Dresscloud Café
Strona 1854 / 2277
@Jednafiga Spokojnie. Ja ostatnio miałam to samo - przeleżałam w basenie na materacu z 3h, bo po 2 dalej nie widziałam opalenizny. Dopiero wieczorem... moja twarz wyglądała jak burak, całe ramiona czerwone.. Ale nieustannie smarowałam żelem Holika i fajnie łagodził i chłodził. Jednak po kilku dniach musiałam się uporać z wysuszoną skórą twarzy, aż wolałam nie robić makijażu.
A na początku lipca zaś byłam na solarium i chyba przesadziłam albo za mocno było nagrzane, bo w życiu nie spaliłam sobie tak tyłka i pleców. To dopiero był koszmar
jak słyszę "nauki przedmałżeńskie" to zaczyna mi skakać oko (a sama wcale nie wychodzę za mąż, ani tego nie planuję!). jak słyszę od znajomych na czym to polega, co Ci 'specjaliści' opowiadają i robią to ręce opadają. Jak dla mnie jest to kolejna forma oficjalnego wyłudzenia pieniędzy
No tak, też jestem tego zdania. Marnowanie czasu. No ale co zrobisz, mus to mus. Gdyby siedziały tam normalne osoby to byłoby jeszcze ok, ale jak są takie jak ta u mnie to normalnie nie wiem
rybke w makro mozesz kupic normalnie, moja babcia kupuje na swoeta w i nie sa to hurtowe ilości @jednafiga
Właśnie czytałam ich fb i hejty lecą na prawo i lewo, często są bez odpowiedzi. Dlatego tam nie pisałam, chociaż w sumie to też spróbuję. Dołączę do grona wkurzonych na Joybox, na fejsbuku.
Myślę, że na fb na wallu Wtedy od razu się odezwą jak zrobisz im antyreklame
Wiecie może, gdzie mogę się udać/zgłosić/napisać, jak zapłaciłam za produkt, którego nie otrzymałam?
Niestety dalej męczę temat głupiego Joyboxa. Zamówiłam jesienne pudełko 5 lipca, otrzymałam je 25 lipca. Dostałam niekompletne pudełko, brakuje w nim jednego produktu, na którym zależało mi najbardziej.
I od tego czasu, tj.od 25 lipca piszę do nich maile średnio co dwa dni, czasem codziennie. I nic, cisza, ani razu mi nie odpisali.
@nazwa001ale franca... Zrób jej anty reklamę w internecie. Dla mnie te całe nauki przedmałżeńskie były bez sensu. Babka non stop gadała o kalendarzyku...
Dla mnie ogólnie wymagania odbycia takich nauk, to bezsens i marnowanie czasu. Nic się tam nie dowiesz i idziesz tylko po to, żeby dostać papierek.
Jestem zirytowana zachowaniem pewnej kobiety. Otóż niedługo biorę ślub. Umówiliśmy się z kobietą prowadzącą nauki w poradni planowania rodziny na te nauki przedmałżeńskie. Przyszliśmy na spotkanie (narzeczony mieszka 50 km dalej i specjalnie na te spotkanie jechał), a kobieta zapomniała, że się z nami umówiła i była inna para. Nie przyjęła nas tego dnia. Jako że w okolicy nie ma innych tego typu miejsc byliśmy na nią zdani. Odwoływała jeszcze później 3 razy, na szczęście zanim narzeczony przyjechał. Ostatnio zadzwoniła do narzeczonego (nie do mnie, a ja mieszkam 2 ulice od niej), że robi się późno to ona na jednym spotkaniu nam to załatwi (potrzeba trzech takich spotkań). No spoko, dla nas jeszcze lepiej. Nastepnego dnia znowu odwołała po czym zadzwoniła za kilka godzin do niego i stwierdziła żeby narzeczony dał mi swoją kartkę i ona tylko podpisze żebym sama przyszła. Poszłam, dzwoniłam domofonem, ale nikogo nie było. Byłam z 10 minut przed czasem, więc uznałam że poczekam kilka minut. Czekałam jak debil pól godziny. Nic. Wrociłam do domu i zadzwoniłam na telefon. Nie odebrała. To było w środę. W czwartek i piątek znowu dzwoniłam i nic. Dzisiaj narzeczony się wkurzył i mówi że on zadzwoni. Oczywiście odebrała po pierwszym sygnale i kazała dzisiaj przyjechac. Od progu od razu powiedziala ze nie przyszłam w srode. A ja tam bylam i to jej powiedziałam. Stwierdzila ze caly dzien siedziala w domu i nikogo nie bylo. Powiedzialam ze tez dzwonilam. I znowu stwierdzila ze nie. Aż się we mnie zagotowało. Gdybym nie potrzebowała tego podpisu to wszczęłabym awanturę. Ostatecznie powiedziała do nas może z 4-5 formułek, podpisała, skasowała hajs i pożegnała. Nie wiem skąd się biorą tacy ludzie... Aż się we mnie gotuje.
Dziewczyny, macie może namiary na jakieś fajne sklepy z puzzlami? Mój chłopak wymyślił sobie kiedyś, że chce puzzle z czołgami, a że zbliża się nam rocznica to byłaby fajna niespodzianka
Według mnie w selgrosie są nieco niższe ceny jak w innych sklepach, jednak różnica nie jest już aż tak duża jak kiedyś....
Owszem, rybki kupujesz ile chcesz, są świeże i bardzo duży wybór, także według mnie opłaca się mieć tam kartę.
Jeżdżę tam na większe zakupy, alkohol czy jakieś sprzęty do domu wychodzi taniej.
@nazwa001 dziękuję, chyba namówię mamę żeby wyrobiła kartę
a może ktoś wie jakie sa ceny świeżych ryb w makro? i jak mogę je kupić, muszę wziąć ilość "hurtową" czy np. 0,5 kg? Wiem że to dziwne pytanie ale z tego co wiem to w makro mają bardzo dobrą jakość ryb, dodatkowo mają jedną z krótszych dróg od producenta do sklepu, więc chętnie bym tam kupiła jakiegoś łososia a też oczywiście nie mam karty i nie wiem czy warto ją wyrabiać
To może ja się wypowiem. Jeśli chodzi o selgros, to owszem, niektóre rzeczy są tansze również dla osób prywatnych, a niektóre nie, trzeba patrzeć. Karty nie zostały zniesione, dalej obowiązują a założyć je można tylko na firme
ja sobie kiedyś spaliłam przedziałek na głowie, to był dopiero problem - przez tydzień się nie mogłam uczesać
Tez tak kiedys lezalam i lezalam... a potem zgiecia w kolanach mialam na tyle opalone (poparzone?), ze nie moglam nawet siedziec
Chyba faktycznie pozostaja Ci tylko zele lagodzace i sporo cierpliwosci.
Dziewczyny, zrobiłam coś głupiego Jest sierpień a u mnie opalenizny ani śladu, więc poszłam się wczoraj opalać. Posmarowałam się kremem, ale chyba za słabo, potem leżałam na tym słońcu i lezałam (bo mi się fajnie leżało ), no a dzisiaj jestem w kolorze pomidora Całą twarz mam czerwoną jak burak a jutro do pracy trzeba iść.. najgorsze jest to że na lewym boku mam kilka pieprzyków koło siebie, więc posmarowałam je dodatkową porcją kremu... teraz mam tam wielką białą plamę, wszędzie dookoła wszystko czerwone tylko pieprzyki są na białym tle wyglądam jak ostatni debil a na smarowanie oparzeń zużyłam już pół opakowania żelu aloesowego