Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 1697 / 2898
No właśnie czasem nie wiem czy nie lepiej ta dziura, jak aplikujesz na stanowisko ,,poważne”, niż walnąć KFC xd
Ciężko powiedzieć, co komu w głowie siedzi.
Dzisiaj był hit, przeglądam oferty z urzędu i uwaga staż na KELNERA, 1000 zł, chęci do pracy 😂😂😂 i najlepsze na koniec OBSŁUGA WESEL.
To już się nazywa wyzysk w biały dzień, kto normalny takie coś proponuje..ogłoszenie już wisi jakiś czas i OBY jak najdłużej.
@Marudziara W maku jest podobno gorzej. Ja pracowałam w KFC i mimo, że był zapieprz (lokal było koło autostardy prowadzącej nad morze), no to było naprawdę spoko. Miło wspominam tą pracę. Więc już naprawdę zaczynam rozważać powrót, tylko, że teraz już mieszkam w innym mieście, więc inna ,,restauracja” 😅
Swoją drogą chyba cię kojarzę z Peppera, bo nick szczególny i foto 🤭
Zgadzam się, ogarnięcie i szczęście plus zależy jeszcze też od miasta, gdzie się mieszka. Inaczej się rozkładają możliwości w mieście powiatowym, inaczej w wojewódzkim, a chyba jeszcze inaczej w Wawie. No i branża też gra sporą rolę. Super, że się tej dziewczynie udało, bo jest ciężko się wybić. Ale co to za firma na B to nie wiem
Tak coś kojarzyłam 😀 mój chłopak hydraulik, to tematy nie są mi do końca obce.
No z tą dziurą to serio, nie wiadomo, co któremu potencjalnemu pracodawcy w głowie siedzi, pół olewa takie stanowiska typu kelner, a pół się cieszy, że pracownik coś robił i nie chciał siedzieć w domu. Myślę, że też zależy, czy ktoś serio jest zdecydowany na konkretną pracę w konkretnym zawodzie i szuka czegoś "konkretnego". Bo też nie sztuką jest skończyć wyższe studia i iść do Biedronki, żeby się wszyscy sąsiedzi śmiali i się cieszyli, że komuś nie wyszło. Oczywiście tu nie chcę nikogo obrażać, kto pracuje w handlu, nie taki jest cel mojej wypowiedzi, bo wszystkie zawody trzeba szanować, ale pewnie rozumiecie co mam na myśli, też wychodzę z założenia, że nie po to się porządne studia skończyło, żeby właśnie iść do sklepu. Bo nie każdy się nadaje zapierdzielać fizycznie i skończył studia może właśnie dlatego, żeby tak nie musieć zapierdzielać. Są oczywiście różne sytuacje, ale taka praca może rodzić frustrację i źle oddziaływać na psychikę, a potem są różne depresje i nerwice itd., bo wysiada psychika, że się zapierdziela poniżej kwalifikacji. Więc też rozumiem jak ktoś dłużej szuka i szuka jednak tej wymarzonej pracy na daną chwilę i ma dziuręw CV. Bo też nie sztuką jest napisać, że ktoś leży do góry brzuchem w domu, bo nie chce iść do Biedronki, a na dany moment może mieć tylko takie oferty, a skończył jakieś studia i się chce rozwijać w tej dziedzinie związanej ze studiami. Ja byłam w takiej sytuacji i mnie to bardzo bolało jak takie teksty słyszałam, że leżę w domu. Chcialam iść do pracy, tylko nie miałam gdzie. Miałam do wyboru tylko markety w zasadzie. A dobrze wiem, że gdzieś po tygodniu bym wyleciała z hukiem z takich przybytków. Udało mi się znaleźć pracę w zawodzie, także dobrze wiem na własnym przypadku, że czasami trzeba poczekać.
Ciekawostka: można mieć dobrą pracę, bardzo dobrą kasę, właściwie niewiele powodów do narzekania, a rownoczesnie tyle stresu i taka odpowiedzialnosc, że bez terapii/leków i zmiany pracy się nie obejdzie... Niestety wiem co mówię Zresztą widzę mnóstwo przykładów również wśród znajomych
Rozumiem, slyszałam i czytałam o takich osobach, także wiem, że takie coś ma miejsce, osobiście ja akurat takich sytuacji nie znam, znam przykład właśnie w drugą stronę, że komuś się nasiliły stany lękowe przez pracę poniżej kwalifikacji w Maku, dlatego się odniosłam do tej sytuacji w wypowiedzi. Ale tak naprawdę ludzkie psychiki są różne, każdy ma inną podatność na stres itd. i każdy może mieć problemy ze zdrowiem psychicznym przez różne sytuacje.
Piszecie o pracy, a ja dopiero będę zabierała się pewnie za chwilę za swoje pierwsze w życiu CV
No właśnie A dzisiaj praktycznie każda praca generuje tyle stresu... Trzeba dbać o siebie i szybko reagować
Bardzo mi miło 🥺 Aktualnie robię zdjęcia na zlecenie, ale jeśli chodzi o pracę na etat to chyba bardziej będę szukała jako specjalista do spraw s.m. albo takiej w sklepie internetowym 😅
U mnie było zdecydowanie odwrotnie 🤔
I uważam, że czasami taka praca w sieciówkach jest dużo bardziej wdzięczna niż u prywaciarzy 🙄
Chociażby nawet na święta - nie dość, że ja dostałam prezent, to moje dziecko i jeszcze ładną sumę premii bez łaski, bez proszenia się... A u prywaciarza to dostawałam byle co, a niektórzy za premie to mają uścisk dłoni prezesa 🙄
Praca ciężka fizycznie, ale nie dostawałam tak na łeb 🤪
Ja nie pracuję u prywaciarza, tylko w budżetówce, więc się nie wypowiem w kwestii porównania, bo go nie mam. Ale wiem jak jest, moja znajoma u prywaciarza ma 1200 zł do ręki. A znajoma znajomej albo 200-500 zł albo nic, zależy ile szanowny pracodawca zarobi. I to już po ukończonych studiach. Zależy też, jaką sieciówkę się ma na myśli, czy market czy z ciuchami. Ja bym nie poszła do marketu, bo się tam nie nadaję, obojętnie jaka by była pensja.
no właśnie nie mam takiej możliwości, bo ktoś na mnie "naskarzyl" za moimi plecami