Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 1742 / 2898
Hahhahaha i dobrze mu tak 🤣🤣🙊.
No maskara, ale w końcu się udało i teraz można śmigać 😃.
Jak jadę z chłopem swoim to się stresuje normalnie jakbym na egzaminie była, choć z nim to jeszcze gorzej 🤦.
To zawsze była wina instruktorów bo mi mówili zawsze żebym piła kawę przed egzaminem to się pobudze i będę bardziej myśleć, a efekt był odwrotny bo byłam strasznie roztrzepana.
Aż w końcu jak jechałam z tym panem który nie wyglądał na miłego ale zdałam to wtedy kawy nie wypiłam i podeszłam do tego mega na lajcie . No ale kto by to wiedział 🙊 że tak będzie.
Ale jak Ty zdawałas to na pewno było dużo łatwiej zdać, nawet poprzez dekolt 🤣 teraz to jest porażka, mają hajs z tego żeby oblewać i to robią 🤷.
Nie chce tego powtarzać więc staram się w miarę przepisowo jeździć .
Ja zdawałam prawko 11 lat temu i to w miejscowości Tychy, w miejscowości w której mieszkam (kiedyś) było jedno wielkie skrzyżowanie i same ronda to gdzie tu się jeździć nauczyć, kręcić się w kółko każdy potrafi 😂😂 ja ze swoim chłopem też nie lubię jeździć ale trochę się już uspokoił z tą fucha instruktora jak zaczęłam pracę w Jaworznie i rocznie robię więcej km niż jego mamusia 😂😂
W większości jeżdżę sama autem i jakoś tak mi mega dziwnie gdy on siedzi obok 😂😂 w tedy ma zawsze najwięcej do powiedzenia 😂😂
Powiem Ci, że po zmianie auta na lepsze już chyba 4 razy powinnam stracić prawko za prędkość... Bo lekko gaz naciskam a tu już 70 km na liczniku 😂😂 nie wiem jakim cudem 😂
Najgorzej jak się zda prawo jazdy i potem się nie jeździ, wtedy szybko się człowiek odzwyczaja, i musisz zaczynać praktycznie od nowa
Moja mama jak zrobiła prawo jazdy w wieku 35 lat, to jak pojechali z tatą odebrać dokument to od razu kazał jej wsiąść - a samochód miał dodatkową podpiętą dużą przyczepę Ale co, pojechała, przecież umiała jeździć
Ja jak odebrałam prawko to już następnego dnia jechałam sama do pracy 15 km, tyle tylko że tata jechał za mną w drugim samochodzie Ale jak zobaczył, że dojechałam cała i zdrowa to stwierdził że umiem jeździć i już teraz wszędzie sama jeżdżę jak mam potrzebę. Zawsze jak tylko ma okazję to pokazuje mi "nowe" rzeczy. Raz np. przejechałam się po naszym lokalnym miasteczku jego Mercedesem Vito Gdzie normalnie jeżdżę małą Suzuki Swift, także tego Albo kiedyś jak pojechałam z nim Suzuki właśnie, tyle że z przyczepą, na rozwóz towaru, to z pustą przyczepą też już wracałam jako kierowca Bardzo się cieszę że ma takie podejście, dodatkowo praktycznie mnie nie krytykuje, tylko co najwyżej daje konstruktywne uwagi, jak zobaczy że faktycznie robię coś nie tak. Niestety mama już częściej się odzywa jak ja kieruję samochodem i czasem mnie to wkurza
Daj spokój za kratkę (i to na dodatek używaną) 60 zł nie moje a za wjechanie w tyłek 500 nasze 😂 a dokładnie starego bo to on jechał 😂😂
Dobrze, że podchodzi do tego na luzie a nie, że ja wiem najlepiej i będziesz jeździć tak jak ja chcę a nie po swojemu 😂😂
Mnie się najlepiej jeździ samej, muzyka głośna, ciepło w autku, śpiewam na cały głos, chwila relaksu, czasem Ci tylko jakiś bażant wpadnie pod koła 😂😂 ale co tam jedziesz dalej 😂
Dla mnie już teraz nie ma znaczenia jakie auto mam kluczyki to jadę 😂 nie ruszam tylko auta teściowej 😂😂
A to mój stary też 😂😂 nigdy nie dał mi do ręki swojej BMW, nawet kluczyków do torebki nie dawał tylko nosił przy tyłku 😂😂 Ale zaczęliśmy się budować i trzeba było kasę oszczędzać, nie stać nas już było na to aby utrzymywać jego weekendowe auto 😂😂
Miałam się dzisiaj wyspać, a przed 7 obudził mnie ból brzucha i już nie dałam rady zasnąć Cały dzień chodzę przymulona, chyba się ogarnę i dzisiaj wcześniej się położę ;/ Plus jest taki, że sporo dzisiaj ogarnęłam
Ja uczyłam się w szkole jazdy na Hyundaiu, ale odkąd mam prawo jazdy to jeżdżę wyłącznie Swiftem mamy. Aczkolwiek kiedyś po imprezie na kozaka odwiozłam całe towarzystwo (i siebie) autem przyjaciela, jako że byłam jedyną niepijącą, to było nowiutkie Renault Captur, i też dałam radę Tym wielkim potworkiem Vito tak samo Także raczej nie będę mieć w przyszłości problemu z innymi autami.
Rany, przekichane. My tutaj ostatecznie spisaliśmy oświadczenie tak na wszelki wypadek, dla własnego spokoju, ale tata nie planuje zgłaszać tego do ubezpieczyciela, bo tylko hak się trochę wgniótł Na szczęście nie trzeba było wzywać policji.
Z tą prędkością to mam tak samo, a mój chłop się tylko drze że jeżdżę jak poje... 🤣🤦 No ja nie będę jeździć jak pi**a, ale nie przekraczam więcej niż 110 🤷 jeszcze się nie czuje na tyle pewnie 😃.
To ja uczyłam się w Krakowie i zdawałam też tam a potem poszłam jednak na Tarnów i zdecydowanie lepiej. Żałuję że od razu nie poszłam. W Krakowie wyjeździłam 50h ale dalej nie umiem tam jeździc i jak mamy jechać do jakiegoś lekarza to zawsze chłop jedzie bo ja nie pojadę 🤣.
Raz byłam w KRK autem i już nigdy więcej, tak mnie strabili... Jechałam na egzamin...
Mój rekord nowym bombowcem 140 na autostradzie 😂😂 polowka było strach jechać 100
Mam rodzinę w Tarnowie 😂😂
Znam miejsca w których stoją niebieskie miśki ale ostatnio mnie zaskoczyli z nową miejscówka 😂😂
Ale się nam temat zrobił 😂😂 ja się nauczyłam jeździć trochę po śląsku (skoro tam pracuje a dokładnie w Jaworznie wypadałoby pokazać trochę klasy na drodze a nie jak paralityk 😂😂). Małopolska to wszędzie ale bez KRK, moje sprzęgło tam więcej nie będzie wciśnięte 😂😂
Osz Ty ale żeś mnie laska zagięła 😂😂 stary do mnie "z czego się cieszysz" 😂😂 co mu będę tłumaczyć i tak bab nie zrozumie 😂
Mieszkałam w Krakowie niecałe 4 lata, bez samochodu, ale nawet jak miałam okazję jeździć - bo np. rodzice przyjechali w odwiedziny czy coś - to i tak nigdy się nie odważyłam po tym mieście jeździć. Jedyny raz kiedy wsiadłam za kółko w Krakowie to odwożąc ekipę po imprezie przyjaciela samochodem - ale było to w środku nocy, i nie jechaliśmy przez ścisłe centrum
Ja mam jakąś psychiczną barierę jazdy w Krakowie. Co prawda prawko robiłam w Krk, kilka razy jeździłam do Nowej Huty, na Zakopiankę czy do Aquaparku. Ale jak pomyślę że mam jechać do tego miasta to mi się słabo robi. Przeraża mnie jazda po tym mieście. W ogóle zauważyłam że kierowcy z Krakowa mają chyba swoje przepisy drogowe. Parkowanie byle jak i byle gdzie, wymuszanie pierwszeństwa, trąbienie, przekraczanie prędkości.
Ja nie wiem jak ten mój może spać..
W sensie szwoni jego telefon ja wstałam i wyszłam z sypiali a tego nie rusza
Też to zauważyłam jako obserwator. Nawet w MPK kierowcy zachowują się zupełnie inaczej, bardzo dynamicznie jeżdżą, chyba w ogóle nie myśląc o tym, że wiozą pasażerów, a nie worki z ziemniakami. Domyślam się że to jest właśnie pokłosie ogólnego zachowania kierowców na krakowskich drogach, które opisałaś, ale wciąż. Mam porównanie z innym dużym miastem, Łodzią, gdzie się wychowałam i lata przejeździłam w komunikacji miejskiej - tutaj takich zachowań nie było, jeżdżą bardzo delikatnie, jak już zdarzy im się mocno zahamować, to naprawdę coś się musi zdarzyć, typu ktoś wybiegnie czy coś. A w Krakowie to codzienność.
Miałam dziś umyć włosy..
Co się okazało...
Przyjdzie pan dokończyć nam prysznic xd więc nie wolno do wieczora puszczać wody.
A w umywalce prędzej krzywdę sobie zrobię niż umyje 🙉🙈🙊
Więc.. poczekam do wieczora