Absurdalne przygody z polskim PKP :D
Strona 2 / 2
Ja nie jeżdżę pociągami. Zdarzyło mi się jedynie dwa razy jechać w życiu pociągiem do tego dosłownie kawałeczek.
Będzie ciekawie poczytać wasze przeżycia.
Wsiadłam do złego pociągu. Ale to chyba zalicza się do moich życiowych wpadek
od 3 lat codziennie jeżdżę pociągiem do szkoły/pracy. Niekiedy pociąg jest odwołany, a następy za godzinę. W zimę czasami opóźnienia sięgają 120 minut i czeka się tyle, żeby jechać 15 min do celu. Rano, kiedy cała wioska dojeżdża do pracy lub szkoły, puszczają składy 3/4 wagonowe i oddycham zazwyczaj czyimś wydychanym powietrzem lub muszę być wtulona do kogoś (na szczęście w znajomych!). Ogólnie kpina i żenada, bo bilet miesięczny kosztuje mnie 80 zł, a podróż dostarcza mi tylko negatywnych odczuć. Na palcach jednej ręki mogę policzyć, ile razy usiadłam w tym roku podczas podróży na miejscu, za które przecież zapłaciłam. Zasada jest taka, że kiedy mi się spieszy, to pociąg jest opóźniony. Rzadko przyjeżdża na czas, zazwyczaj czeka się dodatkowe 10/15 min
Ogółem takich przygód z PKP miałam sporo, mistrzostwem świata było opóźnienie 2 godziny przy podróży, która miała trwać 1 godzinę
Teraz bardzo rzadko podróżuję PKP, najczęściej jadę Polskim Busem jeśli kursuje na danej trasie
Też miałam podobną historię i to nie tak dawno temu
Jechałam pociągiem z Lublina do Warszawy, podróż powinna zając ok. 4 godzin. Na sam początek pociąg spóźnił się godzinę Jedziemy sobie zadowoleni a tu dosłownie 30 min przed Warszawą pociąg stanął, okazało się że coś im się zepsuło. Staliśmy kolejną godzinę aż w końcu wpadli na cudowny pomysł i kazali wszystkim ludziom z pociągu Lublin-Warszawa przesiąść się do jakiegoś innego, który akurat jechał do Warszawy z innego miasta. I tak ostatni odcinek podróży spędziliśmy upchnięci jak sardynki w puszce
Oczywiście zareklamowałam bilet, dużo mi nie oddali bo sam bilet drogi nie był ale tak dla zasady zareklamowałam
Haha jakbym czytała opis naszego wyjazdu na Woodstock 2 lata temu! przed Opolem pociąg się zepsuł i od 4 do 10 staliśmy w szczerym polu... rano zaczęło się robić upalnie, w pociągu było mega duszno, ja miałam okres...najgorsza podróż świata