Straszny bałagan w Rossmanach z powodu promocji
Strona 2 / 3
U mnie na szczęście spokój ale pewnie dlatego, że jestem z małego miasta. Rossmann jest w samym Centrum już z rana sporo kobietek jest ale nikt sie nie przepycha, nie bije itd Denerwuje mnie tylko te ciągłe otwieranie tuszy, mazanie szminkami. Rossmann powinien zacząć plombować kosmetyki, wczoraj kupiłam rozświetlacz z Wibo, który ma plombę więc mam pewność , że nikt go nie otworzył i tak powinno być z resztą kosmetyków a szczególnie z tuszami i powinni zainwestować w testery szczególnie szminek , bo ludzie potem robią co robią więc wina leży po obu stronach.
ja przez ten bałagan, a głownie przez otwieranie każdej rzeczy kupiłam wyschnięty tusz na szczęscie dało się go zwrócić..
Wiadomo, że każdemu zależy żeby coś kupić taniej, no ale bez przesady... Byłam wczoraj, nie dało się przejść, a jak już się wcisnęłam to wszystko pootwierane było i poprzebierane. Nie było nawet w czym wybrać;/ Nienawidzę tych promocji.
za pół godziny wybieram się po podkład, już się boję co mogę tam zastać... gdzie się podziała kultura???
Ostatnio byłam na promocji na oczy w Rossmannie, to co sie działo przerosło moje oczekiwania. Kobiety otwierały sb każdy tusz po kolei, nawet jak przyszły we 2 to i jedna i druga otwierała ten sam i gmyrała w nim. Co gorsza obok stała sprzedawczyni i robiła dokładnie to samo. Podejrzewam, że wszystkie tusze zostały zmacane. Ja nie kupiłam żadnego.
Dlatego kupujcie przez internet odbierzecie w rossku za darmo a macie pewność, że jest świeże
Też strasznie mnie to irytuje Akurat przy okazji tej promocji było w miarę kulturalnie, każdy czekał w kolejce, aby dojść do wybranej szafy, nie było przepychanek, ścisku, przekleństw itp. Ale podczas promocji w maju odnotowałam istne piekło... Kobiety przepychały się, brudziły wzajemnie kosmetykami, otwierały tusz za tuszem Po prostu koszmar! Zwróciłam jednej kobiecie wtedy uwagę, żeby nie otwierała każdego tuszu po kolei, bo przecież po pierwsze są testery, a po drugie przecież taki sam już oglądała. Zostałam niestety potraktowana niezbyt grzecznym tekstem, ale na szczęście pani szybko opuściła pole bitwy i wyszła
Zakupy teraz robiłam w swoim małym miasteczku, natomiast te wcześniejsze, majowe - w dużym mieście. Wydaje mi się, że w takich mniejszych, lokalnych społecznościach ludzie jednak bardziej się szanują, kultura jest jakoś tak bardziej przestrzegana. Natomiast w takich dużych zbiorowościach każdemu wydaje się, że jest anonimowy i powstaje istny cyrk ;/
Ja tego nigdy nie zrozumiem.
To samo tyczy się zresztą tych wszystkich bitew w Lidlach czy w H&M po wejściu kolekcji by Balmain...
ja podczas całej tej promocji kupiłam jedną konturówkę do ust i odżywkę eveline. jakoś juz nie lubię tej promocji...niby -50% ale często stwierdzam że nie warto się w to pchać i kupić czegoś taniej co jest uszkodzone i być może zepsute.
do tego nie chce mi się nawet myśleć o tych kobietach, które stoją jak woły i patrzą na wszystko po kolei tamując szafę. ja kiedy nie wiem czego chce to stoję w pewnej odległości, żeby do szafy był dostęp dla innych a sama lustruje wzrokiem (albo czytam wcześniej w internecie) i przy szafie jestem na chwilę, żeby tylko wziąć do ręki co chce.
biore, a potem w znowu bezpiecznej odległości od szafy sprawdzam czy mój egzemplarz jest ok. jak tak to go biorę a jak nie to wymieniam na inny albo proszę konsultantkę o wyciągnięcie z szafy
Producenci powinni zainwestować w zabezpieczenia takie jak w SP lub za gran icą. Może kobitki by to powstrzymywało. A jak nie to faktycznie na dni promocji zatrudnić kogoś dodatkowego co będzie stał przy szafie i mówił NIE RUSZAJ. Bo to trochę smutne że promocja jest dla wszystkich a nie każda dziewczyna może z tego skorzystać bo ktoś wymaca wszystko co jest dostępne...
Ja byłam na promocji podczas tuszów i był porządek aż mnie to miło zaskoczyło, zawsze akcje te kojarzą mi się z okropnym burdelem a tym razem było inaczej
Byłam wczoraj i faktycznie, wszystko porozwalane, korektory z vibo leżą w korektorach z eveline. Podkład jeszcze mam na całe szczęście bo jakbym musiała wybierać i szukać wśród tego tłumu to o matko..
Ale udało mi się kupić ostatnią piękną czerwoną szminkę z Rimela za 5zł więc w sumie zadowolona jestem, że wczoraj poszłam i mało co mnie nie zabiły tymi koszykami..
wczoraj byłam na podkładach i pudrach....o mało mnie nie przewrócili. No ale mieszkam w małym miasteczku gdzie jest tylko jeden Rossmann i tak to własnie wygląda xd
Ja wczoraj byłam pierwszy raz dopiero, odkąd trwają te promocję .. Jakaś tragedia dosłownie, do kosmetyków się dopchać nie mogłam.. Nawet moja siostrę z dzieckiem na rękach wypchnęły baby ..
U mnie w mieście był totalny syf, po jednym dniu nie było po co iść i wszystko otwierane przez co tusz ktory wzięłam był już lekko zaschniety. A szminki to chyba były jedzone a nie probowane
Teraz przebywam w Gdańsku i nie jest najgorzej. Przynajmniej w Rossmannie obok mojego mieszkania
Ludzie są nienormalne, ot co. Ja w Rossmannie w trakcie promocji nie byłam.
Ja po pierwszym tygodniu jak zobaczyłam, że wszystkie szminki mają odbite usta, są roztopione i połamane, postanowiłam, że już więcej nie wrócę. Złamałam jednak postanowienie dla eyelinera z Wibo, którego i tak w sumie nie było, ale mogłam zobaczyć co działo się w drugim tygodniu promocji. I uwaga, tym razem półki nie były kolorowe, a czarne od tuszy i linerów. Na ostatni dzień się nawet nie wybierałam
Współczuję pracownicom Rossa, że muszą to wszystko myć, po takich nieokrzesanych babach, które muszą się całe wymaziać zanim zdecydują się na kupno szminki za 5 zł Chociaż z drugiej strony to też po części ich wina, bo zbyt rzadko zwracają uwagę, żeby nie otwierać produktow. Ogólnie widać przy takich akcjach kto ma trochę kultury w sobie.
Dziś się aż zirytowałam i osobiście upomniałam kobietę o nie macanie nowych produktów.
Byłam w 4 Rossmanach, bo w sumie miałam po drodze. Najpierw poszłam do wielkiego na dworcu i dawno nie widziałam takich dzikich tłumów. Przepychanie się, wyrywanie sobie z rąk, otwieranie WSZYSTKICH tuszy na półce jakby dziwnym trafem te samie miały się różnić szczoteczką/konsystencją itp.
Sama głupia nie wzięłam koszyka i trzymałam puder w ręku, który mi wypadł, gdy oberwałam z łokcia od starej baby, bo "odsuń się moja kolej"
Potem jechałam sobie pociągiem i czytałam wątek na vinted, gdzie dziewczyny wyszukały perełki w cenie na "do widzenia" no i po drodze wstąpiłam do 3 rossmanów je znaleźć
W jednym kobieta kucała przy różach z wibo i po kolei otwierała nowe, żeby sobie ręce pomazać
Masakra.
Ja odwiedziłam przez ten czas kilka Rossmannów i na szczęście nie było tam problemu. Dziś jedyne co spotkałam się z tym, że rzutem na taśmę w ostatni dzień chciałam kupić paletkę cieni z Lovely - były trzy ostatnie - szkoda tylko, że całe rzkruszone ... Nie wiem czy ktoś rzucil nimi specjalnie o podłogę czy jak x.x Musiały ją dziewczyny intensywnie oglądać ;p
o twarzy nieskalanej inteligencją zapamiętam to określenie
Mnie strasznie denerwuje jak buteleczki od podkładu są całe ubrudzone podkładem i jak widać odciski czyiś palców w słoiczkach nie rozumiem dlaczego ochrona nie zwraca takim dziewczynom uwagi
takie bydło jest najgorsze, które otwiera wszystko po kolei i maca mimo, że jest tester
moim zdaniem powinny być kary dla takich osób pieniężne za otwieranie nowych produktów, bo jakby nie było produkt traci wtedy na wartości i na pewno większość osób takiego kupić nie chce, więc jest to też strata dla Rossmana.