
Faceci a nasz makijaż
Hej Często wasze drugie polówki zwracają uwagę na wasz makijaż? Moj chłopak od jakiegoś czasu zwraca mi uwagę, kiedy np mam nowa pomadkę, pomaluje inaczej oczy i tak dalej.. Ostatnio na promocji w rossmanie kupiłam rozświetlacz z Lovley, nigdy wcześniej żadnego nie miałam.. Kiedy już delikatnie nałożyłam kosmetyk nad kości policzkowe, nie podobało mu się. Jestem z nim od 3 lat a dopiero teraz, zwraca mi na wszystko uwagę, widzi każdy szczegół.. Według niego makijaż powinien być niezauważalny. Tez tak macie? Pozdrawiam
Ja jak malowałam sobie usta na taki lekko bordowy kolor to mój narzeczony mówił do mnie "ale masz sine usta" .. Często jak się go pytam jak wygląda mój makijaż to mówi "nie jest źle, bywały lepsze" haha.
To samo mówiłam chłopakowi, że kupiłam rozswietlacz żeby się świecić to mnie wyśmiał
Moim zdaniem elastyczność i dopasowanie się do siebie w związku jest bardzo ważna. Skoro mój facet mówił by mi stale, że woli mnie w delikatnym makijażu i lepiej tak wyglądam, to hmm.. może warto zastanowić się czy nie ma trochę racji?
Zgadzam się co do akceptowania drugiej osoby ale nie wyobrażam sobie, żeby rozstawać się z kimś z takiego błahego powodu jak makijaż..
Ale myślę, że jesteś dla siebie zbyt okrutna odnośnie twierdzenia o byciu pasztetem. Mimo to, że nie wyglądamy jak aniołki VS, to każda z nas jest na swój sposób piękna i bez makijażu. Trochę przykro, że tak okrutnie postrzegasz większość kobiet i samą siebie, zastanawiam się co jest powodem ale myślę, że naprawdę przesadzasz.
Mojemu chłopakowi nie przeszkadza to w jaki sposób się maluję. I nawet sobie nie wyobrażam sytuacji, w której np. on by mi zwracał uwagę na temat mojego makijażu albo co gorsze zabraniał mi się malować. Jak chcę poznać jego opinię to go po prostu pytam. Zazwyczaj pytam się go odnośnie moich brwi.
Mojego chłopaka to chyba po prostu ten mój makijaż śmieszy ale żeby się sprzeciwiał to nie.. Ma podejście raczej - a rób se co chcesz Chyba, że przesadzę to wtedy mi komunikuję, że jak nie zmyję np tej ciemnej szminki w której wyjątkowo nie korzystnie wyglądam, to nigdzie ze mną nie idzie W zasadzie głównie ma rację, to nawet się posłucham zazwyczaj
Ostatnio robiłam makijaż na imprezę i bardzo intensywnie się przyglądał i o wszystko wypytywał - Nakładam puder matujący, pyta się - ale po co? Mówię, że się świecę więc muszę skórę zmatowić mówi ok... A potem rozświetlacz... Kolejne pytanie - po co? No to mówię, łopatologicznie, żeby zrozumiał - noo, żeby się świecić..
No i zaczął się ze mnie śmiać i pytać czy nie szkoda mi czasu - najpierw się pudruję żeby się zmatowić, bo się świecę, potem rozświetlam żeby się świecić...
Czasami sama się zastanawiam po co mi to i czy nie szkoda czasu, bo w zasadzie bez makijażu czuję się też wyjątkowo dobrze
Jak pomaluje usta na jakiś intensywny kolor to nawet buzi nie chce mi dać lubi moją pomadkę od Avon matową, jasny róż.
Mojemu nie przeszkadza czy się maluję czy nie. Jedynie na co zwraca uwagę to to gdy mocniej pomaluję usta. Nie często je maluję odważniejszymi kolorami więc chyba normalne, że zauważa, że coś jest inaczej.
Mój chłopak nie zwraca uwagi na detale, ale największe wrażenie robią na nim zawsze moje usta gdy pomaluje je na jakiś mocniejszy odcień. Ma kilka ulubionych pomadek z mojej kolekcji. Zresztą dopiero niedawno mi powiedział, że od momentu gdy mnie zobaczył pierwszy raz zawsze nie mógł oderwać od nich oczu. W sumie teraz to wiele wyjaśnia, bo jeszcze pamiętam to gdy się zastanawiałam czy czasem się nie rozmazałam albo nie mam pomadki na zębach bo tak dziwnie się patrzył. Co do całego makijażu to zawsze mu się podoba, więc obiektywny nie jest. ;p Jednak z tego co ja zauważyłam najbardziej lubi gdy troszkę mocniej zrobie sobie oczy w jakieś lekkie smoky i do tego matowa pomadka w ciemnym kolorze.
u mnie trochę podobnie jak u @Venus300 czyli jedyne na co narzeka to na czas jaki na to poświęcam.
Czasem się śmieje , że jak się przytulam to mu zostawiam 'jezusa' na białych rzeczach, ale jak już się pomaluje tak jak lubię , raczej nie robię mocnego makijażu to przyznaje mi racje, że koryguje jednak mankamenty
Sama wiem, że w makijażu (choć nie jakoś bardzo mocnym, bo jeśli chodzi o oczy to używam tylko tuszu do rzęs) wyglądam po prostu doroślej, a nie jak 15-latka i mój facet też tak uważa. Ale nie on dyktuje mi kiedy mam się malować, sama o tym decyduję. Wiem tylko, że mu się podoba, że jakoś inaczej wyglądam, a najlepiej jak na ustach mam jakiś wyrazisty kolor.
Na początku jak się spotykaliśmy malowałam oczy mocno, eyeliner górną kreskę i dolną do połowy oka. Nic nie mówił, prawie rok tak chodziłam. Teraz jak tak się pomaluje to słyszę "coś ty zrobiła"..
mój ostatnio był mega zaciekawiony jak użyłam rozświetlacza ale jak to? błyszczysz się!!
Mój facet ma odmienne dni, raz mówi "Zostaw już te oczy, jest ładnie", i że mam tylko pomalować rzęsy, a drugim razem "Lubię ten róż na policzkach". Jednak bardziej preferuje, gdy mam delikatny makijaż lub nawet w ogóle. Ja lubię siebie w różnej odsłonie, jednak bardziej wolę naturalność, z drugiej jednak strony gdy mam pełen make up czyję się poważniej i doroślej. Ale to tylko dlatego, że bez makijażu wyglądam na 15lat. Jeśli mój facet mówi mi, że mam pomalować oko tylko tuszem zwykle to robię skoro ma taki kaprys, a i on czuje się lepiej, że zrobiłam po jego myśli. Trzeba iść jakoś na kompromis.
Mój tylko zwraca uwagę jak nierówno pomaluję oczy albo ewentualnie jak mam jakąś pachnącą pomadkę na ustach
Mój chłop jest totalnie odwrotny co do makijażu. Ja lubię delikatnie, on najchętniej robiłby mi dzień w dzień smokey + mocną, matową pomadkę.