Wymarzona praca w dzieciństwie
Strona 3 / 4
jak jak kiedys w wieku 15 lat sie wkrzylam na rodzicow to powiedzialam ze ide do zakonu, i powiedzieli ksiedzu jak chodzil po koledzie że chce byc zakonnica
Właśnie dlatego dałam sobie spokój. Uświadomiłam się w tym jeszcze gdy poszłam z moim kotem do weta, bo mu się ogromny ropień na szyi zrobił, i jak pani doktor mu to rozcinała, to musiałam 4 razy wyjść na zewnątrz bo kolory zmieniałam jak kameleon
Ja też zawsze chciałam być weterynarzem, dopóki ktoś mi nie powiedział, że to nie tylko robienie przeglądu słodkich piesków, ale też odbieranie porodu krów (nie wiem czemu akurat do krów się wtedy moja rodzinka przyczepiła )
ja to bym się chyba zaryczała na śmierć jakby mi jakiegoś zakrwawionego, poturbowanego psa przywieźli....a zastrzyk usypiający?....nie dałabym rady
Odkąd pamiętam chciałam być weterynarzem. Nawet startowałam na studia na wet ale plany się zmieniły bo to jednak nie na moje nerwy
Haha, zawsze irytowało mnie pytanie "a kim będziesz w przyszłości" bo tak naprawdę nie wiedziałam kim chcę zostać, więc odpowiadałam "zakonnicą"
Boże, to piona! ja też ^^ idę na filologię rosyjsko-angielską i jak wszystko dobrze pójdzie będę uczyć tych dwóch języków
ja chyba tak standardowo chciałam być piosenkarką, ale nabardziej chciałam być nauczycielką, a nawet dyrektorką, może dlatego,że moja mama jest właśnie nią Na studia nawet składałam papiery na pedagogike na 1-3 albo przedszkole, ale cóż, widac nie było mi to pisane, bo sie nie dostałam
A póki co to jestem świeżo upieczonym inżynierem NO i od poniedziałku zaczynam magistra
Ja chyba chciałam być sekretarką znosiłam ulotki ze sklepów, różnych biur i udawałam sekretarkę odbierając zabawkowy telefon i rozdając przy tym ulotki członkom rodziny albo strażakiem.
Ja zawsze przy biurku i papierki (ala dokumenty) wypełniałam z resztą zawsze mówiłam ze będę robić w biurze jak ciocia;P