Selfie Project
Body Stories, #ShapeOfYou, Sorbet do ciała, Truskawkowy, Odżywia skórę, Nawilża, Wygładza, Sweet Strawberry
6 na 10 Użytkowniczek poleca ten produkt
Opis produktu
Selfie Project Body Stories to kosmetyki stworzone przez specjalistów dla wyjątkowo wymagającej młodej skóry. To opowieść o tym, czego potrzebuje Twoje ciało i co chce Ci przekazać. To niebanalne, unikalne, odlotowe konsystencje oraz zniewalające owoce i kwiatowe zapachy, które odświeżą skórę, pobudzą zmysły i dodadzą Ci energii! Baw się pielęgnacją i podziel się swoimi #BodyStories!
nawilża ...
Selfie Project Body Stories to kosmetyki stworzone przez specjalistów dla wyjątkowo wymagającej młodej skóry. To opowieść o tym, czego potrzebuje Twoje ciało i co chce Ci przekazać. To niebanalne, uni ...
Rozwiń opisProdukt dodany w dniu 21.08.2019 przez juss
Przeczytaj prawdziwe i sprawdzone opinie o Selfie Project - Body Stories, #ShapeOfYou, Sorbet do ciała, Truskawkowy, Odżywia skórę, Nawilża, Wygładza, Sweet Strawberry
Selfie Project truskawkowy sorbet do ciała.
Jak dla mnie kolejna porażka od tej firmy.
Sorbet znajduje się w saszetce, więc może okazać się fajny na weekendowy wyjazd gdy chcemy nawilżyć skórę, a nie potrzebujemy dużego opakowania balsamu. Ma konsystencję gęstego kisielu z drobinkami peelingującymi. Zapach jak dla mnie jest mało podobny do truskawek i bardziej chemiczny. Produkt jest wydajny (bez problemu posmarowałam nim nogi, brzuch, ręce). Łatwo się go rozprowadza. Średnio się wchłania. Pozostaje lepka warstwa i drobinki, które przeszkadzają. Po kilku minutach ma ciele zaczęło mnie lekko szczypać w niektórych miejscach i zaczęły pojawiać się czerwone place, więc szybko zmyłam sorbet z ciała
Selfie Project - sorbet do ciała w wersji sweet strawberry. Do zakupu zachęciło mnie ciekawe opakowanie w formie kubka z koktajlem, które przyciąga wzrok i cena - 3 zł. Saszetka zawiera czerwony balsam o gęstej, żelowej lepkiej konsystencji z drobinkami i niestety sztucznym, truskawkowym zapachu. Produkt ten okazał się totalnym bublem. W kontakcie ze skórą rolował się, był klejący i za nic nie dał się wmasować w skórę, bardziej rozmazywał na ciele. Zmyłam go letnią wodą, a i tak miałam uczucie niedomycia skóry po tym produkcie. Brr.. Ten sorbet to jednym słowem porażka. Nie polecam. Szkoda na ten produkt nawet złotówki.
Zobacz post
Selfie Project, Body Stories, #ShapeOfYou, Sorbet do ciała, Truskawkowy, Odżywia skórę, Nawilża, Wygładza, Sweet Strawberry.
Bardzo fajny produkt, miałam już kiedyś siostrzaną wersję o innym zapachu i nie przypadła mi do gustu aż tak bardzo. Przyjemnie nawilża, nie zostawia lepkiej warstwy i pięknie pachnie. Jedyną wadą jest opakowanie, saszetka jest spora i mi wystarcza na kilka razy, ale po otworzeniu jej trzeba się trochę nakombinować, dlatego zazwyczaj przelewam zawartość do małego słoiczka.
Sorbet truskawkowy do ciała Selfie Project o właściwościach odżywczych, nawilżających i wygładzających. Kosmetyk w wyglądzie faktycznie przypomina owocowy sorbet i cudownie pachnie - aż chciałoby się go spróbować. Jest dosyć wodnisty, lekko kleisty i intensywnie pachnie. Łatwo się rozprowadza, ale trzeba chwilę poczekać aż się wchłonie. Minusem jest to, że może brudzić ubrania. Sama forma kosmetyku bardzo ciekawa. Do tego fajnie zapakowany, przypomina o wakacjach i beztrosce.
Zobacz post
Nie sądziłam, że urodziny zacznę świętować już w maju. Serdecznie dziękuję Kochanej @clarkyss za cudną paczkę!
Wszystkie kosmetyki (i nie tylko) są dla mnie zupełną nowością, więc tym bardziej cieszę się z paczuszki.
Wewnątrz znalazłam:
przepiękną kartkę z życzeniami ( jako, że należę do srok - wypatrzyłam ją w pierwszej kolejności)
uroczą kosmetyczkę, która z pewnością zwiedzi ze mną wiele miejsc, jej rozmiar jest idealny na wyjazdy.
EOS, Super miękki balsam do ust z masłem shea, Marshmallow, pomadek nigdy dość
Bielenda CBD Cannabidiol, maseczka nawilżająco-detoksykująca- uwielbiam peelingi z konopiami, więc maseczkę z przyjemnością przetestuję.
Polka, Żel do mycia twarzy, Oczyszczenie + komfort, Owies o pięknym, świeżym zapachu idealnym do rannej procedury rozbudzania
Selfie Project, Truskawkowy sorbet do ciała o obłędnym zapachu również doskonale sprawdzi się na wycieczki ze względu na opakowanie.
Szmpon Kallos, Hair Pro-tox, szampon do włosów z keratyną,kolagenem i kwasem hialuronowym. Markę znam, ale tego szamponu jeszcze nie miałam okazji testować. Jak tylko skończę moją butlę z Goldwella, to zabieram się za testy. Już nie mogę się doczekać!
The Luxury Bathing Company, Velvet Rose&Raspberry, zestaw do pielęgnacji ciała, czyli myjka, żel pod prysznic i krem do ciała, również świetna opcja na wyjazdy.
Niezwykle urocza cukierkowa pizza Chupa Chups, zdecydowanie największe zaskoczenie w tej paczuszce. Wygląda czadowo aż żal mi będzie ją spałaszować.
Bardzo, bardzo dziękuję kochana za tak cudowną paczuszkę!
Moje denko z dwóch ostanich tygodni grudnia. Z dwóch pierwszych tydodni denko już pokazywałam w chmurce teraz kolej na następna.
Jako że jest to okres zimowy zużyłam dość sporo umiaczy kąpielowych.
Z kuli do kąpieli z Reniferkiem i soli Tetesept nie byłam zadowlona natomiast z reszty jak najbardziej tak. Zwłaszcza z kuli w kształcie truskawki z Lusha i soli Dresdner Essenz- to zdecydowanie moje hity tego miesiąca.
Oczywiście znalazły się tu dwa żle od Isany, jeden z nich, a mianowicie knuddel mich zapadł mi w pamięć przez swój przyjemny waniliowo ciasteczkowy zapach.
Krem pod oczy z Resibo nie zrobił na mnie wrażenia i więcej po niego nie sięgnę.
Dwie maseczki do włosów w czepku z Actiona też niebyły jakieś rewelacyjne natomiast maska w płachcie do twarzy firmy Ps.. była w porządku i chętnie jeszcze bym ją kupiła.
Antyperspiranty z Dove to moje ulubieńce od lat wiec i w tym przypadku byłam zadowlona.
Truskawkowy sorbet do ciała od Selfie Project zapadł mi w pamięć przez swój piękny zapach, ale raczej nie na tyle żeby kupić go ponownie.
Oliwkowy żel do higieny intymnej z Ziaji bardzo lubię i często do niego wracam, tak samo jak ortodontyczny płyn do płukania jamy ustnej z Vitis.
Lakier do włosów z Batiste okazał się rownież fajnym produktem.
W ramach grudniowej akcji zużywania próbek udało mi się zużyć ich 7 sztuk.
Najbardziej zadowlona byłam z kremu pod oczy z avocado od Kiehl’s oraz maseczki oczyszczającej z The body shop z węglem himalajskim. Bardzo spodobał mi się też peeling do twarzy od Clinique oraz próbka perfum Ted Baker-Polly. Reszta była całkiem ok ale nie na tyle bym kupiła pełnowymiarowy produkt.
Zdecydowana większość produktów pojawiła się u mnie w chmurkach.
Jak na dwutygodniowe zużycia jestem zadowlona i chętnie w tym roku będę kontynuowała denka w moich chmurkach. 🙂
Sorbet truskawkowy do ciała, którego zadaniem jest nawilżenie, odżywienie oraz wygładzenie od Selfie Project.
Produkt znajduję się w małej saszetce, która swoim uroczym wyglądem odrazu przykuwa wzrok, a ja jako miłośniczka truskawek oczywiście nie mogłam przejść obojętnie. Sorbet ma gęstą, żelową konsystencję, która bardzo ładnie pachnie lodami truskawkowym. Saszetka starczyła mi na jedno solidne użycie. Czytając wcześniejsze opinie, że produkt długo się wchłania użyłam go pod prysznicem i po wmasowaniu w ciało resztę spłukałam. Skóra po jego użyciu była przyjemnie miękka, delikatnie nawilżona i ładnie pachniała truskawkami. Był to całkiem ciekawy produkt.
Truskawkowy sorbet do ciała z serii Body Stories od Selfie Project. W jednej z wcześniejszych chmurek wspominałam, że cała seria wygląda przeuroczo i podobnie jest z tym opakowaniem. Saszetka przypomina koktajl, a dzięki przezroczystej wstawce możemy zobaczyć kolor i konsystencję kosmetyku. Ja zużywam takie saszetki na dwa razy, ale przy tym produkcie nie ma możliwości zamknięcia na później. Sorbet przypomina gesty kisiel i z łatwością rozprowadza się po skórze. Ma w sobie trochę drobnek, niby pestki z truskawek, które po wmasowaniu zostały mi na ciele. Trochę mi to przeszkadzało, ale kiedy sorbet wchłonął się do końca i skóra była sucha, to odpadły. Nałożyłam go po goleniu nóg i niestety zostały trochę podrażnione bo czułam nieprzyjemne pieczenie. Poza tym ładnie wygładził skórę, ale po nocy cały efekt zniknął, a skóra wyglądała jak wcześniej.
Zobacz post
Kupiłam je w Rossmannie, to musy do ciała z Selfie Project. Jeden jest truskawkowy, a drugi mango i obydwa pachną nieziemsko. W tym w wersji truskawkowej znalazłam nawet małe czarne pestki jak z prawdziwych truskawek. Wchłaniają się dość długo i nie można ich nałożyć za dużo bo mogą zostawić lepką warstwę na skórze. Ten mango był bardziej klejący od truskawki. Poprawiają kolor skóry i mocno nawilżają i wygładzają, ale nie faktycznie troszkę się lepią. Poza tym polecam
Zobacz post
Firmy kosmetyczne prześcigają się w pomysłach, jak zachęcić klienta do kupna. Półki w drogerii są pełne różnych cudów, i ten kosmetyk również do nich należy. Jest to truskawkowy sorbet do ciała marki Selfie Project. Ma on za zadanie nawilżać, odżywiać i wygładzać skórę. Saszetka jest urocza i przyciąga wzrok, bez problemu wyciągnęłam z niej ostatnią kropelkę produktu. Konsystencja przypomina mus, jest bardzo przyjemna. Trochę obawiałam się tych czarnych drobinek przypominających pestki, ale one podczas wmasowywania w ciało znikają. Musu wystarczyło na dwie aplikacje. Zapach jest bardzo przyjemny i słodki, nie jest to taka sztuczna truskawka. Do tego długo utrzymuje się na ciele, więc kolejny plus. Po aplikacji niestety potrzebuje dłuższej chwili, żeby się wchłonąć. Jednak warto, bo skóra po nim jest aksamitna w dotyku, mięciutka i delikatna. Widać, że jest nawilżona i odżywiona. Wygładzenia czy ujędrnienia nie zauważyłam, ale nie spodziewałabym się takich efektów po 2 użyciach. Jestem przyjemnie zaskoczona tym produktem, myślałam że to będzie tylko fajny urodowy gadżet, ale to naprawdę dobry kosmetyk, który spełnił swoją rolę bardzo dobrze. Jestem z niego zadowolona, moja skóra go polubiła i chętnie kupiłabym dużą butlę. Niestety, taka saszetka (jeżeli dobrze pamiętam) kosztowała ponad 5zł, czyli niezbyt opłacalny interes. Mimo to naprawdę warto przetestować ten sorbet, bo będzie to bardzo miła pielęgnacja.
Zobacz post
Kosmetyczny zestaw, który kupiłam dzisiaj w Rossmannie. Pojechałam tam z dwóch powodów, a pierwszym była promocja 1 + 1 na produkty Herbal Essences. Takim sposobem za 20zł kupiłam dwa bardzo fajne produkty - szampon i odżywkę. Szampon już miałam, jest to wersja Clean z białą truskawką i słodką miętą. Poza oszałamiającym zapachem kocham go za działanie - jest z tych lżejszych szamponów, a w czasie zeszłorocznych upałów tylko on ratował moje włosy przed mocnym przetłuszczaniem. Bardzo dobrze oczyszcza włosy, pozostawia je świeże na dłużej, błyszczące, sypkie i leciutkie. Odżywkę w wersji Repair z olejkiem arganowym będę miała pierwszy raz, ale moja koleżanka dała jej pozytywną opinię, że świetnie odżywia włosy. Lubie produkty tej firmy więc mam nadzieję, że się nie zawiodę. Drugim powodem była okropnie przesuszona skóra na łydkach, do takiego stopnia, że potrafię się drapać do krwi. Nie mam pojęcia, czemu tak się dzieje, ale muszę reagować. Wybrałam balsam Babydream MED, wydaje mi się to nowość na półkach. Może być stosowany przy atopowym zapaleniu skóry, ma lekką konsystencję i dobrze się wchłania. Zobaczymy, czy przyniesie poprawę. Jeżeli nie, zaopatrzyłam się w małą wersję Sudocremu. To już cięższe działa, ale mam nadzieję że uratuje moją skórę. Kupiłam sobie też dwa produkty do pielęgnacji stóp z Soraya Foodie. W jednej saszetce mamy jest kokosowy peeling do stóp i maska z awokado, a w drugiej regenerująca maska z goji. Ostatni produkt to truskawkowy sorbet do ciała z Selfie Project. Wygląda tak apetycznie, że musiałam go kupić i przetestować. Miałam już nie robić zakupów, ale co poradzić, że promocje kuszą.
Zobacz post
Nowości od Selfie Project z limitowanej serii Body Stories, które kupiłam kilka dni temu w Rossmannie po 4.99zł za sztukę:
- truskawkowy sorbet do ciała Shape of You; 🍓
- mango żel do ciała Pump the Energy; 🍊
- koktajl Pina Colada do ciała Keep Dreaming; 🍍🥥
Chyba pierwszy raz spotkałam się z nazewnictwem typu koktajl czy sorbet do ciała, więc nie bardzo miałam pewność do czego i jak dokładnie się używa tych produktów. Przyznam, że jestem głupkiem, bo biorąc je w sklepie myślałam, że sięgam po żelowe maseczki do twarzy.. Ale tak to jest gdy się wchodzi do sklepu 15 minut przed zamknięciem i nie bardzo ma się możliwość na normalne zakupy, bo cały czas czuje się na sobie pełne nienawiści spojrzenia pracowników. Brałam te produkty na szybko i nawet nie czytałam co to jest, dopiero w domu ogarnęłam. Ogólnie są to kosmetyki, które trzeba wmasować w ciało, żeby cieszyć się nawilżeniem, odżywieniem, wygładzeniem, regeneracją czy ukojeniem skóry ( w zależności od saszetki). Nie trzeba ich spłukiwać, więc działają jak balsamy co ciała.
Bardzo podoba mi się szata graficzna saszetki koktajlu do ciała Pina Colada - jest kolorowa. Pozostałe dwie są takie nijakie przy niej. O wiele lepiej by wyglądały jakby też miały jeszcze małe obrazki czy nawet jeden dodatkowy kolor, bo w końcu truskawka łącznie z szypułką nie jest cała czerwona, a mango z liśćmi żółte. Opakowania mają po 20ml pojemności. Jeszcze nie wiem na jakie części ciała użyję te kosmetyki, ale pewnie każdy na inną. Produkty z serii Body Stories zostały przebadane dermatologicznie i nie były stosowane na zwierzętach.
Z tego co wyczytałam na stronie SP, będą dostępne tylko w sierpniu w Rossku.
Podobne produkty










