BOOM DE AH DAH
Płyn micelarny do demakijażu, Pure Cleansing Water
2 na 2 Użytkowniczek poleca ten produkt
Opis produktu
Jeszcze nie ma opisu tego produktu :(
Produkt dodany w dniu 02.07.2021 przez Sakurakotoo
Przeczytaj prawdziwe i sprawdzone opinie o BOOM DE AH DAH - Płyn micelarny do demakijażu, Pure Cleansing Water
- Boom De Ah Dah, Pure Cleansing Water
Konsystencja jest typowo wodnista i bez koloru - wyglądem przypomina zwykłą wodę i nic więcej. Zapach jest przyjemny i naturalny - kojarzy mi się z zielonymi winogronami. Nie jest drażniący i w zasadzie nie zwracam na niego większej uwagi podczas zabiegu.
Produkt stosowałam codziennie wieczorem, jako pierwszy krok w moim wieloetapowym oczyszczaniu cery. Tak jak wcześniej wspomniałam, przy jego pomocy usuwałam makijaż oczu, tj. eyeliner, tusz do rzęs oraz kredkę do brwi, a także okazyjnie jakiś tint do ust. Aplikowałam go najpierw na płatek kosmetyczny, a następnie przyciskałam do powieki i trzymałam tak przez kilka sekund, aby wszystko się ładnie rozpuściło.
- Pure and Mild Cleansing Oils
Aplikator ma postać czarnej pompki, która jest oczywiście zabezpieczona dodatkową nakładką przed pierwszym użyciem, aby produkty nie rozlały się przypadkowo w czasie podróży i zazwyczaj chwalę takie rozwiązanie, jednak nie w tym wypadku. Nigdy w życiu nie miałam olejków, które posiadałyby gorsze pompki - podczas aplikacji produktu, bardzo rozpryskują olej dookoła w rezultacie czego, wszystko jest zabrudzone. Obecnie olejki nakładam na dłoń nad umywalką - to jedyna opcja, jeżeli nie chcemy codziennie mieć tłustej łazienki.
Olejki bardzo fajnie rozprowadzają się na twarzy i akurat z tym nie mam żadnego problemu. Jednak podczas zmywania praktycznie w ogóle nie łączą się z wodą i nie wytwarzają białej emulsji. Z tego powodu, muszę je trochę dłużej zmywać pod bieżącą wodą i nawet po osuszeniu cery ręcznikiem nadal mam wrażenie, że niedokładnie ją domyłam.
Pełną recenzję znajdziesz na blogu:
http://sakurakotoo.blogspot.com/2016/11/boom-de-ah-dah-pure-cleansing-water.html
Jest to moja pierwsza koreańska woda oczyszczająca, jednak wcześniej stosowałam oczywiście jej europejskie odpowiedniki czyli płyny micelarne, głównie do usuwania makijażu z okolicy oczu i ust. Mimo wszystko zamarzyła mi się wersja wschodnia, no i tym sposobem kosmetyk znalazł się u mnie
Pierwszym, na co należy zwrócić uwagę jest przepiękne, minimalistyczne opakowanie. Urzekło mnie od pierwszego wejrzenia. Jest zupełnie inne od tych, które zazwyczaj serwują nam koreańskie koncerny. Buteleczka wykonana jest z przeźroczystego, delikatnie zamglonego plastiku o pojemności 300 ml.
Przyznam wam szczerze, że byłam zaskoczona jego skutecznością. Usuwa on makijaż szybko i bezproblemowo - nie rozmazuje go, jak to niektóre produkty mają w zwyczaju. W zasadzie, można powiedzieć, że nie zostawia po sobie żadnych pozostałości kolorowych kosmetyków. Dodatkowo sporym atutem jest fakt, że działa bardzo delikatnie i nie podrażnia oczu oraz nie wywołuje ich pieczenia czy zaczerwienienia. Jest całkowicie neutralny.
Ale uwaga - początkowo zastosowałam go zamiast pianki i tutaj zupełnie się nie sprawdził - nie dość, że pozostawił po sobie wyczuwalną, niekomfortową warstwę, to w dodatku spowodował nadmierne przetłuszczanie się mojej cery. Z tego właśnie powodu nie mogę dać mu maksymalnej oceny.
Pełną recenzję znajdziesz na blogu:
http://sakurakotoo.blogspot.com/2016/11/boom-de-ah-dah-pure-cleansing-water.html
Podobne produkty
