
Po jakim czasie brać ślub?
Hej Dziewczyny
Chciałabym zapytać Was co o tym myślicie bo nie wiem już kogo mam o to męczyć. Od jakiegoś czasu zastanawiam się ile trzeba być razem żeby myśleć o ślubie? Jestem z moim Piotrkiem prawie rok, jest nam niesamowicie dobrze, dogadujemy się bez słów, spotykamy się niemal codziennie. Mamy za sobą zarówno piękne dni jak i te gorsze, podczas choroby najlepiej widać było że rzucało się wszystko żeby dać wsparcie chociażby poprzez bycie obok. Nie ma dnia kiedy nie mówimy sobie "kocham cię". No i wiadomo znamy swoje wady i czasem wytykamy to sobie jak się kłócimy (co zdarza się niesamowicie rzadko) ale przecież nikt nie jest idealny. Nie ma nikogo kto nie miałby wad albo zmieniłby się tak żeby nie mieć tych wad.
Czy to że myślę intensywnie o tym żeby pójść z nim do ołtarza jest czymś dziwnym po roku bycia razem? Nie mówię o tym żeby już jutro siadać i planować wesele ale o tym że chciałabym wziąć ślub np w naszą 2 rocznicę. Czy to naprawdę tak szybko ? Przecież jeśli wiemy co do siebie czujemy to po co czekać? Co o tym myślicie??
Fajna historia i gratulacje To chyba pokazuje, że nie ma uniwersalnego czasu, który trzeba spędzić w związku. Najważniejsze jest to żeby dwie osoby chciały i to wystarczy
Widze, ze temat juz troszke stary, ale chcialam wypowiedz sie jak to wyglada z mojej strony.
Nie ma na to zasady, tak jak pisza kolezanki powyzej.
Teraz jestem juz 2 raz zareczona, a bylo to tak:
Z pierwszym narzeczonym bylam 1.5 roku gdy sie oswiadczyl, a pozniej jeszcze 6 lat i ... NIC. Brnelismy w tym zwiazku, a nic sie nie zmienialo poza nim - interesowaly go inne dziewczyny, narkotyki, zabawa... W koncu z nim skonczylam, choc nie bylo mi latwo bo mieszkalismy za granica i musialam dac sobie rady sama. Z drugim facetem bylam 2 lata i ten bal sie panicznie tematu slubu. Ostetcznie ze mna zerwal, a poten rok jeszcze wypisywal do mnie, ze zle zrobil i teraz juz chce slubu.
Z moim dzisiejszym narzeczonym (ostatnim :serce jestesmy razem jakies 1.5 roku.. A oświadczyl mi sie .... po miesiacu randkowania!
To bylo istne wariactwo! Choc znalismy sie troche juz wczesniej, to i tak mnie to przerazalo. A teraz z radoscia brne w te szalenstwo przygotowan do slubu, ktory bedzie we wrzesniu
Nie ma reguły, nie ma zasady. To się wie Zresztą ludzie spotykają się w różnym wieku. Ja miałam 17 lat, kiedy poznałam mojego męża, a on 19 i zupełnie nie myślałam wtedy o ślubie z kimkolwiek , a już na pewno nie podejrzewałam nawet, że to on zostanie moim mężem, a tak się właśnie stało. 7,5 roku później stanęliśmy na ślubnym kobiercu
Jest to sprawa indywidualna, zależna jedynie od dwojga kochających się ludzi. Jeśli czujecie się na siłach na kolejny krok w waszym życiu to droga wolna nikt nie ma prawa wam zabronić to wasze życie i to wy powinniście decydować 🚹🚺 i życzę szczęścia jakąkolwiek drogę wybierzecie 😘
A ja.. Byłam 4 lata w związku po czym otworzylam oczy.. I całe szczęście że żadnego ślubu nie było. A teraz mam narzeczonego od 4 miesięcy a od 7 jesteśmy razem. W drodze mamy upragnionego syna i małe pomysły na ślub cywilny w maju. Nie uważam to za jakiś wielce szalony pomysł, ale inni owszem. Trzeba patrzeć przed siebie nie przed innych kochana
To prawda. Tym bardziej, że wiele par podczas tego docierania się nie jest w stanie jednak się dotrzeć do końca, ile jest małżeństw, które się kończą po roku-dwoch... Dlatego uważam ponownie. My się zaręczyliśmy po niecałym roku wspólnego mieszkania
Jesteś z nim szczęśliwa, więc nie ma w tym nic dziwnego, że myślisz o spędzeniu z nim reszty życia! Mimo wszystko osobiście uważam, że ślub przed wspólnym zamieszkaniem to nieporozumienie. Moja codzienne spotkania z (wtedy) chłopakiem miały się nijak z poznaniem go na wylot - mi też wydawało się, że znam go na wylot, kochamy się na maxa, nie mamy przed sobą tajemnic itp., mimo wszystko zamieszkanie razem pokazało, że wiele musimy się nauczyć To była świetna lekcja życia, z której ogromnie się cieszę. Ostatecznie po 6 latach związku się zaręczyliśmy i 1,5 roku później pobraliśmy Uważam, że najwięcej o sobie nauczyliśmy się w ten pierwszy rok po zamieszkaniu - a teraz to plusuje, bo jako młode małżeństwo nie musimy się "docierać"
Wszystko zależy od każdego z osobna, w czasach naszych babć czy nawet rodziców nieraz brało się ślub nawet po pół roku bycia ze sobą. Jeśli czujecie, że to jest odpowiedni czas, że jesteście na to gotowi i jesteście razem szczęśliwi, to po co czekać?
Ja osobiście nie wyobrażam sobie czekać chociaż na zaręczyny dłużej niż 3 lata i mój facet o tym doskonale wie. Na ślub mogłabym zaczekać trochę dłużej jeśli np. finanse by tego wymagały. Znam pary, gdzie dziewczyny czekały nawet 7-9 lat i ostatecznie faceci nie mogli się zdecydować, więc się rozstawali.. choćby nie wiem jak związek był udany to nie wyobrażam sobie zmarnować tylu lat przy osobie, która nie wiąże ze mną przyszłości zwłaszcza, że z wiekiem jest coraz trudniej znaleźć odpowiedniego partnera.
No i dodatkowo przed ślubem warto według mnie zamieszkać ze sobą, żeby lepiej poznać drugą osobę.
Wszystko zależy od Was, aczkolwiek uważam że w niektórych przypadkach np. jeśli chodzi o wiek to ślub po roku czy dwóch jest bardzo złym pomysłem. My pobieramy się dokładnie w dniu 5 rocznicy związku, a oświadczył mi się dopiero po 3 latach. I powiem Ci jak teraz tak na to patrze... Cieszę się, że tak długo z tym czekaliśmy. Owszem już długo mieszkamy razem po ponad 4 lata, ale nie wiem czy po roku powiedziałabym "tak".
Jak dla mnie to, czy brać ślub, czy nie, zależy od tego, jak podchodzimy do tematu ślubu. To nie zbędny papier, czy formalność, ślub i powiedzenie sobie "tak" to decyzja na całe życie i taka trochę deklaracja, że właśnie z tą osobą chcesz być na poważnie, starać się o nią, zmieniać dla niej. I że kochacie się tak mocno, że dla siebie będziecie najważniejsi. ☺️
Mój Mąż oświadczył mi się po 4 miesiącach związku i po 9 miesiącach, od czasu, kiedy się poznaliśmy. A dokładnie po roku od zaręczyn wzięliśmy ślub, akurat tak wypadała cudownie sobota.
Oboje wiedzieliśmy, że chcemy być razem i razem docierać się tak, by stworzyć piękne małżeństwo.
Mamy takie samo podejście, że jak ślub, to już na zawsze i do tego chcemy dążyć. I codziennie staramy się z całych sił, mimo że czasem one też opadają, to brniemy do przodu. Razem, bo jesteśmy Mężem i Żoną, więc mamy o co się starać, o naszą rodzinkę. W tym roku mijają już 4 lata małżeństwa. 😄
Jeśli chodzi o mnie, to nie wzięłabym ślubu z kimś, z kim jestem mniej niż 2-3 lata. Moim zdaniem ślub to coś bardzo poważnego - przecież nawet jak weźmiesz rozwód, to będzie to wszystko w papierach. Mam dość dziwne zdanie na ten temat, bo ślub chcę wziąć tylko raz w życiu Oczywiście - nie ma reguły, są pary, które szybko wzięły ślub i żyją dobrze, albo nam się tak wydaje. Ja jednak kieruję się swoim zdaniem i swoimi uczuciami. Myślę, że Ty też powinnaś to zrobić Nie patrz na innych, nie słuchaj rodziny. Zrób to co czujesz. W końcu to Twoje życie! Nas trochę już poganiają ze ślubem, bo jesteśmy w tym roku 6 lat parą, a od około 4 lat już ze sobą mieszkamy. Ale ja na razie mam inny cel i czekam na jego spełnienie - potem ślub
Z moim obecnym mężem znałam się już dość długo zanim doszło do tego, że zaczęliśmy być parą. Po około 4 miesiącach związku oświadczył mi się. Szok i niedowierzanie!!! Zatem postanowiliśmy zamieszkać razem na próbę, aby każde z Nas upewniło się co do swoich uczuć. W tym czasie zaczęliśmy planować ślub. Po około roku wzięliśmy ślub kościelny. Od Naszego Ślubu w tym roku miną 2lata a my jesteśmy szczęśliwi tworząc nasza małą rodzinę ❤️
Zacznę nietypowo, odniosę się do Twoich słów. Moim zdaniem mówienie sobie "kocham cię" niemal codziennie nie jest żadnym wyznacznikiem.
Nie ważne jak długo jest się razem, tak jak już dziewczyny pisały, losy mogą toczyć się różnie. To zależy od tak wielu czynników... Przede wszystkim trzeba potrafić ze sobą rozmawiać. Tak, rozmawiać, umieć się dogadywać, iść na kompromisy, mówić otwarcie jak się z czym czujemy, co nam nie pasuje. Ja znam się z narzeczonym dwa lata, narzeczeństwem jesteśmy dopiero miesiąc, ciężko mi się jeszcze przyzwyczaić do tego stanu rzeczy, co nie znaczy, że go nie kocham. Póki co nie myślę o ślubie, chociaż na ten moment wiem, że chcę z nim być. Po prostu obecnie nie czuję się gotowa na kolejny krok, chociaż nie wyobrażam sobie życia bez niego. Będę z nim chciała kiedyś na pewno pomieszkać razem przez jakiś czas, bo jednak krótki wyjazd gdzieś razem to nie to samo, co mieszkanie. Poza tym moim zdaniem trzeba mieć podobne podejście do życia by w ogóle myśleć o wspólnym kroczeniu przez nie.
Temat rzeka, można by się rozpisywać dużo.
@smiling95 rozmawiałaś z partnerem o Twoich przemyśleniach na temat ślubu? Oczywiście nie ma co pospieszać nikogo, po prostu jeśli o tym myślisz, warto znać zdanie drugiej strony. Dobrze poprowadzić rozmowę w lekki sposób, żeby chłopak nie poczuł presji.
Uważam, że nie ma sensu porównywać się do innych. Znam pary, które szybko wzięły ślub lub zamieszkały razem i są szczęśliwi. Znam też osoby, które po wieloletnim związku stwierdzili, że to jednak nie to. Staż bycia parą nie gwarantuje, że małżeństwo będzie udane (tak mi się wydaje)
ja ze swoim mężem zaczeliśmy od przyjażni on walczył o zwiazek ja nie chcialam zwiazku i tak przez 4 lata potem dalam mu szanse poszlismy na stancje po 2 latach mieszkania razem mi sie oswiadczyl rok po zareczynach wzielismy slub jestesmy juz 2 lata po slubie w tym roku w pazdzierniku bedzie 3 rok po slubie razem 5 lat jestesmy i te 4 przyjazni przed takze 9 lat sie znamy duzo nam dalo to ze razem zamieszkalismy i sie przyjazniliśmy jest nam razem naprawdę dobrze aktualnie mamy prawie 5miesięczną córeczkę dlatego naprawdę polecam zacząc od przyjaźni i zamieszkania razem przed ślubem wtedy człowiek tak naprawdę lepiej drugą osobę poznaje jest czas aby zrzyć się ze sobą poznać swoje wady i zalety oraz zachowania drugiej osoby w różnych sytuacjach codziennych
Mój narzeczony oświadczył mi się przed 3 rocznicą, jesteśmy razem 5 lat (w tym roku). I powiem tak szczerze, że już bywało tak, że oddawałam mu pierścionek. Kłócimy się dość często (nie ma par idealnych) i najprawdopodobniej największym czynnikiem jest fakt, że mieszkamy jeszcze z jego rodzicami... I przyznam, że lepiej zastanowić się kilkanaście tysięcy razy czy to na mur beton 'ten', czy tak duży krok nie nastąpi zbyt szybko.
My również zaręczyliśmy się po roku mieszkania razem i planujemy ślub. Myślę, że to nie kwestia czasu, ale właśnie też sposobu jego wykorzystania i zażyłości. Spotykanie się codziennie a mieszkanie razem i bycie z kimś 24/7 to jednak zupełnie co innego. Myślę, że dobrze byłoby pomieszkać ze sobą dłuższy czas i potem myśleć o takich rzeczach. Wiele znanych mi par nie przetrwało próby mieszkania razem. W tym pary, które były ze sobą kilka lat, np 3-4, zaręczyły się, zamieszkały razem i... czar wtedy prysł, okazało się, że wspólne życie na pełen etat jednak nie było dla nich.
Zgadzam się z naszą kochaną @ralpf. Jeśli para jest pewna że chcą być razem i że to już ten czas na ślub to wydaje mi się okej. To prawda że mieszkanie razem daje dużo bo para się poznaje w różnych sprawach. Ja od czerwca mieszkam ze swoim chłopakiem i dopiero gdy zamieszkaliśmy razem poznaliśmy się lepiej, co lubimy, jak radzimy sobie z różnymi sytuacjami. I również znam pary które były że sobą kilkanaście lat i już nie są razem a osoby które są kilka miesięcy już są zareczeni i niedługo biorą ślub.
Myślę, że nie ma takiego idealnego, wyznaczonego momentu. Znam osoby, które ślub wzięły po roku bycia razem i są już kilka lat szczesliwe, mają cudowne dzieci i jest im dobrze, widać w ich oczach szczeście. Znam też osoby, które ślub brały po 10 latach związku, a po roku małżeństwa brały rozwód... To trzeba czuć