Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 1843 / 2897
Mam podobnie Wstaję po 5, przed 6 mam pociąg, a wracam po 16... niby pracuje się "tylko" 8 godzin, ale wstawanie rano jest bardzo męczące
czyli to nie moje złudzenie. mam nadzieję, że się przyzwyczaje. jakoś od końca września będę o 17stej w domu. Zawsze chciałam mieć w takich godzinach pracę ale zastanawiam się czy jednak zmianówka nie była lepsza. Zmienić jej nie mam zamiaru. Co drugi weekend cały wolny, każda niedziela wolna. Nadgodziny odbiera się w wolnym. Dodatkowo Wigilia, Sylwester i tego typu dni - wolne. No nie znajdę nic takiego. Modlę się aby kobieta ze zwolnienia nie wróciła. Niby nie jestem na zastępstwo ale się boję. Szefostwo ma ogromny szacunek do pracowników i słyszę jak się z szacunkiem wypowiadają o niej.
Bardzo dobrze zrobiłaś,ja jeszcze bym zrozumiała piątek no sobotę,ale nie na tygodni u i jeszcze muzyka na cały Zych,masakra z tymi sąsiadami masz
Jakiś okropnie nudny ten weekend Miałam jechać na odpust ale pogoda jest tak tragiczna Praktycznie nie wychodzę dziś z łóżka
no i ja się tak pocieszam, że wcale nie mam tak źle, skoro droga do pracy będzie mi zajmować ok. 1h i 10 min, skoro inni jeżdżą czasem 2h łącznie...
Bo ja spokojna jestem. Poza tym zawsze to sobie tłumaczyłam "dziś odpuszczę, pójdę następnym razem".
Jakbym czytała o swoich sąsiadach 😱 tylko że u nas jest tak, że to bardziej sąsiad jak się na weekend napije to muzyka na pół wsi potrafi iść od 22 do 5 rano i też nie da się wgl okien otworzyć..
My mamy najgorzej bo akurat pokój w którym zawsze gra muzyka jest naprzeciwko naszego pokoju, a on jeszcze otwiera balkon i serio tą muzykę na pół wsi słychać..
Czasami jest masakra, jak jest duszno i chciałabym otworzyć okna bo spać się nie da no to się nie da ...
też mam uciazliwego sąsiada przez ścianę. Na co dzień Pan bardzo miły, kulturalny, z daleka krzyczy "Dzień dobry". 7 lat tu mieszkam i zawsze mi paczki odbiera jak potrzeba, przynosi. W miejscu gdzie ja mam sypialnie on przez ścianę ma kuchnie i wc. Jego kuchnia jest jak pokój, widziałam też, ze ma tam kanape, fotele. Gościu niestety dużo pije, często krzyczy po nocach głownie przekleństwa, popycha chyba meble bo słychać jak się przewracają. Żona na niego krzyczy i tak wzajemnie się kłocą. Dzis do 3 imprezował więc zasypialam i sie budzilam, a o 6 rano juz na nogi mnie postawił. Jestem po bardzo ciężkim okresie w pracy i jedyne o czym marzyłam to spedzić weekend śpiąc i czytając książki. Na moim piętrze mieszkam ja, oni i staruszka 95 lat. Niżej na piętrach same kobiety 60 - 80 lat więc nikt z tym nic nie robi.
Pracuje w takim systemie 4 lata, wychodze z somu o 5:50 i wracam 18:10, mam też 2 zmiany, ale z nimi teoszkę łatwiej, nadal nie przywykłam do pracy w takich godzinach myślałam, że jestem jakaś niepoważna, że wracam do domu, JA KOBIETA PANI DOMU, i patrzę się na zlew i widzę talerz do umycia, ale nie mam siły go umyć. Że mam w nosie, że dzisiaj nie pozamiatam. Potem zaczęłam rozmawiać ze współpracownikami i okazało się, że to nie tylko ja, że te godziny pracy tak zabijają, a że u mnie dochodzi jeszcze trzymanie ręki na pulsie przez 10h pracy to wracam wypompowana psychicznie i fizycznie. Jedyna rada jaką Ci mogę dać to nie wnerwianie się na siebie i nie wyrzucanie sobie, że nie masz czasu. możliwe, że w końcu wypracujesz w sobie jakiś schemat. Ja nauczyłam się w miarę zarządzać tymi 4h, które mi zostały po powrocie, bo przeważnie 22:00 leżę już w łóżku
Ja pracuje od 7 do 17 i mam do domu z 20 minut rowerem,ale jak wracam to nie mam siły na nic...Na szczęście mam wolne weekendy,ale jak oczywiście przychodzi do weekendu to wstaje przed 7,a czasami przed 6 i jestem rozwalona cały dzień.Ta niedziela była w łóżku,bo cały dzień deszcz pada, więc czuję stratę czasu
Uzbierałam sobie duzo pieniędzy na podróż marzeń na Zakynthos i teraz mam coś takiego, że szkoda wydać mi tych pieniędzy. Raz bardzo chce jechać, natomiast kolejnym uważam że to bez sensu. Mam opory żeby zrobić coś fajnego dla siebie, tylko przejmuje się opinia innych wokół, którzy mówią (a po co tam pojedziesz, siedź w domu, szkoda pieniędzy). Przez to mam te mieszane uczucia i boję się zaryzykować i pierwszy raz polecieć na prawdziwie rajskie wakacje. Wszyscy znajomi na studiach, cały ten okres jeździli, zwiedzali, bawili się i imprezowali- ja oczywiście jak ta ofiara losu nic nie robiłam. Teraz w nagrodę za to, że ukończyłam studia z wyróżnieniem chciałam zrobić sobie taką nagrodę. I nie potrafię podjąć decyzji... W dodatku towarzyszy mi takie uczucie jakby to było coś złego, że chce tam pojechać.
Zawsze to jakieś pocieszenie 😆 . Jednak patrząc z perspektywy czasu, nawet o tym rozmawiałam z babcią i mamą to przyznały mi rację. Czas pędzi, a ludzie żyją w pośpiechu. Obie mały czas na wszystko i patrząc na mnie to mi współczują 🤣
Do takich decyzji trzeba dorosnąć. Co roku pieniądze wkładałam w mieszkanie i co rok nie było widać. 6 lat temu usłyszałam " co z tego będziesz miała ? Zero wspomnień " - to były mądre słowa, które dopiero do mnie dotarły. Aktualnie odpuściłam remonty, wymianę mebli i cała resztę. Chce zobaczyć góry ! I tego się trzymam.
Uczucie niepewności może Ci towarzyszyć chociaż by ze względu na to co teraz się dzieje w kraju. To nie są małe pieniądze.
Może na razie je poprostu trzymaj ? Sama z czasem dłuższym lub krótszym dojdziesz do tego czy spełnić marzenie czy odpuścić.
@domkapodomka bardzo dużo dał mi Twój komentarz. ❤️ Dziękuję 😘 masz rację, nie ma co się denerwować. Jeszcze chciałam to jakoś zwalczyć stąd też mój komentarz. Wiedziałam, że nie jestem sama w takim systemie zmianowym .
To jest chyba taka mentalność ludzka "jest nam źle, ale dlaczego ja mam coś z tym zrobić, niech inni zrobią". U nas było to samo, mnóstwo sąsiadów wokół, jak się spotykaliśmy, to każdy mówił "ja już nie dam rady, pójdę i mu zwrócę uwagę", "zadzwonię po policję" i tak 2 miesiące nikt nic nie robił.
W tym momencie życia, gdzie inflacja pędzi, uważam, że warto jest inwestować. Możesz jechać, bo wspomnień Ci nikt nie zabierze, ja jednak mam dość podobne myślenie... i nigdy za granica nie byłam, mimo że pieniądze obecnie mam. Ale chcę zostawić sobie poduszke finansową, bo tak jestem zdrowsza psychicznie...