Faceci a nasz makijaż
Strona 2 / 2
Ja też miałam przeprawy z facetem o to... Zwłaszcza ,że jak zaczynaliśmy być razem ja się w ogóle nie malowałam. W zeszłym roku zapragnęłam iść do szkoły wizażu i no jednak logiczne wydaje mi się to ,że wizażystka się maluje (jak tatuażysta ma tatuaże czy fryzjer - pasującą do niego fryzurę). Mimo ,ze miałam na sobie tylko podkład, puder, tusz do rzęs i szminkę, była wojna...
Okazało się ,że głównie mu przeszkadza czas jaki spędzam w łazience, a on musi na mnie czekać. Uważa też nie potrzebne nakładanie całej tapety gdy idziemy tylko do kiosku za róg i jeśli już muszę to tusz i szminka starczą. Głównie pomogła rozmowa i ja zaczęłam zauważać ,że faktycznie czasem przesadzam a on trochę przystopował z narzekaniem i robi to tylko gdy zapytam go jak wyglądam w nowym kosmetyku ale wtedy jednak oczekuje szczerości.
Też z tą naturalnością faceci mnie śmieszą. Znałam jednego faceta którego jak się zapytałeś o jakiś przykład tej naturalnie pięknej kobiety podawał Kim Kardashian która jednak ma kilo tapety na twarzy i bez niej wygląda jak każda nieumalowana...
To mój makijaż. On zdobi moją twarz, a nie jakiegokolwiek kolesia. Jeśli facet zacząłby komentować mój makijaż , że mu się po prostu nie podoba, zmieniłabym faceta z którym się umawiam. Jednak akceptacja tego jakim się jest, jest dla mnie priorytetem. W szczególności, że ja dzięki niemu czuje się atrakcyjna. Nie mam zamiaru zmieniać swojego poczucia wartości dla kogokolwiek. Mocny makijaż lubię i będę taki robić, aż będę na tyle stara, że podkład nie będzie w stanie wejść mnie pomiędzy zmarszczki. Z czego z całym szacunkiem, mało jest kobiet, które naturalnie są piękne. No chyba, że jest się aniołkiem VS, ale one podlegają retuszowi, więc to chyba się nie liczy. Dla mnie mężczyźni niech zostawiają makijaż kobietą i po prostu niech nie komentują czegoś o czym nie mają pojęcia, bo ja bym sobie nie mogła pozwolić na chodzenie bez makijażu czy nawet w naturalnym. Straszny ze mnie pasztet, więc mam powody do wstydu.
Mój jest przyzwyczajony do mojego mocnego makijazu zwłaszcza oczu, bo prawie zawsze używam eyeliner. Jednak baaardzo lubi gdy pomaluje tylko górną powieke eyelinerem i tuszem a dolnej w żaden sposób nie podkreślę. Wtedy mówi że tak wyglądam najladniej
Jak ostatnio umalowalam mocniej oczy to chlop sie mnie zapytal czy to juz Halloween jak dla niego to najlepiej zebym sie wogole nie malowala bo woli mnie naturalna bez "tego wszystkiego" na twarzy Ale co ja na to poradze, ze lubie sie malowac
Mój chłopak bardzo nie lubi mocnego makijażu.
Mocny makijaż oczu, mocne usta - to nie jego gust.
Ceni sobie naturalność i tak właśnie chce żebym się malowała.
Osobiście lubię odmienność, więc maluję się różnie, ale raczej najbardziej akcentuję usta.
Patrykowi zawsze podobał się kolor czerwony na ustach, ale ostatnio coś mu nie pasuje, i jakoś się odzwyczaiłam tego koloru używać. Nawet wsuwek do włosów nie pozwala używać bo twierdzi że wyglądam jak 13-latka.
Ja lubię mocne i wyraziste kolory, szczególnie na ustach - więc kiedy tylko mam okazję maluję się mocniej. Na urodziny dostałam od lubego pędzle i stwierdził ostatnio, że szaleję z makijażami - po tym, jak zobaczył u mnie pomarańczowy cień Ale największy hit spotkał mnie dziś - wypróbowywałam milky brown z k*lips - otwieram drzwi, z pracy wraca, zmęczony, głodny, obiad nastawiony a ten wchodzi, patrzy i... "wyglądasz, jakbyś kogoś zjada"