Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 1957 / 2896
jestem tak wypompowana ostatnio żyje od weekendu do weekendu, taki młyn w pracy, że w tygodniu po powrocie do domu padam
Generalnie, powinnam sobie już dreptać do pracy, a dalej jadę autobusem. Ciekawe czy zdążę -.-
U mnie też! Dojazd do pracy samochodem mi się przez to trochę wydłużył, ale najważniejsze że udało się dojechać bez stłuczki 😅
U mnie akurat teraz przypomniało się miastu iż trzeba naprawić rondo - główne i jedyne rondo wylotowe ze Słupska na Łebę - nie dość, że tam jest wiecznie problem z wyjazdem nawet po za godzinami szczytu to teraz w okresie świątecznym będą robić RONDO ! Czas około 3 MSC -.-
Ja od zawsze wolę pracować z facetami i zauważyłam, że jak dobieram sobie do czegoś zespół to w 70% składa się z mężczyzn. Kiedyś w pracy usłyszałam, że lubię być w centrum męskiego zainteresowania, ale to nieprawda. Szanuję, uwielbiam i jestem dumna z kobiet, ale najprościej w pracy jest mi się porozumieć z facetem, bo jemu wystarczają proste komunikaty. Sama się łapię na tym, że mam milion pytań do przełożonego, zanim się wezmę za to co mi zlecił nawet jak to prosta robota na 20 minut, facet nigdy tak nie analizuje
Zęby bolą coraz bardziej, leki przeciwbólowe nie pomagają, udało się mnie wcisnąć na dzisiaj do dentysty, ciekawe co się dzieje.
Zgadzam się jak miałam w pracy więcej albo mniej więcej po równo facetów i kobiet to atmosfera jeta ok. Jak jest więcej kobiet to zaczynają się jakieś afery, obgadywanie itp. Facet jak ma coś powiedzieć to powie prosto w twarz, a większość kobiet za plecami..
U mojego faceta największym plociuchem jest facet. I to faceci plotkują, kablują na siebie - gorzej, jak kobiety
Ostatnio chodzi mi po głowie rozpoczęcie nowych studiów, zupełnie inna branża niż ta, w której pracuję.. Tylko nie wiem czy to ma sens, czy nie jest za późno..
Wczoraj byłam tak zmęczona fizycznie i psychicznie, że o godz. 20 poszłam już spać. W dodatku zęby bolą mnie koszmarnie. Nie mogę zjeść nic twardszego ani napić się czegoś zimnego bo ból się nasila. Zostały mi chyba jedynie kaszki dla dzieci.
Na dziennych może nie jest to tak widoczne ale u mnie na zaocznych 1/4 osób to były osoby po 30, 2/4 to były osoby mające niewiele do 30 🤪 duża część miała już jedne studia za sobą z których nie była zadowolona, a ta decyzja o nauce i zmianie zawodu często była bardziej przemyślana, niż osób zaraz po liceum. Dla części to było wielkie marzenie, a niestety wcześniej nie mieli pieniędzy. I wiem też, że duża część tych osób się jakoś później odnalazła na rynku.
O proszę 😳😃 to chyba ja tylko tak trafiałam, że z facetami było ok a babki szkoda gadać