sence beauty
Maseczka do twarzy w płacie, I am Nuts about You, Dziadek do orzechów
7 na 7 Użytkowniczek poleca ten produkt
Opis produktu
Jeszcze nie ma opisu tego produktu :(
Produkt dodany w dniu 05.11.2022 przez Alicja95
Przeczytaj prawdziwe i sprawdzone opinie o sence beauty - Maseczka do twarzy w płacie, I am Nuts about You, Dziadek do orzechów
sence beauty, Maseczka do twarzy w płacie, I am Nuts about You, Dziadek do orzechów 😊.
Jest to jeden z prezentów otrzymanych w tegorocznej paczce świątecznej. Ma ona zarówno świąteczny nadruk, jak i zapach. Pachnie bowiem pomarańczami, które zawsze kojarzą mi się z wigilijnym stołem. Maseczka jest bardzo mocno nasączona a po nałożeniu nie spływa z twarzy. Przez chwilę czułam pieczenie na skórze, po chwili przeszło, ale i tak postanowiłam ją zdjąć po kilku minutach. Okazało się, że chyba jest dla mnie zbyt mocna, ponieważ byłam przez jakiś czas nieco bardziej zaczerwieniona.
Urocza maseczka z grafiką dziadka do orzechów znalazła się w mojej kosmetyczce za sprawą Basi @basiek86 .
Nigdy wcześniej nie miałam okazji spotkać się z tą marką, a maseczki w płacie bardzo lubię! Widziałam, że w okresie świątecznym bardzo dużo Clouders dodawało z nią chmurki, teraz więc przyszła kolej na mnie.
Pomijając urocze opakowanie grafika (trochę creepy, bo zdeformowanego) dziadka do orzechów znajdowała się również na samym płacie. Duża ilość materiału i odpowiednio wycięte dziiry na oczy, nos i usta sprawiły, że maseczka leżała na buzi bardzo komfortowo: nie zssuwała się, nie odstawała i nie rolowała się na czole ani polikach. Esencji pachnącej pomarańczą było tak dużo, że starczyło na dekolt oraz dłonie! Maseczka jest oczyszczająca, ale ja po jednym użyciu zauważyłam zastrzyk nawilżenia, jaki podarowała mojej buzi. Już dawno nie miałam takiego uczucia komfortu, moja cera nie była spięta i piekąca!
Dziękuję Basiu za możliwość przetestowania kolejnej perełki!
Sence - I am Nuts about You - Maska w płacie
Kolejna świąteczna maseczka do twarzy w płacie od cudnej @gilgotka.
Zarówno płat jak i opakowanie posiadają świąteczny nadruk dziadka do orzechów.
Bardziej podoba mi się grafika na opakowaniu, ale za to sam płat jest dobrze powycinany, miękki i przez to dobrze dopasowuje się do buzi.
Esencji na masce jest sporo, tyle, że nadmiar wysmarowałam jeszcze na szyję i dekolt.
Maska miała pachnieć pomarańczą, ale ja uważam, że nie pachniała niczym - szkoda.
Maseczka ma nawilżać i tak też robi, chociaż nie jest to odczuwalny długi efekt nawilżenia.
Mimo to przyjemnie koiła i wygłaszała, a także zmiękczała skórę.
Bardzo fajna i przyjemna maseczka. ♥️
Maseczka na twarz w płacie dostałam ją od mojej kochanej siostry @Alicja95 dziękuję za ten super relaks z nią. Maseczka bardzo przyjemna i super się ją nakładało bo wszystkie otwory miała wycięte tam gdzie powinny one być. Maska nie zjeżdżała z twarzy co jest super. Ma cudną grafikę dziadka do orzechów super że płat też jest taki kolorowy. Jest ona o zapachu pomarańczy. Serum było na tyle dużo w szaszetce że skóra nie dała rady wszystkiego wpic ale resztę wmasowalam w skórę. Twarz po niej była niezwykle nawilżona oraz przyjemna w dotyku. Bardzo jestem zadowolona z tej maski. ❤️
Zobacz post
DENKO GRUDZIEŃ 2022
Mocno spóźnione, ale tak przedstawia się moje denko z ostatniego miesiąca roku i jestem z niego dumna, bo w sumie do kosza poleciało 25 opakowań. Mogło być troszkę lepiej, ale i tak bardzo się cieszę, zwłaszcza, że udało mi się zużyć sporo tych w świątecznych opakowaniach i nie mogło zabraknąć stałych bywalców, ale tez pojawiło się sporo nowości.
Jako, że nie starczy mi znaków, żebym wszystko dokładnie opisała skupię się na bublach i hitach, a resztę pokrótce wymienię.
Jako stali bywalcy są tutaj mydła w piance od Bath & Body Works i tym razem o zapachu Twisted Peppermint i Wild Berry & Plum. Oczywiście oba zapachy fantastyczne, więc szczerze polecam. Jest tutaj też niezawodna pianka w żelu marki Balea, tym razem w tropikalnej wersji i aż 7 maseczek, które były naprawdę fajne, choć tej hydrożelowej z bałwankiem z Super Pharm ze względu na formę hydrożelowego płatu już bym raczej nie użyła ponownie, bo nie da się z tym robić nic innego oprócz leżenia.
Bubble
Tutaj aż trzy kosmetyki trafiły do tej grupy:
- Proteinowa odżywka do włosów Bioelixire, która z włosami nie robi nic, a dodatkowo pachnie w moim odczuciu nie ładnie i zalatuje acetonem i chemicznością. https://dresscloud.pl/cloud/kosmetyki/odzywki-maski-olejki-do-wlosow/1007931-biolixire-odzywka-do-wlosow-istota-natury-weganska-proteinowa-dla-wlosow-zniszczonych-bez-objetosci-i-elastycznosci/ .
- Woda micelarna z różowym pomelo od Cosnature i tutaj kolejny mocny zawód. Nie dość, że potwornie szczypie w oczy podczas demakijażu, to powoduje nieprzyjemne ściąganie skóry. https://dresscloud.pl/cloud/kosmetyki/demakijaz/999196-cosnature-woda-micelarna-pink-pomelo-kazdy-rodzaj-skory/.
- Żel pod prysznic Balea Vamos a la Playa, który strasznie długo męczyłam. Sam kosmetyk działa dobrze, ale niestety jesgo brzydki zapach podczas mycia skóry mnie dobijał. Nie jestem pewna czy się zepsuł, czy po prostu tak ma pachnieć, bo w opakowaniu wydawał mi się być piękny, a podczas kąpieli zepsuty arbuz i sztuczność. https://dresscloud.pl/cloud/kosmetyki/zele-pod-prysznic/990933-balea-zel-pod-prysznic-vamos-a-la-playa/.
Hity!!
Pora na tę przyjemniejszą grupę i tutaj moim numerem jeden został niepodważalnie szampon do włosów The Ritual of Mehr od Rituals. To był najlepszy szampon jaki miałam w swoim życiu. Owszem kosztował 55 zł, ale jego zapach i działanie po prostu obłęd! Fantastycznie oczyszcza skórę głowy, a do tego nawilża i nabłyszcza, przez co prezentują się po prostu pięknie. Butelka wygląda elegancko, a zapach czuć długo na włosach i w łazience. https://dresscloud.pl/cloud/kosmetyki/szampony/1007930-rituals-szampon-do-wlosow-the-ritual-of-mehr/ ,
Kolejny produkt, który bardzo mnie zaciekawił i się spodobał to próbka kremu-pianki do twarzy z serii blue matcha od Bielendy. Super się nakłada, dobrze się wchłania i zostawia twarz nawilżoną i miłą w dotyku. https://dresscloud.pl/cloud/kosmetyki/probki/1008813-bielenda-blue-matcha-krem-pianka-do-twarzy-blue-cloud-cream-nawilzajaco-balansujacy/ .
Płatki pod oczy one.two.free! z kalendarza adwentowego Douglas z uroczymi gwiazdkami. Płatki wypadły po prostu świetnie. Pomogły zniwelować poranną opuchliznę, a do tego fantastycznie nawilżyły skórę i były niesamowicie przyjemne w użyciu. Jestem z nich bardzo zadowolona: https://dresscloud.pl/cloud/kosmetyki/maseczki-pod-oczy/1011163-onetwofree-hyaluronic-power-eye-patches-platki-nawilzajace-pod-oczy/ .
Bardzo fajnie sprawdziły mi się też miniaturki szamponu i żelu pod prysznic Balea z zimowej z serii Winter Wunder oraz uroczego mini żelu pod prysznic od Yves Rocher. Dostałam je od kochanej @dastiina . Kosmetyki faktycznie spełniały swoje funkcje, a ich zimowe opakowania i zapachy umilały mi domowe SPA. Mamy też tutaj zimową serię Douglas, która była bardzo udana, a ja zużyłam mini żel i balsam w tubce oraz maskę do stóp w formie skarpet. Jedynie peeling do stóp niekoniecznie był trafiony, ale po za tym super. Miałam okazję przetestować też olejek do demakijażu Paw Paw Makeup marki Soppo i produkt prezentuje się naprawdę świetnie, choć w moim przypadku przy spłukiwaniu wodą trochę szczypie. Używałam go do oczyszczania twarzy już po usunięciu makijażu i w takiej formie sprawdzał się świetnie no i zapach gumy balonowej to obłęd. Ostatnie o czym nie wspomniałam to miniaturka kremiku silnie nawilżającego od Phenome, który powiedziałabym, że był poprawny. Delikatnie nawilżał, nie zapychał, nie było z nim żadnych problemów, ale nie było też niczego wow i tego czegoś mi zabrakło. Niemniej jednak to dobry, nawilżający kremik.
Jestem zadowolona z tego denka i mam nadzieję, że styczniowe będzie jeszcze lepsze.
Maseczka do twarzy w płacie, I am Nuts about You, Dziadek do orzechów . Kupiłam ją przed świętami w Rossmann kosztowała akurat na promocji 3.99zł więc cena super . Ładne opakowanie w kolorze zielonym butelkowym z grafiką ładną dziadka do orzechów. Płachta była średniej grubości ,miała delikatny zapach lekko pomarańczowy . Płachta z nadrukiem dziadka do orzechów wygląda zabawnie. Dobrze dopasowała się do twarzy nie odklejała się . Trzymałam ją około 20 minut. Maseczka jest produktem wegańskim .Po jej użyciu skóra nie kleiła się co czasami się zdarza po niektórych maseczkach. Skóra była miękka ,nawilżona ,wyglądała świeżo zdrowo . Nie trzeba było kremu po jej użyciu. Spisała się u mnie bardzo dobrze jestem zadowolona z jej wyglądu i działania ,a i cena była fajna .
Zobacz post
Maseczka do twarzy Sence I Am Nuts About You! kupiłam ją w Rossmannie już spory czas temu. Opakowanie ma uroczą grafikę przyciągającą wzrok. Płachta także ma fajny wzorek przez co przyjemniej się nosi taką maseczką na buzi. Płachta ma lekki zapach identyczny jak ten z maseczek Action. Płachta jest dobrej jakości i jest odpowiednio skrojona. Podczas jej noszenia nie czuć dyskomfortu. Po zdjęciu maseczki skóra jest lepka ale krótko to trwa. Poza tym zauważyłam bardzo dobre nawilżenie skóry oraz odświeżenie.
Zobacz post
Maseczka do twarzy w płacie I am Nuts about You z wizerunkiem Dziadka do orzechów. Mam bzika na punkcie tego świątecznego motywu i to uzależnienie wcale nie zelżało wraz z przybyciem wielu nowych gadżetów. Maskę kupiłam w Rossmannie na promocji za 3,99 zł i bardzo się ucieszyłam na jej widok, bo długo na nią polowałam. Jest to maseczka o zapachu pomarańczy i działaniu nawilżającym. Czas trzymania na skórze jest standardowy, bo 10-15 minut, a po użyciu resztki wmasowujemy w skórę. Dodatkowo z informacji od producenta wiemy, że produkt jest wegański, a płachta ma oczywiście nadruk, co niezwykle mnie ucieszyło. Tego wieczoru bardzo potrzebowałam nawilżenia i bez wahania sięgnęłam po tę maseczkę. Kiedy otworzyłam saszetkę poczułam bardzo ładny zapach, który faktycznie był pomarańczowy. Nie był to zapach takiej naturalnej, świeżo krojonej pomarańczy, ale zdecydowanie był przyjemny i nie drażnił swoją sztucznością. Płachta miała fajną grubość i była bardzo dobrze nasączona, przez co łatwo nakładało się ją na skórę. Po upływie 15 minut ściągnęłam ją z twarzy, a w tym czasie mogłam się naprawdę zrelaksować. Resztek do wmasowania nie było zbyt wiele, bo produkt świetnie się wchłonął. Buzia nie była lepka czy tłusta. Była za to przyjemnie miękka, nawilżona, a skóra byłą przyjemnie rozluźniona. Nie wystąpiły u mnie żadne podrażnienia czy zapchania skóry. Fantastycznie spędziłam czas pielęgnacji z tą maseczką. Nie dość, że bardzo ucieszył mnie jej wygląd, to jeszcze jej działanie jak najbardziej zdało egzamin. Buzia na drugi dzień po przebudzeniu nadal była miękka, nawilżona i przyjemna w dotyku. Jestem z niej bardzo zadowolona, więc polecam!
Zobacz post
Moje dzisiejsze zakupy z Rossmanna. W sumie poszłam z ciekawości czy może są maseczki z dziadkiem do orzechów i z ciastkiem i kiedy straciłam już nadzieję, okazało się, że były przy samej kasie. Są to maseczki w płacie oczywiście ze świątecznymi grafikami i nadrukami na płachtach. Mamy Sugar & Spice & Everything Nice o działaniu oczyszczającym z uroczym pierniczkiem oraz I am Nuts about You! o działaniu nawilżającym, która ma pachnieć pomarańczami. Obie maseczki prezentują się po prostu cudownie! Obie są marki Sence i kosztowały na promocji po 3,99 zł. Nim trafiłam na nie to krążyłam chwilę po Rossmannie i dojrzałam kilka nowości! Trafiłam na maseczkę do twarzy w płacie marki Isana z ekstraktem z wiśni i olejkiem migdałowym o działaniu intensywnie nawilżającym, która ma pachnieć marcepanem i wiśniami, więc już nie mogę się doczekać. Kosztowała 5,99 zł i strasznie się z niej cieszę, bo była jedna jedyna, a ja uwielbiam marcepan, który kojarzy mi się ze świętami. Z tej samej serii wzięłam też hydrożelowe płatki pod oczy z kwasem hialuronowym, które mają intensywnie nawilżyć i sprawić, że okolice oczu będą wyglądać promiennie. One również kosztowały 5,99 zł. Ostatnią rzeczą z Isany, którą wzięłam jest maska do włosó w saszetce z linii profesjonalnej Golden Glow będącą maską naprawczą i przeznaczoną do włosów łamliwych, które ma regenerować. Saszetka ma 20 ml, więc mi pewnie starczy na jeden raz, a wystarczy trzymać ją na włosach jedynie minutę więc idealnie. W końcu udało mi się upolować coś co chciałam przetestować od dawna, czyli kultową bazę pod tusz do rzęs Variete od Eveline. Krążą o niej naprawdę cudne opowieści, a że ja nie miałam nigdy tego typu produktu, to z chęcią potestuję. Zamiast 23,49 zł zapłaciłam 12,99 zł więc to była prawdziwa okazja. Oprócz tego, że ma sprawić, że rzęsy po nałożeniu tuszu będą dłuższe i będą miały większą objętość to jeszcze ma właściwości pielęgnacyjne. Baza jest biała, a szczoteczka wygląda naprawdę zachęcająco. Ostatnim kosmetykiem i totalną nowością dla mnie jest tusz do rzęs Stars Extreme Lashes od Stars, Opakowanie jest fioletowe, ale tusz jest czarny i jego zadaniem jest pogrubiać rzęsy, rozdzielać je i dodać im nieziemskiej objętości. Dla mnie makijaż rzęs to właśnie numer jeden i zwracam na niego największą uwagę. Mam swoje ulubione tusze, które kupuję regularnie, ale co jakiś czas chętnie testuję nowości, a tej nie mogłam sobie odmówić. To co mnie na wstępie zaskoczyło to szczoteczka, bo jest stożkowa i wygląda jak mini choinka. Dzięki temu będzie łatwiej dotrzeć do rzęs i precyzyjniej w okolice kącika. On również był na promocji i zamiast 19,99 zł kosztował 12,99 zł. Jedyne do czego mogłabym się troszkę przyczepić to jego zapach, bo jest dość specyficzny, ale dopiero po dłuższych testach dam znać jak się sprawuje. Zakupy jednak uważam za bardzo udane, zwłaszcza, że obok mój partner wyszedł z kolejnym kalendarzem adwentowym dla mnie.
Zobacz postPodobne produkty







