Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 2041 / 2894
Tyle dzisiaj słodyczy dojadlam ze aż mnie brzuch boli... I wyrzuty sumienia też 🥺🤦
Jeden dzień i nie więcej a będzie dobrze,wypij dużo mięty pomaga na trawienie
Chyba tak zrobię i musze wprowadzić od jutra detox od słodyczy 🙈 palenie rzuciłam to i słodycze też się uda (mam nadzieję🤣)
Ja tam się nie wymądrzam, bo specjalistą nie jestem, ale u mnie najlepiej zawsze wychodzić detoks od słodyczy na zasadzie "mam ochotę na raffaello to zjem JEDNO raffaello, a nie paczkę" przy każdym podejściu "od jutra nie jem słodyczy" po dwóch tygodniach zajadałam się nimi do porzygu
Palenie też rzucałam i zdecydowanie łatwiej mi poszło, niż porzucenie słodyczy
Tu jest bardzo ciekawa sytuacja. Nie będę się publicznie wypowiadać. Raz już ktoś tam zadzwonił to poszło na nas, nawet nie wiemy o co chodzi 🤣🤣🤣🤣 zagryzam zęby lub puszczam starą poczciwą Diore na cały regulator działa 😂
Ja tak mam od kilku tygodni... Już nawet nie chodzi o słodycze, a ogólnie o jedzenie 🤣🤣🤣odstawiłam papierochy tak jak Ty. dopiero zaczyna mi się wszystko normować ale "udało mi się na puchnąć " 😂😂😂 dasz radę ❤️
Nie jestem w stanie zjeść jednego Rafaello. Nie ma opcji. Ogólnie nie jem słodyczy wybitnie dużo, ale mam takie napady. I wtedy paczka Rafaello jest idealna hahaha Np. mój mąż może utworzyć chipsy, zjeść kilka, zamknąć, wrócić do nich na drugi dzień. U mnie nie ma takiej opcji.
Ej dokładnie! Znam to non stop chodzę i szukam czegoś co bym mogła zjeść 🤦 a potem jestem taka zła na samą siebie 🙈 dzięki Kochana, mam taką nadzieję 😘❤️
Hahaha no mój sposób to po prostu nie kupować. Jak nie mam w domu, to nie zjem. Ostatnio zamiast słodkiego kupiłam na czarną godzinę migdały.
Też bym tak robiła... Niestety mój chłop rowniez uwielbia słodycze i zawsze cos w tej szafce musi byc. Na dodatek dziadkowie często mojej córce też kupują cos słodkiego... co później ląduje w moim brzuszku 😆 Tyle razy mówiłam żeby nic nie przynosili a tu jak grochem o ścianę...
Okej, to większy problem. 😂 U nas rzadko jest coś słodkiego, ewentualnie po urodzinach i po świętach, właśnie Rafaello.
Ty z siłownią a ja z rowerkiem stacjonarnym... Nie mogłam zejść po schodach 🤦
U mnie niestety jest tak, że ile raz obiecujemy sobie z mężem, że koniec ze słodyczami, chipsami i itp. to jak przychodzi weekend i nigdzie nie jedziemy to zaczyna się poszukiwanie chociażby malutkiego skarwka czekolady. Jak kończę zmianę np. w sobotę i wracam do domu to już w progu słyszę męża (jak dosłownie małe dziecko) "kupiłaś może coś dobrego na wieczór" 🤦
Hahaha dokładnie! 🤣 W ogóle ja pamiętam, że przed ciąża nie lubiłam słodyczy, rzadko kiedy po nie sięgałam, musiało mnie totalnie "najść". A teraz to ja nie wiem, to hormony czy co? 🙈😆
Hahahaha brzmi znajomo 🤣🤣🤣 to mnie dzisiaj teściowa przyniosła takie małe kuleczkowe ciasteczka w czekoladzie. To jest dopiero zaraza. Jak miałam to poprzednio to cały czas podjadałam. Bo to takie malutkie i dobre 🙈
Prawie 35 km interwałem tak pedałowałam przez godzinę bałam się że rowerek się rozpadnie aż mój mąż przyszedł dwa razy sprawdzić co wyprawiam