Prawo jazdy !
Strona 4 / 4
Ja też już sobie mówiłam że to koniec, ten piąty raz miał już być moją ostatnią próbą, a tu niespodzianka, ZDAŁAM
Szokiem był już dla mnie pierwszy raz. Już nie pamiętam kiedy na azdach zgasło mi auto, a tu takie akcje na egzaminie.
Mam szczęście do instruktorów - trafiam na bardzo miłych a w Poznaniu to rzadkość ;p
Mam nadzieję, że nie zapeszę
Ja też juz powiedziałam, że jak teraz nie zdam to nie idę
Pierwszy raz jak byłam na mieście to zgasł mi 5 razy (!!!) a on nic Byłam w szoku, że mnie nie oblał.
Ja zdałam za trzecim razem :
1. Musiałam się odwołać,gościu chciał mnie na rondzie oblać! Dostałam pieniążki,bo była ewidentnie jego wina,nie moja
2. Koleś męczył mnie z parkowaniem. 3razy parkowałam,za trzecim mi nie wyszło-wyjechałam nie w tą stronę co chciał.
Ale stres niesamowity
Ja zdałam na za 6 razem ;P
generalnie to po 5 razie miałam zrezygnować ale mama mnie namówiła żeby jeszcze raz spróbować i udało się
- za pierwszym razem zgasł mi dwa razy na górce ( stressssssssss )
- za drugim razem przywaliłam w pachołek
- za trzecim razem zgasł mi dwa razy na mieście przy ruszaniu
- za czwartym nie wyszło mi dwa razy parkowanie ( ogromny stres )
- za piątym znów przywaliłam w pachołek ..
- i za szóstym sukces
Generalnie to stres powodował , że byłam tak przerażona samym faktem że muszę ruszyć samochodem , teraz mam z tego ubaw
To fakt.
Nie wiem czy słyszałyście o sytuacji pewnej kobiety (chyba czytałam na onecie niedawno) że egzaminator po chyba 18 razach niezdanych powiedział jej, że może mogłaby przejść się na badania psychologiczne.
Sprawa jakoś tam poszła o to do sądu bo kobieta stwierdziła, że ją to obraziło - tak czy inaczej, doszło do tego, że wszystkie 18 egzaminów było rozpatrywanych od nowa z taśm. Jak się okazało chyba 4 czy więcej nie miało nagrań więc dostała od Wordu te egzaminy za darmo, bo sąd stwierdził, że są nieważne
To ja znów słyszałam od koleżanki, że jej kuzyn wjechał już do wordu, wszystko zrobił, jednak przy wyłączeniu auta nie zaciągnął hamulca ręcznego no i po pozytywnym
Moja koleżanka zdawała już parę lat temu w Jeleniej Górze chyba i objechała całe miasto, wracała już do wordu, egzaminator już jej wypisywał papierek, że zdała a ona przy samym wordzie wjechała w jakąś uliczkę pod prąd i egzaminator musiał skreślić to, co już zaczął pisać.
Też już słyszałam takie historie, że w swoim mieście ktoś nie bardzo mógł zdać, poszedł gdzie indziej i od razu. Ja jestem osobą niecierpliwą i po prostu już mi się tego prawka też robić nie chcę Brak mi nerwów normalnie.
A z pieskiem też miałam podobną sytuację, na szczęście tylko na jazdach Ale jako ze była to droga szybkiego ruchu (nie wiem co on tam robił :o ) to byłam tak przestraszona - do końca jazd nie mogłam sie uspokoić
Ja prawko zdałam za 5 razem:
-pierwszy raz wywaliłam lusterkiem pachołek robiąc łuk
-za drugim razem dwa razy nie poradziłam sobie z górką
-za trzecim razem "podobno" wymusiłam pierwszeństwo, żałuję że się nie odwołałam
-za czwartym znów górka
-za piątym zmieniłam miasto w którym zdawałam egzamin i ZDAŁAM OD RAZU
Nikomu nie polecam zdawania w Białymstoku, Łomża to całkiem inny świat, całkiem inne podejście. Od kiedy zdałam tam prawko piję tylko piwo Łomża
Ja już zdałam, ale pamiętam, jak mi pies wyskoczył na drogę pod samo auto... ja po hamulcach, egzaminator również, chwila ciszy... Bo bałam się, że może mnie obleje za zbyt wolną reakcję czy coś (chociaż była prawidłowa). Jak kazał mi jechać dalej to poczułam taką ulgę, że za cholerę nie mogłam sobie przypomnieć, ani się zorientować, czy ta mała uliczka nie jest przypadkiem jednokierunkową, a miałam skręcać w lewo Zaryzykowałam że jest i to był strzał w 10.