smiling95
smiling95
910•10 lat temu

Absurdalne przygody z polskim PKP :D

Chyba takiego wątku jeszcze nie ma. Wpadłam na taki pomysł po dzisiejszych przygodach. Jechałam 6 godzin z Katowic do Poznania, opóźnienie w szczytowym momencie sięgało ponad 60 minut. Wszystko zaczęło się gdy stanęliśmy 3 km przed Opolem i akurat w moim wagonie chyba spaliły się hamulce, kazali nam się wynieść do innych wagonów i odczepili ten zepsuty, zajęło im to prawie godzinę. No to usiadłam w następnym wagonie i tylko czekam na jakiś komunikat co z moim miejscem... 10 km przed Wrocławiem poszło info że doczepią nam wagon na końcu składu. No to ja cała szczęśliwa, bo chciałam wrócić z dusznego zatłoczonego przedziału do wygodnego wagonu bezprzedziałowego. W Wrocławiu wzięłam walizkę i jako pierwsza wystartowałam na tył pociągu, musiałam się przedrzeć przez 4 wagony zawalone ludźmi! A tu psikus - podstawiają wagon przedziałowy i wygrzany tak jakby stał cały dzień na słońcu. Plus jeszcze ci ludzie którzy otwierają okna i uniemożliwiają prawidłowe działanie klimatyzacji... Oczywiście od razu zrobiłam z tym porządek. Od Wrocławia już trochę opóźnienia nadrobił, ale w rzeczywistości w Poznaniu był z ponad 50 minutowym opóźnieniem.
Z innych moich przygód: miałam kiedyś źle sprzedany bilet, miał być taki bez przesiadki a był z przesiadką, dowiedziałam się o tym od konduktora, na szczęście jeszcze przed stacją na której musiałam wysiąść.
A Wy jakie miałyście przygody z tym naszym cudnym PKP?

xooxoo
xooxoo
2.24k•9 lat temu
tulipanna • 10 lat temu
Na trasie Kraków-Warszawa do TLK regularnie mozna kupić bilety na mejsca do nieistniejących wagonów :D już trzy razy byłam świadkiem takiej sytuacji :D oczywiście podstawiają je w końcu jak zaczyna się ludzki armagedon, ale to daje w efekcie 40 min spóźnienia i taki rozgardiasz, że słów brak:# Polacy jakoś sobie radzą w takiej sytuacji, ale szkoda mi strasznie tych wszystkich oszołomionych obcokrajówców (na tej trasie jest ich zawsze masa), którzy nie wiedzą o co chodzi :P Nie mam pojęcia jak można nie doczepić do pociagu wagonów ze sprzedanaymi miejscówkami....? :D "zabawane" jest też, że na tej trasie zawsze pasażerowie 4 ostatnich wagonów proszeni są o przejście do tych bliżej czoła pociągu ponieważ nie mieszczą nie na peronach miejscowosci po drodze :D

Ha ha ha Ostatnio kupiłam bilet na pociąg, którym dość często jeżdżę. Jechałam z przyjaciółką, kupiłyśmy bilety przez Internet, bo tak szybciej i nie trzeba stać w kasie, a na pociąg można przyjść w ostatniej chwili. Weszłyśmy do wagonu i szukałyśmy miejsca, które kupiłyśmy. Okazało się, że dwa nasze miejsca to miejsca dla inwalidów (chociaż takich nie zaznaczałyśmy, a większość pozostałych miejsc była wolna)

angela12
Nieznany profil
296•9 lat temu

Trasa Poznań - Kołobrzeg kilka dni przed świętami, podstawiony pociąg z uwaga 3/4 wagonami. Paranoja ludzie na ścisk próbowali wejść do środka mimo że już pół godziny przed odjazdem zero możliwości żeby jeszcze kogoś upchnąć. w takim ścisku musiałam wracać 1,5 h, nawet na pośrednich stacjach nie robiło się luźniej, ale chociaż wracałam o tej godzinie co chciałam a nie zostałam na peronie jak wiele osób, bo na bardzo długiej trasie ktoś nie wpadł że tyle wagonów to za mało.

Inna sytuacja wracam po świętach do Poznania, kupiłam bilet na TLK, myślę sobie przynajmniej nie będzie upychania ludzi, bo wiadomo są przypisane miejsca. Moje zdziwienie jak wchodzę do pociągu a tam przy wejściu ludzie z walizkami i zero możliwości przejść dalej.. do tej pory myślałam że tylko REGIO nie liczy ile biletów sprzedaje a ile ma miejsc, myliłam się...

nazwa001
nazwa001
5.6k•9 lat temu

Dwa lata twmu jechałam z miasta w ktorym studiuje do domu (50 km) pociagiem, ktory zepsuł się jakieś 5-6 km przed moim miastem. Konduktor wyprosił wszystkich z pociągu na peron (była jesień i było zimno) a pociąg sobie stał - oczywiście konduktor siedział w pociągu. Kiedy zapytaliśmy kiedy przyjedzie nowy pociąg to powiedział że nie wie, ale pewnie dopiero kiedy będzie planowo jechał kolejny (ok. 1 godzina), postanowiłam wrócić piechotą. W pociągu jechała też koleżanka mojej mamy, od której wiem, że wróciła dopiero za ponad 2 godziny, bo było opóźnienie. A mi droga pieszo zajęła ok. 1 godziny.

Druga sytuacja miała miejsce 2 tygodnie temu. Również wracałam do domu, mpk był opóźniony i na dworzec wpadłyśmy z koleżanką 8 minut przed odjazdem pociągu. Nie było kolejki do kas wiec od razu kupiłysmy bilet i poszlysmy na peron (zajelo nam to nie wiecej niz 3 minuty). Jakie bylo nasze zdziwienie kiedy zaszlysmy na peron i zobaczylysmy jak pociag odjezdza. Zaczelysmy biec i machać ale nie zatrzymał się... Wróciłyśmy do kas, powiedziałyśmy pani w okienku o zaistniałej sytuacji a ona zaczęła nas przekonywać żebyśmy szybko poszły bo pociag stoi. Dopiero po sprawdzeniu w systemie okazało się że faktycznie odjechał za wcześnie. Wymieniła nam bilety na późniejszy pociąg (1,5 godziny), ale nic poza tym, nawet przepraszam nie uslyszalysmy. Pociag podstawili, wsiadlysmy i konduktor oglosil ze bedzie 35 minut opoznienia bo byl wypadek gdzies tam (przewrocil sie wagon z trocinami) i jakis pociag ktory ma miec przesiadke tutaj jest opozniony. Widzialysmy jak kilka osob wyszło z pociagu i poszlo do pobliskiego sklepiku, a pociąg po 5 minutach odjechał bez ostrzeżenia... Ciekawe co na to ludzie, którzy mieli nim jechać ale na chwilę wyszli z pociągu...

Zagmatwana
Nieznany profil
5.69k•9 lat temu
Jednafiga • 10 lat temu
To jeszcze dopiszę historię z trasy Poznań - Ostrów Wlkp. - pociągi do Ostrowa czasami kończą trasę w Ostrowie, a czasami jadą sobie jeszcze dalej do innych miejscowości. Pociągi kończące w Ostrowie mają kilka wagonów, te które jadą w dłuższą trasę mają 1-2 wagony. Dodatkowo w godzinach szczytu pociągi zawsze jadą krótkie, za to w godzinach mniej popularnych zawsze jest więcej wagonów. Nie wiem kto to planuje, ale chyba pięciolatek by zrozumiał, że w godzinach szczytu na długą trasę trzeba dać dużo wagonów, a w mało popularną godzinę na krótszą trasę można dać mniej :D

Kocham te długie przerwy w Ostrowie jadąc z Poznania do Kalisza

No faktycznie załapać się na miejsce z Poznania do Ostrowa to cud I jeszcze te rozklekotane regionalne jeżdżą, że ja muzyki w słuchawkach nawet nie słysze : ) @Jednafiga

Zagmatwana
Nieznany profil
5.69k•9 lat temu

Ja to mam wiecznie przygody w PKP. Mój kolega to mówi, że ze mną nie jeździ bo zawsze się coś dzieje ;p
Najgorsze dla mnie było jak jechałam na kolokwium z Łodzi do Kalisza. Wcześniej dojechałam pociągiem ze Skierniewic do Łodzi. Była to zima. Jadąc pociągiem z Łodzi do Kalisza dojechaliśmy do Sieradza i kazali nam wysiadać z pociągu bo trakcja oblodzona. Czekaliśmy na stacji 3 godziny na pociąg ( a to okolo 50 km). A tam stacja po remoncie nic nie było. Na kolokwium nie dotarłam.
Masakra.
Inna sytuacja wsiadłam do pociągu w Skierniewicach i pociąg miał mieć nie odczepiane wagony. W Koluszkach dosiedli się moi znajomi w tym mój niewidomy kolega do przedziału obok. W Łodzi zgasili światła w moim przedziale i na korytarzu - nie robiłam sobie nic z tego, bo nie wiedziałam co się dzieje. Nagle wpada konduktor i zaczyna gadać po rosyjsku i się drzeć, że mnie tu nie powinno być , do moich znajomych to samo. Musieliśmy szybko zmieniać wagon trzymając kurtki i inne rzeczy w ręku, bo nie było czasu na ubranie się ( a była zima). Z tego wszystkiego będąc już w Kaliszu zostawiłam torbę w pociągu ;/ a tam ubrania, ładowarka, aparat fotograficzny, aparat na zęby, a przede wszystkim miałam wszystko na praktyki tam przygotowane. Torbę znalazła dziewczyna, odnalazła mnie na fejsie i umówiłyśmy się i zwróciła mi ją. W zamian wzięła sobie tylko jedzenie z mojej torby : ).

Ale żeby nie było, że jest tak źle to jak jeźdzę intercity to często pytają mnie czy włączyć klimę, czy wyłaczyć, proszę ich o włączenie gniazdka lub wi fi bo często nie działa i bez problemu. Miałam sytuację też, ze pociąg dwa razy zabił człowieka na torach. WIęc czekaliśmy 3 godziny na prokuratora to rozdawali herbatę/ kawę za darmo i każdemu batona.

Sister
Sister
193•9 lat temu
Estrella • 10 lat temu
Też miałam podobną historię i to nie tak dawno temu :D Jechałam pociągiem z Lublina do Warszawy, podróż powinna zając ok. 4 godzin. Na sam początek pociąg spóźnił się godzinę :) Jedziemy sobie zadowoleni a tu dosłownie 30 min przed Warszawą pociąg stanął, okazało się że coś im się zepsuło. Staliśmy kolejną godzinę aż w końcu wpadli na cudowny pomysł i kazali wszystkim ludziom z pociągu Lublin-Warszawa przesiąść się do jakiegoś innego, który akurat jechał do Warszawy z innego miasta. I tak ostatni odcinek podróży spędziliśmy upchnięci jak sardynki w puszce :) Oczywiście zareklamowałam bilet, dużo mi nie oddali bo sam bilet drogi nie był ale tak dla zasady zareklamowałam :)

4 godziny z Lublina do Warszawy? Jakim pociągiem? Ja od 1,5 roku jeżdżę co jakieś 2 tygodnie w ciągu roku akademickiego i podróż zajmuje 2 godziny i 10 minut około

sssonia
sssonia
244•10 lat temu

Ja sporo jeżdżę pociągami, najczęściej jednak na lokalnych trasach i w kolejach śląskich raczej nie ma takich opóźnień - chyba, że akurat jakieś IC spóźni się i zajmuje miejsce na peronie, kiedyś w ten sposób czekałam przez 30 minut, 500 m przed dworcem w Katowicach - końcową stacją, bo wszystkie perony były pozajmowane

Kiedyś, nie jest to wina PKP, a głupich ludzi, ktoś rzucił kamieniem w szybę i rozbił ją, dziewczyna, która siedziała akurat pod tym oknem była tak sparaliżowana ze strachu, że nawet nie wstała z miejsca ani nie krzyknęła,a huk był straszny i odłamków szkła pełno.

Raz też jadąc IC na pociąg, a właściwie tylko lokomotywę(elektrowóz?) spadły elementy trakcji, tak ciężkie, że zmiażdżyły fragment pojazdu. Na szczęście maszyniście się nic poważnego nie stało, ale jednak wszyscy musieli się przesiąść do innego pociągu.

maktao
maktao
7.4k•10 lat temu
Nieznany profil • 10 lat temu
A najlepsze jest Pednolino jadące taaak szybko że aż śmiać mi się chciało :D Jedzie wolniej niż normalny pociąg na niektórych odcinkach a krótko bo nie ma długich postojów i brak zasięgu w telefonie w każdym wagonie :D Z Koszalina do Warszawy jest 7h zwykłym w tym w Gdyni jest 1h postoju a Pednolino nie ma wogóle postojów więc jedzie tylko dlatego 5h :D Naprawdę jak ślimak jedzie i mówię zero zasięgu :D Przynajmniej cicho :D Ale ceny :D Zwykły pociąg 32 zł pendolino 84zł :D Lepiej jechać 2h dłużej i taniej :D

No to niezłe pendolino ;D ja jechałam intercity spod wawy do krakowa niecałe 4h, więc to akurat jedzie szybko, nie ma co sie bawic w zadne pendolino
a z przygód -> z warszawa śródmieście do falenicy (koniec wawy jak ktos nie wie), normalnie jedzie się niecała godzinę zwykłym pociągiem KM albo SKM... a ja wracałam okolo 2,5h tylko do którejśtam stacji, bo po 10 min jazdy okazalo sie ze pociąg się zepsuł, więc przesiadka, a po kolejnych 30 było 40 min czekania, bo gdzieś pociąg coś potrącił,..
a na koniec podstawili nam na cały pociąg ludzi kilka autobusów zeby się jakos do dalej dostać bo pociągów już nie było przez ten wypadek. koniec końców wcisnęłam się dopiero do czwartego autobusu a w autobusie niby taki tłok a jak zahamował to złapałam się za rękę jakiegoś pana z brodą/studenta

Fabuleux
Nieznany profil
2.77k•10 lat temu

A najlepsze jest Pednolino jadące taaak szybko że aż śmiać mi się chciało Jedzie wolniej niż normalny pociąg na niektórych odcinkach a krótko bo nie ma długich postojów i brak zasięgu w telefonie w każdym wagonie Z Koszalina do Warszawy jest 7h zwykłym w tym w Gdyni jest 1h postoju a Pednolino nie ma wogóle postojów więc jedzie tylko dlatego 5h Naprawdę jak ślimak jedzie i mówię zero zasięgu Przynajmniej cicho Ale ceny Zwykły pociąg 32 zł pendolino 84zł Lepiej jechać 2h dłużej i taniej

Fabuleux
Nieznany profil
2.77k•10 lat temu

Jechałam z Koszalina do Warszawy Centralnej I w Warszawie Zachodniej nagle pociąg stanął i info, że nie ma konduktora i czekamy na następnego Czekaliśmy 2h aby przejechać 10 minut drogi

Malinowa92
Malinowa92
7.58k•10 lat temu

A ja opiszę pewną nieprzyjemną sytuację, ale nie moją, tylko pewnej dziewczyny...
Dziewczyna była Białorusinką, ale całkiem nieźle rozmawiającą po Polsku. Wsiadła do pociągu, którym akurat wracałam z mamą do domu. Po ok 30 minutach dowiedziała się, że jedzie złym pociągiem. Miała jechać do Terespola, a wsiadła do pociągu jadącym w całkiem innym kierunku... A wiecie co w tym wszystkim było najgorsze? Że to była zima, było już późno i ciemno, a konduktor, który sprawdzał bilety nawet nie powiedział jej, że wsiadła do złego pociągu... Dziewczyna płakała, a pasażerowie próbowali poprzez internet znaleźć dla niej chociaż autobus, którym mogłaby wrócić...Konduktor nic sobie z tego nie robił... Poza tym ktoś jej źle wytłumaczył, z którego peronu odjeżdża pociąg do Terespola...

tulipanna
tulipanna
392•10 lat temu

Na trasie Kraków-Warszawa do TLK regularnie mozna kupić bilety na mejsca do nieistniejących wagonów już trzy razy byłam świadkiem takiej sytuacji oczywiście podstawiają je w końcu jak zaczyna się ludzki armagedon, ale to daje w efekcie 40 min spóźnienia i taki rozgardiasz, że słów brak Polacy jakoś sobie radzą w takiej sytuacji, ale szkoda mi strasznie tych wszystkich oszołomionych obcokrajówców (na tej trasie jest ich zawsze masa), którzy nie wiedzą o co chodzi Nie mam pojęcia jak można nie doczepić do pociagu wagonów ze sprzedanaymi miejscówkami....? "zabawane" jest też, że na tej trasie zawsze pasażerowie 4 ostatnich wagonów proszeni są o przejście do tych bliżej czoła pociągu ponieważ nie mieszczą nie na peronach miejscowosci po drodze

Jednafiga
Jednafiga
2.95k•10 lat temu

To jeszcze dopiszę historię z trasy Poznań - Ostrów Wlkp. - pociągi do Ostrowa czasami kończą trasę w Ostrowie, a czasami jadą sobie jeszcze dalej do innych miejscowości. Pociągi kończące w Ostrowie mają kilka wagonów, te które jadą w dłuższą trasę mają 1-2 wagony. Dodatkowo w godzinach szczytu pociągi zawsze jadą krótkie, za to w godzinach mniej popularnych zawsze jest więcej wagonów. Nie wiem kto to planuje, ale chyba pięciolatek by zrozumiał, że w godzinach szczytu na długą trasę trzeba dać dużo wagonów, a w mało popularną godzinę na krótszą trasę można dać mniej

mysweet
Nieznany profil
7.46k•10 lat temu
Jednafiga • 10 lat temu
Mój najlepszy absurd - chciałam kupić bilet z Kielc do Łodzi, okazało się, że pociąg jedzie przez Warszawę (polecam sprawdzić na mapie gdzie leżą te trzy miasta), myślałam, że ze śmiechu padnę :D Podróż trwałaby 6 godzin, za to z Kielc do Łodzi pksem jedzie się 2h z hakiem :D

Nieznany profil • 10 lat temu
@Jednafiga a to akurat wbrew pozorom jest często widoczne w trasach pociągu :P mój chłopak jak przyjeżdżał z okolic Szczecina do okolic Torunia, to też bywały takie "kruczki" :D

Jednafiga • 10 lat temu
To czekam na podróż z Kielc do Gdańska przez Zakopane :D

Już mnie nic nie zdziwi

Szeptucha
Szeptucha
8.82k•10 lat temu

Jadą z Torunia do Grudziądza puszczali kiedyś tak małe składy ,że wszyscy stali ściśnięci całą drogę... Pomijam ,że tą trasą jedzie się 2 godziny...

Dodatkowo kiedyś było tak ,ze nie było bezpośredniego z Gdańska. Wszystkie pociągi zatrzymywały się w Laskowicach. Była z niego przesiadka, niestety po wyjściu z pociągu ta przesiadka w tym samym momencie odjeżdżała... A na kolejny pociąg trzeba było czekać 2 godziny, gdzie pół pierwszego pociągu jechało ostatecznie do Grudziądza. Jakby ta przesiadka nie mogła 10 minut poczekać na tych ludzi...

Ale od kilku lat nie miałam takich przebojów, a ostatnio przez cyrki w autobusach

Jednafiga
Jednafiga
2.95k•10 lat temu
Jednafiga • 10 lat temu
Mój najlepszy absurd - chciałam kupić bilet z Kielc do Łodzi, okazało się, że pociąg jedzie przez Warszawę (polecam sprawdzić na mapie gdzie leżą te trzy miasta), myślałam, że ze śmiechu padnę :D Podróż trwałaby 6 godzin, za to z Kielc do Łodzi pksem jedzie się 2h z hakiem :D

Nieznany profil • 10 lat temu
@Jednafiga a to akurat wbrew pozorom jest często widoczne w trasach pociągu :P mój chłopak jak przyjeżdżał z okolic Szczecina do okolic Torunia, to też bywały takie "kruczki" :D

To czekam na podróż z Kielc do Gdańska przez Zakopane

mysweet
Nieznany profil
7.46k•10 lat temu
Jednafiga • 10 lat temu
Mój najlepszy absurd - chciałam kupić bilet z Kielc do Łodzi, okazało się, że pociąg jedzie przez Warszawę (polecam sprawdzić na mapie gdzie leżą te trzy miasta), myślałam, że ze śmiechu padnę :D Podróż trwałaby 6 godzin, za to z Kielc do Łodzi pksem jedzie się 2h z hakiem :D

@Jednafiga a to akurat wbrew pozorom jest często widoczne w trasach pociągu mój chłopak jak przyjeżdżał z okolic Szczecina do okolic Torunia, to też bywały takie "kruczki"

Jednafiga
Jednafiga
2.95k•10 lat temu

Mój najlepszy absurd - chciałam kupić bilet z Kielc do Łodzi, okazało się, że pociąg jedzie przez Warszawę (polecam sprawdzić na mapie gdzie leżą te trzy miasta), myślałam, że ze śmiechu padnę Podróż trwałaby 6 godzin, za to z Kielc do Łodzi pksem jedzie się 2h z hakiem

kamilja
kamilja
4.88k•10 lat temu

opóźnień w PKP nie doświadczył chyba tylko ten, kto nie jeździ pociągami ;p

a wiedziałyście, że w każdym IC/TLK jest co najmniej jeden przedział z siedzeniami nienumerowanymi? jeżeli zabraknie wam kiedyś miejsca, a pociąg będzie względnie pusty, warto takich poszukać

mysweet
Nieznany profil
7.46k•10 lat temu

WOW ja przez 3 lata jeździłam pociągiem do liceum, a teraz będzie kolejne 3 + potem 2 na studia

co mi się przytrafiło? wow! wiele od opóźnień 80 minut wzwyż - mimo, że pociąg wyjeżdżał ze stacji oddalonej o kilka km, w dodatku z przyczyn technicznych w upale - tory się roztopiły niekiedy gdy nadchodził czerwiec, to cały tydzień nie mogłam się do szkoły dostać

drugi absurd - jeszcze w 1 kl. zanim była u nas Arriva (teraz znów jest PKP), to jechałyśmy z koleżanką do domu, zima, pada śnieg i co? zaczęło padać nam przez zamknięte okno... nie wyobrażacie sobie jakie miałyśmy miny, jak zorientowałyśmy się, że mamy całe nogi oprószone śniegiem...

trzeci absurd, ale to w sumie w jednym pociągów Arriva... ludzie z mojej stacji nie zmieścili się do pociągu, bo był tak mały skład, że wszyscy stali jak w autobusach miejskich

czwarty absurd w PKP, to ludzie, którzy zajmują dwa miejsca.... na jednym siedząc, a na drugim trzymając bagaż/torbę, kiedyś zwróciłam gościowi uwagę i spytałam się czy jego torba też ma wykupiony bilet, od razu zdjął ją z siedzenia...


piąty absurd... w ostatnim przedziale, w tym "dla pracowników" zawsze siadają typowi "robotnicy" piją wódę, piwo, śmierdzi od nich na kilometr, aż strach otworzyć tamte drzwi, a nikt nic z tym nigdy nie robi..

szósty... jechałam kiedyś do Długopola Zdrój jeśli ktoś wie, to dostać się tam pociągiem z mojego miejsca zamieszkania - to niezła przygoda! o ile dostanie się tam było banałem, to powrót... tragedia! 130 min opóźnienia, z czego nie zdążyliśmy na ostatni pociąg w Poznaniu by potem dojechać do nas, czekalibyśmy do 6 rano, gdyby nie to, że kilkoro rodziców podjęło się przyjechania po nas

siódmy, to pewnie to, że na stacjach jest kiepska informacja oraz kiepskie nagłośnienie, poza tym niezrozumiale tam mówią - nigdy nie zapomnę jak babka w "radio" mówi, "pociąg intercyty" ja nie raz robiłam za informację, a że na dworcu nie raz czekałam i znam go jak własną kieszeń, to zawsze chętnie pomagałam, chociaż nie wiem za co płacą tej sezonowej "informacji" i w ogóle po co ona jest, jak nawet nie wiedzą jaki peron gdzie jest

mogłabym stworzyć książkę "Torami z PKP" haha, ale to teraz takie jedyne absurdy wpadają mi do głowy, dopiszę coś jak mi się przypomni

1 2
albo dołącz do nas i udzielaj się na forum.