3 na 3 Użytkowniczek poleca ten produkt


Opis produktu

Pianka nie dość, że doskonale myje, to jeszcze regeneruje, odżywia i nawilża Twoją skórę dzięki zawartości oliwy z oliwek i aloesu ❤️
Przed użyciem wstrząśnij energicznie puszką, żeby wszystkie składniki dobrze się wymieszały. Wyciśnij piankę z puszki pod małym kątem, następnie kolistymi ruchami rozcieraj na częściach ciała, które potrzebujesz umyć, a na koniec spłucz obficie wodą… i gotowe ...

Pianka nie dość, że doskonale myje, to jeszcze regeneruje, odżywia i nawilża Twoją skórę dzięki zawartości oliwy z oliwek i aloesu ❤️
Przed użyciem wstrząśnij energicznie puszką, żeby wszystkie ...

Rozwiń opis

Produkt dodany w dniu 05.12.2022 przez Ametystova

Przeczytaj prawdziwe i sprawdzone opinie o Agamato - Pianka do mycia ciała, Myjąca, Sernik

Agamato Pianka do mycia ciała, Myjąca, Sernik

Ostatnio opisywałam konkurencyjną piankę, którą przyrównywałam do tej ze zdjęcia. No niestety jest wiele plusów tamtego produktu, co nie zmienia faktu, że ten też jest ok. Przede wszystkim pianki od Agi Grzelak mają naturalny i bezpieczny skład. Nie są oparte o silne substancje myjące, które lubią sprzyjać przesuszeniu skóry. No ale do minusów należało to, że brudziła mi ona brodzik. Niestety ten pomarańczowy barwnik bardzo wychodził szczególnie przy uszczelkach czy przy odpływie. Zapach był prześliczny, brzoskwiniowo serniczkowy. Ale dominowała brzoskwinia, taka w syropie prosto z puszki . Pianka była bardzo delikatna dla skóry i dobrze myła. No ale nie była tak zbita jak pianka Bilou. Coś za coś

Zobacz post

Denko czerwiec-lipiec 2023

W czerwcu i lipcu dużo się działo, dlatego nie wrzucałam poszczególnych denek. Nie miałam po prostu czasu. Ale teraz w końcu mogę wszystko spokojnie opisać

Zacznę może od maski do włosów Hairy Tale Cosmetics, która była jak najbardziej ok, ale wydaje mi się, że produkty w tej cenie to trochę przesada. Najczęściej kupuję te kosmetyki na promocjach w związku z tym.

Maseczka do twarzy, Naturalna, Glow, Niebieska Hotunia od Orientany to przykład produktu, do którego często wracam. Maska świetnie wygląda, świetnie działa i jest wydajna.

Less is more-Krem do twarzy, niestety niei zużyłam całego opakowania, ale mega spodobało mi się to, że zostawia po sobie taką fajną, matową warstwę. Dzięki temu skóra naprawdę ładnie po nim wygląda, a do tego dobrze nawilża.

Zestaw kosmetyków od Mash Natural Beauty, czyli peeling i mus do ciała o zapachu leśnych borówek również zrobił na mnie dobre wrażenie. Może to nie jest idealnie odwzorowany zapach borówek, ale nie szkodzi. Mus fantastycznie odżywiał skórę, a peeling spełniał swoje zadanie nie pozostawiając skóry suchej ani podrażnionej.

Nacomi-Next Level, Serum do twarzy, Niacynamidy 15%. To kolejny produkt, którego nie zdążyłam zużyć w całości przed wyjściem daty. Ale zapowiadał się naprawdę dobrze. Szybko się wchłaniał, nie pozostawiał żadnej warstwy na skórze, bardzo to sobie cenię w kosmetykach. Zdążyłam zauważyć wygładzenie skóry.

Pianka do higieny intymnej od AA miała dobry skład i niewiele kosztowała. Nie nazwałabym tego zapachem truskawki, ale jednak była w porządku. Pianki AA mają jednak jedną przypadłość, psują im się pompki i tak samo było w tym przypadku, pompka lubiła się zacinać.

Avon-Naturals, Mgiełka do ciała, Jagoda i orchidea pięknie pachniała, głównie wykorzystywałam ją jako odświeżenie pościeli lub aury w danym pomieszczeniu

Tera docieramy to pierwszego bubla czyli hydrolatu lawendowego od love your body z biedronki. Straszna słabizna, chodzi o zapach. Okropny i mdły, tak mogę go po krótce opisać. Szkoda pieniędzy.

Produkty marki Biolaven zazwyczaj mi się sprawdzają i nie inaczej było tym razem. Mowa o żelu do higieny intymnej, a także o maseczce całonocnej. O ile żel juz znałam o tyle maseczka była nowością. Miala zaskakująco lekką konsystencję, a skorapo niej byla gładka i miękka jak marzenie.

Adidas-Antyperspirant w kulce, Control. To mój pierwszy antyperspirant tej marki i kosmetyk w ogóle. Ogólnie pozostawił po sobie dobre wrażenie. Ładnie pachniał i zapewniał dobrą ochronę.

Resibo-Emulsja do twarzy, Peace Maker. To jest produkt, który mega pomógł mi w sytuacji kryzysowej jaką było spalenie nosa w majowym słońcu. M.in. dzięki niemu moja skóra bardzo ładnie się zagoiła. Nie pachnie za pięknie ale naprawdę działa świetnie. Do tego jeszcze tonik Have Some Tan. Nie dałam rady go zużyć całego, bo jednak czesto borykam się z problemem wyprysków związanych z cyklem miesiaczkowym. Więc nie chciałam sobie przy jego pomocy utrwalać śladów po tych zmianach. Niemniej przez ten czas co miałam okazję go poużywać, podobał mi sie. Raczej nie sprawiał problemów pokroju plam itd

Fresh&Natural-Olejek do ciała, Relaksujący, Lawendowy. Ten olejek używałam latami tylko celem masażu. Końcówkę używałam jako zwykły olejek do ciała i w jednej i w drugiej roli bardzo dobrze się spisywał.

Agamato-Pianko do mycia ciała i do mycia rąk. Obie miały lekko pomarańczowe zabarwienie więc brudziły mi zakamarki kabiny prysznicowej i umywalki. Ale poza tym pięknie pachną, są turbo miłe w użytkowaniu oraz nie wysuszają skóry.

Seysso-Pasta do zębów, szczerze mówiąc dziwna jest ta pasta. Bo niby jest przeznaczona do szczoteczek sonicznych ale jednak zupełnie z nimi nie współpracuje, albo ja czegos nie potrafię. Nie pieni się nie doczyszcza zębów.

FaceBoom-Mleczko tonizujące, pierwszy raz mialam do czynienia z tonikiem w takiej formie i bardzo mi się to podobało. Tonik ładnie łagodził, nawilżał i odświeżał skórę.

Stars from the stars-Pianka do mycia twarzy, niestety produkt okazał się zbyt mocny i wysuszał oraz podrażniał mi skórę.

Dr. Hedison-Krem CC, to już kompleta klapa.

Your KAYA-Żel intymny, świetny, juz mam kolejne opakowanie.

Fitokosmetik-Maseczka do twarzy w płacie, Efekt botoksu, Ziemniaczana. Niby ziemniak a naprawdę świetny produkt. Maseczka bajecznie tania a dajaca super efekty.

Zobacz post

Zestaw pianek agamato

Produkty Agamato poznałam dzięki filmom Agnieszki Grzelak na Youtube. Byłam bardzo ciekawa tej formulacji dlatego wyposażyłam się w komplet kosmetyków a raczej zostałam w nie wyposażona, bowiem dostałam je w prezencie .

Zacznę od pianki do mycia ciała. Ma ona dodatek aloesu i oliwy z oliwek. Jest to jedna z tych większych puszek o większej pojemności. Pianka ma lekko pomarańczowy odcień i jest dość lekka, nie jest tak zbita jak niektóre inne produkty z tej serii. Pięknie pachnie brzoskwiniami, takimi wyjętymi z puszki w słodkim syropie. Myła dobrze, ale miała jedną wadę, bardzo barwiła mi brodzik, a także wszelkie zakamarki kabiny.

Pianka do mycia rąk również zawiera aloes, ale tym razem olej migdałowy. Jest to ta sama seria zapachowa. Pianka była w konsystencji bardzo zbliżona do pianki myjącej do ciała i tak samo jak ona miała lekko pomarańczowe zabarwienie, które barwiło mi umywalkę oraz korek z odpływu.

Nawilżająco-odżywcza pianka do rąk to był pierwszy kosmetyk z serii, który wypróbowałam. Jest z dodatkiem oleju kokosowego i migdałowego. Ma jasną barwę i dużo gęstszą konsystencję niż pianki myjące. Trzeba było bardzo uważać z nakładaniem, by nie psiknąć za dużo, bo była mocno odżywcza i nadmiar się już potem nie chciał wchłaniać lub zostawała na rękach tłusta warstwa. Zużywałam ją dosyć długo i powoli miałam jej dosyć. Myślałam, że będzie nawilżać lepiej, ale nie było źle. Przepięknie pachnie brzoskwiniami z lekką nutą sernika.

Pianka do demakijażu i mycia twarzy była naprawdę bardzo delikatna dla skóry. Myła delikatnie, nie naruszając bariery hydrolipidowej. Miałam czasami wrażenie, że czyści aż za delikatnie, ale lepiej w tę stronę aniżeli przesadzić . Generalnie miała raczej jasne zabarwienie przez co nie barwiła mi armatury. Jak każda inna pianka pachniała pięknie.

Di przetestowania została mi już tylko pianka do ciała, czyli odżywczy balsam, z dodatkiem masła shea i oleju z awokado.

Zobacz post
1