Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 1991 / 2895
A ja Cię rozumiem. I to bardzo dobrze. Najpierw w moim życiu był ojciec alkoholik. Później - ojczym sadysta. A na koniec dziadek alkoholik. Dzieciństwa nie miałam, nie mam z nimi żadnych dobrych wspomnień prócz kilku blizn na ciele i wielu na psychice. Jeśli będziesz chciała kiedyś pogadać - napisz
Tak, zawsze dostaje wcześniej a tu taka niespodzianka to tylko pozazdrościć 🙊
Wczoraj na chorobowym czułam się już lepiej, więc dziś przyszłam do pracy, ale już wcale mi lepiej nie jest, zdycham znowu 😥😥
Ode mnie każdy teraz dookoła jest chory…. I to z temperatura nagle z minuty na minutę …
Dzisiaj przy hotelowym śniadaniu poleciało all I want for Christmas i niestety pękłam, myślałam ze jak ucieknę od świąt daleko to one mnie nie dogonią, ale się myliłam 😞 kiedyś kochałam święta, w moim rodzinnym domu były piękne, kolorowe, głośne, babcia zarządzała w kuchni, dziadek puszczał świąteczne piosenki, dekorował dom, rodzice ubierali choinkę, byliśmy szczęśliwi, od trzech lat święta to dla mnie zło konieczne, udaje ze ich nie ma, nie ubieramy choinki, w tym roku uciekliśmy w ciepłe kraje, jest naprawdę fajnie ale oddałbym to wszystko za jeszcze jedne święta z dziadkami, bez smutku… w tym roku to wszystko boli jeszcze mocniej bo to pierwsze święta naszego syna a życie potoczyło się tak nieprzewidywalnie.
Dlatego dziewczyny życzę wam pięknych świąt w gronie tych których kochacie, chłoncie każda chwile i każde wspomnienie bo czasu się nie wróci
Odkąd wczoraj w pracy rozbolała mnie głowa, to boli mnie do tej pory, mimo leków. Nie jest to zbyt pomocne przy tej ilości roboty, którą dziś z mamą mamy do zrobienia. Dobrze, że większość już za nami.
Dziś jest wigilia, nie znosze tego dnia. W sumie jak i wiekszości świąt. Ja tego nie rozumiem. Moja babcia nie rozmawia ze mną vcały rok, kłóci się i wyzywa na mnie, a przychodzi wigilia to mam siedzieć z nią przy jednym stole?! Paranoja, wolę sama posiedzieć w pokoju niż brać udizał w tym cyrku
Też tak mam co do tego dnia, a najbardziej nienawidzę dzielenia się opłatkiem, tylko czekam, aż na stałe wyprowadzę się z domu i będę mogła po prostu tego unikać.
Narzekam, bo święta w tym roku są dla mnie mocno smutne i w ogóle mnie nie cieszą, to na dokładkę okropnie boli mnie głowa
To ja mam podobnie tak jak wy. Niedoleczona choroba, praktycznie nie ruszałam się z kanapy To pierwsze takie smutne i chorobliwe święta... Żeby nie mama to by nie było co jeść.
Też nienawidzę opłatka! Nigdy nie wiem co mówić. Nie lubię też być jakoś dotykana, więc te przytulenia, buziaczki. No nie
Ja od czasów pandemii wprowadziłam w moim domu rodzinnym nowy zwyczaj - jedna osoba sklada ogólne życzenia (czyli ja ), każdy sobie łamie opłatek i gotowe. Też mnie męczyły te życzenia, co roku to samo, co roku słuchanie a to o ślubie, a to o dziecku. Nowa tradycja się przyjęła, wszyscy zadowoleni.
U nas na szczęście zawsze tak wyglądało składanie życzeń. Zawsze była mowa, żeby życzenia składała osoba najstarsza z nas, czyli babcia, ale ona zawsze mówiła mojej mamie, żeby to ona coś powiedziała. I tak już zostało, że mama składa wszystkim życzenia 😊. Czasem ktoś coś dorzuci i tyle 😉 Też się nie ściskamy ani nie całujemy, każdy przełamie sobie opłatek, i to wystarczy.
Właśnie odwoziłam moich dziadków z wigilii i tyle strachu się najadłam... Sarny wybiegły mi na drogę
To moje drugie święta bez mojej mamy i tak pusto jest 😔
W ogóle nie czuje tych świat, a zawsze były moimi ulubionymi....