Święta, święta i po świętach...pogaduszki 💪
Strona 3 / 3
Też mi minęły w ekspresowym tempie. Pierwsze Święta z synkiem i może dlatego, że cała uwaga była skupiona na nim.
Cieszę się, bo odwiedziliśmy całą rodzinkę i wszyscy maluszka zobaczyli.
Najadłam się za wszystkie czasy!
Choć dziś znowu zjem barszcz z uszkami, bo dostaliśmy wałówkę na wyjazd.
Objadłam się ale jeszcze bym coś zjadła haha wszystko takie dobre 😅 ale święta zdecydowanie zleciały za szybko
Ja nawet nie wiem kiedy zleciały te święta 😅. Chociaż o dziwo minęły nam bardzo spokojnie, bez żadnego pośpiechu że coś nie zdążymy zrobić. Święta spędziłam z chłopakiem u moich rodziców i muszę przyznać, że to były pierwsze święta gdzie w Wigilię już o 10 wszystko miałyśmy z mamą gotowe i mogłam jej na spokojnie zrobić paznokcie 😁 (a zazwyczaj w wigilię aż do kolacji coś się jeszcze robiło) tak że święta spędziliśmy super, szkoda, że tak szybko minęły
Właśnie się zastanawiam, czy sobie nie upiec jeszcze połowy porcji pierników W sumie mieliśmy ich niezbyt wiele, więc już się skończyły - jest jeszcze paczka kupnych, ale to nie to samo
Mi strasznie szybko zleciały te 3 dni Wigilia u babci, pierwszy dzień świąt u mamy a w drugi dzień świąt przyjechała do nas ciocia z chrześniakiem. Nie chciałam tych świąt bo to dopiero drugie po rozwodzie rodziców ale o dziwo było całkiem fajnie. Spędziliśmy kilka godzin na graniu w 5 sekund całą rodziną, oczywiście nie zabrakło Kewina i kolęd ❤️.
Nawet się jakoś nie objadłam za bardzo 😀😀
Tak, to prawda! co święta jemy coraz mniej, i mniej... A że pierwszy raz robiłam coś u siebie i pierwszy raz musiałam osobiscie coś zrobić, by zagościć u moich rodziców i u rodziny mojego ukochanego Ja wciąż mam jedzenie ze świąt, a na śniadanie jadłam barszcz z uszkami
@domkapodomka Ja na szczęście nie mam tego problemu...ale Tobie nie zazdroszczę. Też zdecydowanie wolę spędzać święta ze swoją rodziną. Nie wiem czy to kwestia przyzwyczajenia czy też może wpływ mają na to inne czynniki.
Strasznie szybko zleciały! Ja miałam tyle planów, moja mama miała przyjechać do mnie w pierwszy dzień, w drugi miałam jechać do teściów, a ostatecznie spędziłam je w łóżku pod kocem chora 🤒
Ogladalismy z mężem Netflixa i jedliśmy 😁
Pewnie jak większość z Nas 😂 W sumie nie ma to jak świąteczne obżarstwo (Najpierw było : "Zostaw! to na święta!" a teraz "Jedzcie, żeby się nie zmarnowało" ) 😉😂
@Marudziara mam to samo, a to pierwsze święta, gdzie jakoś tak mocno się nie opychałam
Dla mnie zleciały zdecydowanie za szybko. Nie znoszę Wigilii, bo jesteśmy trochę u mnie, trochę u rodziców K, pierwszy dzień śeiąt to dla mnie najfajniejszy dzień, bo można już zluzować i jesteśmy all day u moich rodziców, gramy w planszówki i popijamy co tam chcemy. Drugi dzień śeiąt znowu u teściów.
Ktoś mi zaproponował, żebyśmy robili Wigilę jeden rok tu, a drugi tu, ale ja sobie nie wyobrażam tylko co drugi rok widzieć się z moją rodzinką przy barszczyku.