Isana
Maska w płachcie, Rozkwitnij na wiosnę, Z kwasem hiaulronowym, pantenolem i ekstraktem z magnolii
5 na 6 Użytkowniczek poleca ten produkt
Opis produktu
Jeszcze nie ma opisu tego produktu :(
Produkt dodany w dniu 10.03.2025 przez bow90
Przeczytaj prawdziwe i sprawdzone opinie o Isana - Maska w płachcie, Rozkwitnij na wiosnę, Z kwasem hiaulronowym, pantenolem i ekstraktem z magnolii
Maseczka do twarzy w płacie Isana Rozkwitnij na wiosnę zakupiłam ją w Rossmannie. Moją uwagę przykuła śliczna grafika na opakowaniu. Niestety płat nie ma żadnego wzoru jest zwykły biały. Nasączony jest solidnie esencją o ładnym lekkim zapachu. Maseczka ma odpowiednią wielkość i dobrze wycięte otwory. Po jej zdjęciu twarz była lekko lepka ale bez podrażnień. Skóra była odpowiednio nawilżona.
Zobacz post
Maseczka do twarzy w płacie "Rozkwitnij na wiosnę" - Isana - z kwasem hialuronowym, pantenolem i ekstraktem z magnolii. Maseczka ta przeznaczona jest do wszystkich rodzajów skóry oraz do jednokrotnego użycia. Materiał maseczki "Rozkwitnij na wiosnę" był bardzo cieniutki, mocno nasączony serum i o przepięknym zapachu! Można się było rozmarzyć po aplikacji tego produktu na twarz, relaks gwarantowany! Po zdjęciu materiału buzię należy przemyć letnią wodą co oczywiście uczyniłam. Maseczka ukoiła moją suchą skórę, złagodziła uczucie jej ściągnięcia, zmiękczyła oraz odżywiła. Po jej użyciu miałam delikatnie zaczerwienione/zarumienione policzki przez jakieś pół godziny. Szata graficzna opakowania jak najbardziej oddaje jej nazwę. Nie brakuje nadruku kwiatów, których wiosną jest ogrom - więc spójność została tutaj zachowana. Maseczka jest produktem z edycji limitowanej i do kupienia w Rossmannie.
Zobacz post
Isana Maska w płachcie, Rozkwitnij na wiosnę 🌸
Zacznę od tego, ze jak zwykle się rozczarowałam bo płachta nie miała żadnego nadruku, bo opakowanie tej maseczki jest przepiękne! Do tego sama płachta jest dosyć sztywna i cienka, ale mocno nasączona. Dosyć szybko wyschła, ale czułam, że moja skóra na twarzy dużo z niej wyciągnęła i dzięki temu stała się miękka, elastyna i zniknęły podrażnienia, które miałam.
Nawilżająca maseczka do twarzy płacie " Rozkwitnij na wiosnę" .
Opakowanie jest bardzo fajne, a sama tkanina została wykonana z bardzo dobrej jakości bawełny. Nasączona w przezroczystej esencji o przyjemnym zapachu. Zaaplikowana na twarz od razu przyległa i utrzymała się cały zabieg.
Po 30 minutach ściągnęłam płat prawie suchy, a pozostałości szybciutko odparowały. Po jej użyciu nie potrzebowałam już kolejnej dawki pielęgnacji. Skóra twarzy była bardzo dobrze nawilżona oraz odżywiona. Nie wystąpiło uczulenie ani zapchanie cery.
Maska w płachcie (chyba limitka na wiosnę) która minęła mi w SM. U mnie w sklepie oczywiście jej nie było, ale złapałam ją zupełnym przypadkiem w Rossmannie w centrum Poznania.
Zauroczyło mnie oczywiście piękne opakowanie. Składniki aktywne też wydały mi się zachęcające. Kwas hialuronowy, pantenol i ekstrakt z magnolii. Wszystko super dla mojej suchej dojrzałej cery (ale maska jest przeznaczona dla każdego rodzaju skóry).
Maska jest bardzo mocno nasączone. Ładnie pachnie kwiatami - to pewnie magnolia. Płachta jest biała, wyjątkowo cieniutka i dobrze docięta. Aplikacja jest prosta i nie daje żadnych odczuć. Po zdjęciu skóra jest mokra i napita esencją. I to mi się bardzo podoba! Co mi nie odpowiada, to to że po odczekaniu ok. pół godziny usiłowałam nałożyć makijaż. Niestety podkład zwałkował mi się całkowicie. Musiałam umyć twarz i zacząć od początku.
Maseczka ewidentnie nie nadaje się do stosowania rano, lepiej nałożyć ją na wieczór. Jej esencja nie lubi się z podkładem.
Wiosenna maseczka na twarz w płachcie Isana to produkt który bardzo mnie rozczarował. Zazwyczaj produkty do twarzy Isana fajnie się u mnie sprawdzały, a tutaj mamy jakieś nieporozumienie. Materiał z którego wykonana jest płachta jest bardzo cienki i źle wycięty. Esencji jest dużo, ale ma tak nieprzyjemny zapach, że wolałabym by wcale jej nie było. Po ściągnięciu płachty moim oczom ukazało się coś co nie do końca potrafię nazwać. Otóż na buzi miałam jakby przyklejoną folię, a raczej esencje która zastygła i zmieniła się w folie... Tak, wiem dziwnie to brzmi, ale inaczej nie potrafię tego opisać. Tej sztywnej warstwy nie potrafiłam zmyć, ani ciepłą wodą z pianką, ani płynem micelarnym. Pomógł dopiero żel pod prysznic OnlyBio 😔. A efekty? Nie było ich. Jedynie podrażniona skóra bo próbowałam to 'coś' z siebie zmyć 😔.
Zobacz postPodobne produkty






