

Strona 1395 / 2920

mysweet
Nieznany profil
7.46k•4 lata temu
Nieznany profil • 4 lata temu
Ja ponarzekam na moją obecną pracę :( Po 2 tygodniach zostało na mnie zrzucone tyle obowiązków, że nie daje rady. Miałam być do przyuczenia, mieli mnie uczyć od 0, a tak naprawdę zostawili mnie samą... na zasadzie "domyśl się", "poszukaj sobie"... ja wiem, że to nie szkoła, że nikt nie będzie mnie prowadził za rękę, ale ja tak naprawdę nie miałam nawet typowego szkolenia stanowiskowego... a obiecywano mi takie oraz wprowadzenie w podstawy, tylko jakieś pierdoły o dokumentach w firmie lub RODO... to jak mam podejmować samodzielnie obowiązki? Nie daję już rady. Ostatnio wróciłam do domu popłakana, bo były pretensje do mnie, że nie ogarnęłam jednej sprawy, a ja po prostu nie wiedziałam, że mam to zrobić...

Malinowa92 • 4 lata temu
A nie da się z kimś pogadać, żeby wyjaśnił co i jak, że obiecano ci na początku przyuczenie, a zwalono na ciebie całą masę pracy, o której nie masz pojęcia, bo nikt Ci nie wytłumaczył co i jak? Pamiętam jak miałam staż w gminie to też miało mi zostać wszystko pokazane, a tak naprawdę pozostawiono mnie samą sobie, a potem milion pretensji, że coś nie jest zrobione, albo, że są jakieś błędy. A tak naprawdę jako stażystka nie powinnam tam robić większości rzeczy, a odwalałam robotę za kilku pracowników, w dodatki zrobiono że mnie jeszcze sekretarkę... Już nie wspominając o tym, że jeszcze rano kawusia musiała być zrobiona 🥴

Wiesz co kochana, rozmawiałam, ale wyjaśniono mi właśnie, że to przez to, że jest dużo roboty i taka jest specyfika pracy w biurze.... no nie wiem Tylko powtarzają, że oczekują samodzielności - ok, mogę być samodzielna, ale po wdrożeniu i szkoleniach, które mi obiecano... a na razie zostaję sama z tematami, które są dla mnie dosłownie czarną magią i cała odpowiedzialność idzie na mnie. Przez to tylko się denerwuje, stresuje i płaczę w domu.

Malinowa92
Malinowa92
7.58k•4 lata temu
Nieznany profil • 4 lata temu
Ja ponarzekam na moją obecną pracę :( Po 2 tygodniach zostało na mnie zrzucone tyle obowiązków, że nie daje rady. Miałam być do przyuczenia, mieli mnie uczyć od 0, a tak naprawdę zostawili mnie samą... na zasadzie "domyśl się", "poszukaj sobie"... ja wiem, że to nie szkoła, że nikt nie będzie mnie prowadził za rękę, ale ja tak naprawdę nie miałam nawet typowego szkolenia stanowiskowego... a obiecywano mi takie oraz wprowadzenie w podstawy, tylko jakieś pierdoły o dokumentach w firmie lub RODO... to jak mam podejmować samodzielnie obowiązki? Nie daję już rady. Ostatnio wróciłam do domu popłakana, bo były pretensje do mnie, że nie ogarnęłam jednej sprawy, a ja po prostu nie wiedziałam, że mam to zrobić...

A nie da się z kimś pogadać, żeby wyjaśnił co i jak, że obiecano ci na początku przyuczenie, a zwalono na ciebie całą masę pracy, o której nie masz pojęcia, bo nikt Ci nie wytłumaczył co i jak? Pamiętam jak miałam staż w gminie to też miało mi zostać wszystko pokazane, a tak naprawdę pozostawiono mnie samą sobie, a potem milion pretensji, że coś nie jest zrobione, albo, że są jakieś błędy. A tak naprawdę jako stażystka nie powinnam tam robić większości rzeczy, a odwalałam robotę za kilku pracowników, w dodatki zrobiono że mnie jeszcze sekretarkę... Już nie wspominając o tym, że jeszcze rano kawusia musiała być zrobiona 🥴

Adaaa84
Adaaa84
3.04k•4 lata temu
Nieznany profil • 4 lata temu
Ja ponarzekam na moją obecną pracę :( Po 2 tygodniach zostało na mnie zrzucone tyle obowiązków, że nie daje rady. Miałam być do przyuczenia, mieli mnie uczyć od 0, a tak naprawdę zostawili mnie samą... na zasadzie "domyśl się", "poszukaj sobie"... ja wiem, że to nie szkoła, że nikt nie będzie mnie prowadził za rękę, ale ja tak naprawdę nie miałam nawet typowego szkolenia stanowiskowego... a obiecywano mi takie oraz wprowadzenie w podstawy, tylko jakieś pierdoły o dokumentach w firmie lub RODO... to jak mam podejmować samodzielnie obowiązki? Nie daję już rady. Ostatnio wróciłam do domu popłakana, bo były pretensje do mnie, że nie ogarnęłam jednej sprawy, a ja po prostu nie wiedziałam, że mam to zrobić...

Adaaa84 • 4 lata temu
Rozumiem cię dobrze. Też, gdy poszłam na staż to nie po to, żeby się uczyć tylko zaraz zostałam sama zestresowana i różne przygody się wtedy działy.. Ale tobie obiecali co innego i nie wywiązali się nawet. Tak się nie robi. Oby się ułożyło wszystko w pracy u ciebie 😊

Nieznany profil • 4 lata temu
Ja mam zamiar zrezygnować, bo w życiu nie miałam tyle stresu, a w taki sposób też nic się nie nauczę... Znam siebie i wiem, że nie tędy droga.

Jak masz się stresować i męczyć to faktycznie 😕

mysweet
Nieznany profil
7.46k•4 lata temu
Nieznany profil • 4 lata temu
Ja ponarzekam na moją obecną pracę :( Po 2 tygodniach zostało na mnie zrzucone tyle obowiązków, że nie daje rady. Miałam być do przyuczenia, mieli mnie uczyć od 0, a tak naprawdę zostawili mnie samą... na zasadzie "domyśl się", "poszukaj sobie"... ja wiem, że to nie szkoła, że nikt nie będzie mnie prowadził za rękę, ale ja tak naprawdę nie miałam nawet typowego szkolenia stanowiskowego... a obiecywano mi takie oraz wprowadzenie w podstawy, tylko jakieś pierdoły o dokumentach w firmie lub RODO... to jak mam podejmować samodzielnie obowiązki? Nie daję już rady. Ostatnio wróciłam do domu popłakana, bo były pretensje do mnie, że nie ogarnęłam jednej sprawy, a ja po prostu nie wiedziałam, że mam to zrobić...

Adaaa84 • 4 lata temu
Rozumiem cię dobrze. Też, gdy poszłam na staż to nie po to, żeby się uczyć tylko zaraz zostałam sama zestresowana i różne przygody się wtedy działy.. Ale tobie obiecali co innego i nie wywiązali się nawet. Tak się nie robi. Oby się ułożyło wszystko w pracy u ciebie 😊

Ja mam zamiar zrezygnować, bo w życiu nie miałam tyle stresu, a w taki sposób też nic się nie nauczę... Znam siebie i wiem, że nie tędy droga.

Syll
Syll
17.77k•4 lata temu

Nienawidzę, kiedy nie wiem na czym stoję nawet w znajomości, a tym bardziej, jeśli chodzi o coś więcej... Mam ochotę zerwać kontakt z niektórymi osobami albo odpocząć przez jakiś czas i chyba tak zrobię, bo mam dość niedojrzałych relacji

Ametystova
Nieznany profil
3.21k•4 lata temu
Szeptucha • 4 lata temu
Remont się ciągnie a wszyscy fachowcy mają nas gdzieś 🙄 Najgorsze w tym wszystkim jest to pie*dololo rodziców 🤦‍♀️ że nie przyszedł bo już mu całość zapłaciliśmy (ale jakbyśmy mu nie zapłacili to nie rozumieją, że też by nie przyszedł). Na nic moje gadanie, że z poprzednim fachowcem tak było, że ja mu do końca nie zapłaciłam a on już później nigdy nie przyszedł bo się zaczął migać od dokończenia tego co z nim ustaliłam. I do dziś mu kasę wiszę. Te ciągle pytania - kiedy nam to zrobią? Czy już coś wiemy? Gadanie, że nam dają kasę a nic nie jest dokończone... Tylko kasa leży i czeka aż się fachowiec jeden z drugim ogarnie... Na prawdę nie mam już siły tego słuchać... Ręce opadają a mi się chce płakać...

z fachowcami tak jest, ja czekam drugi miesiąc, wpłacona tylko mikro zaliczka. O dziwo jest ciągły kontakt, a jego tłumaczenie trzyma się kupy, nie kłamie, ale i tak to jest denerwujące Całe szczęście my sami fundujemy sobie remont, bo takie gadanie by mnie tez doprowadzało do szewskiej pasji...

Adaaa84
Adaaa84
3.04k•4 lata temu

Pofarbowałam odrosty i znowu straciłam troche włosów. A tak malutko ich już mam 😔

Adaaa84
Adaaa84
3.04k•4 lata temu
Nieznany profil • 4 lata temu
Ja ponarzekam na moją obecną pracę :( Po 2 tygodniach zostało na mnie zrzucone tyle obowiązków, że nie daje rady. Miałam być do przyuczenia, mieli mnie uczyć od 0, a tak naprawdę zostawili mnie samą... na zasadzie "domyśl się", "poszukaj sobie"... ja wiem, że to nie szkoła, że nikt nie będzie mnie prowadził za rękę, ale ja tak naprawdę nie miałam nawet typowego szkolenia stanowiskowego... a obiecywano mi takie oraz wprowadzenie w podstawy, tylko jakieś pierdoły o dokumentach w firmie lub RODO... to jak mam podejmować samodzielnie obowiązki? Nie daję już rady. Ostatnio wróciłam do domu popłakana, bo były pretensje do mnie, że nie ogarnęłam jednej sprawy, a ja po prostu nie wiedziałam, że mam to zrobić...

Rozumiem cię dobrze. Też, gdy poszłam na staż to nie po to, żeby się uczyć tylko zaraz zostałam sama zestresowana i różne przygody się wtedy działy.. Ale tobie obiecali co innego i nie wywiązali się nawet. Tak się nie robi. Oby się ułożyło wszystko w pracy u ciebie 😊

mysweet
Nieznany profil
7.46k•4 lata temu

Ja ponarzekam na moją obecną pracę Po 2 tygodniach zostało na mnie zrzucone tyle obowiązków, że nie daje rady. Miałam być do przyuczenia, mieli mnie uczyć od 0, a tak naprawdę zostawili mnie samą... na zasadzie "domyśl się", "poszukaj sobie"... ja wiem, że to nie szkoła, że nikt nie będzie mnie prowadził za rękę, ale ja tak naprawdę nie miałam nawet typowego szkolenia stanowiskowego... a obiecywano mi takie oraz wprowadzenie w podstawy, tylko jakieś pierdoły o dokumentach w firmie lub RODO... to jak mam podejmować samodzielnie obowiązki? Nie daję już rady. Ostatnio wróciłam do domu popłakana, bo były pretensje do mnie, że nie ogarnęłam jednej sprawy, a ja po prostu nie wiedziałam, że mam to zrobić...

Anuusiaczeek
Anuusiaczeek
13.73k•4 lata temu
Szeptucha • 4 lata temu
Remont się ciągnie a wszyscy fachowcy mają nas gdzieś 🙄 Najgorsze w tym wszystkim jest to pie*dololo rodziców 🤦‍♀️ że nie przyszedł bo już mu całość zapłaciliśmy (ale jakbyśmy mu nie zapłacili to nie rozumieją, że też by nie przyszedł). Na nic moje gadanie, że z poprzednim fachowcem tak było, że ja mu do końca nie zapłaciłam a on już później nigdy nie przyszedł bo się zaczął migać od dokończenia tego co z nim ustaliłam. I do dziś mu kasę wiszę. Te ciągle pytania - kiedy nam to zrobią? Czy już coś wiemy? Gadanie, że nam dają kasę a nic nie jest dokończone... Tylko kasa leży i czeka aż się fachowiec jeden z drugim ogarnie... Na prawdę nie mam już siły tego słuchać... Ręce opadają a mi się chce płakać...

kngslk • 4 lata temu
na mnie takie zachowanie tak źle działa... skoro chcą wam dać pieniądze, to niech wam pozwolą ogarnać tą sprawę samym, a nie, że dali a potem wypominają czemu jest tak a nie inaczej i dają do zrozumienia że to ich pieniądze więc ma być jak chcą........

Dokładnie . Po co dawać i gderać ?? Osobiście oddałbym te pieniądze i wolała żyć tak jak jest teraz - na prawdę. Z mamą mieszkałyśmy w gołych ścianach , połowa domu w ogóle nie wylana . Toaleta była, kran był . Wolalysmy to niż narzekanie innych pod podobnym kontem .
Trzymam kciuki aby wszystko szybko się poukładało i życzę duzo cierpliwości - niestety do takiego podejścia trzeba .

kngslk
kngslk
9.54k•4 lata temu
Szeptucha • 4 lata temu
Remont się ciągnie a wszyscy fachowcy mają nas gdzieś 🙄 Najgorsze w tym wszystkim jest to pie*dololo rodziców 🤦‍♀️ że nie przyszedł bo już mu całość zapłaciliśmy (ale jakbyśmy mu nie zapłacili to nie rozumieją, że też by nie przyszedł). Na nic moje gadanie, że z poprzednim fachowcem tak było, że ja mu do końca nie zapłaciłam a on już później nigdy nie przyszedł bo się zaczął migać od dokończenia tego co z nim ustaliłam. I do dziś mu kasę wiszę. Te ciągle pytania - kiedy nam to zrobią? Czy już coś wiemy? Gadanie, że nam dają kasę a nic nie jest dokończone... Tylko kasa leży i czeka aż się fachowiec jeden z drugim ogarnie... Na prawdę nie mam już siły tego słuchać... Ręce opadają a mi się chce płakać...

na mnie takie zachowanie tak źle działa... skoro chcą wam dać pieniądze, to niech wam pozwolą ogarnać tą sprawę samym, a nie, że dali a potem wypominają czemu jest tak a nie inaczej i dają do zrozumienia że to ich pieniądze więc ma być jak chcą........

Szeptucha
Szeptucha
8.82k•4 lata temu

Remont się ciągnie a wszyscy fachowcy mają nas gdzieś 🙄

Najgorsze w tym wszystkim jest to pie*dololo rodziców 🤦‍♀️ że nie przyszedł bo już mu całość zapłaciliśmy (ale jakbyśmy mu nie zapłacili to nie rozumieją, że też by nie przyszedł).

Na nic moje gadanie, że z poprzednim fachowcem tak było, że ja mu do końca nie zapłaciłam a on już później nigdy nie przyszedł bo się zaczął migać od dokończenia tego co z nim ustaliłam. I do dziś mu kasę wiszę.

Te ciągle pytania - kiedy nam to zrobią? Czy już coś wiemy? Gadanie, że nam dają kasę a nic nie jest dokończone... Tylko kasa leży i czeka aż się fachowiec jeden z drugim ogarnie...
Na prawdę nie mam już siły tego słuchać... Ręce opadają a mi się chce płakać...

Nipepsi
Nipepsi
28•4 lata temu
Nipepsi • 4 lata temu
Przestałam marzyć o zaręczynach... tzn może, aż tak nie myślałam o tym bardzo, ale po byciu w związku w którym jestem już prawie 5 lat przyszło mi pomyśleć o wspólnej przyszłości, a nawet porozmawiać wspólnie z chłopakiem. W tym roku zdążyłam się nawet bawić na dwóch weselach z czego jedno wesele, to było wesele mojego chłopaka brata. Nawet on będąc krócej w związku ze swoją żoną zdążył się oświadczyć i zrobić wesele, a my dalej stoimy. Po rozmowie w sumie nic nie wyszło często padały z jego strony jakieś niedopowiedzenia i miałam wrażenie, że też nie chciał poznać mojego zdania... przez ten czas zdążyłam sobie odpuścić to wszystko... nie czekam na to i w sumie nawet jakoś już mi się to nie widzi i to właśnie mnie przeraża czy to dalej ma sens ? Tak ogólnie na co dzień dogaduje się z partnerem i pożartować sobie można, problem jest przy poważnych sprawach. Przy ostatniej rozmowie nawet powiedziałam mu, że już na to nie czekam i jakoś nie sprawi mi to radości jaka powinna wyjść w ten wyjątkowy dzień...( Myślę, że teraz jakby to zrobił to tylko, żeby zadowolić rodzine, bo w końcu by już po takim czasie wypadało) .... to się tego nie spodziewał i nic z tym nie zrobił powiedział tylko, że w tym roku podobno chciał, ale już tego nie będzie.

Anuusiaczeek • 4 lata temu
Dosyć ciężka sytuacja . My ze swoim mamy staż prawie 6 lat. Nie jesteśmy zaręczeni . Wprost powiedziałam, że na razie nie chce ślubu, powiedziałam dlaczego i ten fakt został zaakceptowany. Z drugiej strony wiem jak mój M . mocno by chciał ślub - nie jakiś mega tylko taki dla nas . Jestem w stanie zrozumieć Twojego partnera chociażby dlatego, że mam inny na to pogląd . Nie naciskaj, nie wracaj do tematu, żyjcie szczęśliwie tak jak do tej pory . To jest poważna decyzja i być może nie czuje się jeszcze na to gotowy (?) .

Nipepsi • 4 lata temu
Bo generalnie bardziej chodziło mi o tą rozmowę o której nie ma u mnie, a u Ciebie była. Bardzo bym chciała zrozumieć swojego chłopaka, ale brakiem rozmowy mam nadzieje, że za daleko nie dojdziemy. Bo to też nie jest tak, że ja chce i tak ma być... właśnie chciałam i jego zdanie poznać. Chłop ma 27 lat to już nie jest dzieckiem, by mieć problem przy takich rozmowach, a szczególnie gdzie wie, że wolę szczerą prawdę nawet jakby to miało zaboleć niż uciekać od takich tematów.

Anuusiaczeek • 4 lata temu
Nie miałam na myśli tego "że tak ma być jak chcesz " - jeżeli tak to zrozumiałaś to przepraszam . Rozmowa to ciężki etap u faceta . Temat ślubu był u nas pierwszym takim tematem . Po 4 latach związku . Zawsze były te niedomówienia właśnie z braku rozmów - mój nie umiał i dalej ciężko mu to wychodzi . Poważne rozmowy wychodzą w tak nietypowych momentach , że później gdy je sobie kalkuluje to mam ochotę się śmiać . Wyczuj może właśnie taki nietypowy moment gdy będziesz pewna tego iż pociągnie rozmowę dalej . Faceci są jak duże dzieci - trzeba ich rozgryźć i zrozumieć aby wiedzieć jak działać xD

Nipepsi • 4 lata temu
Nie spokojnie ja to tylko dodałam od siebie z tym, że tak musi być po mojemu. Dziękuje bardzo, ja po prostu dziewczyny potrzebowałam się komuś wyżalić, bo dzisiaj mam ciężki dzień, a tez nie miałam komu to powiedzieć :) przepraszam też za spam :) Dziewczyny otworzyłyście mi oczy, a ja muszę i tak jeszcze na spokojnie przemyśleć i podjąć decyzje.

Anuusiaczeek • 4 lata temu
Od tego tu jesteśmy ❤️. Wspaniale społeczeństwo 🥰. Sama nie raz korzystałam z Waszych rad 😘. Czasem wydaje mi się , że lepiej wyżalić się osobą , które w cale nas nie znają . Pogląd na całość jest całkowicie inna , nawet jeżeli trzeba coś dokładniej wytłumaczyć . Po za tym dużo lżej robi się na sercu . Każda z nas , która się wypowiedziała w Twoim temacie dodała coś wartosciowego ❤️.

To moje pierwsze wyżalenie się gdzieś na forum 😊 zgadzam się z Tobą @Anuusiaczeek jestem tutaj od miesiąca i nie żałuje, że się pojawiłam, bo tak jak napisałaś jest tutaj wspaniałe społeczeństwo 🥰😍 Jeszcze raz dziękuje i wzięłam sobie to do serca ♥️

Anuusiaczeek
Anuusiaczeek
13.73k•4 lata temu
Nipepsi • 4 lata temu
Przestałam marzyć o zaręczynach... tzn może, aż tak nie myślałam o tym bardzo, ale po byciu w związku w którym jestem już prawie 5 lat przyszło mi pomyśleć o wspólnej przyszłości, a nawet porozmawiać wspólnie z chłopakiem. W tym roku zdążyłam się nawet bawić na dwóch weselach z czego jedno wesele, to było wesele mojego chłopaka brata. Nawet on będąc krócej w związku ze swoją żoną zdążył się oświadczyć i zrobić wesele, a my dalej stoimy. Po rozmowie w sumie nic nie wyszło często padały z jego strony jakieś niedopowiedzenia i miałam wrażenie, że też nie chciał poznać mojego zdania... przez ten czas zdążyłam sobie odpuścić to wszystko... nie czekam na to i w sumie nawet jakoś już mi się to nie widzi i to właśnie mnie przeraża czy to dalej ma sens ? Tak ogólnie na co dzień dogaduje się z partnerem i pożartować sobie można, problem jest przy poważnych sprawach. Przy ostatniej rozmowie nawet powiedziałam mu, że już na to nie czekam i jakoś nie sprawi mi to radości jaka powinna wyjść w ten wyjątkowy dzień...( Myślę, że teraz jakby to zrobił to tylko, żeby zadowolić rodzine, bo w końcu by już po takim czasie wypadało) .... to się tego nie spodziewał i nic z tym nie zrobił powiedział tylko, że w tym roku podobno chciał, ale już tego nie będzie.

Anuusiaczeek • 4 lata temu
Dosyć ciężka sytuacja . My ze swoim mamy staż prawie 6 lat. Nie jesteśmy zaręczeni . Wprost powiedziałam, że na razie nie chce ślubu, powiedziałam dlaczego i ten fakt został zaakceptowany. Z drugiej strony wiem jak mój M . mocno by chciał ślub - nie jakiś mega tylko taki dla nas . Jestem w stanie zrozumieć Twojego partnera chociażby dlatego, że mam inny na to pogląd . Nie naciskaj, nie wracaj do tematu, żyjcie szczęśliwie tak jak do tej pory . To jest poważna decyzja i być może nie czuje się jeszcze na to gotowy (?) .

Nipepsi • 4 lata temu
Bo generalnie bardziej chodziło mi o tą rozmowę o której nie ma u mnie, a u Ciebie była. Bardzo bym chciała zrozumieć swojego chłopaka, ale brakiem rozmowy mam nadzieje, że za daleko nie dojdziemy. Bo to też nie jest tak, że ja chce i tak ma być... właśnie chciałam i jego zdanie poznać. Chłop ma 27 lat to już nie jest dzieckiem, by mieć problem przy takich rozmowach, a szczególnie gdzie wie, że wolę szczerą prawdę nawet jakby to miało zaboleć niż uciekać od takich tematów.

Anuusiaczeek • 4 lata temu
Nie miałam na myśli tego "że tak ma być jak chcesz " - jeżeli tak to zrozumiałaś to przepraszam . Rozmowa to ciężki etap u faceta . Temat ślubu był u nas pierwszym takim tematem . Po 4 latach związku . Zawsze były te niedomówienia właśnie z braku rozmów - mój nie umiał i dalej ciężko mu to wychodzi . Poważne rozmowy wychodzą w tak nietypowych momentach , że później gdy je sobie kalkuluje to mam ochotę się śmiać . Wyczuj może właśnie taki nietypowy moment gdy będziesz pewna tego iż pociągnie rozmowę dalej . Faceci są jak duże dzieci - trzeba ich rozgryźć i zrozumieć aby wiedzieć jak działać xD

Nipepsi • 4 lata temu
Nie spokojnie ja to tylko dodałam od siebie z tym, że tak musi być po mojemu. Dziękuje bardzo, ja po prostu dziewczyny potrzebowałam się komuś wyżalić, bo dzisiaj mam ciężki dzień, a tez nie miałam komu to powiedzieć :) przepraszam też za spam :) Dziewczyny otworzyłyście mi oczy, a ja muszę i tak jeszcze na spokojnie przemyśleć i podjąć decyzje.

Od tego tu jesteśmy ❤️. Wspaniale społeczeństwo 🥰. Sama nie raz korzystałam z Waszych rad 😘. Czasem wydaje mi się , że lepiej wyżalić się osobą , które w cale nas nie znają . Pogląd na całość jest całkowicie inna , nawet jeżeli trzeba coś dokładniej wytłumaczyć . Po za tym dużo lżej robi się na sercu . Każda z nas , która się wypowiedziała w Twoim temacie dodała coś wartosciowego ❤️.

maktao
maktao
7.4k•4 lata temu
Nipepsi • 4 lata temu
Przestałam marzyć o zaręczynach... tzn może, aż tak nie myślałam o tym bardzo, ale po byciu w związku w którym jestem już prawie 5 lat przyszło mi pomyśleć o wspólnej przyszłości, a nawet porozmawiać wspólnie z chłopakiem. W tym roku zdążyłam się nawet bawić na dwóch weselach z czego jedno wesele, to było wesele mojego chłopaka brata. Nawet on będąc krócej w związku ze swoją żoną zdążył się oświadczyć i zrobić wesele, a my dalej stoimy. Po rozmowie w sumie nic nie wyszło często padały z jego strony jakieś niedopowiedzenia i miałam wrażenie, że też nie chciał poznać mojego zdania... przez ten czas zdążyłam sobie odpuścić to wszystko... nie czekam na to i w sumie nawet jakoś już mi się to nie widzi i to właśnie mnie przeraża czy to dalej ma sens ? Tak ogólnie na co dzień dogaduje się z partnerem i pożartować sobie można, problem jest przy poważnych sprawach. Przy ostatniej rozmowie nawet powiedziałam mu, że już na to nie czekam i jakoś nie sprawi mi to radości jaka powinna wyjść w ten wyjątkowy dzień...( Myślę, że teraz jakby to zrobił to tylko, żeby zadowolić rodzine, bo w końcu by już po takim czasie wypadało) .... to się tego nie spodziewał i nic z tym nie zrobił powiedział tylko, że w tym roku podobno chciał, ale już tego nie będzie.

Anuusiaczeek • 4 lata temu
Dosyć ciężka sytuacja . My ze swoim mamy staż prawie 6 lat. Nie jesteśmy zaręczeni . Wprost powiedziałam, że na razie nie chce ślubu, powiedziałam dlaczego i ten fakt został zaakceptowany. Z drugiej strony wiem jak mój M . mocno by chciał ślub - nie jakiś mega tylko taki dla nas . Jestem w stanie zrozumieć Twojego partnera chociażby dlatego, że mam inny na to pogląd . Nie naciskaj, nie wracaj do tematu, żyjcie szczęśliwie tak jak do tej pory . To jest poważna decyzja i być może nie czuje się jeszcze na to gotowy (?) .

Nipepsi • 4 lata temu
Bo generalnie bardziej chodziło mi o tą rozmowę o której nie ma u mnie, a u Ciebie była. Bardzo bym chciała zrozumieć swojego chłopaka, ale brakiem rozmowy mam nadzieje, że za daleko nie dojdziemy. Bo to też nie jest tak, że ja chce i tak ma być... właśnie chciałam i jego zdanie poznać. Chłop ma 27 lat to już nie jest dzieckiem, by mieć problem przy takich rozmowach, a szczególnie gdzie wie, że wolę szczerą prawdę nawet jakby to miało zaboleć niż uciekać od takich tematów.

maktao • 4 lata temu
*** Odpowiedż została usunięta. ***

Nipepsi • 4 lata temu
Może faktycznie coś w tym jest 🤔 dziękuje z całego serca za radę 💓 mam nadzieję, że jakoś się ułoży. Wiem też, że sama muszę podjąć jakąś decyzje. Jeszcze raz dziękuję bardzo, bo dzisiaj mam dzień przemyśleń, a nie miałam się do kogo z tym zwrócić 😉

Ja w momencie przemyśleń i otworzenia własnego umysłu, siebie na własne potrzeby, zerwałam zaręczyny.

Nipepsi
Nipepsi
28•4 lata temu
Nipepsi • 4 lata temu
Przestałam marzyć o zaręczynach... tzn może, aż tak nie myślałam o tym bardzo, ale po byciu w związku w którym jestem już prawie 5 lat przyszło mi pomyśleć o wspólnej przyszłości, a nawet porozmawiać wspólnie z chłopakiem. W tym roku zdążyłam się nawet bawić na dwóch weselach z czego jedno wesele, to było wesele mojego chłopaka brata. Nawet on będąc krócej w związku ze swoją żoną zdążył się oświadczyć i zrobić wesele, a my dalej stoimy. Po rozmowie w sumie nic nie wyszło często padały z jego strony jakieś niedopowiedzenia i miałam wrażenie, że też nie chciał poznać mojego zdania... przez ten czas zdążyłam sobie odpuścić to wszystko... nie czekam na to i w sumie nawet jakoś już mi się to nie widzi i to właśnie mnie przeraża czy to dalej ma sens ? Tak ogólnie na co dzień dogaduje się z partnerem i pożartować sobie można, problem jest przy poważnych sprawach. Przy ostatniej rozmowie nawet powiedziałam mu, że już na to nie czekam i jakoś nie sprawi mi to radości jaka powinna wyjść w ten wyjątkowy dzień...( Myślę, że teraz jakby to zrobił to tylko, żeby zadowolić rodzine, bo w końcu by już po takim czasie wypadało) .... to się tego nie spodziewał i nic z tym nie zrobił powiedział tylko, że w tym roku podobno chciał, ale już tego nie będzie.

Anuusiaczeek • 4 lata temu
Dosyć ciężka sytuacja . My ze swoim mamy staż prawie 6 lat. Nie jesteśmy zaręczeni . Wprost powiedziałam, że na razie nie chce ślubu, powiedziałam dlaczego i ten fakt został zaakceptowany. Z drugiej strony wiem jak mój M . mocno by chciał ślub - nie jakiś mega tylko taki dla nas . Jestem w stanie zrozumieć Twojego partnera chociażby dlatego, że mam inny na to pogląd . Nie naciskaj, nie wracaj do tematu, żyjcie szczęśliwie tak jak do tej pory . To jest poważna decyzja i być może nie czuje się jeszcze na to gotowy (?) .

Nipepsi • 4 lata temu
Bo generalnie bardziej chodziło mi o tą rozmowę o której nie ma u mnie, a u Ciebie była. Bardzo bym chciała zrozumieć swojego chłopaka, ale brakiem rozmowy mam nadzieje, że za daleko nie dojdziemy. Bo to też nie jest tak, że ja chce i tak ma być... właśnie chciałam i jego zdanie poznać. Chłop ma 27 lat to już nie jest dzieckiem, by mieć problem przy takich rozmowach, a szczególnie gdzie wie, że wolę szczerą prawdę nawet jakby to miało zaboleć niż uciekać od takich tematów.

Anuusiaczeek • 4 lata temu
Nie miałam na myśli tego "że tak ma być jak chcesz " - jeżeli tak to zrozumiałaś to przepraszam . Rozmowa to ciężki etap u faceta . Temat ślubu był u nas pierwszym takim tematem . Po 4 latach związku . Zawsze były te niedomówienia właśnie z braku rozmów - mój nie umiał i dalej ciężko mu to wychodzi . Poważne rozmowy wychodzą w tak nietypowych momentach , że później gdy je sobie kalkuluje to mam ochotę się śmiać . Wyczuj może właśnie taki nietypowy moment gdy będziesz pewna tego iż pociągnie rozmowę dalej . Faceci są jak duże dzieci - trzeba ich rozgryźć i zrozumieć aby wiedzieć jak działać xD

Nie spokojnie ja to tylko dodałam od siebie z tym, że tak musi być po mojemu. Dziękuje bardzo, ja po prostu dziewczyny potrzebowałam się komuś wyżalić, bo dzisiaj mam ciężki dzień, a tez nie miałam komu to powiedzieć przepraszam też za spam Dziewczyny otworzyłyście mi oczy, a ja muszę i tak jeszcze na spokojnie przemyśleć i podjąć decyzje.

Nipepsi
Nipepsi
28•4 lata temu
Nipepsi • 4 lata temu
Przestałam marzyć o zaręczynach... tzn może, aż tak nie myślałam o tym bardzo, ale po byciu w związku w którym jestem już prawie 5 lat przyszło mi pomyśleć o wspólnej przyszłości, a nawet porozmawiać wspólnie z chłopakiem. W tym roku zdążyłam się nawet bawić na dwóch weselach z czego jedno wesele, to było wesele mojego chłopaka brata. Nawet on będąc krócej w związku ze swoją żoną zdążył się oświadczyć i zrobić wesele, a my dalej stoimy. Po rozmowie w sumie nic nie wyszło często padały z jego strony jakieś niedopowiedzenia i miałam wrażenie, że też nie chciał poznać mojego zdania... przez ten czas zdążyłam sobie odpuścić to wszystko... nie czekam na to i w sumie nawet jakoś już mi się to nie widzi i to właśnie mnie przeraża czy to dalej ma sens ? Tak ogólnie na co dzień dogaduje się z partnerem i pożartować sobie można, problem jest przy poważnych sprawach. Przy ostatniej rozmowie nawet powiedziałam mu, że już na to nie czekam i jakoś nie sprawi mi to radości jaka powinna wyjść w ten wyjątkowy dzień...( Myślę, że teraz jakby to zrobił to tylko, żeby zadowolić rodzine, bo w końcu by już po takim czasie wypadało) .... to się tego nie spodziewał i nic z tym nie zrobił powiedział tylko, że w tym roku podobno chciał, ale już tego nie będzie.

Anuusiaczeek • 4 lata temu
Dosyć ciężka sytuacja . My ze swoim mamy staż prawie 6 lat. Nie jesteśmy zaręczeni . Wprost powiedziałam, że na razie nie chce ślubu, powiedziałam dlaczego i ten fakt został zaakceptowany. Z drugiej strony wiem jak mój M . mocno by chciał ślub - nie jakiś mega tylko taki dla nas . Jestem w stanie zrozumieć Twojego partnera chociażby dlatego, że mam inny na to pogląd . Nie naciskaj, nie wracaj do tematu, żyjcie szczęśliwie tak jak do tej pory . To jest poważna decyzja i być może nie czuje się jeszcze na to gotowy (?) .

Nipepsi • 4 lata temu
Bo generalnie bardziej chodziło mi o tą rozmowę o której nie ma u mnie, a u Ciebie była. Bardzo bym chciała zrozumieć swojego chłopaka, ale brakiem rozmowy mam nadzieje, że za daleko nie dojdziemy. Bo to też nie jest tak, że ja chce i tak ma być... właśnie chciałam i jego zdanie poznać. Chłop ma 27 lat to już nie jest dzieckiem, by mieć problem przy takich rozmowach, a szczególnie gdzie wie, że wolę szczerą prawdę nawet jakby to miało zaboleć niż uciekać od takich tematów.

maktao • 4 lata temu
*** Odpowiedż została usunięta. ***

Może faktycznie coś w tym jest 🤔 dziękuje z całego serca za radę 💓 mam nadzieję, że jakoś się ułoży. Wiem też, że sama muszę podjąć jakąś decyzje. Jeszcze raz dziękuję bardzo, bo dzisiaj mam dzień przemyśleń, a nie miałam się do kogo z tym zwrócić 😉

Dell
Dell
4.93k•4 lata temu

Jestem dzisiaj totalnie bez życia. Miałam jechać na zakupy, a nie udało mi się wstać z łóżka przed 11, cały dzień leje, więc w ogóle nie wychodzę dzisiaj z domu ;/

rena442
rena442
4.13k•4 lata temu
Nipepsi • 4 lata temu
Przestałam marzyć o zaręczynach... tzn może, aż tak nie myślałam o tym bardzo, ale po byciu w związku w którym jestem już prawie 5 lat przyszło mi pomyśleć o wspólnej przyszłości, a nawet porozmawiać wspólnie z chłopakiem. W tym roku zdążyłam się nawet bawić na dwóch weselach z czego jedno wesele, to było wesele mojego chłopaka brata. Nawet on będąc krócej w związku ze swoją żoną zdążył się oświadczyć i zrobić wesele, a my dalej stoimy. Po rozmowie w sumie nic nie wyszło często padały z jego strony jakieś niedopowiedzenia i miałam wrażenie, że też nie chciał poznać mojego zdania... przez ten czas zdążyłam sobie odpuścić to wszystko... nie czekam na to i w sumie nawet jakoś już mi się to nie widzi i to właśnie mnie przeraża czy to dalej ma sens ? Tak ogólnie na co dzień dogaduje się z partnerem i pożartować sobie można, problem jest przy poważnych sprawach. Przy ostatniej rozmowie nawet powiedziałam mu, że już na to nie czekam i jakoś nie sprawi mi to radości jaka powinna wyjść w ten wyjątkowy dzień...( Myślę, że teraz jakby to zrobił to tylko, żeby zadowolić rodzine, bo w końcu by już po takim czasie wypadało) .... to się tego nie spodziewał i nic z tym nie zrobił powiedział tylko, że w tym roku podobno chciał, ale już tego nie będzie.

Anuusiaczeek • 4 lata temu
Dosyć ciężka sytuacja . My ze swoim mamy staż prawie 6 lat. Nie jesteśmy zaręczeni . Wprost powiedziałam, że na razie nie chce ślubu, powiedziałam dlaczego i ten fakt został zaakceptowany. Z drugiej strony wiem jak mój M . mocno by chciał ślub - nie jakiś mega tylko taki dla nas . Jestem w stanie zrozumieć Twojego partnera chociażby dlatego, że mam inny na to pogląd . Nie naciskaj, nie wracaj do tematu, żyjcie szczęśliwie tak jak do tej pory . To jest poważna decyzja i być może nie czuje się jeszcze na to gotowy (?) .

Nipepsi • 4 lata temu
Bo generalnie bardziej chodziło mi o tą rozmowę o której nie ma u mnie, a u Ciebie była. Bardzo bym chciała zrozumieć swojego chłopaka, ale brakiem rozmowy mam nadzieje, że za daleko nie dojdziemy. Bo to też nie jest tak, że ja chce i tak ma być... właśnie chciałam i jego zdanie poznać. Chłop ma 27 lat to już nie jest dzieckiem, by mieć problem przy takich rozmowach, a szczególnie gdzie wie, że wolę szczerą prawdę nawet jakby to miało zaboleć niż uciekać od takich tematów.

maktao • 4 lata temu
*** Odpowiedż została usunięta. ***

Pełna zgodna. Tutaj nie ma dobrej i złej drogi - obie są dobre, po prostu różnią się od siebie i oboje macie prawo do posiadania innych potrzeb . Swoją drogą czy kiedykolwiek o tym z nim gadałaś? Jakoś na początku znajomości? Tego typu rzeczy warto sprawdzić na samym początku - czy ktoś chce dzieci, ślubu, czy jest wierzący, jakie ma poglądy itd - dla mnie to absolutny priorytet, nie wyobrażam sobie angażować się w relację z kimś kto ma odmienne poglądy w kluczowych dla mnie sprawach

Anuusiaczeek
Anuusiaczeek
13.73k•4 lata temu
Nipepsi • 4 lata temu
Przestałam marzyć o zaręczynach... tzn może, aż tak nie myślałam o tym bardzo, ale po byciu w związku w którym jestem już prawie 5 lat przyszło mi pomyśleć o wspólnej przyszłości, a nawet porozmawiać wspólnie z chłopakiem. W tym roku zdążyłam się nawet bawić na dwóch weselach z czego jedno wesele, to było wesele mojego chłopaka brata. Nawet on będąc krócej w związku ze swoją żoną zdążył się oświadczyć i zrobić wesele, a my dalej stoimy. Po rozmowie w sumie nic nie wyszło często padały z jego strony jakieś niedopowiedzenia i miałam wrażenie, że też nie chciał poznać mojego zdania... przez ten czas zdążyłam sobie odpuścić to wszystko... nie czekam na to i w sumie nawet jakoś już mi się to nie widzi i to właśnie mnie przeraża czy to dalej ma sens ? Tak ogólnie na co dzień dogaduje się z partnerem i pożartować sobie można, problem jest przy poważnych sprawach. Przy ostatniej rozmowie nawet powiedziałam mu, że już na to nie czekam i jakoś nie sprawi mi to radości jaka powinna wyjść w ten wyjątkowy dzień...( Myślę, że teraz jakby to zrobił to tylko, żeby zadowolić rodzine, bo w końcu by już po takim czasie wypadało) .... to się tego nie spodziewał i nic z tym nie zrobił powiedział tylko, że w tym roku podobno chciał, ale już tego nie będzie.

Anuusiaczeek • 4 lata temu
Dosyć ciężka sytuacja . My ze swoim mamy staż prawie 6 lat. Nie jesteśmy zaręczeni . Wprost powiedziałam, że na razie nie chce ślubu, powiedziałam dlaczego i ten fakt został zaakceptowany. Z drugiej strony wiem jak mój M . mocno by chciał ślub - nie jakiś mega tylko taki dla nas . Jestem w stanie zrozumieć Twojego partnera chociażby dlatego, że mam inny na to pogląd . Nie naciskaj, nie wracaj do tematu, żyjcie szczęśliwie tak jak do tej pory . To jest poważna decyzja i być może nie czuje się jeszcze na to gotowy (?) .

Nipepsi • 4 lata temu
Bo generalnie bardziej chodziło mi o tą rozmowę o której nie ma u mnie, a u Ciebie była. Bardzo bym chciała zrozumieć swojego chłopaka, ale brakiem rozmowy mam nadzieje, że za daleko nie dojdziemy. Bo to też nie jest tak, że ja chce i tak ma być... właśnie chciałam i jego zdanie poznać. Chłop ma 27 lat to już nie jest dzieckiem, by mieć problem przy takich rozmowach, a szczególnie gdzie wie, że wolę szczerą prawdę nawet jakby to miało zaboleć niż uciekać od takich tematów.

Nie miałam na myśli tego "że tak ma być jak chcesz " - jeżeli tak to zrozumiałaś to przepraszam . Rozmowa to ciężki etap u faceta .
Temat ślubu był u nas pierwszym takim tematem . Po 4 latach związku . Zawsze były te niedomówienia właśnie z braku rozmów - mój nie umiał i dalej ciężko mu to wychodzi .
Poważne rozmowy wychodzą w tak nietypowych momentach , że później gdy je sobie kalkuluje to mam ochotę się śmiać .
Wyczuj może właśnie taki nietypowy moment gdy będziesz pewna tego iż pociągnie rozmowę dalej .
Faceci są jak duże dzieci - trzeba ich rozgryźć i zrozumieć aby wiedzieć jak działać

1 1394 1395 1396 2920
albo dołącz do nas i udzielaj się na forum.