Clinique
Moisure Surge 72-Hour Auto-Replenishing Hydrator, Krem do twarzy, Na dzień
3 na 4 Użytkowniczek poleca ten produkt
Produkt dodany w dniu 10.10.2018 przez Thalie
Przeczytaj prawdziwe i sprawdzone opinie o Clinique - Moisure Surge 72-Hour Auto-Replenishing Hydrator, Krem do twarzy, Na dzień
Moisure Surge 72-Hour Auto-Replenishing - Krem do twarzy na dzień od Clinique.
Krem znajduje się w miękkiej, matowej tubce, zamykanej na klik o pojemności 30ml.
Produkt ma lekką, żelową, bezzapachową konsytencję, która szybko się wchłania.
Moja skóra po jego użyciu jest delikatnie nawilżona i zmatowiona.
Kremik ten znalazłam w kalendarzu adwentowym tej firmy - ja sama bym sobie pewnie go nie kupiła bo taka pojemność kosztuje około 80 zł.
Dla mnie to zdecydowanie za dużo tym bardziej, że może jest to fajny krem, ale moim zdaniem nie w tych pieniążkach.
Znam tańsze kremy, a lepsze. 🙂
Clinique, Moisture Surge™ 72-Hour Auto-Replenishing Hydrator. Krem do twarzy i na noc i na dzień. Ma delikatną formułę kremu-żelu i natychmiast nawilża skórę. Idealnie sprawdza się nawet pod makijaż, dzięki niemu nie mam widocznych suchych skórek na twarzy. Krem działa intensywnie wygładzająco i sprawdza się na każdą porę roku. Dodatkowo jest bardzo wydajny i wystarczy niewielka jego ilość na rozprowadzenie po twarzy.
Wielozadaniową formułę nawilżającą można stosować na trzy sposoby: codziennie jako produkt nawilżający na lub pod makijaż. Można stosować go jako 5-minutową maseczkę na twarz. Idealnie sprawdza się również na przesuszoną skórę np. naskórek, końcówki włosów czy łokcie. Produkt przetestowany alergologicznie. Jego zapach jest delikatny, kosmetyczny. Do tego wszystkiego ma przepiękne opakowanie. ❤️
W dziewiątym okienku kalendarza adwentowego Clinique znalazłam Moisure Surge 72-Hour Auto-Replenishing czyli szybko wchłaniający się krem nawilżający o lekkiej, orzeźwiającej żelowej konsystencji i bogatym składzie.
Krem znajduje w pomarańczowej tubce zamykanej na klik o pojemności 30ml i na stronie Sephory ta pojemność kosztuję 79.00zł więc mogę śmiało Wam powiedzieć że już przy dziewiątym okienku wróciła mi się suma wydana na kalendarz, a kupiłam go w promocji za około 230zł.
Krem ma żelową konsytencję i jest bezzapachowy. Jego zadaniem oprócz intensywnego nawilżenia jest jeszcze wzmocnienie bariery ochronnej skóry, a także przywrócenie jej zdrowego, promiennego wyglądu.
Jestem bardzo ciekawa tego kremu i bardzo się cieszę, że będę mogła go przetestować.
CLINIQUE, Moisture Surge 72-Hour Auto-Replenishing Hydrator - nawilżający krem-żel o bogatej formule. Nie zawiera parabenów, sulfatów, ftalanów, SLS, talku, alkoholu, olejów oraz olejów mineralnych. Krem natychmiastowo zwiększa nawilżenie skóry, wzmacniając jej zdolność zatrzymywania wilgoci. O dobre nawodnienie cery dba silne trio składników nawilżających: zielona herbata, sok z aloesu i kwas hialuronowy.
Po pierwszym użyciu stwierdziłam: CUDO, muszę go mieć! Ma fajną lekką konsystencje, która się szybko wchłania. Faktycznie czułam nawilżenie i ukojenie. Po drugim użyciu zauważyłam, że zaczęły mi wyskakiwać niechciani goście. Zastanawiałam się czy to od tego kremu. Nie kupiłam pełnej wersji, chociaż chciałam bo bałam się, że krem mnie zapycha i że przez niego mnie wysypało. Mogę się mylić i szczerze mówiąc to chyba zaryzykuje i go jednak zamówię, bo buzia po użyciu była super.
Możemy go dostać w np. Sephprze w cenie 125 zł za 50ml produktu lub 75zł za 30ml.
Sephora na swoje 20 urodziny wypuściła boxy kosmetyczne, które dostać można było online lub w sklepach stacjonarnych. Pudełka rozgrzały fanów perfumerii, ponieważ za cenę 159 zł można było kupić pudełko składające się w większości z próbek, które klienci z kartami VIP powinni dostawać przy zakupach za darmo. Z początku sama byłam do tej akcji nastawiona mało przyjemnie, jednak uznałam, że jeśli komuś pudełko odpowiada w 100% swoją zawartością, to czemu nie? No i tak właśnie wyszło, że w moim przypadku box II to było to! Uwielbiam miniaturki, które mogę testować i określonym czasie i starczają na więcej, niż jedno użycie. W szczególności, jeśli mówimy o perfumach - mam do nich przytępy nos, nigdy nie potrafię wybrać czegoś dla siebie, dlatego aż 3 miniaturki w pudełku zachęcały do wypróbowania!
W środku znalazłam:
- [pełnowymiarowa] Matową pomadkę z serii Rouge w odcieniu 01. Bardzo długo szukałam idealnej czerwieni na usta. Niestety nawet produkty z najwyższych półek, m.in. Chanel, nie oferowały mi odcienia idealnego. Traf chciał, że w boxie znalazłam szminkę idealną! Jest ona matowa, szybko zastyga i nie transferuje. Dodatkowo dzięki długotrwałej formule nie trzeba się przejmować jedzeniem i piciem przy jej noszeniu. Kolor jest prze-wspaniały! Czerwień, która wpada w chłodne tony, dodatkowo w 100% kryjąca usta już przy pierwszej warstwie. Słyszałam dużo dobrego o tych szminkach, ale spróbowanie jej na sobie okazało się jeszcze lepszym doświadczeniem. [39zł]
- [pełnowymiarowy] Puder Beauty Amplifier, który jest pudrem wykańczającym. Nie pokładałam w tym produkcie żadnych nadziei, co było moim błędem. Ma świetne opakowanie jak na puder sypki - siateczka "chroni" puder przed zbyt szybkim wysypaniem się z opakowania. Jest biały, jednak nie bieli twarzy, dobrze się rozprowadza i lekko koryguje rozszerzone pory dając efekt wygładzenia. Okazał się być idealnym produktem na upał, gdzie moja strefa T daje się we znaki. Zaaplikowany z rana pozwala cieszyć się matowym czołem po południa, co przy wysokiej temperaturze jest cudem. [67 zł]
- [pełnowymiarowy] Maseczka Dr.Jart+ Oczyszczająca maska w płachcie. Tej maseczki jeszcze nie stosowałam, jednak czytając o niej opinie jestem pozytywnie nastawiona do testów. Dodatkowo firma Dr.Jart+ jest bardzo popularna dzięki świetnym kosmetykom, więc tym bardziej nie mogę się doczekać testów. [29 zł]
- [format podróżny, do kupienia w Sephorze] Maseczka Origins z węglem aktywnym, która jest moim hitem. Wiele razy miałam jej saszetkową wersję 10 ml, którą dobierałam do zakupów na Sephorze. Maseczka ta oczyszcza pory, odświeża twarz i pozostawia ją nawilżoną. Już po pierwszym użyciu byłam nią zachwycona, bo to jak wpływa na moją kapryśną buzię jest na prawdę niesamowicie. Dlatego też bardzo ucieszyła mnie jej obecność w boxie. W tubce jest aż 30 mililitrów, co bez problemu powinno wystarczyć u mnie na 5 lub 6 użyć! [49 zł]
- [format podróżny, do kupienia w Sephorze] Krem Clinique Moisture Surge, 15 minilitrowe opakowanie powinno mi bez problemu wystarczyć na jakiś wyjazd. Z tym kremem miałam już wiele razy do czynienia i sprawdził się świetnie na każdym wyjeździe. Jest lekki i bardzo szybko się wchłania. Delikatnie nawilża, więc na wyjazdy letnie jest jak znalazł. Dodatkowo trzymany w lodówce daje później efekt natychmiastowego schłodzenia cery. Zawsze byłam z niego zadowolona, jednak nie porwał mnie on na tyle, żeby kupić pełnowymiarowe opakowanie. [29 zł]
Na tem moment mamy już w boxie kosmetyki warte 213 zł (bez żadnych promocji). Zwarzywszy na to, że 3/4 (w końcu maseczki w płachcie jeszcze nie stosowałam ) tych kosmetyków się u mnie sprawdza, to myślę, że cena boxa 159 zł wcale nie jest przesadzona, a wręcz przeciwnie! Co jeszcze znalazłam w pudełku?
- Bazę Samshbox Photo Finish Radiance 12 ml, nie stosowałam jeszcze tego produktu pod makijaż. Na ręce wydaje się być faktycznie rozświetlający, bo zawiera sporo mikro drobinek, które pięknie odbijają światło. Niestety jest on barwiony i przy ekstremalnie jasnej karnacji będzie go widać na skórze. Jestem ciekawa, czy będzie przebijał pod podkładem.
- Rozświetlacz Becca Opal, który wielkością wygląda jak cień do powiek (1,15g). Wygląda przepięknie w świetle, jednak osobiście nie lubię złotych rozświetlaczy, więc u mnie bardziej się sprawdzi jako cień do powiek.
- Lancaster filtr spf30, słyszałam dużo dobrego o tej firmie, więc ucieszyłam się z tego produktu. Filtr mocno pachnie (in plus), jest lekki i szybko się wchłania. Ma 15 militrów, jednak jest to tubka idealna do torebki, bo na słońcu zawszę muszę pamiętać, żeby chronić moje tatuaże!
- Shiseido krem przeciwz marszczowy póki co czeka na wypróbowanie, ale zapowiada się ciekawie.
- Fresh maseczka różana, której zapachu nie jestem w stanie przetrwać (nienawidzę zapachu różanego), jednak zważywszy na konsystencję, to muszę się w końcu na nią skusić!
- Tusz Este Lauder, sprawdzi się na wakacje na wyjazd
- 4x perfumy, które mnie i mojego męża zachwyciły! Cudne!
Czasem warto wdać się w rozmowę z ekspedientką w drogerii! Podczas pogawędki, podłapałam rozmowę i od słowa do słowa, od kremu do kremu i wyszłam z całą torbą próbek . Jednym z nich jest ta próbeczka baaaaardzo wydajnego kremu na dzień. Świetnie pachnie, bardzo mocno nawilża i szybko się wchłania. Czego chcieć więcej? Niskiej ceny, której niestety nie posiada. Ale kto wiem, może pewnego pięknego dnia, kiedy skończą mi się wszystkie kremy, sprawię sobie jeden?
Zobacz postPodobne produkty





