Przeczytaj prawdziwe i sprawdzone opinie o Lirene - Oh, Just Peachy!, Masełko do demakijażu
Lirene, Oh, just peachy! Masełko do demakijażu
Perełka To masełko dostałam od Kochanej @madziek1. Plastikowy słoiczek, a w nim 45g masełka w pięknym brzoskwiniowym kolorze. Pachnie rewelacyjnie, naturalnie, brzoskwinią. Płuczę twarz wodą, po czym nabieram trochę masełka na dłonie, rozprowadzam na dłoniach, gdzie zaczyna się pienić i taką pianką myję twarz. Jest to dla mnie bardzo przyjemne, właśnie ze względu na zapach, ale również na konsystencję. Masełko działa znakomicie, usuwa wszelkie pozostałości makijażu. Do tego mam wrażenie, że przy okazji również odżywia skórę. No uwielbiam je
Lirene
Oh, Just Peachy!, Masełko do demakijażu
Ależ to pachnie! Zapach jest naprawdę cudowny, pachnie brzoskwinią. Ale nie taką chemiczną. Uwielbiam używać tego masełka przez zapach.
Masełko ma konsystencję jednorodną, jest bardzo miękkie. Nie trzeba aplikować dużo produktu, żeby był efekt. Dobrze radzi sobie z tuszem do rzęs, nie zostawia mnie z efektem pandy. Jest też całkiem wydajne.
Według mnie to bardzo dobry produkt, prawdopodobnie do niego wrócę.
Mydełko do demakijażu miałam z polecajki znajomej.
Jak dla mnie jest to jeden z lepszych produktów do demakijażu twarzy.
Jak masełko zostawia taki delikatnie tłusty filmik po użyciu, wiec dodatkowo po nim używam zawsze emulsji z cerave, która ten filmik zmywa.
Jako że zawsze mam dłuższe paznokcie to opakowanie nie należy do najwygodniejszych, ponieważ jeśli nabieram masełko palcem to cześć produktu zostaje pod paznokciem a w samym słoiczku zostaje taka sznytka…
Jednak w samym demakijażu radzi sobie świetnie. Zmywa idealnie makijaż z całego dnia.
Zgodnie z zaleceniem omijam okolice oczu, ale cała reszta schodzi perfect.
Zapach tylko częściowo przypomina brzoskwinie i to taką chemiczną, ale kolor jest odpowiedni dla brzoskwiń.
Mimo niedogodności z opakowaniem swoją role spełnia wiec mogę polecić
Masełko Lirene - nasza relacja to raczej love/hate. Czemu love? Bo świetnie zbiera makijaż i super zmywa się wodą, nie pozostawia tłustej warstwy. Kolejna zaleta to piękny zapach, serio jeśli są tu miłośniczki zapachu brzoskwini, to dla Was! Czemu hate? Z jakiegoś powodu lubi mnie szczypać w oczy, czasami dosyć mocno… Jednak raczej oceniam go pozytywnie dzięki skuteczności i wygodzie używania.
Zobacz post
Denko grudniowe
Przed końcem roku chciałam zrobić dużo wolnego miejsca na kosmetyki z kalendarza adwentowego i prezentów, dzięki czemu udało mi się skończyć 22 kosmetyki. Wśród nich znalazło się:
❤️ Chusteczki do demakijażu z kalendarza adwentowego z tego roku. Chusteczki nie miały zapachu, dobrze domywały makijaż i się nie rwaly.
❤️ Peeling do ciała opcja natura z kalendarza adwentowego z zeszłego roku. Peeling miał grube i mocno peelingujące drobinki. Pachniał bardzo ładnie grejpfrutem i miał w sobie fajnie nawilżający olejek.
❤️ Korektor do twarzy z Lovely. Dobrze krył, nie ścierał się z twarzy ale niestety był dla mnie za ciemny i musiałam go rozjaśniać.
❤️ Krem do twarzy Bebio na dzień. Kupiłam go po mocnej przecenie, bo miał zniszczone opakowanie. Krem jest treściwy i super nawilża. Super sprawdzał się na zimne dni chroniąc skore przed chłodem.
❤️ Peeling Eveline Glycol 10%. Jest to odpowiednik krwawego peelingu z the oridinary. Peeling po nałożeniu początkowo szczypie ale po chwili ustępuje to uczucie. Skóra po zmyciu go jest mocno oczyszczona.
Eyeliner do doklejania rzęs magnetycznych. Podczas makijażu chciałam go otworzyć i okazało się, że końcówka pędzelka się ułamała i została w środku przez co cały produkt musi iść do kosza..
❤️ Olej z awokado. Jest to również produkt z kalendarza adwentowego z zeszłego roku od siostry. Początkowo nie wiedziałam jak używać tego olejku. Dodawałam czasem do kremu, używałam na włosy, ciało.. jednak najlepiej sprawdził się do zmywania makijażu.
❤️ Vegaya serum do twarzy z Bakuchiolem. Serum było w szklanym opakowaniu z pompka. Miało kremowa konsystencje i biały kolor. Pod koniec opakowania bardzo ciężko było go wydobyć, a z racji, iż serum było w szklanej buteleczce nie można było opakowania po prostu rozciąć i wydobyć reszty. Ile mogłam to wydobywam ze środka pędzelkiem. Serum miało typowy zapach róż i cudownie nawilżało skore.
❤️ Olivia Plum Tonik dash. Tonik trochę rozczarował mnie tym, ze miał składniki myjące w składzie. Używałam go trochę jak kosmetyku do oczyszczania.
❤️ Dezodorant Isana Fresh. Jest to jedyny dezodorant jaki znalazłam, który nie ma w składzie alkoholu i aluminium, a dodatkowo jest w spray’u. Dobrze sprawdza się jako dodatkowa ochrona w ciągu dnia. Ma delikatny i świeży zapach. Z pewnością do niego wrócę.
❤️ Hoa płyn micelarny do twarzy. Sprawdzał się całkiem nieźle, miał ładny zapach i był wydajny. Trzeba uważać tylko żeby nie dostał się do oczu bo strasznie szczypie.
❤️ Hiskin szampon i żel do kąpieli jabłko. Zapach jest śliczny, jabłkowy nie zalatujący chemia. Jest oparty o łagodne składniki myjące. Nie wysusza skory ani włosów. Mocno i dobrze się pieni.
Lirene masełko do demakijażu. Jest to już moje trzecie opakowanie. Bardzo lubię zmywać makijaż maselkami. To jest o pięknym brzoskwiniowym zapachu.
❤️ Trzy maszynki do golenia, w tym jedna z Bic. Maszynki całkiem dobrze się sprawdziły.
❤️ Ziaja masło kakaowe. Krem do twarzy, mimo nazwy pachnie ślicznie kokosem. Jest bardzo gęste i ciężko się je rozprowadza po skórze, za to cudownie nawilża i tworzy ochronną kołderkę przed zimnem na twarzy.
Masełko do demakijażu kupiłam u siebie w pracy i miało rewelacyjną cenę. Lubię kosmetyki od Lirene mam do nich mały sentyment . Opakowanie jest bardzo wygodne i zawiera 45g produktu do demakijażu. Masełko ma piękny żółty kolor i pachnie cudownie brzoskwiniowo. Jeśli chodzi o zmywania makijażu to rozpuszcza wszystko na twarzy. Na oczy nigdy nie używam takich produktów ze względu na ich wrażliwość. Jest mega wydajne i odrobina wystarczy, aby rozpuścić taką porządną tapetę . Natomiast ciężko się je zmywało z twarzy, a płatek, którego używałam do demakijażu musiałam prać trzykrotnie po użyciu, a i tak zostawała lekka tłusta powłoczka. Ogólnie jak komuś nie przeszkadza taka tłustość na twarzy to będzie zadowolony z produktu.
Zobacz post
🍑 Lirene. Masełko do demakijażu, Oh, Just Peachy!
Dostałam je w paczuszce urodzinowej od @madziek1 i nawet nie wiecie jak bardzo mnie ciekawiło zwłaszcza, że nigdy nie używałam masełka do demakijażu.
Plastikowy słoiczek mieści 45g masełka o pomarańczowym kolorze. W dodatku pachnie słodko i brzoskwiniowo. Masełko zawiera masło shea, masło murumuru, witaminę C i olej różany.
Na pierwszy raz użyłam go bardzo malutko, rozprowadziłam po palcach i delikatnie wmasowałam w skórę twarzy oraz powieki. Byłam w szoku jak fajnie rozpuszczał makijaż. Na skórze czuć było trochę tłustą powłokę jednak w żaden sposób mi to nie przeszkadzało. Po rozpuszczeniu makijażu przemyłam twarz ciepłą wodą, skóra była oczyszczona, odżywiona, gładka a po makijażu nie było śladu. Masełka używam w małych ilościach i jak dla mnie jest wydajne. Jestem bardzo zadowolona, dziękuje Madziu za możliwość przetestowania tego masełka ❤️.
Pachnące masełko do demakijażu z paczusi od kochanej @izvsza 💖. Ależ ono pachnieee mmm i jaki ma kolorek. Jak świeża brzoskwinka, wprost do schrupania. Zawiera olejek z pestek brzoskwini ale również min. olejek różany, masło shea i wit. C. Nakłada sie je delikatnie masując a po rozpuszczeniu makijażu zmywamy wszystko wodą. Ma taką milutką, kremową konsystencję. Jest też wydajne, a przynajmniej przy mojej ilości nałożonego makijażu hahah. Wrażenia sensoryczne w trakcie uzywania są mega. Radzi sobie z wodoodpornym makijazem, ładnie oczyszcza skórę. Pozostawia ją swieżą, promienną i nawilżoną. Dziękuję @izvsza za to cudo!
Zobacz post
Denko marcowe w marcu skończyłam 9 kosmetyków pełnowymiarowych i dwie próbki.
❤️Tonik do twarzy Feel free. To już moje drugie opakowanie. Tonik ma delikatny, odświeżający zapach. Dobrze nawilża skore i likwiduje uczucie ściągnięcia.
❤️ Masełko do demakijażu Lirene. To już również moje kolejne opakowanie. Masełko pięknie pachnie brzoskwinia, jednak ostatnio zaczęło mnie szczypać w oczy i myślę czy nie spróbować używać innego. Dobrze usuwa makijaż jedynie z tuszem do rzęs trzeba trochę więcej pracy.
❤️ Serum Revox Peptides 10%. Serum jest wydajne, ma gęsta formułe. Mysle, ze jeszcze do niego wrócę.
❤️ Tusz do rzęs Maybelline Lash Sensational. Szczoteczka jest silikonowa, tusz nie skleja rzęs i ładnie je wydłuża.
❤️ Nacomi olej konopny. Zuzylam go do demakijażu oczu i fajnie się sprawdził.
❤️ Maska do włosów Sylveco len. Maska miała trochę za rzadką konsystencję, przez co była niewydajna. Zapach ledwo wyczuwalny, typowy dla naturalnych kosmetyków. Włosy po niej były wygładzone i miekkie.
dezodorant perfumowany Isana w sprayu. Dezodorant niestety ma alkohol w składzie i wysuszył mi skore pod pachami. Solo nie dawał sobie rady podczas aktywniejszego dnia.
❤️Dwie próbki kremu do twarzy. Obie wspominam bardzo dobrze, jednak ten z Sylveco bardziej przydał mi do gustu.
❤️ Krem do twarzy ujędrniający Soraya Plante. Bardzo lubię tą serię kremów. Krem jest gesty i wręcz otulający nasza skore. Dodatkowo jest w szklanym opakowaniu. Zapach ma przyjemny, lekko kwiatowy. Bardzo fajnie sprawdza się w nocnej pielęgnacji.
❤️ Pasta do zębów Alterra. Kupiłam ja na promocji -50%. Sprawdzała się całkiem dobrze i robiła to co powinna.
Moje zakupy kosmetyczne sprzed jakiegoś miesiąca ❤️ Te dwa kosmetyki to nowości dla mnie. Masełko do demakijażu kupiłam w Hebe za niecałe 10 zł. Krem Pharmaceris w Superpharm za ok 40 zł. Masełko już mogę polecić. Jest świetne❤️. Bardzo ładnie rozpuszcza makijaż, robię nim też demakijaż oczu. Wszystko pięknie schodzi. Robię zawsze dwuetapowe oczyszczanie, więc i tak zawsze na koniec używam żelu lub pianki, ale to masełko jest bardzo dobre. Drugi kosmetyk to krem kupiony na moje zaczerwienione i często podrażnione policzki. Skończył mi się poprzedni krem ratujący sytuację i postanowiłam wypróbować coś nowego. Ten krem jest naprawdę dobry. Już po pierwszym użyciu policzki były w o wiele lepszej kondycji. Zaczerwienienia i podrażnienia ładnie się goiły, skóra była nawilżona i ukojona. Nie wiem jak sprawdza się przy trądziku różowatym, ale ja go polecam.
Zobacz post
Lirene ❤️ Oh, just peachy! ❤️
Masełko do demakijażu ❤️🍑
Kupiłam je w Hebe za niecałe 10 zł. Masełko jest naprawdę świetne. Super rozpuszcza makijaż. Jest delikatny ale skuteczny. Pod wpływem ciepła i wody rozpuszcza cały czas makijaż. Robi się trochę tłusty, więc idealny do demakijażu. Zostawia na buzi trochę lepką warstwę. Masełko i resztki makijażu i tak zmywam jeszcze jakimś żelem dlatego nie mam z tym problemu. Dodatkowo masełko pięknie pachnie❤️ co dodatkowo umila demakijaż. Polecam!
Masełko do demakijażu Lirene Oh, just peachy! Brzoskwinia,Masło Shea, Masło murumuru i witamina C. Masło ma zbitą i bardzo gęstą konsystencję. Ma przepiękny zapach brzoskwini, który nie jest chemiczny. Masło jest w plastikowym słoiczku. Po przerzuceniu się z płynu micelarnego na to masełko to było wielkie zaskoczenie, że demakijaż może być taki łatwy i szybki. Dobrze radzi sobie z makijazem oraz z tuszem do rzęs, gdzie często miałam z nim problem. Masło ma bardzo dobry skład pełny olejków. Polecam każdej osobie co lubi się malować, a zmywanie makijażu to katorga.
Zobacz post
Sięgnęłam po ten produkt, bo uwielbiam masełka do demakijażu i bardzo lubię zapach brzoskwiń. Podoba mi się także gradientowy kartonik. Samo opakowanie jest plastikowym słoiczkiem i zawiera mocno pomarańczowe masło. Produkt bardzo intensywnie pachnie brzoskwiniami i to takimi świeżutkimi, a nie chemicznymi. Masełko ma bardzo miękką i gładką konsystencję. Bez problemu można ją wydobyć z opakowania. Masełko mam wrażenie, że średnio skutecznie samo w sobie zmywa makijaż. Konieczne jest wspomożenie się innym produktem także ze względu na to że samą wodą nie domyje się do końca masełka z lirene. Pod względem zapachu i konsystencji czuję się kupiona, ale działanie choć nie najgorsze to nie jest moim ulubionym.
Zobacz post
Jeśli chodzi o produkty do demakijażu, to zazwyczaj sięgam po płyny micelarne lub żele. Ostatnio skusiłam się jednak na jak dla mnie całkowitą nowość, czyli masełko do demakijażu od Lirene.
Masełko zamknięte jest w prostym i estetycznym słoiczku , które posiada szeroki otwór ułatwiający wydobycie zawartości. Zapach jest brzoskwiniowy, dość naturalny i bardzo przyjemny. Masełko nakładamy na wcześniej zwilżoną skórę i delikatnie wmasowując usuwamy makijaż, na sam koniec obficie spłukując pozostałości wodą.
Podobne produkty











