Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 2087 / 2894
Od trzech dni usiłuje się zalogować do presetto, pisałam w tej sprawie do DC ale nic nie pomogło, a czasu do końca konkursu coraz mniej
To jest najgorsze, moje tez kopały i najchętniej to spały w poprzek. A teraz są już całkiem duże i czasem tęsknię, żeby mnie pokopały.
No wychodzi na to, że kocham dzieci bardziej niż męża. Zgadzam się z tobą, że zasady muszą być i to rodzice rządzą w domu. Ale to rodzice są dla dzieci, a nie na odwrót. Jeśli dziecko ma potrzeby to Ty musisz na nie odpowiedzieć, a nie wymagać aby maluch się dostosował.
Jedzenie nie powinno wywoływać wyrzutów sumienia dziewczyny. Jak wolicie zdrowszą wersję to kupcie sobie na przykład pączka pieczonego czy bez dużej ilości lukru.
Ja zamierzam dziś zjeść kilka super tłustych pączków i szczerze mówiąc mam gdzieś ile mają kalorii. Przecież nie jem w ten sposób codziennie, więc magicznie po jednym dniu nie przytyję.
Dokładnie! Mój mąż na dziś zażyczył sobie chrust, więc upiekłam i to był jedno z jego lepszych życzeń - wyszedł przepyszny! A robiłam pierwszy raz
I w ogóle ta presja, że PRZECIEŻ DZISIAJ ŚWIĘTO. Jakby pączki były dostępne tylko raz w roku i człowiek czekał specjalnie na 16.02, żeby móc zjeść
Ja tam nie czuję żadnej presji. Fajna tradycja i tyle. Jak ktoś na co dzień nie je takich rzeczy to jest fajna okazja żeby zjeść coś specjalnego. Na co dzień w większości cukierni nie ma pączków w takich fajnych smakach jak dziś.
Ale rodzice też mają jakieś potrzeby, prawda? Związek też ma jakieś potrzeby, prawda? Byłam bardzo długi czas opiekunką, widziałam związki, w których każdy z rodziców śpi osobno, bo jedno śpi z dzieckiem. Między nimi nie było żadnych więzi... żadnych, naprawdę. Ich rozmowy to jedynie czy dziecko w nocy spało, piło mleko i robiło w pampersa. Zero bliskości, buziaka na do widzenia czy przytulenia, bo spanie z dzieckiem skutecznie oduczyło ich bliskości partnera... Nie wiem jak można sobie to robić na własne życzenie.
Nie rozumiem stwierdzenia "Ale to rodzice są dla dzieci, a nie na odwrót." Czy to oznacza, że mając dziecko rodzice muszą się poświęcać dla jego potrzeb zapominając o swoich własnych?
Czy dla potrzeb dziecka mam wywalić z sypialni swojego męża i kazać mu spać miesiące/lata w salonie? No chyba nie na tym polega zaspokajanie potrzeb dziecka wg mnie.
Zaspokajanie potrzeb dziecka, w tym wypadku potrzeby bliskości, czułości, przytulania można zaspokoić w dzień, wieczorem przy usypianiu. Noc służy do spania. My w swoim domu mamy m. in. takie zasady: w nocy każdy śpi w swoim łóżku. I tak jest od 10 lat, odkąd na świecie pojawiła się Młoda. I na szczęście ani ona na tym nie ucierpiała ani mąż. Dziecko zrozumiało, DOSTOSOWAŁO się do naszych zasad i ani trochę na tym nie ucierpiało, że śpi w swoim łóżku. A i mąż jest zadowolony bo normalnie się wysypia a nie w nogach.
PS. Wszystkie potrzeby Młodej odkąd się urodziła są zaspokajane.
Fajna dyskusja się z tego wywiązała
No to ja mam właśnie tak, że jak w ciągu roku zachce mi się pączka to kupię i zjem widziałam, że na fejsie dużo cukierniczek od tortów ma dzisiaj specjalne oferty na pączki i to na pewno smakówa, bo pojawiają się kokosowe, banoffee, itp, ale za 4 pączki liczą sobie 44 złote, moja wewnętrzna cebula takie coś odpuszcza, ale rozumiem, że ktoś kupi i zje ze smakiem nie żałując. Jestem ciekawa, czy w piekarniach są też inne smaki oprócz tradycyjnego z marmoladą, bitą śmietaną czy czekoladą, ale od lat w Tłusty Czwartek nie byłam w piekarni ale np w wielu miastach jest Manufaktura Pączków czy jakoś tak i też w ciągu roku można tam dostać takie pyszności jak burgery pączkowe itp.
Mnie to trochę przeraża i nie wiem skąd to się bierze, ale też to niestety często obserwuję. Traktowanie faceta jak psa (skoro śpi w nogach albo na kanapie) nie mieści mi się w głowie.
Ja też nie czuję presji, na co dzień nie jem pączków, więc tego dnia mam ochotę, to jem
Mnie przeraziła promka Lidla: 0,29 zł za pączka przy zakupie 24 sztuk. One pewnie są tak chemiczne, że świecą w ciemności. Przecież normalny pączek dziś kosztuje 3-5 zł. Więc jakim cudem oni sprzedają za 29 groszy i na tym zarabiają?
Mnie przeraża jakbym miała kupić te 24 sztuki I niby miałabym zjeść to sama czy z partnerem na pół? No way! Wolę zjeść jednego prawdziwego pączka.
Nie wiem, ja za tymi nie przepadam właśnie dlatego, że smakują dość sztucznie. Mój facet je lubi, ale w tym roku za moją namową wziął jednak parę lepszych. Mimo wszystko schodzą jak ciepłe bułeczki, bo przede mną Pani brała chyba 8 takich całych opakowań.
Choć nie ukrywam, u mnie w domu się je czasem jadło jak byłam młodsza i zjadałam ze smakiem, bo lepszy taki pączek niż żaden.
Oddech mi skrzypi jak nienaoliwione drzwiczki. Na 17 mam lekarza, bo ledwo noc przeżyłam
Sztuczne czy nie, są przepyszne według mnie Ale skład faktycznie mają "niezły" Co roku w Lidlu kupuję z siostrą. Są puszyste, a nadzienie mają najlepsze jak dla mnie - wieloowocowe, bo te różane w ogóle mi nie smakują
Dla mnie to ważne, bo cały rok pączki dla mnie nie istnieją, a w tłusty czwartek (swoją drogą, to zwyczaj, wystarczy pisać małą literą, moze komus to pomoże) mi odwala.