Ślub w środku tygodnia, co o tym sądzicie?
Strona 2 / 4
na pewno przed ostateczną decyzją popytamy w rodzinie czy ślub nie w weekend byłby problemem, ale na pewno ślub nie będzie organizowany w poniedziałek czy wtorek tylko czwartek piątek.
cały czas się zastanawiamy nad tym, czy jeśli zrobimy większe wesele to będziemy mogli okroić liste gości tylko do tych których znamy a nie do tych których wypada, bo np. jakaś ciotka stryjeczna wujka, piąta woda po kisielu musi być zaproszona bo inaczej się obrazi na cały ród
Kochana w tym problem że ja nie zakładam tylko jestem pewna. Osoby których nie znam są starej daty i z tego co mój K. opowiadał znane są z takich wybryków
@GlamRock no właśnie. więc mamy kolejny argument, że dla własnego spokoju - i psychicznego i fizycznego - "wygodniej" (to złe słowo, ale nie widzę lepszego) jest zaprosić mniejsze grono zaufanych osób. wtedy są mniejsze szanse na ewentualne kłótnie czy co gorsza bójki.
poza tym - jak mówisz - większość osób widzi się na weselach pierwszy raz na oczy, więc jeżeli nie utrzymuje się kontaktu na bieżąco i nie zna się kogoś, to faktycznie konieczne jest zapraszanie takiej osoby?
@GlamRock a dlaczego zakładasz, że np. większość się napije? Teraz na weselach jest w miarę kulturalnie, moim zdaniem już nie tak jak kiedyś.
Osobiście by mi nie przeszkadzało, gdybym miała iść czy robić ślub w środku tygodnia tylko z obiadem przy "posiadówką" dla najbliższej rodziny, ale trzeba i tak pamiętać o tym, żeby wcześniej rozdać zaproszenia, żeby każdy miał czas zorganizować sobie wolne.
Właśnie dlatego boję się hucznego wesela bo osób było by minimum 100 a większość widzielibyśmy z K. pierwszy raz w życiu i niestety nie byłoby możliwości wcześniejszego ocenienia jak mogą się zachować
niektórzy tak się zachowują na weselach - widzą okazję i towarzystwo to korzystają, nie znając umiaru. ale jeśli nie będzie wielu osób, tylko najbliższe osoby, które prawdopodobnie znasz najlepiej z rodziny to możesz ocenić ich możliwości. jeżeli naprawdę któreś z tych osób mogą się upić to wystarczy szampan na początek, lampka wina do obiadu i tyle. wódka/inny alkohol nie jest obowiązkiem, umila zabawę na imprezach, a skoro planujesz skromniejszy obiad to i alkoholu nie musi być dużo.
@kamilja Dokładnie tak podczas obiadu szampan czy wino nie zaszkodzi, nawet jeśli sama miałabym wypić kieliszek wina za swoje zdrowie, ale myśl o tym jak niektórzy goście mogą zataczać się po wypiciu "darmowej" wódki mnie przeraża.
Czy wesela są po to by się nachlać za czyjeś?
To tez będzie część problemu u mnie, bo z narzeczonym poznaliśmy się w Poznaniu, ale oboje mieszkamy po dokładnie przeciwnych stronach, około 100 km od Poznania, więc tradycyjne ślub będzie w mojej miejscowości, więc jego rodzina będzie miała daleko.. albo trzeba będzie ich gdzieś przenocować albo zorganizować jakiś transport dlatego że alkohol pewnie się pojawi, nawet jeżeli to byłby tylko obiad/kolacja, ale w końcu będzie co świętować, nawet w małym gronie.
Myślę, że jeżeli to ma być tylko obiad, bez imprezy/zabawy/tańczenia, to nie potrzeba koniecznie alkoholu. Z drugiej strony goście mogą się napić, a ty niekoniecznie musisz im w tym towarzyszyć. W ciągu kilku godzin podczas obiadu skromne grono chyba się bardzo mocno nie upije
a skąd pewność, że nikt się nie zjawi i nie zawładnie Twoim sercem?
Dobrze, że są osoby które mają podobne podejście do mojego
@kamilja Na pewno by pomogli i nie mówi że kasa to największy problem. Po prostu coraz częściej pary wolą zainwestować zaoszczędzone pieniądze w coś innego niż huczne wesele na które nie zawsze mają ochotę.
Tym bardziej u mnie pojawia się jeszcze jeden problem. Alkohol. Nie pije nawet wina cz drinków, dlatego też nie podoba mi się fakt iż na hucznych imprezach alkohol być musi bo inaczej goście nie będą się bawić
Gdyby to miało być na więcej osób to w weekend, a jak dla najbliższej rodziny to w tygodniu Nie rozumiem jak rodzina może się obrażać, że kogoś na ślub nie zaproszono, a co do disco polo - jak ja się ciesze, że czeka mnie przyszłość starej panny, bo chociaż to mnie ominie. Najlepiej będzie zaprosić na ślub w kościele rodzinę całą, kto będzie miał czas to przyjdzie, a później zorganizować obiad dla rodziców, chrzestnych i rodzeństwa - w końcu ślub jest najważniejszy a nie wesele
też mi się marzy podróż poślubna gdzieś na cały tydzień, nad gorącą czystą wodę, oczywiście all inclusive ;D hamaki, gorące wieczory, miękki piasek na plaży... zdecydowanie wolałabym poświęcić pieniądze na to niż na huczne wesele, patrząc na sprawę tak czysto pragmatycznie, chociaż to nie pieniądze przekonują mnie do skromnego wesela, bo rodzice zawsze by pomogli, jeśli byłoby trzeba.
Nie to nic dziwnego, coraz częściej wśród znajomych słyszę że wolą skromną jednodniową uroczystość a za oszczędzone pieniądze wolą podróżować, często taka podróż poślubna to dla nich początek podróży życia
ja też sobie teraz policzyłam - i z dziećmi szwagierki byłoby max 30 osób. cieszę się, że nie tylko ja "odstaję" od tego standardu hucznych, ogromnych wesel, bo już się zaczynałam zastanawiać, że to może ja jestem przypadkiem jakaś aspołeczna? ale widzę, że to jednak na szczęście nic dziwnego
Jeśli postawimy na swoim i będzie tylko obiad to będzie 20 max 25 osób, bo nie liczyłam czy mój brat i siostra mojego K. przyjdą z kimś.
trochę nam się konwersacje rozjechały na dwa wątki, bo nie ma ciągłości...
dziękuję ♥ mam nadzieję, ze wszystko się jakoś uda ostatecznie
a dużo osób w ogóle planujecie zaprosić? tzn rodzice, rodzeństwo, przyjaciele?
i mam nadzieję, ze się zgodzi na to, co sobie wymyśliłam. muszę tylko znaleźć dobry czas i miejsce, żeby o tym porozmawiać, bo to też będzie istotne. teraz zaczął nową pracę, więc go jeszcze takimi nowinkami nie będę zarzucać, bo się biedny przestraszy ;p
Jeśli jest skłonny zgodzić się na skromną uroczystość to musicie porozmawiać na ten temat, może zgodzi się szybciej niż myślisz, albo wymyślicie jakiś kompromis
Wam też życze powodzenia w ustaleniu wszystkiego
A co do muzyki to Nasi goście też kiepsko bawiliby się przy rockowej muzyce