4 na 4 Użytkowniczek poleca ten produkt


Opis produktu

Jeszcze nie ma opisu tego produktu :(

Produkt dodany w dniu 07.03.2023 przez gilgotka

Przeczytaj prawdziwe i sprawdzone opinie o Orjena - Maska do twarzy w płacie, Nawilżająco-łagodząca, Aloes

Orjena Maska do twarzy w płacie, Nawilżająco-łagodząca, Aloes

Orjena Maska do twarzy w płacie, Nawilżająco-łagodząca, Aloes
_______
Maseczka w płacie o działaniu nawilżająco - łagodzącym. W składzie znajdziemy między innymi Aloes. Maseczka jest cienka, wygodna, lansie pachnie aloesem. Ma kika zastosowań nawilża, koi, wygładza, oczyszcza i rozświetla. Jest naprawdę mocno nasączona. Trzymałam ją koło 15/20 minut. Skóra po niej była dobrze nawilżona, makijaż fajnie się prezentował. Podoba mi się efekt po. ❤️

Zobacz post

Łagodzący aloes

Maseczka do twarzy Orjena z wyciągiem z Aloesu, którą dostałam w zestawie na Mikołajki.
Maseczka wykonana została z naprawdę świetnej jakości bawełny,.nie zawiera nadruków i niestety nacięć - tu wspomoglam się nożyczkami. Nasączona została w przezroczystej esencji o subtelnym zapachu aloesu. Zaaplikowana na twarz cudownie przyległa i od razu zaczęła koić - już dawno nie czułam tego tak intensywnie jak przy jej użyciu. Przez 20 minut się nią relaksowalam. Po tym czasie ściągnęłam praktycznie suchy płat. Kosmetyk bardzo dobrze nawilżył moja cere i po jej użyciu nie sięgałam już po żadną pielęgnację. Produkt mnie nie uczulił ani nie podrażnił. Mam nadzieję, że są sprzedawane pojedynczo. Chętnie jeszcze nie raz do niej wrócę.

Zobacz post

Denko Marzec 2023

Denko Marzec 2023 !

Jestem z tego denka niesamowicie dumna i jest to największe jakie zrobiłam do tej pory. Do kosza poleciało 38 opakowań! Przy takiej ilości znalazły się i kosmetyczne hity, ale też kilka bubli i na samą myśl mam ciarki. Braknie mi chmurki jakbym miała wszystko tutaj dokładnie opisać, dlatego skupię się na tych najbardziej charakterystycznych. Oczywiście wszystkie recenzje znajdziecie w moich chmurkach.

Mamy tutaj kilku stałych bywalców, jak balsam do ciała Bath & Body Works, antyperspirant Motion Sense of Rexony czy chusteczki do higieny intymnej Cien z korą dębu. Do tych kosmetyków wracam regularnie i bardzo sobie chwalę.

HITY!

Niewątpliwie musi się tutaj znaleźć peeling do ciała marki Ziaja z linii Pielęgnacyjne Przysmaki w wersji Marshmallow. Peeling był po prostu obłędny. Wygodne opakowanie kryło cudownie pachnący kosmetyk z drobinkami, które dobrze usuwały martwy naskórek. Ciało było gładkie, a przy okazji nawilżone, a wręcz natłuszczone. Tak jak nie przepadam za peelingami tak po ten sięgałam z uśmiechem.

Próbki balsamów marki Savone i tutaj od razu powiem, że po którą wersję bym nie sięgnęła to te kosmetyki po prostu mnie zachwycają. Intensywne zapachy, bardzo naturalne, a balsamy aksamitne, treściwe i takie, które opiekują się skórą. Fantastyczne nawilżenie, super wygładzenie, skóra jest po nich miękka i miła w dotyku. Czuć, że używa się produkt ekskluzywny.

Próbka borówkowego balsamu Mash, no i tutaj kolejna petarda jeśli chodzi o zapach i nawilżanie. Kolejny produkt do pielęgnacji z wyższej półki, który podbił moje serce. Doskonale nawilża, wygładza, pachnie niebiańsko!

Żel pod prysznic Flower Shower marki Balea, to chyba najlepsza wersja zapachowa jaką miałam! Pachnie jeżynkowo i ma intensywny fioletowy kolor, który już sam w sobie energetyzuje. Żel świetnie wygląda, ale przede wszystkim dobrze się pieni i dokładnie myje ciało bez podrażnień i przesuszania. Jestem z niego niesamowicie zadowolona!

Krem do twarzy Vegan Collagen Overnight Recovery Cream marki Pacifica super sprawdził się w mojej pielęgnacji. Tę wersję miniaturową miałam z kalendarza adwentowego Douglas i świetnie się u mnie sprawdził. Dobrze nawilżał buzię, nie zapychał skóry i zachęcił mnie do poznania innych kosmetyków tej marki i nie ukrywam nie jeden wpadł mi w oko.

BUBLE !

Naturalny mus do mycia i depilacji ciała w wersji Pralinka od LaQ. Oj jak ja się męczyłam z tym kosmetykiem. To był istny koszmar. Nie dość, że zapach bardzo sztuczny i ogólnie nieprzyjemny, to jeszcze przy goleniu podrażniał skórę. Ciężko się pieni, nie zmiękcza włosków, nie chroni skóry przed ostrzem. W myciu nie też nie wypada jakoś super wow. Bardzo nie mogłam się doczekać, kiedy wywalę to opakowanie do kosza.

Szampon Hair Repair Superfood Banana & Black Been marki Skin79 i tutaj kolejny koszmar. Produkt całkowicie z innej galaktyki. Przeznaczony do mycia włosów ma tak fatalną formułę, że oblepia włosy. Ciężko się spłukuje, obciąża je, mi bardzo podrażnił skórę głowy. Używałam go później jako żelu pod prysznic i niestety choć tutaj sprawdził się lepiej, to nawet do takiego celu bym go nie kupiła. Ogromny zawód jeśli chodzi o ten produkt.

Balsam do ciała w kostce Auna. Tutaj mamy kolejne nieporozumienie, bo producent opisuje zupełnie co innego. Jak dla mnie to nie balsam, a olejek w kostce. Słabo nawilża, ciężko się wchłania, pozostawia tłustą warstwę, a nawilżanie ciała w ten sposób jest dość kłopotliwe. Cieszę się, że miałam tylko próbkę, która starczyła na 2 razy, bo nie dałabym rady używać go na dłuższą metę.

Serum olejowe Less is more Glow Serum. To kolejny produkt, gdzie podczas stosowania odliczałam z niecierpliwością do końca butelki. Kompletnie się nie sprawdza, bo ani nie rozświetla skóry, ani nie nadaje się do używania pod makijaż co obiecuje producent. Buzia po nim błyszczy się i wcale nie jest to promienny blask. Byłam do niego super otymistycznie nastawiona, ale bardzo mnie zawiódł.

Reszta kosmetyków była naprawdę w porządku i sporo jak maseczki były dla mnie nowością. Cieszę się, że odkryłam tyle kosmetycznych perełek, a ich testowanie sprawiło mi dużo radości.


Zobacz post

Orjena Maska do twarzy w płacie, Nawilżająco-łagodząca, Aloes

Maseczka do twarzy w płachcie Aloe Vera marki Orjena, którą dostałam w paczuszce od Agnieszki @Myszowata i bardzo za nią dziękuję, bo była świetna! Jest to koreańska maseczka, której głównym składnikiem jest aloes, a jej zadaniem jest nawilżać i łagodzić skórę. Oprócz tego możemy spodziewać się efektu kojenia , wygładzenia, a nawet oczyszczenia i rozświetlenia. Producent obiecuje więc naprawdę dużo, a sama maseczka jest niesamowicie przyjemna w użyciu. Ja akurat bardzo potrzebowałam nawilżenie i ukojenia skóry, więc od razu po nią chwyciłam i to był strzał w 10! Płachta jest hipoalergiczna i nakładamy ją na oczyszczoną i stonizowaną buzię. Czas trzymania maski jest oczywiście indywidualny, ale producent zaleca tutaj 15-20 minut i ja trzymałam ją bliżej 20, po czym należało wmasować resztki w skórę co też uczyniłam, ale pozostałości było tak naprawdę niewiele. Maseczka znajdowała się w ładnym opakowaniu, a po otwarciu saszetki poczułam roślinny, lekko słodki zapach. Był on świeży i przyjemny, trochę podobny do zapachu zielonego ogórka, więc wręcz zapachniało mi wiosną. Płachta była średniej grubości i była fantastycznie nasączona. Otwory były wycięte symetrycznie i nie miałam żadnego problemu z dopasowaniem jej do twarzy. Poszło wręcz to szybko i sprawnie, a maseczka dobrze siedziała na swoim miejscu. Kiedy ją ściągnęłam i wmasowałam resztki buzia była niesamowicie ukojona, czułam, że ta cera jest wręcz uspokojona, taka zaopiekowana. W dodatku była miękka, dobrze wygładzona i odczuwalnie nawilżona. Ja w czasie kiedy miałam ją na skórze mogłam się zrelaksować i miałam dzięki niej naprawdę przyjemne domowe spa. Jestem bardzo zadowolona z tej maseczki, bo buzia wyglądała po niej świetnie. Nie dość, że była nawilżona i faktycznie zadziałały jej właściwości łagodzące, to jeszcze wizualnie była też jaśniejsza i bardziej promienna. Dodatkowo pielęgnację umilił jej zapach, więc wypadła naprawdę na medal i serdecznie ją polecam! Świetna nawilżająco-łagodząca maseczka, która sprawia, że skóra dostaje zastrzyk pielęgnacji, której efekty widać gołym okiem i to w ciągu 20 minut. Polecam!

Zobacz post

Pierwsza paczuszka urodzinowa

Moja cudowna paczuszka urodzinowa od @Myszowata !!!

No po prostu zawartość jest tak cudowna, że cały czas się zachwycam! W paczuszce znalazłam naprawdę same cudowności. Pudełko było obklejone karteczkami z napisem Happy Birthday i znalazłam życzenia, które mam nadzieję, że się spełnią. Paczuszka jest w 100% trafiona, a co najlepsze wszystkie kosmetyki są dla mnie nowe!
Znalazłam fantastyczny zestaw koreańskich maseczek w płachcie na 7 dni tygodnia, a każda ma inne działanie! No coś wspaniałego! Wszystkie są marki do tej pory mi nieznanej, a mianowicie Orjena. Już dzisiaj planuję zabrać się za testy, bo jestem ich niesamowicie ciekawa! Mamy tutaj:
Monday - Maska z ekstraktem z zielonej herbaty kojąco-oczyszczająca
Tuesday - Maska z kwasem hialuronowym nawilżająca
Wednesday -Maska z madeksozydem łagodząca
Thursday -Maska w płachcie z aloesem nawilżająco - łagodząca
Friday - Maska z awokado nawilżająco- wygładzająca
Saturday - Maska z kolagenem odmładzająca
Sunday - Maska z ryżem rozświetlająca

Oprócz tego znalazłam dwa kosmetyki do włosów marki Joanna z linii Konopie. Znalazła się tutaj maska w tubce oraz wcierka do skóry głowy wspomagająca wypadanie włosów, na które mocno ostatnio cierpię przez chorobę. Wcierka jest bez spłukiwania i ma wygodny atomizer. Kiedy ją powąchałam to przepadłam! W opakowaniu pachnie naprawdę rewelacyjnie! Zapach kojarzy mi się z profesjonalnymi kosmetykami do włosów i już nie mogę się doczekać kiedy użyję tych kosmetyków.

Oprócz tego w paczuszce znalazłam coś co mnie mocno wzruszyło, czyli kubek i naszywkę z Czarodziejką z Księżyca. To moja najlepsza bajka z dzieciństwa, którą uwielbiałam i zawsze czekałam na kolejny odcinek. Mimo, że niebawem skończę 30 lat to moja miłość do Czarodziejki nadal jest żywa i uwielbiam rzeczy z jej motywem, a ten kubek mnie po prostu rozbroił! Jest biały z nadrukiem Czarodziejki i wygląda bosko i już myślę gdzie umieszczę naprasowankę. Jest naprawdę śliczna.

Ta paczuszka sprawiła mi wiele radości i jestem za nią bardzo wdzięczna! Jeszcze raz dziękuję Ci Agnieszko, że chciałaś sprawić mi radość i naprawdę Ci się to udało! Dziękuję i biorę się za testowanie!

Zobacz post
1

Pozostałe posty z tym produktem