Skin in the City
Krem - żel do twarzy, Don't Shine, Matujący
6 na 6 Użytkowniczek poleca ten produkt
Opis produktu
Szybkie tempo życia w mieście może negatywnie wpływać na wygląd skóry.
Zagrożenia: zanieczyszczenia, stres, zmęczenie.
Strategia: nowoczesna formuła, która chroni skórę przed negatywnym wpływem czynników zewnętrznych.
Miasto nigdy nie śpi. A Ty nie możesz pozwolić sobie na odpoczynek od odpowiedniej pielęgnacji. Formuła opracowana specjalnie dla skóry tłustej i mieszanej. Lekki k ...
Szybkie tempo życia w mieście może negatywnie wpływać na wygląd skóry.
Zagrożenia: zanieczyszczenia, stres, zmęczenie.
Strategia: nowoczesna formuła, która chroni skórę przed negatywnym wp ...
Produkt dodany w dniu 07.11.2018 przez nana37
Przeczytaj prawdziwe i sprawdzone opinie o Skin in the City - Krem - żel do twarzy, Don't Shine, Matujący
SKIN in the City - Don't shine! 💭50ml
Krem-żel matujący do twarzy - stop błyszczeniu ⛔
Ma też chronić skórę przed negatywnym wpływem czynników zewnętrznych.
Do skóry tłustej oraz mieszanej, nawet wrażliwej. Składniki aktywne: celloxyl oraz wyciąg z cynamonowa. Można stosować rano i wieczorem 🌞🌙
Konsystencja kremu jest odpowiednia o delikatnie zielonym kolorze. Przyjemny zapach oraz szybka wchłanialność. Delikatnie choć na krótki czas matowi skórę, nawilża i wygładza.
Skin in the City Krem - żel do twarzy, Don't Shine, Matujący.
Kremik który spory czas temu kupiłam w Hebe. Skusiła mnie niska cena ok 7zl i to że był matujący.
Matuje naprawdę dobrze, skóra wydaje się bardziej hmmm, wygładzona może nie, po prostu pory są bardziej zamknięte.
Nie ma w sumie jakiegoś zapachu.
Podoba mi się bardzo to zielonkawe opakowanie. Tubka jest świetna - dużo wygodniej niż ze słoiczka. To lubię.
Jak będę jeszcze kiedyś w Hebe i będą te kremy to może kupię jakiś inny.
Pozdrawiam,
Janettt
Kosmetyki, które ostatnio udało mi się kupić, część jest z Rosska, a część z Hebe i bronzer z Biedry.
W Hebe trafiłam na promocje, a w Rossku kupiłam bo musiałam, bo nie miałam czym już myć buzi.
W Hebe kupiłam: gąbeczkę (strasznie podobają mi się te marmurkowe wzorki), Skin in the City Krem - żel do twarzy, Don't Shine, Matujący i Bielenda Botanic Formula, Krem do twarzy, Nawilżający, Olej z konopi + szafran.
W Rossku kupiłam: Perfecta No Problem, Peelingujący żel do mycia twarzy odblokowujący pory i Luksja Pro Care, Kremowy żel pod prysznic, Dragon Fruit (i jeszcze parę rzeczy do domu, ale już nie robiłam im zdjęć ).
W Biedrze kupiłam Bell Bronzer & Contour Powder 01 Cinnamon Fusion puder brązujący. Wpisy na IG skusiły mnie do jego zakupu, a ostatnio zostałam bez bronzera.
Skin in the City Krem już używałam i przyznam, że po pierwszych dwóch użyciach jestem pod wrażeniem, zobaczymy jak na dłuższą metę. Chciałam kupić coś do mycia buzi, ale zakupy na szybko mi nie służą, ale i tak się cieszę że go kupiłam - wydaje się fajny.
Krem Bielendy miałam już w próbkach i bardzo mi się spodobał, więc nie powinnam mieć z nim problemów.
Żel pod prysznic ma świetny zapach i głównie dlatego go wybrałam, bo niestety Original Source były drogie i zapachy jakie miałam.
Z Perfectą i jej peelingiem jeszcze nie miałam styczności i jestem ciekawa bo od dłuższego czasu chodził za mną, a że była przecena to się skusiłam.
Pozdrawiam,
Janettt
Matujący krem-żel do twarzy Skin in the city Krem kupiłam na promocji w Hebe za niecałe 10zł Byłam ciekawa, czy sprawdzi się równie dobrze jak inne produkty tej firmy, i nie zawiodłam się Krem miał delikatnie zielonkawy kolor, dzięki czemu zmniejszał widoczność zaczerwienień na twarzy (w niewielkim stopniu, ale w ogóle nie oczekiwałam tego efektu, więc jestem zadowolona). Zapach przypadł mi do gustu nieco mniej, na szczęście był tylko delikatnie wyczuwalny. Jeśli chodzi o konsystencję to krem należy do tych gęstszych, gdybym nie wiedziała, że jest to krem na dzień, raczej sięgałabym po niego wieczorem. Na szczęście nie czuć go na twarzy. Bardzo fajnie matuje, choć efekt nie utrzymuje się przez cały dzień, to i tak jestem zadowolona. Oprócz zmatowienia i zminimalizowania czerwonych tonów, krem ujednolicał koloryt skóry i delikatnie ją rozjaśniał.
Zobacz post
Sierpień już się niemal kończy, a ja właśnie zdałam sobię sprawę, że zapomniałam wstawić swoje lipcowe denko Szybciutko więc nadrabiam zaległości.
Jestem z siebie dumna, bo wreszcie udało mi się uszczuplić zapas maseczek.
TWARZ:
# Skin in the City ,Krem-żel matujący do twarzy- bardzo fajny produkt. Krem ma lekką konsystencję, nie lepi się i nie roluje. Świetnie sprawdza się pod makijaż- zdecydowanie skuszę się jeszcze kiedyś na zakup.
#BeBeauty, Metallic Golden Rose Peel-off (Maska do twarzy `Regenercja`)- produkt wydajny, ale nie powalił mnie na kolana. Szybko zastyga, łatwo się aplikuje, jednak słabo oczyszcza.
# BeBeauty, Care, Nawilżająca maseczka do twarzy `Hydro-esencja kokosowa- bardzo przyjemna maseczka, praktyczne opakowanie ( jedna pojedyńcza saszetka starczyła mi dwie aplikacje), szybko się wchłania i bardzo dobrze nawilża.
#Bielenda, Juicy Jelly Mask, Nawilżająca maska z arbuzem i aloesem- bardzo wydajna maska. Zakochałam się w jej konsystencji i zapachu, jest świeża i lekka.
LUSH- Bunny Moon- maseczka do twarzy. Reewelacja, maseczka w formie galaretki, która pod wpływem ciepła dłoni zamienia się w pastę. Jeśli bedzięcie miały okazję przetestować- polecam.
#Plastry oczyszczajace na nos- nie są to najlepsze plastry na rynku, ale zdały egzamin
COSCODI SZAMPAŃSKA MASECZKA ROZŚWIETLAJĄCA- rewelacja! Wielkim plusem jest zapach maseczki. Tkanina jest mocno nasączona, twarz po zastosoweaniu była gładka i rozświetlona.
Pilaten- White Clay Mask, Biała maska oczyszczająca pory- naprawdę bardzo dobrze oczyszcza.
# Marion- Tropical Island, Peeling do twarzy, Black Coco- bardzo przyjemny peeling
# Marion- Tropical Island, Maseczka PINA COLADA- zdecydowanie wolę bananową
#Marion- Oczyszczające pory płatki na brodę i czoło
WŁOSY:
#Head & Shoulders- Supreme Repair, Przeciwłupieżowa odżywka do włosów, Wygładzenie, Olejek arganowy- bardzo dobra odżykwa, włosy były po niej miekkie i gładkie, nie było problemu z rozczesaniem.
#Marion-Zabieg laminowania, Proste i gładkie włosy- włosy były gładkie, bez efektu puszenia.
Alterra- Szampon do włosów, Nawilżający, Granat i aloes- zdecydowanie mój ulubieniec
#Syoss- Texture spray teksturyzujący do stylizacji z dodatkiem soli
#Garnier-Ultimate Blends, Szampon do włosów, Krem migdałowy i olejek arganowy- jak dla mnie szampon zbyt ciężki, ale duży plus za zapach.
POZOSTAŁE:
#BeBeautyCare, Cleaner, Odtłuszczacz płytki paznokcia z witaminą E- jeden z lepszych cleanerów, jakie używałam.
#Eveline Nail Therapy, Perfumowany olejek do skórek i paznokci, Perfume Oil- jak dla mnie minusem jest pepitka do dozowania olejku.
# Fa-Antyperspirant w sprayu, Paradise Moments, Hibiscus scent- rewelacyjny zapach
# próbki podkładu Clinique- bardzo trwały i naturalny efekt.
Ten zakup to był strzał w 10. Bardzo nie lubię kremów o ciężkiej i lepkiej konsystencji, więc zawsze staram się kupić coś lekkiego, mimo że taki zakup do zawsze jedna niewiadoma. Krem skusil mnie zarówno opisem producenta jak i opakowaniem. Grafika jest całkiem przyjemna i czytelna opakowanie lekkie i poręczne. Krem ma lekką konsystencję, przypomina mi sorbety z Garniera. Bardzo łatwo się rozprowadza, nie pozostawia na skórze lepkiej warstwy, uwzywam go pod podkład i nie dzieje się z nim nic złego.
Zobacz postPodobne produkty



