Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!

Strona 2894 / 2910

silver1916
silver1916
1.77k4 miesiące temu

Jest mi tak strasznie przykro... Na moim osiedlu biegała najprawdopodobniej bezpańska kicia, być może ciężarna bo wyglądała jak kulka. Tuliła się, zawsze wracając ze sklepu ją głaskałam, ludzie ją dokarmiali. Przed chwilą spotkałam ją, siedziała w krzakach. Pogłaskałam, akurat miałam w torbie karmę kupioną dla mojego kota. Pomyślałam że nakarmię ją ale zaraz, zaniosę tylko zakupy i wrócę z karmą. Gdy odchodziłam kicia szła przy mojej nodze i przytulała się. Zawróciła, ja odeszłam kilkanaście metrów i zobaczyłam jak kładzie się na środku osiedlowej drogi i turla w śniegu. Wtedy odwróciłam się sprawdzić czy nie idzie za mną i zobaczyłam że jedzie samochód. Przejechał tuż nad nią, nie po niej, koteczka była między kołami. Gdy samochód odjechał jeszcze widziałam jak się rusza, często kładła się na śniegu a ta droga nie jest ruchliwa. Wróciłam po chwili, kotek leży w tym samym miejscu ale już się nie rusza... Martwą kotkę zdjęłam z drogi i położyłam na poboczu. Mam ogromne wyrzuty sumienia że gdybym jej nie zawołała to by żyła. Byłam ostatnią osobą która ją pogłaskała, nie wiem czy ten samochód który przejechał nad nią na moich oczach jakimś cudem ją potrącił, ale do domu wróciłam z karmą w ręku i że łzami w oczach. I z poczuciem winy że mogłam coś zrobić. Nawet nie zdążyłam jej nakarmić.

Adaaa84
Adaaa84
3.03k4 miesiące temu
silver1916 • 4 miesiące temu
Jest mi tak strasznie przykro... Na moim osiedlu biegała najprawdopodobniej bezpańska kicia, być może ciężarna bo wyglądała jak kulka. Tuliła się, zawsze wracając ze sklepu ją głaskałam, ludzie ją dokarmiali. Przed chwilą spotkałam ją, siedziała w krzakach. Pogłaskałam, akurat miałam w torbie karmę kupioną dla mojego kota. Pomyślałam że nakarmię ją ale zaraz, zaniosę tylko zakupy i wrócę z karmą. Gdy odchodziłam kicia szła przy mojej nodze i przytulała się. Zawróciła, ja odeszłam kilkanaście metrów i zobaczyłam jak kładzie się na środku osiedlowej drogi i turla w śniegu. Wtedy odwróciłam się sprawdzić czy nie idzie za mną i zobaczyłam że jedzie samochód. Przejechał tuż nad nią, nie po niej, koteczka była między kołami. Gdy samochód odjechał jeszcze widziałam jak się rusza, często kładła się na śniegu a ta droga nie jest ruchliwa. Wróciłam po chwili, kotek leży w tym samym miejscu ale już się nie rusza... Martwą kotkę zdjęłam z drogi i położyłam na poboczu. Mam ogromne wyrzuty sumienia że gdybym jej nie zawołała to by żyła. Byłam ostatnią osobą która ją pogłaskała, nie wiem czy ten samochód który przejechał nad nią na moich oczach jakimś cudem ją potrącił, ale do domu wróciłam z karmą w ręku i że łzami w oczach. I z poczuciem winy że mogłam coś zrobić. Nawet nie zdążyłam jej nakarmić.

Ja od razu jak czytam takie rzeczy to mi łzy same napływają do oczu, a co dopiero być przy tym 😢 Biedna może miała zawał serca czy coś 😞😭

silver1916
silver1916
1.77k4 miesiące temu
silver1916 • 4 miesiące temu
Jest mi tak strasznie przykro... Na moim osiedlu biegała najprawdopodobniej bezpańska kicia, być może ciężarna bo wyglądała jak kulka. Tuliła się, zawsze wracając ze sklepu ją głaskałam, ludzie ją dokarmiali. Przed chwilą spotkałam ją, siedziała w krzakach. Pogłaskałam, akurat miałam w torbie karmę kupioną dla mojego kota. Pomyślałam że nakarmię ją ale zaraz, zaniosę tylko zakupy i wrócę z karmą. Gdy odchodziłam kicia szła przy mojej nodze i przytulała się. Zawróciła, ja odeszłam kilkanaście metrów i zobaczyłam jak kładzie się na środku osiedlowej drogi i turla w śniegu. Wtedy odwróciłam się sprawdzić czy nie idzie za mną i zobaczyłam że jedzie samochód. Przejechał tuż nad nią, nie po niej, koteczka była między kołami. Gdy samochód odjechał jeszcze widziałam jak się rusza, często kładła się na śniegu a ta droga nie jest ruchliwa. Wróciłam po chwili, kotek leży w tym samym miejscu ale już się nie rusza... Martwą kotkę zdjęłam z drogi i położyłam na poboczu. Mam ogromne wyrzuty sumienia że gdybym jej nie zawołała to by żyła. Byłam ostatnią osobą która ją pogłaskała, nie wiem czy ten samochód który przejechał nad nią na moich oczach jakimś cudem ją potrącił, ale do domu wróciłam z karmą w ręku i że łzami w oczach. I z poczuciem winy że mogłam coś zrobić. Nawet nie zdążyłam jej nakarmić.

Adaaa84 • 4 miesiące temu
Ja od razu jak czytam takie rzeczy to mi łzy same napływają do oczu, a co dopiero być przy tym 😢 Biedna może miała zawał serca czy coś 😞😭

Właśnie nie wiem co się stało, jak zobaczyłam że samochód pojechał dalej a ona jeszcze się turlała to odetchnęłam z ulgą że zaraz wstanie i pobiegnie dalej... Biedny kociak😭 a jeszcze kilka dni temu rozmawiałam z partnerem o tym że chciałabym zabrać ją do domu...

Adaaa84
Adaaa84
3.03k4 miesiące temu
silver1916 • 4 miesiące temu
Jest mi tak strasznie przykro... Na moim osiedlu biegała najprawdopodobniej bezpańska kicia, być może ciężarna bo wyglądała jak kulka. Tuliła się, zawsze wracając ze sklepu ją głaskałam, ludzie ją dokarmiali. Przed chwilą spotkałam ją, siedziała w krzakach. Pogłaskałam, akurat miałam w torbie karmę kupioną dla mojego kota. Pomyślałam że nakarmię ją ale zaraz, zaniosę tylko zakupy i wrócę z karmą. Gdy odchodziłam kicia szła przy mojej nodze i przytulała się. Zawróciła, ja odeszłam kilkanaście metrów i zobaczyłam jak kładzie się na środku osiedlowej drogi i turla w śniegu. Wtedy odwróciłam się sprawdzić czy nie idzie za mną i zobaczyłam że jedzie samochód. Przejechał tuż nad nią, nie po niej, koteczka była między kołami. Gdy samochód odjechał jeszcze widziałam jak się rusza, często kładła się na śniegu a ta droga nie jest ruchliwa. Wróciłam po chwili, kotek leży w tym samym miejscu ale już się nie rusza... Martwą kotkę zdjęłam z drogi i położyłam na poboczu. Mam ogromne wyrzuty sumienia że gdybym jej nie zawołała to by żyła. Byłam ostatnią osobą która ją pogłaskała, nie wiem czy ten samochód który przejechał nad nią na moich oczach jakimś cudem ją potrącił, ale do domu wróciłam z karmą w ręku i że łzami w oczach. I z poczuciem winy że mogłam coś zrobić. Nawet nie zdążyłam jej nakarmić.

Adaaa84 • 4 miesiące temu
Ja od razu jak czytam takie rzeczy to mi łzy same napływają do oczu, a co dopiero być przy tym 😢 Biedna może miała zawał serca czy coś 😞😭

silver1916 • 4 miesiące temu
Właśnie nie wiem co się stało, jak zobaczyłam że samochód pojechał dalej a ona jeszcze się turlała to odetchnęłam z ulgą że zaraz wstanie i pobiegnie dalej... Biedny kociak😭 a jeszcze kilka dni temu rozmawiałam z partnerem o tym że chciałabym zabrać ją do domu...

Serce się kraje na samą myśl 💔 Od razu myślę o mojej kotce, bo też ją przygarnęłam pod swój dach 🥺

silver1916
silver1916
1.77k4 miesiące temu
silver1916 • 4 miesiące temu
Jest mi tak strasznie przykro... Na moim osiedlu biegała najprawdopodobniej bezpańska kicia, być może ciężarna bo wyglądała jak kulka. Tuliła się, zawsze wracając ze sklepu ją głaskałam, ludzie ją dokarmiali. Przed chwilą spotkałam ją, siedziała w krzakach. Pogłaskałam, akurat miałam w torbie karmę kupioną dla mojego kota. Pomyślałam że nakarmię ją ale zaraz, zaniosę tylko zakupy i wrócę z karmą. Gdy odchodziłam kicia szła przy mojej nodze i przytulała się. Zawróciła, ja odeszłam kilkanaście metrów i zobaczyłam jak kładzie się na środku osiedlowej drogi i turla w śniegu. Wtedy odwróciłam się sprawdzić czy nie idzie za mną i zobaczyłam że jedzie samochód. Przejechał tuż nad nią, nie po niej, koteczka była między kołami. Gdy samochód odjechał jeszcze widziałam jak się rusza, często kładła się na śniegu a ta droga nie jest ruchliwa. Wróciłam po chwili, kotek leży w tym samym miejscu ale już się nie rusza... Martwą kotkę zdjęłam z drogi i położyłam na poboczu. Mam ogromne wyrzuty sumienia że gdybym jej nie zawołała to by żyła. Byłam ostatnią osobą która ją pogłaskała, nie wiem czy ten samochód który przejechał nad nią na moich oczach jakimś cudem ją potrącił, ale do domu wróciłam z karmą w ręku i że łzami w oczach. I z poczuciem winy że mogłam coś zrobić. Nawet nie zdążyłam jej nakarmić.

Adaaa84 • 4 miesiące temu
Ja od razu jak czytam takie rzeczy to mi łzy same napływają do oczu, a co dopiero być przy tym 😢 Biedna może miała zawał serca czy coś 😞😭

silver1916 • 4 miesiące temu
Właśnie nie wiem co się stało, jak zobaczyłam że samochód pojechał dalej a ona jeszcze się turlała to odetchnęłam z ulgą że zaraz wstanie i pobiegnie dalej... Biedny kociak😭 a jeszcze kilka dni temu rozmawiałam z partnerem o tym że chciałabym zabrać ją do domu...

Adaaa84 • 4 miesiące temu
Serce się kraje na samą myśl 💔 Od razu myślę o mojej kotce, bo też ją przygarnęłam pod swój dach 🥺

Ja też mam kocurka przygarniętego z ulicy, żal mi tych wszystkich biednych kociaków które nie mają ciepłego domu i pełnej miski...

Monarea
Monarea
4.24k4 miesiące temu

Od kilku dni boli mnie tak brzuch, że zginam się w pół i ledwo wstaje z łóżka. Normalnie nie chce mi się i nie mam siły. Żeby nie było od początku stycznia budzę się o 7/8 rano najpóźniej bez budzika.
Jakby mi jelita się kręciły.

monikove
monikove
3.99k4 miesiące temu

Czy wszyscy ludzie muszą ciągle odgadywać innych? Mam wrażenie, że u mnie w pracy to co druga osoba nadaje na każdego 😑 Czasami już mi uszy więdną.

Brill
Brill
4.5k4 miesiące temu
monikove • 4 miesiące temu
Czy wszyscy ludzie muszą ciągle odgadywać innych? Mam wrażenie, że u mnie w pracy to co druga osoba nadaje na każdego 😑 Czasami już mi uszy więdną.

Na magazynach to norma xd. Czy jest mało ludzi czy dużo po jakimś czasie zawsze tak się to kończy😅

mysia302
mysia302
12.77k4 miesiące temu

Ta ilość kryształków pod chmurkami jest dołująca

Kamilabea
Kamilabea
8.51k4 miesiące temu

Zgłosiłam dwóch promotorów. Obaj mnie zaakceptowali, obaj mi odpowiadają. Nie potrafię się zdecydować kogo biorę ostatecznie. Lista jest już w dziekanacie. A ja nadal w punkcie wyjścia

Malutka28
Malutka28
1.06k4 miesiące temu

U mnie rok zaczął się tragicznie . Wogole jakoś mam pecha do tego miesiąca ( Styczeń) . Mój syn trafił do szpitala 11.01 z podejrzeniem wyrostka . Był już w takim brzydkim stanie (wyrostek ) że musieli go operować natychmiast . Zrobili to laparaskopowo co na ogół ma się 3 dziurki jemu zrobili dodatkowa 4 dziurkę bo było ciężkie dojście . Operacja trwała 2h zamiast 30-40 min. Powoli dochodził do siebie ale po drodze zebrała się woda w brzuchu zwalczyli to antybiotykami . Ale syn ciężko oddychał więc potrzebna była konsultacja pulmonologa - okazało się że zebrała się woda w płucach . Kolejna operacja pod ogólna narkoza ( drenaż ) . Na tą chwilę ściągają drenażem wodę z płuc i podają antybiotyki . Nie śpię prawie wcale . Mąż przebywa z synem w szpitalu bo potrzebuje dużo wsparcia . Szef męża powiedział że na luzie da mu pieniądze na mieszkanie ale co cisza nie odzywa się do niego ( szef do męża ) ja od grudnia szukam pracy . Cała ta sytuacja mnie już przerasta . Wszystko się wali . Ja jestem z córką która pobyt brata w szpitalu nie znosi zbyt dobrze ,cały czas się stresuje . Tak bardzo chciałabym już ich mieć w domu ( męża ,syna ) . Przepraszam że się rozpisalam ale musiałam się trochę wygadać.

silver1916
silver1916
1.77k4 miesiące temu
Malutka28 • 4 miesiące temu
U mnie rok zaczął się tragicznie . Wogole jakoś mam pecha do tego miesiąca ( Styczeń) . Mój syn trafił do szpitala 11.01 z podejrzeniem wyrostka . Był już w takim brzydkim stanie (wyrostek ) że musieli go operować natychmiast . Zrobili to laparaskopowo co na ogół ma się 3 dziurki jemu zrobili dodatkowa 4 dziurkę bo było ciężkie dojście . Operacja trwała 2h zamiast 30-40 min. Powoli dochodził do siebie ale po drodze zebrała się woda w brzuchu zwalczyli to antybiotykami . Ale syn ciężko oddychał więc potrzebna była konsultacja pulmonologa - okazało się że zebrała się woda w płucach . Kolejna operacja pod ogólna narkoza ( drenaż ) . Na tą chwilę ściągają drenażem wodę z płuc i podają antybiotyki . Nie śpię prawie wcale . Mąż przebywa z synem w szpitalu bo potrzebuje dużo wsparcia . Szef męża powiedział że na luzie da mu pieniądze na mieszkanie ale co cisza nie odzywa się do niego ( szef do męża ) ja od grudnia szukam pracy . Cała ta sytuacja mnie już przerasta . Wszystko się wali . Ja jestem z córką która pobyt brata w szpitalu nie znosi zbyt dobrze ,cały czas się stresuje . Tak bardzo chciałabym już ich mieć w domu ( męża ,syna ) . Przepraszam że się rozpisalam ale musiałam się trochę wygadać.

Przykro mi że tak rozpoczął się Twój rok. Dla rodzica do najgorsze patrzeć jak choruje dziecko... Życzę dużo siły i zdrowia dla synka ❤️

Malutka28
Malutka28
1.06k4 miesiące temu
Malutka28 • 4 miesiące temu
U mnie rok zaczął się tragicznie . Wogole jakoś mam pecha do tego miesiąca ( Styczeń) . Mój syn trafił do szpitala 11.01 z podejrzeniem wyrostka . Był już w takim brzydkim stanie (wyrostek ) że musieli go operować natychmiast . Zrobili to laparaskopowo co na ogół ma się 3 dziurki jemu zrobili dodatkowa 4 dziurkę bo było ciężkie dojście . Operacja trwała 2h zamiast 30-40 min. Powoli dochodził do siebie ale po drodze zebrała się woda w brzuchu zwalczyli to antybiotykami . Ale syn ciężko oddychał więc potrzebna była konsultacja pulmonologa - okazało się że zebrała się woda w płucach . Kolejna operacja pod ogólna narkoza ( drenaż ) . Na tą chwilę ściągają drenażem wodę z płuc i podają antybiotyki . Nie śpię prawie wcale . Mąż przebywa z synem w szpitalu bo potrzebuje dużo wsparcia . Szef męża powiedział że na luzie da mu pieniądze na mieszkanie ale co cisza nie odzywa się do niego ( szef do męża ) ja od grudnia szukam pracy . Cała ta sytuacja mnie już przerasta . Wszystko się wali . Ja jestem z córką która pobyt brata w szpitalu nie znosi zbyt dobrze ,cały czas się stresuje . Tak bardzo chciałabym już ich mieć w domu ( męża ,syna ) . Przepraszam że się rozpisalam ale musiałam się trochę wygadać.

silver1916 • 4 miesiące temu
Przykro mi że tak rozpoczął się Twój rok. Dla rodzica do najgorsze patrzeć jak choruje dziecko... Życzę dużo siły i zdrowia dla synka ❤️

Bardzo dziękuję ❤️❤️

Dollka
Dollka
4.52k4 miesiące temu

Przepadły mi pieniądze z tej akcji bąbelkowej 😕 jak się skończyła, to długo nie dało się ich wykorzystać, a teraz wychodzi na to, że voucher był dostępny przez krótki czas, słabo

Kamilabea
Kamilabea
8.51k4 miesiące temu

Jestem taka zła. Kontaktowałam się z promotorem, wszystko było ok. Listy zamknięte, a ja się dowiaduję, że mnie tam nie ma. Promotor nie wciągnął mnie na listę, dlaczego tego nie wiem. Napisałam wiadomość oczywiście cisza. Nie liczę na nic, bo wiem, że jest już komplet.

Monarea
Monarea
4.24k4 miesiące temu
Malutka28 • 4 miesiące temu
U mnie rok zaczął się tragicznie . Wogole jakoś mam pecha do tego miesiąca ( Styczeń) . Mój syn trafił do szpitala 11.01 z podejrzeniem wyrostka . Był już w takim brzydkim stanie (wyrostek ) że musieli go operować natychmiast . Zrobili to laparaskopowo co na ogół ma się 3 dziurki jemu zrobili dodatkowa 4 dziurkę bo było ciężkie dojście . Operacja trwała 2h zamiast 30-40 min. Powoli dochodził do siebie ale po drodze zebrała się woda w brzuchu zwalczyli to antybiotykami . Ale syn ciężko oddychał więc potrzebna była konsultacja pulmonologa - okazało się że zebrała się woda w płucach . Kolejna operacja pod ogólna narkoza ( drenaż ) . Na tą chwilę ściągają drenażem wodę z płuc i podają antybiotyki . Nie śpię prawie wcale . Mąż przebywa z synem w szpitalu bo potrzebuje dużo wsparcia . Szef męża powiedział że na luzie da mu pieniądze na mieszkanie ale co cisza nie odzywa się do niego ( szef do męża ) ja od grudnia szukam pracy . Cała ta sytuacja mnie już przerasta . Wszystko się wali . Ja jestem z córką która pobyt brata w szpitalu nie znosi zbyt dobrze ,cały czas się stresuje . Tak bardzo chciałabym już ich mieć w domu ( męża ,syna ) . Przepraszam że się rozpisalam ale musiałam się trochę wygadać.

Bardzo mi przykro, że przez to przechodzisz aż się serducho kraja od środka

Monarea
Monarea
4.24k4 miesiące temu

Od jutra 27.01 powinnam codziennie wychodzić z domu, bo coś jest. A to impreza promocyjna. A to zajęcia z dzieckiem, a to integracja zespołu koordynatorów. I co? Klątwa Elsy z Krainy Lodu przed drzwiami. Gruby lód, który jest bardziej śliski niż ten poprzedni. Wychodzi na to (jak na razie) że znowu jestem kompletnie uziemiona. Nawet z domu nie mogę wyjechać...

kpoperka
kpoperka
3.96k4 miesiące temu

Niech szlak jasny trafi ten 2026 rok. Nie może być już chyba gorzej.

Malutka28
Malutka28
1.06k4 miesiące temu
Malutka28 • 4 miesiące temu
U mnie rok zaczął się tragicznie . Wogole jakoś mam pecha do tego miesiąca ( Styczeń) . Mój syn trafił do szpitala 11.01 z podejrzeniem wyrostka . Był już w takim brzydkim stanie (wyrostek ) że musieli go operować natychmiast . Zrobili to laparaskopowo co na ogół ma się 3 dziurki jemu zrobili dodatkowa 4 dziurkę bo było ciężkie dojście . Operacja trwała 2h zamiast 30-40 min. Powoli dochodził do siebie ale po drodze zebrała się woda w brzuchu zwalczyli to antybiotykami . Ale syn ciężko oddychał więc potrzebna była konsultacja pulmonologa - okazało się że zebrała się woda w płucach . Kolejna operacja pod ogólna narkoza ( drenaż ) . Na tą chwilę ściągają drenażem wodę z płuc i podają antybiotyki . Nie śpię prawie wcale . Mąż przebywa z synem w szpitalu bo potrzebuje dużo wsparcia . Szef męża powiedział że na luzie da mu pieniądze na mieszkanie ale co cisza nie odzywa się do niego ( szef do męża ) ja od grudnia szukam pracy . Cała ta sytuacja mnie już przerasta . Wszystko się wali . Ja jestem z córką która pobyt brata w szpitalu nie znosi zbyt dobrze ,cały czas się stresuje . Tak bardzo chciałabym już ich mieć w domu ( męża ,syna ) . Przepraszam że się rozpisalam ale musiałam się trochę wygadać.

Monarea • 4 miesiące temu
Bardzo mi przykro, że przez to przechodzisz :( aż się serducho kraja od środka

Życie jest nie sprawiedliwe ,wiele bym dała aby ten ból,cierpienie syna przeszło na mnie .

Monarea
Monarea
4.24k4 miesiące temu
kpoperka • 4 miesiące temu
Niech szlak jasny trafi ten 2026 rok. Nie może być już chyba gorzej.

a co się stało?

1 2893 2894 2895 2910
albo dołącz do nas i udzielaj się na forum.