Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 1891 / 2897
Kiedyś mieszkałam w takim miejscu, że przez ten jesienno-zimowy okres musiałam palić świeczki żeby mi było ciepło 🙃. I zanim ktoś się zacznie śmiać miałam kaloryfery a chałupa była zimna 🥶
Albo jeden z moich nauczycieli opowiadał, że odpalał odkurzacz i odkurzał mieszkanie żeby mu ciepło było... 🙄
Wychodzę mimo pogody. Musi na prawdę mocno wiać czy być burza żebym nie wyszła... Ale równocześnie czasami ta pogoda jest paskudna, i na prawdę ciężko mi wykrzesać ten entuzjazm do wyjścia, ale sobie myślę, że te wszystkie matki piszą, że "wychodzą". Więc się zbieram, chodzę w niesprzyjających warunkach żeby młody faktycznie tą odporność sobie wyrabiał, i nie widzę żadnej innej matki i sobie myślę "Czy ja kogoś zabiłam?" że się tak męczę 🤪
No nie wiem czy faktycznie nikt, skoro ktoś je hoduje Ja nie hoduję i też mi nie przeszkadzają
Ja się zawsze dziwiłam jak ludzie mowili czy pisali, że mają bluzy do chodzenia po domu, bo u mnie zawsze było ciepło. A teraz w tym roku to ja nie wiem, co się dzieje, w maju był dramat i teraz to samo. Nie było tak nigdy takiej sytuacji, żeby było tak zimno.
To ja całe życie mieszkałam w domu i zawsze się dziwiłam ze ktoś w zimę chodzi w krótkim rękawku w domu 😅 Czytałam artykuł że to w Pl ludzie maja tak ciepło w bloku podczas zimy. W Portugalii, Hiszpanii, Włoszech, Grecji itp nie ma czegoś takiego jak ogrzewanie w mieszkaniach. W zimę tez spada temperaturę i maja w mieszkaniach po 17-18 stopni a czasami i zimniej. Tam ludzie się szykują do zimy, kupują wełniane rzeczy itp a u nas się grzeje na 23 stopnie…
W blokach ogólnie jest ciepło, przynajmniej w większości, mam wrażenie, że samo z siebie. Mieszkałam w 3 blokach na studiach, to tylko w jednym było chłodno. Tak samo jak odwiedzałam znajomych, to zawsze w bloku u każdego było ciepło.
Oj tak,w blokach to jest nawet za gorąco. Dopóki nam nie założyli tych termostatów to dochodziło nawet do 30C
Pamiętam pierwsza zimę w domu jednorodzinnym, jak się przeprowadziliśmy. Tata nie ogarnął ogrzewania i było tak gorąco, że na kaflach nie dało się stać gola stopa. Chodziliśmy w bluzkach na ramiączkach i w krótkich spodenkach. Hahaha
No bo w blokach ludzie najczęściej odkręcają kaloryfery na full, a jak jest za ciepło, to otwierają okna, zamiast zmniejszyć grzanie. U mnie w mieszkaniu włączony jest kaloryfer tylko w dużym pokoju (na różnych mocach), w łazience (na full, żeby ręczniki były cieplutkie) i na minimum w sypialni. Jest tak optymalnie. A jak mi zimno to zakładam bluze.
Mnie się podobają drzewołazy, ale chyba nie miałabym silnej psychiki, wiedząc, że są trujące i w każdej chwili mógłby mi gdzieś uciec Ale niektóre węże mnie obrzydzają.
Oj tak,też lubię jak w łazience jest cieplutko. A w sypialni mamy prawie zawsze uchylone okno
W mieszkaniu rodzinnym mama zawsze miała na zimę ustawione kaloryfery na 2 i nigdy mi nie było zimno 🤔. Wydaje mi się, że blok był po prostu dobrze ocieplony, a i okna mieliśmy szczelne.
Może też więcej ludzi to było komu nachuchać 🤣
Mimo wszystko po tamtym mieszkaniu mieszkałam w dwóch innych i w żadnym nie było tak zimno 🤔
Tak i blok to mieszkania obok które grzeją. W domu masz cała bryle która Ty sam musisz ogrzać plus strych itp. Ja w bloku jak się przeniosłam nie włączam w ogóle kaloryferów i jest mi gorąco, a przychodzą do mnie znajomi i mówią ze im zimno a mam zawsze 21 stopni minimum! Za to jadę do rodziców do domu to ja tam marzne a im gorąco 😂😂 w domu zawsze jest te 3-4 stopnie chłodniej
Nie dość że mam straszny stres przez mieszkanie to mam okres i chyba podczas załatwiania się jest krew. 🥺
Myślałam, że może włożyłam źle kubeczek, ale to niemożliwe że kilka razy pod rząd. Siedzi jak zawsze, bielizna czysta z przodu więc to niemożliwe. 😪