27 na 27 Użytkowniczek poleca ten produkt


Opis produktu

Szybko wchłaniający się krem do ciała, który ujędrnia i wygładza skórę.
Wiele brazylijskich kremów zawiera tajemniczy składnik, guaranę, roślinę pochodzącą z Amazonii, której owoce zawierają najsilniejsze na świecie postacie kofeiny.
Brazylijski krem Bum Bum jest wzbogacony mieszanką ekstremalnie odżywczego masła z kakaowca cupuaçu, silnie działającym antyoksydantem acai i ultra nawilż ...

Szybko wchłaniający się krem do ciała, który ujędrnia i wygładza skórę.
Wiele brazylijskich kremów zawiera tajemniczy składnik, guaranę, roślinę pochodzącą z Amazonii, której owoce zawierają naj ...

Rozwiń opis

Produkt dodany w dniu 21.02.2019 przez CandyLife

Przeczytaj prawdziwe i sprawdzone opinie o Sol de Janeiro - Krem do ciała, Brazilian Bum Bum Cream

Krem do ciała brazilian Bum bum

Sól Janeiro Brazilian Bum Bum Cream.
Kremik a bardziej balsam znalazłam w kalendarzu adwentowym marki Douglas 😍. Zamknięty w plastykowym opakowaniu o pojemności 25 ml. Konsystencja super rozprowadza się na skórze, szybko się wchłania pozostawiając skórę bardzo nawilżoną i miękka w dotyku 😍. Zapach tego balsamu jest słodki, utrzymuję się długo na skórze nie tracą swej intensywności. Opakowanie 25 ml wystarczyło mi na kilka użyć, polubiłam ten balsam bo sprawdzał się super gdyby nie jego wysoka cena kupiłabym go w wersji pełnowymiarowej. Duża wersja kremu kosztuję około 200 zł także bardzo dużo jak za balsam, ale działanie ma super. Nawilżenie i pachnąca skóra z nim GWARANTOWANA 😍.

Zobacz post

Sol de Janeiro Krem do ciała, Brazilian Bum Bum Cream

Brazilian Bum Bum Cream marki Sol de Janeiro w wersji miniaturowej, który znalazłam w kalendarzu adwentowym marki Douglas. Bardzo się ucieszyłam kiedy go znalazłam, bo uwielbiam balsamy i kremy do ciała, po drugie kocham takie słodkie maleńkie opakowania, a po trzecie zakochałam się od pierwszego powąchania! No i to moje pierwsze spotkanie z tą marką, a to zawsze duże emocje. Krem zamknięty jest w wygodnym słoiczku o pojemności 25 ml. Początkowo myślałam, że taka ilość starczy mi na 2-3 użycia, ale okazało się, że kosmetyk jest bardzo wydajny i starczył mi spokojnie na kilka użyć, a stosowałam go na całe ciało. Zadaniem tego kremu jest nawilżać, wygładzać, ujędrniać, a także rozświetlać, więc tych działań ma naprawdę sporo. W swoim składzie zawiera między innymi guaranę, która działa właśnie ujędrniająco. Wśród dobroczynnych składników znajdziemy także masło cupuacu, które między innymi odżywia. Za nawilżenie odpowiada tutaj olej kokosowy, a za rozświetlenie mika. Jeśli chodzi o zapach, to mamy tutaj absolutnie fantastyczną mieszankę pistacji i karmelu, a ja oba wielbię, więc to połączenie niesamowicie przypadło mi do gustu. Zapach ma w sobie coś egzotycznego i jest niezwykle ciepły w odczuciu. Nie jest to otulenie czy rozgrzewanie jak na przykład w korzennych czy waniliowych nutach, ale właśnie takie poczucie ciepła płynącego ze słońca. Przyznam, że coś niesamowitego, bo idealnie nadaje się do używania zarówno w zimniejsze, jak i w letnie miesiące. Krem miał gęstą i treściową w odczuciu konsystencję, jednak nie był tłusty. Już niewielka ilość wystarczała na pokrycie danej partii ciała. Świetnie dawał się wmasowywać i szybko wchłaniał, bez zostawiania nieprzyjemnego filmu na skórze. Praktycznie od razu po wmasowaniu można było się ubierać i nie brudził przy tym piżamy czy pościeli. Skóra po użyciu była niesamowicie miękka i wygładzona! Efekt mnie naprawdę powalał, bo było to czuć od razu po wchłonięciu. Oczywiście była też świetnie nawilżona i pachnąca. Nawet na drugi dzień czułam ten krem na swojej skórze, co bardzo mnie cieszyło. Co do rozświetlenia, to nie zauważyłam żadnych błyszczących drobinek, ale skóra wyglądała jakby promienniej. Nie będę wypowiadała się co do ujędrniania, bo to krótki czas testowania, a po drugie, żaden kosmetyk nie ujędrni ciała bez odpowiednich ćwiczeń i diety, więc tutaj nie spodziewałabym się cudów, chociaż guarana w połączeniu z masażem ma na pewno wpływ na poprawę krążenia, więc tutaj na plus. Słoiczek jest zakręcany, więc idealnie sprawdzi się też w podróży. Ja używałam tego kremu z przyjemnością i chętnie bym do niego wróciła. Cena produktu pełnowymiarowego jednak trochę odstrasza. Najmniejsza pojemność 75 ml to koszt około 84 zł, a większe opakowanie 240 ml to kwota w granicach 189 zł i moim zdaniem to bardzo dużo jak za krem do ciała, jednak nie można odebrać mu działania, więc tutaj jak najbardziej go polecam. Jeśli sama jednak miałabym go kiedyś kupować to na pewno nie w cenie regularnej tylko czekałabym na promocję. Pięknie pachnie, cudownie nawilża, fantastycznie wygładza i zmiękcza skórę i pozostawia ją pachnącą i zdrowo wyglądającą. Dla mnie cudo! Jeden z najlepszych kremów do ciała jakie miałam, a już troszkę ich przerobiłam! Polecam!

Zobacz post

Sol de Janeiro Brazilian Bum Bum Body Cream, Krem do ciała

Cóż za pachnące cudo wyciągnęłam dzisiaj 12 okienku kalendarza z asos. Jak pięknie i słodko pachnie ten balsam po prostu wow. Bardzo zaciekawiła mnie ta próbka chociaż sama nie lubię używać balsamów którzy ciężko się wchłaniają ten jest rewelacyjny. Szybko się wchłania łatwo się rozprowadza i do tego jak pachnąca jest skóra po jego nałożeniu. Jestem mega oczarowana tym wspaniałym balsamem i o mieszkam kupić go kiedyś w przyszłości.

Zobacz post

Sol de Janeiro Krem do ciała, Brazilian Bum Bum Cream

1.12.
Doczekałyśmy się ❤️❤️

Pierwsze okienko kalendarza adwentowego Douglas bardzo mnie ucieszyło.
Sol de Janeiro, Brazilian Bum Bum Cream (Brazylijski krem do ciała) ❤️
Pamiętam że balsam ten był wakacyjnym hitem na tik toku i instagramie. Czy słusznie? Moje pierwsze wrażenie jest bardzo pozytywne. Zapach jest śliczny 😍. Bardzo długo utrzymuje się na skórze. Posmarowałam się nim już dawno a nadal go wyraźnie czuć. Konsystencja balsamu jest lekka, bardzo szybko się wchłania. Skóra jest po nim gładka i delikatna w dotyku. Jak dla mnie idealnie 😍. W kalendarzu mamy malutki słoiczek 25 ml, a 75 ml produktu w sklepie Notino kosztuje 70 zł, 238 ml 116 zł. Nie kupię go w tej cenie, ale cieszę się że mogę go potestować.

Zobacz post

Zawartość kalendarzy adwentowych z 1 grudnia

Zawartość moich kalendarzy adwentowych z 1 grudnia!

Jestem naprawdę mega zadowolona z dzisiejszego dnia. Jako pierwszy otwierałam kalendarz Sir Williams z herbatami, które uwielbiamy i dzisiaj była Yerba Mate, którą chętnie spróbuję. W kalendarzu English Tea Shop była herbatka organiczna Chai, którą będzie pił dzisiaj mój ukochany. W kalendarzu ze skarpetkami męskimi SOXO była urocza granatowa skarpetka w Mikołaje i laski cukrowe. Kolejny był kalendarz Anthon Berg i była tam czekoladka w kształcie buteleczki z alkoholem The Famouse Grouse. I wreszcie pora na część kosmetyczną. Tak więc w kalendarzy Mad Beauty z uroczym Yodą znalazłam balsam do ust o zapachu jabłka według producenta. Ja jabłka nie czuję tutaj absolutnie, a bardziej jakąś wanilię. Balsam użyłam od razu przy otwieraniu kalendarza i zaskoczyłam się jego miękkością i tym jak cudownie nawilżył usta. W smaku nie jest szałowy, ale można się przyzwyczaić i pierwsze wrażenie zrobił naprawdę dobre, a to opakowanie jest obłędne. Kolejny kalendarz był marki Q-KI i znalazłam tam mini paletkę z cudownymi cieniami. Opakowanie jest w gwiazdki, a na cieniach zostały wyprasowane z logiem marki. Cienie cudownie się błyszczą i są w mojej kolorystyce, ale nie niestety nie znalazłam żadnej nazwy tej paletki czy kolorów. Ostatni kosmetyk znalazłam w kalendarzu Douglas i po prostu przepadłam. Kocham miniaturki, a miniaturka balsamu to już w ogóle kosmos. W absolutnie najbardziej uroczym słoiczku jaki miałam o pojemności 25 ml znalazłam krem do ciała marki Sol De Janeiro w wersji Brazilian Bum Bym Cream. Jego zapach jest niesamowity. Jest w nim coś egzotycznego, a z drugiej strony czuję otulającą wanilię. Myślę, że ta pojemność starczy mi na przynajmniej 2 użycia. Pełnowymiarowe opakowanie to dość spory koszt, bo pojemność 150 ml kosztuje 142 zł. Będzie to najdroższy balsam, który będę testować. Przyznam, że czekałam na ten dzień z niecierpliwością kiedy będę mogła otwierać kalendarze i zachwycam się! Tak się cieszę, że już grudzień, bo właśnie pełną parą zaczął się mój ulubiony czas w roku.

Zobacz post

Sol de Janeiro Krem do ciała, Brazilian Bum Bum Cream

Edit.
Nie oszukujmy się, 25 ml nie wystarcza na długo, jednak jest to fajna (choć nie najmniejsza) opcja na wyjazd. 🏝️
Zapach kosmetyku to totalny sztos! Jest obłędny i bardzo kojarzy się z wakacjami. Konsystencja jest gęsta i po posmarowaniu zostawia delikatną powłokę, ale nie jest ona uciążliwa. Nadal podtrzymuję opinie, że w regularnej cenie kosztuje dużo, za dużo- a szkoda.

Douglas 2022
Kalendarz z Douglasa przywitał nas bardzo popularnym ostatnio balsamem Sol de Janeiro, Brazilian Bum Bum Body Cream.
To maleństwo ponoć jest bardzo wydajne, hmm zobaczymy, bo to zasledwie 25ml. To co mogę stwierdzić na podczas pierwszych testów, to - świetne nawilżenie skóry po zaledwie "ziarenku" tego balsamu rozsmarowanego na skórze. Dodatkowo - pistacja i karmel nadają mu obłędny zapach! Kosmetyk ma też bardzo bogatą formułę, a mimo to nie pozostawia na skórze tłustego czy ciężkiego filmu. Bardzoooo fajny produkt, tylko ta regularna cena trochę zniechęca.

Zobacz post

Sephora gratis do zakupów próbki miniaturki

Zestaw piętnastu miniaturek i próbek, jaki otrzymałam jako gratis w ramach zakupów na Sephora.pl. ❤️
Jako fanką próbek i miniaturek ten zestaw jest dla mnie idealny, poza w/w znajdują się tu też produkty pełnowymiarowe! 😍
Całość zapakowana była w płócienny woreczek zamykany na troczki.
Na woreczki oczywiście znajduje się nadrukowane logo marki Sephora.
W środku znajdują się produkty i z serii pielęgnacyjnej jak i tej makijażowej.
Są tu praktycznie dla mnie same nowości, jednak niektóre marki znam mniej a niektóre bardziej.
Co dokładnie znajduje się w woreczku?:
Sephora Collection - The Charcoal Mask-
Maseczka w płachcie z węglem aktywnym. Maseczka o działaniu oczyszczającym na czarnym płacie. Jestem jej niesamowicie ciekawa, najbardziej właśnie tego czy oczyszcza tak jak wspomina producent. Jest to produkt pełnowymiarowy.
On The Wild Side - Olejek do twarzy - Hydrating. Nawilżający olejek - próbka. Ciekawi mnie opakowanie z mini pipetką - super pomysł, żeby próbkę tak dozować! Podobno jest w nim minimum 90% składników pochodzenia naturalnego - nieźle!
Mario Badescau - Savon Rose -
Nawilżające mydło do ciała w płynie. Miniaturka, myślę, że taka na raz, ewentualnie dwa użycia. Muszę przyznać, że ma fajniutki zapach. Na pewno niebawem pójdzie w ruch!
Estée Lauder - Advanced Night Repair Synchronized Multi-Recovery Complex - Serum naprawcze - miniaturka. Ma działać odbudowując i odmładzająco na skórę. Muszę przyznać, że mała, szklana, ciemna buteleczka wygląda bardzo luksusowo.
Patchology - Served Chilled Bubbly Eye Gels. To jest w sumie próbka - bo to jedna para płatków pod oczy w żelowej formie. W sklepach online można kupić je w sloiczkach gdzie znajduje się kilka par. Ogólnie znam już tą markę i poprzednie produkty spisały się u mnie dobrze. Liczę, że i tu będę zadowolona.
Fresh - Żel do mycia twarzy - Soy Face Cleanser. Mam już testy produktów marki Fresh i muszę przyznać, że marka bardzo mnie do siebie zachęciła. Akurat skończył mi się żel do twarzy, więc ten będzie w sam raz na wypróbowanie, bo jest to miniaturka, ale w większej wersji, więc myślę, że na wiele razy mi ona wystarczy.
Sol De Janeiro - Brazilian Bum Bum Cream. Z tym kosmetykiem miałam już styczność, ale w wersji próbki i byłam nią zachwycona, więc chyba nie muszę pisać, że cieszę się na samą myśl używania ponownie tej pachnącej i jakże porządnie nawilżającej i pielęgnującej skórę cudności.
Sand&Sky - Australian Emu Apple Super Bounce - Maska Do Twarzy. Kolejna miniatura w dość fajnej, metalowej tubce. Miałam styczność z tą marką, ale także testując - próbkę jednak maski z glinką. Zobaczymy jak i to cudo się u mnie sprawdzi.
Pixi - Vitamin C Tonic - Tonik do twarzy - Rozjaśniający. Kolejna miniaturka, idealna do torebki. Ta seria od Pixi bardzo mi podpasowała, a toniku jeszcze nie miałam także mega mnie cieszy!
First Aid Beauty - Ultra Repair Cream. Krem do twarzy oraz ciała - wersja mini, bo w tubce. Z czego co widziałam to produkt pełnowymiarowy znajduje się w słoiku z plastiku. Z tej marki miałam już piankę i byłam z niej zadowolona, chociaż nie odpowiadał mi jej zapach i tutaj też boję się o to samo. No nic - zobaczymy z czasem!
Clinique - All About Eyes - Krem-żel pod oczy. Uroczy, mały słoiczek kremu do skóry w okół oczu. Markę Clinique znam, lubię, chociaż dawno nie używałam nic tejże marki. Cieszę się więc na miniaturkę tego kosmetyku. Liczę, że będzie działał zbawiennie na moje popuchniete okolice oczu.
Natasha Denona - Retro Palette Eyeshadow - shade Helio. Mono cień do powiek, o pięknym, metalicznym wykończeniu z drobinką połyskującą. Kolorek jest złoto - brązowy, lekko wpadający w brudny róż. Zdecydowanie mój kolor. Opakowanie jest dość mocne i porządne. Już niedługo zaprezentuję Wam go na mojej powiece.
Fenty Beauty - Stunna Lip Paint Longwear Fluid Lip Color - Długotrwała płynna pomadka do ust w kolorze - Unveil. Jest to kosmetyk pełnowymiarowy. Pomadka ma naprawdę oryginalne opakowanie, które bardzo przypadło mi do gustu. Ma też oryginalny aplikator, który wyróżnia się wśród zwykłych pomadek w płynie. Kolor wpada w brązy, zdecydowanie oryginalny kolor. Pomyślę jednak czy użyje, bo przyznam, że z brązem mi nie po drodze. Szkoda jednak, że nie pomyśleli, by do woreczka nie dać bardziej uniwersalnego koloru pomadki pasującego do każdego. Pomyślę jeszcze nad użyciem jej.
Benefit - They’re Real! Magnet- Tusz do rzęs. Miniaturka, czyli coś co uwielbiam! Właśnie te miniaturowe tusze sprawdzają się u mnie najlepiej. Tzn... Chodzi o to, że wolę kilka miniaturek od jednego, konkretnego. Dzięki temu mogę wypróbować kilka produktów na raz i zużyć je do końca w szybkim czasie. Ta mascara podobno jest ekstremalnie wydłużająca - ciekawe!
Too Faced - Lip Injection Extreme Deluxe. Mini błyszczyk do ust. Super, że transparentny, więc nakładać go mogę także na pomadki kolorowe. Podobno ma powiększać usta - to także spra

Zobacz post

Balsam do ciała Brazilian Bum Bum

Sol de Janeiro, Brazilian Bum Bum Cream, balsam do ciała
Balsam o zapachu waniliowo- kokosowym jest równie świetny jak kokosowy, który używałam wcześniej.
Ma lekka konsystencje w żółtym kolorze, która łatwo się rozprowadza. Dobrze nawilża, szybko się wchłania. Zapach w przeciwieństwie do kokosowego utrzymuje się jakiś czas, co oczywiście bardzo mnie cieszy. Skóra po użyciu tego balsamu jest miękka, gładka, nawilżona i pachnie latem. Jestem zadowolona i gdyby nie cena chętnie kupiłabym opakowanie pełnowymiarowe.

Zobacz post

Balsamy Sol de Janeiro

Dwa balsamy Sol de Janeiro, które dostałam w prezencie to strzał w dziesiątkę. Zielony już znam jest cudowny i pachnie kokosem. Drugi pomarańczowy to nowy zapach.
I powiem wam, ze ten zapach bardziej mi się podoba. Wanilia połączona z kokosem pachnie cudownie 😍 Małe opakowanie wystarczy pewnie na 3 lub 4 razy, ale to mi wystarczy by poczuć się jak na słonecznej plazy.

Zobacz post

Sol de Janeiro Krem do ciała, Brazilian Bum Bum Cream

Jeden z moich tegorocznych ulubieńców do ciała - balsam Brazilian Bum Bum Cream od Sol de Janeiro.

Kremik ten poznałam dzięki jednemu z kalendarzy adwentowych z zeszłego roku. Wtedy dostałam mini słoiczek i tak się polubiłam z tym kosmetykiem, że kupiłam sobie go w nieco większym formacie.

Balsam jest dosyć gęsty i zbity, można powiedzieć że jest nieco masełkowaty. Nie tłuści, super nawilża, odżywia i w miarę szybko się wchłania. Jeśli chodzi o wydajność, to mam wrażenie, że trochę zbyt szybko się kończy.
Największą zaletą kremu jest jego zapach - słodziutki, karmelkowy... Obłęd!

Jego wadą jest jego cena - 240 ml kremu kosztuje 169 zł!... Z chęcią skusiłabym się na wielki słój tego kremu, bo jest rewelacyjny, ale ta cena...

Zobacz post

moja pielegnacja domowe spa

Dawno mnie tutaj nie było i dawno nie pokazywałam wam swojej pielęgnacji. Nie oznacza to jednak, że z niej zrezygnowałam! Wprawdzie cały zeszły tydzień rzeczywiście nie robiłam domowego SPA, bo razem z chłopakiem pojechaliśmy do jego rodziców. Zabrałam tam ze sobą tylko krem do twarzy i ciała, ale przez cały tydzień kiedy tam byliśmy, nie użyłam niczego ani razu. Ale przychodzę do was z moją pielęgnacją sprzed 2 tygodni i zamiast pokazywać swoje codzienne domowe SPA, chciałam wam pokazać, jakich kosmetyków używałam prawie codziennie przez cały tydzień.

TWARZ

Użyłam maseczek: Ziaja liście zielonej oliwki, Dermaglin bio maseczka przeciwtrądzikowa oraz Bielenda silver detox. Z tych wszystkich trzech maseczek najbardziej przypadła mi do gustu maseczka z Ziaji, która przyjemnie odżywiła moją buzię. Ma ona także za zadanie ściągać oraz oczyszczać ale moim zdaniem z tym poradziła sobie dosyć przeciętnie. Ja jednak od maseczek oczekuję raczej tego, żeby nawilżały, a czasem też ujędrniały i rozjaśniały, więc nie jestem zbytnio rozczarowana tym, że maseczka ta nie oczyściła jakoś specjalnie mojej twarzy. Za to z oczyszczeniem świetnie poradził sobie mineralny peeling gruboziarnisty od Perfecty. Drobinki złuszczające rzeczywiście są spore i dobrze złuszczają martwy naskórek. Moja buzia po jego użyciu była wyraźnie gładsza i ogólnie ładniejsza. Bardzo się z nim polubiłam i z chęcią do niego wrócę.
Kolejny kosmetyk to różany tonik od Evree - kocham go za jego zapach i za to, jak przyjemnie łagodzi moją buzię. Lubiłam go używać po myciu na oczyszczoną skórę twarzy, a czasami także odświeżałam się nim po całej pielęgnacji i nakremowaniu się.

W kwestii kremów do twarzy to było tego sporo! Po pierwsze wykończyłam miniaturkę kremu od Organique, która mi zalegała od dłuższego czasu. Wykończyłam też niezwykle wydajną próbkę kremu Hagi, którą użyłam naprawdę sporo razy! Kolejne dwa kremy to już pełnowymiarowe produkty: krem Himalaya, o fantastycznym lekko ziołowym zapachu, który fajnie wygładza buzię, oraz krem Elemis, który także super działa na moją skórę i fajnie ją nawilża. Oba te kremiki używam już od bardzo dawna i na szczęście jestem już na etapie denkowania ich!

Pod oczy używałam naprzemiennie kremu od Clinique oraz kremu z próbki od Organique. Muszę przyznać, że w kremie Clinique byłam totalnie zakochana po uszy gdy dostałam jego próbkę. Był dla mnie niezwykle wydajny i działał cuda już przy pierwszym użyciu, a gdy dostałam od chłopaka pełnowymiarowy produkt, to jakoś mnie on lekko rozczarował. Niby fajnie nawilża i czuć jakieś lekkie napięcie, ale chyba nie jest już to ten sam produkt, który zdziałał u mnie takie cuda gdy używałam jego próbki...

Ostatnia rzecz to usta. Stosowałam do nich na zmianę dwa balsamy - jajeczko od Eos oraz sówkę (niestety nie znam marki). Sowa chyba jednak nawilża słabiej niż Eos, więc niechętnie po nią sięgałam. Dodatkowym minusem tego balsamu jest to, że jest on w formie słoiczka, a więc trzeba włożyć tam palec, żeby nasmarować usta. Ja mam długie paznokcie, więc musiałam to załatwić inaczej - znalazłam u siebie mały pędzelek do ust, który dodatkowo posiada zatyczkę, więc trzymałam sobie ten zestaw koło łóżka i z pomocą pędzelka smarowałam sobie usta.

CIAŁO

Do pielęgnacji ciała używałam w sumie 4 produktów. Pierwszym z nich była próbka balsamu od Hagi, który fajnie nawilżył skórę, jednak trochę przeszkadzał mi jego mocno imbirowy zapach. Następny krem to Brazilian Bum Bum Cream od Sol de Janeiro. Przyznam się, że mam go już z kalendarza adwentowego i tak mocno się z nim polubiłam, że aż... nie używałam go! Po prostu żal mi było używać tego kremu, bo nie chciałam, żeby mi się skończył. Ale uwaga uwaga - już go zdenkowałam! Pachnie on niesamowicie słodziutko, trochę karmelowo. Nawilża super i naprawdę przyjemnie mi się go używało, chociaż przyznaję, że niestety nie jest on zbytnio wydajny.
Następny kosmetyk to lekki balsam nawilżający od Clochee i co do niego mam naprawdę mieszane uczucia. Niby jest lekki, ale jest też dosyć gęsty - na tyle gęsty, że od pierwszego użycia mam naprawdę spore problemy z wyciskaniem go z opakowania! Uparty siedzi tam w środku i siedzi i mimo usilnych prób naprawdę nie chce wychodzić ze środka. Muszę się naprawdę namęczyć, żeby się nim nakremować. Co do nawilżenia to nie zrobił na mnie wielkiego wrażenia - nawilża, bo nawilża, ale nie powala na kolana.
Ostatni produkt to świeżo otwarte przeze mnie masło do ciała od Avon, które jak to masło - jest bardzo tłuste, więc przy tym pierwszym użyciu średnio przypadło mi do gustu.

RĘCE I STOPY

Do stóp używałam mojego ukochanego kremu od Sabai Thai, który w końcu udało mi się zdenkować! Do dłoni za to miałam trzy różne kremy: krem-maskę od Rituals, który używałam na noc, codzienny nawilżający krem Milk&Honey od Oriflame, oraz lekki krem w piance od Balea.

I tak właśnie wyglądała moja pielęgnacja z całego tygodnia.

Zobacz post

zakupy sephora i majowy sephora box

Znowu popełniłam zakupy! Na moje usprawiedliwienie mogę powiedzieć, że w dniu moich urodzin akurat wyszedł nowy Sephora Box, a ja miałam naprawdę bardzo, bardzo fatalne urodziny, więc na poprawę humoru dałam się ponieść emocjom i znowu wydałam niepotrzebnie trochę pieniędzy... Ale z zakupów jestem jak najbardziej zadowolona, bo wybrałam rzeczy, które długo chodziły mi po głowie - może niekoniecznie teraz je miałam kupić, bo aktualnie tonę w kosmetykach ale cóż, sprawiłam sobie taki oto prezent na urodziny!
Początkowo moje zamówienie wyglądało inaczej, ale okazało się, że kosmetyki z linii Sephory nie wchodzą na tą promocję z boxem, więc troszkę to moje zamówienie zmodyfikowałam.

Pierwszą rzeczą, na którą się zdecydowałam, był zestaw z Rituals. Niestety zestawy z mojej ulubionej serii The Ritual of Sakura były wyprzedane, ale wybrałam zestawi z serii The Ritual of Ayurveda. Z tej serii zdążyłam poznać chyba 2 kosmetyki i naprawdę przypadły mi do gustu, dlatego bez wahania wrzuciłam do koszyka ten zestaw. Znajduje się w nim duży słój kremu do ciała, pianka pod prysznic, scrub do ciała oraz odświeżacz powietrza w formie zapachowych patyczków. Miałam już przyjemność używać tej pianki i byłam nią zachwycona, bo jest naprawdę gęsta, puchata, przyjemnie otula ciało i przy tym bardzo dobrze myje. No i pięknie, orientalnie pachnie. W dodatku cały zestaw przyszedł zapakowany w naprawdę ładne, solidne pudełko, które z pewnością wykorzystam do przechowywania rzeczy.

Drugi do koszyka wpadł też zestaw, ale tym razem od marki Sol de Janeiro. W jednym z kalendarzy adwentowych miałam mini słoiczek kremu do ciała tej marki i totalnie się w nim zakochałam! Do tego stopnia mnie oczarował, że naprawdę aż żal mi było używać tego kremu bo nie chciałam żeby mi się skończył i mam jeszcze trochę tego produktu z mojego pierwszego słoiczka z kalendarza. I odkąd poznałam ten kosmetyk, to nosiłam się z zakupem pełnowymiarowego produktu. Niestety mniejsza pojemność była akurat wyprzedana na stronie Sephory - dostępny był jedynie duży słój, który jednak sporo kosztował, więc zdecydowałam się na mały kompromis, w postaci zestawu travel size. W zestawie jest przede wszystkim ten boski kremik, mini żel pod prysznic i zapachowa mgiełka do ciała i włosów. Mgiełkę oczywiście już zdążyłam przetestować i pachnie przecudownie! Jest to taki ciepły, wakacyjny zapach. Mi kojarzy się lekko ze słonym karmelem. Całość zamknięta jest w plastikowej mini kosmetyczce. Przyznam, że dla mnie małe kosmetyczki są mało praktyczne, bo jednak jak się gdzieś pakuję na wyjazd to zawsze biorę dużo rzeczy i najzwyczajniej w świecie potrzebuję dużej kosmetyczki. Dlatego miałam w planach komuś oddać tą kosmetyczkę, jednak na opakowaniu jest bardzo pomocna wskazówka, żeby wykorzystać tą kosmetyczkę do spakowania mokrego bikini np po basenie. Przyznam, że w ogóle o tym nie pomyślałam, więc ta rada jest jak najbardziej pomocna i zdecydowanie wykorzystam tę kosmetyczkę właśnie w ten sposób!

Ostatnią rzeczą, którą dorzuciłam do koszyka (bo właściwie brakowało mi kilku złotych żeby dostać Sephora Box) jest żel do dezynfekcji dłoni od Merci Handy w wersji Hello Sunshine. Żele z tej marki znam i lubię, a że teraz używam tego typu produktów zdecydowanie częściej, to na pewno się u mnie nie zmarnuje.

Do zakupów dostałam właśnie ten wspaniały Sephora Box, którym z pewnością pochwalę się w osobnej Chmurce! Muszę też się przyznać, że nie byłabym sobą (czyli Grażyną ) gdybym nie policzyła sobie ile mniej więcej warte są kosmetyki z tego boxa i wiecie co? Są one warte prawie 350 zł czyli więcej niż zapłaciłam za całe zamówienie! Czuję się dzięki temu jakbym wygrała życie i muszę powiedzieć, że te zakupy zdecydowanie zrekompensowały mi moje niezbyt miłe urodziny.

Dostałam także dwie próbki kremów do twarzy - z Clinique i z Clarins. Nie są to próbki, które sobie wybrałam ale z tego co wiem, to Sephora ma ostatnio z tym problemy i wiele osób skarży się, że do zamówienia dostają zupełnie inne próbki niż mieli dostać. W sumie rozumiem tą sytuację, bo zapewne mają teraz zdecydowanie więcej zamówień. Krem z Clinique, który dostałam, już znam i dobrze się u mnie sprawdził, więc ta próbka z pewnością się u mnie nie zmarnuje. Natomiast drugi kremik jest dla mnie nowością i z chęcią go poznam.

Zobacz post

brazillian bum bum cream

Sol de Janeiro - Brazillian Bum Bum Cream
Tak pachnącego balsamu do ciała - jeszcze nigdy nie miałam.
Posmarowałam się nim wieczorem a do dzisiaj - nadal nim pachnę.
Próbka jest dość spora i ma oryginalne opakowanie, bo papierowe.
"Imituje" wygląd słoiczka kremu - ogólnie opakowanie bardzo mi się podoba.
Kremu w opakowaniu było tyle - by wysmarować nim całe ciało i jeszcze dzisiaj rano dłonie.
Ma lekko żółtawy odcień jest dość gęsty ale z łatwością rozsmarowuje się go na skórze.
Jego atut to natychmiastowe wchłanianie w skórę.
Nie pozostawia po sobie uczucia lepkiej skóry, jest naprawdę lekki.
Zapach jest taki hm... orzechowy? olejkowy? na pewno czuć w nim guaranę - lekko perfumowany- naprawdę boski.
Super nawilża skórę, sprawia, ze jest taka jedwabista w dotyku, naprawdę miękka i delikatna.
Jestem ciekawa jak sprawdziłby się przy dłuższym stosowaniu- na pewno zapisuję go sobie jako kosmetyk "na przyszłość", bo obecnie w zapasach mam sporo balsamów do ciała.
Jestem nim oczarowana - no i ten zapach.

Zobacz post

probki i miniaturki

Moje próbkowo-miniaturkowe nowości.
Uwielbiam miniaturki i próbki- bo mogę dzięki nim poznać konkretna markę lub produkt.
Mogę mieć coś "na próbę", by nie wydawać na marne pieniędzy gdy coś mi jednak nie przypasuje.
W całości chyba najwięcej tutaj produktów mini - niektóre już mi są doskonale znane.
Najwięcej chyba też do pielęgnacji twarzy, ale też kilka do makijażu oraz włosów.
Mamy tutaj marki głównie z wyższej półki sklepowej - co bardzo mnie cieszy.
Co znajduje się w moich miniaturkowo-próbkowych nowościach?:
MAC - Fix + - Mgiełka do utrwalania makijażu. Już ją miałam i była naprawdę super. Cieszę się, więc znowu, że trafiła w moje łapki.
MAC - Strobe Cream - Krem do twarzy - idealny jako baza pod makijaż. też znajomy produkt- o świetnej konsystencji, mocnym działaniu nawilżającym. Poza tym -bardzo podoba mi się to słodkie, małe opakowanie.
MAC - Cleanse Off Oil - Olejek do demakijazu. kolejna znajoma próbka - super zmywa makijaż, oczyszcza skórę i odpowiednio ją nawilża.
MAC - False Lashes Extreme Black - Maskara w tubce z fajną szczoteczką z nylonu. To dla nie nowość - dość malutka, ale liczę, ze kilka makijaży z nią wykonam.
SEPHORA - HYA - All Day Hydrator. Krem do twarzy z kwasem hialuronowym i działaniu rozświetlającym. Jestem go ciekawa, wiem, że dodawany był jako gratis do jakieś gazety.
SEPHORA - Dwufazowy płyn do demakijażu oczu oraz ust, Ekstra lekki. W urocze, małej butelce - także nowość dla mnie.
SEPHORA - Outrageous extension - Mini mascara - Ultra Black. kolejna nowość do makijażu - której oczywiście jestem ciekawa. Jest to także wersja mini.
Erborian - Yuza Double Lotion - Dwufazowy lotion do twarzy o działaniu rozświetlającym oraz odżywczym. Kolejna miniaturowa nowość dla mnie.
Erborian - CC RED CORRECT - Krem typu CC do twarzy - kolejna nowa marka i miniaturka.
Fenty Beauty by Rihanna - Mattemoiselle - "Pluszowa" pomadka do ust w wersji mini - kolorek Candy Venom. Baaaardzo spodobał mi sie kolor jak i samo opakowanie pomadki. jestem ciekawa jaka będzie na ustach.
Dr.Jart+ - Strong Cica - Cicapair - Tiger Grass Cream - krem do twarzy z wąkrotką azjatycką. Nowość w wersji mini po raz kolejny dla mnie.
Sol De Janeiro - Brazilian Bum Bum Cream - Brazylijski krem do ciała "Bum Bum" - dość oryginalnie wyglądająca próbka.
Clarins - Double Serum - Serum do twarzy z kurkumą i imbirem - znam i całkiem fajnie działało na skórę jak dobrze pamiętam.
Clarins - my Clarins - Re-Boost - Krem nawilżający do twarzy - próbka.
Dior - Capture Youth - Krem do twarzy delikatnie peelingujący - próbka.
Dior - Capture Totale - Dream Skin - Krem do twarzy - próbka.
Neogen - Rose - Woda różana do twarzy w formie saszetki - hmmmm jestem ciekawa produktu, ale nie lubię "płynów" w formie saszetki.
Douglas- HAIR - Wonderful Curls - Szampon do włosów z hibiskusem i kokosem. Próbka którą na pewno niebawem wypróbuję.
Jak widać jest tego sporo - bardzo dużo nowości dla mnie- także czeka mnie sporo testów, zdjęć i opinii. Mam nadzieje, że chociaż większość produktów się u mnie sprawdzi, ale no- czas pokaże.

Zobacz post

Pudełko Sephor Favorites

Bardzo lubię boksy kosmetyków wydawane przez Sephore czyli Sephora Favorites tutaj mamy pudełko Sephora Beauty Trends. W pudełku znalazły się bardzo fajne kosmetyki.
Mamy w nim zarówno coś do pielęgnacji jak Sol de Janeiro
Krem do ciała, Brazilian Bum Bum Cream o przepięknym letnim zapchu oraz Patchology Hydrating lip gels, maska w płacie na usta. Produkty do ust których jest tutaj dość sporo czyli Fenty Beauty pomadka do ust, Mattemoiselle w soczystym różu Candy Venom, jest również Sephora
pomadka do ust, #Lipstories, A little magic nr 22 w kartonowym opakowaniu z piękna grafiką i Huda Beauty Metallic lip gloss, Fearless czyli piękny kolorowy blyszczyk do ust idealny na karnawał. Produkty do oczu czyli Fenty Beauty Longwear liquid eyeliner Flyliner w kolorze intensywnej czerni i Make Up For Ever Artist Color pencil, 612 Dimenisional Dark Brown kredka ta świetnie sprawdzi się na linię wodną oka lub do zrobienia kreski przy linii rzęs. Produkt do twarzy także znalazł się w pudełku a jest to Too Faced baza pod makijaż, Primed & Peachy której jestem bardzo ciekawa.

Zobacz post

kalendarze adwentowe dzien 2

Dzień 2 kalendarzy adwentowych! Otwieranie czas zacząć!

Kalendarz NYX
Kremowy pigment Foil Play w przepięknym srebrzystym odcieniu, który opalizuje lekko na liliowy kolor! Ja jestem straszną pigmenciarą i mega uwielbiam nakładać na powiekę jakiś błysk, więc strasznie cieszę się z tego produktu! Oczywiście musiałam już się nim pobawić i muszę powiedzieć, że jest to po prostu petarda! Tworzy metaliczną taflę niczym lustro i oczywiście pięknie błyszczy! Drobinki brokatu są naprawdę drobno zmielone, więc wydaje mi się że nawet gdy odrobina pigmentu dostanie się do oka, to nie będzie to nieprzyjemnie drapać, jak zdarzało mi się w przypadku dużych drobinek brokatu.

Kalendarz Look Fantastic
Krem do stylizacji włosów od Living Proof. Jest to produkt, który nakłada się na włosy przed suszeniem i jego zadaniem jest wygładzić włosy, dodać blasku, odżywić je i zrobić inne cuda. Ja generalnie nie używam żadnych specjalnych produktów do stylizacji, bo moje włosy z natury są ładnie błyszczące i gładkie, ale z ciekawości chętnie sprawdzę ten specyfik. Jest to mała tubka 30 ml, więc w sam raz na zapoznanie się z produktem.

Kalendarz Amazon.uk
Róż ze Sleeka. Róże bardzo lubię (zresztą jak chyba każdy produkt do makijażu ), więc cieszy mnie jego obecność w kalendarzu. Obecnie mam zaczęte już dwa róże, które katuję i katuję i końca nie widać, więc na razie nie będę otwierała kolejnego produktu, ale z chęcią kiedyś po niego sięgnę. Ma długą datę ważności także spokojnie zdążę wykończyć moje obecne róże i wtedy sięgnę po ten produkt.

Kalendarz Rituals
Mgiełka do ciała z serii Tulip & Japanese Yuzu. Mgiełka ma lekki zapach, trochę świeży, a trochę taki ciepły, orientalny. Jest całkiem przyjemna, zwłaszcza gdy po kilku minutach wywietrzeje i zostawi na ciele subtelny zapach. Średnio lubię mgiełki do ciała, zwykle raczej sięgam po wody toaletowe, jednak ten zapach bardzo przypadł mi do gustu i z chęcią będę się nim psikać.

Kalendarz Feelunique
Sol de Janeiro Brazilian Bum Bum Cream - tak, tak i jeszcze raz tak! Wystarczyło mi jednorazowe wypróbowanie go na nogach, żebym się w nim totalnie zakochała! Krem jest gęstawy, dobrze się go rozprowadza, błyskawicznie się wchłania. No i pachnie niesamowicie! Prawdopodobnie jest to waniliowy zapach - nie wiem, mam słaby nos do zapachów, ale tak czy siak pachnie cudownie! Z chęcią będę go używać i obserwować jego efekty. Być może jest to godny przeciwnik cudownego kremu do ciała z Rituals, w którym niedawno się zakochałam!

Kalendarz Airpure
Podgrzewacz prawdopodobnie o zapachu Mulled Wine, czyli grzane wino. Prawdopodobnie, bo jest jeszcze drugi "czerwony zapach" i mam nieco wątpliwości, ale prawdopodobnie jest to właśnie grzane wino.

Kalendarz Flaconi
Cynamonowo-miętowa pasta do zębów marki Marvis. Wiem wiem, cynamonowa pasta, kto to wymyślił... Ale do odważnych świat należy! Kto wie, może jednak polubimy się z tym cynamonkiem?

Kalendarz Asos
Mini wersja szczotki Wet Brush. Nigdy wcześniej nie słyszałam o tej szczotce, a szukając o niej informacji spotkałam się z wieloma pozytywnymi opiniami na jej temat. Zobaczymy, czy naprawdę jest to taka cudowna szczotka. Na pierwszy rzut oka mogę powiedzieć, że podobają mi się jej włoski, bo ma naprawdę miękkie, jednak obawiam się, że z mocno splątanymi włosami mogłaby sobie nie poradzić... Przetestuję i postaram się dać o niej znać w osobnej Chmurce.

Kalendarz Yves Rocher
Żel pod prysznic z zimowej kolekcji First Snowflakes. Ma delikatny, ale ładny zapach. Żele z Yves Rocher lubię, więc myślę, że w tym produktem też się polubię!

Kalendarz Zalando
Eyeko Eye do Liquid Eyeliner, travel size. Eyeliner w pisaku. Cóż, ja raczej nie jestem fanką tego typu kosmetyków. Przyzwyczaiłam się do eyelinerów w słoiczku. Jednak po przetestowaniu go na ręce postanowiłam dać mu szansę. Ma super cienką i precyzyjną końcówkę, super czarny i kryjący kolor i super szybko wysycha. Zrobił na mnie dobre pierwsze wrażenie!

Podsumowując dzień drugi: WOW! Jest tu zdecydowanie więcej produktów, które przypadły mi do gustu! Świetny kremik Sol de Janeiro, szczotka, pigment, żel, eyeliner... Nie no, chyba wszystko mi się podoba! Najmniej jestem zadowolona z kremu do stylizacji Living Proof i cynamonowej pasty do zębów, jednak mimo wszystko nawet te dwie "najgorsze" rzeczy mi się podobają!

Zobacz post

Sol de Janeiro , Brazilian Bum Bum Cream (Brazylijski krem do ciała)

Pięknie pachnący krem ujędrniając Sol de Janeiro, Brazilian Bum Bum Cream (Brazylijski krem do ciała). Uwielbiam go za zapach- delikatny i orzeźwiajacy, szybkie wchłanianie oraz efekt po użyciu. Skóra pośladków wydaje się bardziej napięta, jest delikatna w dotyku, poprostu wyglądają lepiej- nie wiem czy jest to efekt jednorazowy tylko po użyciu, czy mogę liczyć na efekty po dluższym używaniu. Krem jest bardzo wydajny- używam go już kilka tygodni i nie ubyło go zbyt dużo. Ten krem, brazylijskiej marki, posiada w składzie guaranę (skoncentrowaną kofeinę) i olej kokosowy (silne nawilżenie) które mają za zadanie napinać i nawilżać naszą skórę.

Zobacz post
1 2