Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 1395 / 2920
Wiesz co kochana, rozmawiałam, ale wyjaśniono mi właśnie, że to przez to, że jest dużo roboty i taka jest specyfika pracy w biurze.... no nie wiem Tylko powtarzają, że oczekują samodzielności - ok, mogę być samodzielna, ale po wdrożeniu i szkoleniach, które mi obiecano... a na razie zostaję sama z tematami, które są dla mnie dosłownie czarną magią i cała odpowiedzialność idzie na mnie. Przez to tylko się denerwuje, stresuje i płaczę w domu.
A nie da się z kimś pogadać, żeby wyjaśnił co i jak, że obiecano ci na początku przyuczenie, a zwalono na ciebie całą masę pracy, o której nie masz pojęcia, bo nikt Ci nie wytłumaczył co i jak? Pamiętam jak miałam staż w gminie to też miało mi zostać wszystko pokazane, a tak naprawdę pozostawiono mnie samą sobie, a potem milion pretensji, że coś nie jest zrobione, albo, że są jakieś błędy. A tak naprawdę jako stażystka nie powinnam tam robić większości rzeczy, a odwalałam robotę za kilku pracowników, w dodatki zrobiono że mnie jeszcze sekretarkę... Już nie wspominając o tym, że jeszcze rano kawusia musiała być zrobiona 🥴
Ja mam zamiar zrezygnować, bo w życiu nie miałam tyle stresu, a w taki sposób też nic się nie nauczę... Znam siebie i wiem, że nie tędy droga.
Nienawidzę, kiedy nie wiem na czym stoję nawet w znajomości, a tym bardziej, jeśli chodzi o coś więcej... Mam ochotę zerwać kontakt z niektórymi osobami albo odpocząć przez jakiś czas i chyba tak zrobię, bo mam dość niedojrzałych relacji
z fachowcami tak jest, ja czekam drugi miesiąc, wpłacona tylko mikro zaliczka. O dziwo jest ciągły kontakt, a jego tłumaczenie trzyma się kupy, nie kłamie, ale i tak to jest denerwujące Całe szczęście my sami fundujemy sobie remont, bo takie gadanie by mnie tez doprowadzało do szewskiej pasji...
Pofarbowałam odrosty i znowu straciłam troche włosów. A tak malutko ich już mam 😔
Rozumiem cię dobrze. Też, gdy poszłam na staż to nie po to, żeby się uczyć tylko zaraz zostałam sama zestresowana i różne przygody się wtedy działy.. Ale tobie obiecali co innego i nie wywiązali się nawet. Tak się nie robi. Oby się ułożyło wszystko w pracy u ciebie 😊
Ja ponarzekam na moją obecną pracę Po 2 tygodniach zostało na mnie zrzucone tyle obowiązków, że nie daje rady. Miałam być do przyuczenia, mieli mnie uczyć od 0, a tak naprawdę zostawili mnie samą... na zasadzie "domyśl się", "poszukaj sobie"... ja wiem, że to nie szkoła, że nikt nie będzie mnie prowadził za rękę, ale ja tak naprawdę nie miałam nawet typowego szkolenia stanowiskowego... a obiecywano mi takie oraz wprowadzenie w podstawy, tylko jakieś pierdoły o dokumentach w firmie lub RODO... to jak mam podejmować samodzielnie obowiązki? Nie daję już rady. Ostatnio wróciłam do domu popłakana, bo były pretensje do mnie, że nie ogarnęłam jednej sprawy, a ja po prostu nie wiedziałam, że mam to zrobić...
Dokładnie . Po co dawać i gderać ?? Osobiście oddałbym te pieniądze i wolała żyć tak jak jest teraz - na prawdę. Z mamą mieszkałyśmy w gołych ścianach , połowa domu w ogóle nie wylana . Toaleta była, kran był . Wolalysmy to niż narzekanie innych pod podobnym kontem .
Trzymam kciuki aby wszystko szybko się poukładało i życzę duzo cierpliwości - niestety do takiego podejścia trzeba .
na mnie takie zachowanie tak źle działa... skoro chcą wam dać pieniądze, to niech wam pozwolą ogarnać tą sprawę samym, a nie, że dali a potem wypominają czemu jest tak a nie inaczej i dają do zrozumienia że to ich pieniądze więc ma być jak chcą........
Remont się ciągnie a wszyscy fachowcy mają nas gdzieś 🙄
Najgorsze w tym wszystkim jest to pie*dololo rodziców 🤦♀️ że nie przyszedł bo już mu całość zapłaciliśmy (ale jakbyśmy mu nie zapłacili to nie rozumieją, że też by nie przyszedł).
Na nic moje gadanie, że z poprzednim fachowcem tak było, że ja mu do końca nie zapłaciłam a on już później nigdy nie przyszedł bo się zaczął migać od dokończenia tego co z nim ustaliłam. I do dziś mu kasę wiszę.
Te ciągle pytania - kiedy nam to zrobią? Czy już coś wiemy? Gadanie, że nam dają kasę a nic nie jest dokończone... Tylko kasa leży i czeka aż się fachowiec jeden z drugim ogarnie...
Na prawdę nie mam już siły tego słuchać... Ręce opadają a mi się chce płakać...
To moje pierwsze wyżalenie się gdzieś na forum 😊 zgadzam się z Tobą @Anuusiaczeek jestem tutaj od miesiąca i nie żałuje, że się pojawiłam, bo tak jak napisałaś jest tutaj wspaniałe społeczeństwo 🥰😍 Jeszcze raz dziękuje i wzięłam sobie to do serca ♥️
Od tego tu jesteśmy ❤️. Wspaniale społeczeństwo 🥰. Sama nie raz korzystałam z Waszych rad 😘. Czasem wydaje mi się , że lepiej wyżalić się osobą , które w cale nas nie znają . Pogląd na całość jest całkowicie inna , nawet jeżeli trzeba coś dokładniej wytłumaczyć . Po za tym dużo lżej robi się na sercu . Każda z nas , która się wypowiedziała w Twoim temacie dodała coś wartosciowego ❤️.
Ja w momencie przemyśleń i otworzenia własnego umysłu, siebie na własne potrzeby, zerwałam zaręczyny.
Nie spokojnie ja to tylko dodałam od siebie z tym, że tak musi być po mojemu. Dziękuje bardzo, ja po prostu dziewczyny potrzebowałam się komuś wyżalić, bo dzisiaj mam ciężki dzień, a tez nie miałam komu to powiedzieć przepraszam też za spam Dziewczyny otworzyłyście mi oczy, a ja muszę i tak jeszcze na spokojnie przemyśleć i podjąć decyzje.
Może faktycznie coś w tym jest 🤔 dziękuje z całego serca za radę 💓 mam nadzieję, że jakoś się ułoży. Wiem też, że sama muszę podjąć jakąś decyzje. Jeszcze raz dziękuję bardzo, bo dzisiaj mam dzień przemyśleń, a nie miałam się do kogo z tym zwrócić 😉
Jestem dzisiaj totalnie bez życia. Miałam jechać na zakupy, a nie udało mi się wstać z łóżka przed 11, cały dzień leje, więc w ogóle nie wychodzę dzisiaj z domu ;/
Pełna zgodna. Tutaj nie ma dobrej i złej drogi - obie są dobre, po prostu różnią się od siebie i oboje macie prawo do posiadania innych potrzeb . Swoją drogą czy kiedykolwiek o tym z nim gadałaś? Jakoś na początku znajomości? Tego typu rzeczy warto sprawdzić na samym początku - czy ktoś chce dzieci, ślubu, czy jest wierzący, jakie ma poglądy itd - dla mnie to absolutny priorytet, nie wyobrażam sobie angażować się w relację z kimś kto ma odmienne poglądy w kluczowych dla mnie sprawach
Nie miałam na myśli tego "że tak ma być jak chcesz " - jeżeli tak to zrozumiałaś to przepraszam . Rozmowa to ciężki etap u faceta .
Temat ślubu był u nas pierwszym takim tematem . Po 4 latach związku . Zawsze były te niedomówienia właśnie z braku rozmów - mój nie umiał i dalej ciężko mu to wychodzi .
Poważne rozmowy wychodzą w tak nietypowych momentach , że później gdy je sobie kalkuluje to mam ochotę się śmiać .
Wyczuj może właśnie taki nietypowy moment gdy będziesz pewna tego iż pociągnie rozmowę dalej .
Faceci są jak duże dzieci - trzeba ich rozgryźć i zrozumieć aby wiedzieć jak działać